Życie w rytmie slow?

To hasło widniało u mnie na blogu niemalże od początku jego istnienia. Idea slow life jest mi bliska, popieram ją całym sercem i każdego, kto w swoim życiu zmienia cokolwiek, aby dążyć do bardziej świadomego życia. Życie w rytmie slow jest jednak dla każdego czymś innym.

Moje slow life

Dla mnie była to przeprowadzka z miasta do lasu (dosłownie), co wiązało się z dłuższymi dojazdami do szkoły/pracy, bo z naszego domku na przystanek autobusowy jest kilka kilometrów. To ograniczenie wieczornych wyjść, spontanicznych kaw ze znajomymi itp. Wszystko na rzecz suszenia sobie rano włosów patrząc przez okno na las, kawki nad jeziorem, braku hałasów i celebrowania ciszy dookoła (która jest dla mnie bardzo ważna), zerkając na przemieszczające się ukradkiem dzikie zwierzęta, obserwując piękne zachody słońca w podwieszonym pod sufitem hamaku. Dla mnie spełnienie marzeń!
Definicji slow life jest sporo. Dla mnie jednak jest to kilka zasad, których staram się trzymać

  • Wybierz priorytety, nie da się robić wszystkiego na raz.

Dla mnie jest to np. fotografia, która jest dla mnie bardzo ważna i wiem, że muszę odrzucić mnóstwo innych małych przyjemności i zainteresowań na jej rzecz.

„Kiedy umysł rozważa kilka rzeczy naraz, zwykle traci wszystkie wątki i do niczego nie dochodzi.”  Carla Montero 

  • Znajdź czas na prawdziwe wartościowe relacje

Byłam w pewnym czasie w swoim życiu, w którym nie miałam czasu dla bliskich. Odrzucałam spotkania, tłumacząc sobie, że przecież mam tyle na głowie i nie dam rady. Bzdura, wszystko można zaplanować i wpasować w kalendarz. Przykład: moi przyjaciele, którzy bardzo dużo pracują (również w innych strefach czasowych), mają swoje firmy, zwierzęta pod opieką, ogrom obowiązków i potrafią przyjechać z Polski do Szwecji w odwiedziny, kilka razy w roku. A zobaczcie jakim problemem jest czasami spotkanie z kimś, kto mieszka w naszym mieście, tuż obok.

„Nie interesują mnie pozorne relacje, pozór kontaktów i samozachwyt, że jesteśmy en vogue, trendy, w głównym nurcie. Nie jesteśmy. Jesteśmy w dupie. Jeśli pani nie usiądzie i nie będzie mogła porozmawiać ze swoimi bliskimi normalnie, to jest pani w dupie, za przeproszeniem. I siedem tysięcy znajomych na Facebooku nic tu nie pomoże.” Robert Więckiewicz

  • Postaw na jakość

Wszystkiego. Jedzenia, odzieży, kosmetyków. Planuj zakupy. Ja niektóre rzeczy, które mi się podobają, a kosztują więcej, kupuję dopiero gdy jest jakaś promocja/czekam na wyprzedaż. Wolę też kupić raz a dobrze. Inwestuję w rzeczy uniwersalne, które posłużą mi długo. Tak jest z odzieżą, butami, akcesoriami. A co z jedzeniem? Dla mnie jest do zdecydowanie jedzenie roślinne. Staram się gotować jak najwięcej w domu z rodziną, wybieramy ekologiczne produkty i jemy posiłki razem.

  • Żyj w zgodzie ze sobą

Nawet nie wiecie jaką ulgę poczułam, kiedy zaczęłam tak naprawdę być sobą. Zamiast udawać, hamować się z pewnymi zachowaniami, pasjami, wypowiadanymi poglądami. Straciłam wiele lat udając. Nie popełnijcie moich błędów. żyjcie tak jak czujecie. Nie każdy musi Was rozumieć, nie każdy musi lubić Was i Wasze wybory.

  • Odpoczynek, sen, relaks

Nie ma bez tego normalnego życia. I wiem, że dla każdego oznacza to coś innego (no może poza snem). I nie ma, że nie mam czasu. Dla jednych to wyłączenie się z social media, spacer po lesie, kino z przyjaciółką, wyjazd weekendowy.

 

Slow, czy fast?

Jednak przeprowadzka do lasu nie spowodowała, że moje życie stało się slow. Oczywiście jest to zbliżanie się powoli do ideału mojej codzienności, ale póki co moje życie przypomina raczej pędzący pociąg, który co jakiś czas zatrzymuje się na stacji na krótką chwilę. Aktualnie mam dość sporo obowiązków i mój czas jest wypełniony po brzegi różnymi czynnościami w trakcie każdego dnia. Jak wiecie jestem żoną i mamą. Od pół roku uczę się fotografii w obcym języku (i szlifuję drugi zakurzony), mam dwójkę małych dzieci, prowadzę bloga i działam w mediach społecznościowych. Staram się być aktywna fizycznie, kiedy tylko się da i podróżować w miarę możliwości. To wszystko jest dla mnie ważne i nie chcę z niczego rezygnować. Dlatego też moje życie jest ostatnimi czasy dość napięte. Staram się wywiązywać ze swoich obowiązków jak najlepiej, nie zapominając o przyjaciołach i znajomych, z którymi czasami mam kontakt tymczasowo przez internet. Chociażbym była najlepiej zorganizowana, miała punkt po punkcie wypisane każde zadanie w ciągu dnia, mniejsze cele, większe i codzienne czynności, zawsze coś tam się pominie. Bywam przemęczona. Sen i „chwilę spokoju dla siebie” traktuję jak najdroższe dobro luksusowe. Przez najbliższe pół roku będę trwać w takim stanie i nie robię tego, bo muszę. Robię to, bo chcę i to mój świadomy wybór.

Jak być slow?

Żeby być slow, trzeba przez pewien czas być fast. Takie jest moje zdanie. Nie każdy ma nieograniczony zasób finansowy, mnóstwo wolnego czasu i możliwości zrezygnowania z codziennych obowiązków na rzecz spokojniejszego stylu życia (co tylko on dla danej osoby oznacza). Oczywiście, możemy wprowadzać małe zmiany. Możemy skupić się na świadomym podchodzeniu do gotowania, zakupów, podróżowania itp. Jednak dla mnie idea slow najbardziej dotyczy codzienności. Wyeliminowania pośpiechu, spokoju ducha, życia w harmonii górnolotnie to ujmując.

Rozmawiałam z różnymi osobami, które osiągnęły poziom życia, z którego są usatysfakcjonowane. Są slow, ale każde z nich ciężko pracowało, żeby tak móc funkcjonować. Nie oszukujmy się, nie ma nic za darmo. Samo określenie siebie, swojej drogi, tego jaki chcemy mieć cel życiowy zamiast pędzenia bez sensu w kołowrotku to już połowa sukcesu. A druga to ciężka praca. Proste, ale wcale nie takie łatwe w wykonaniu. Wiem sama po sobie.

Kto jest naprawdę slow?

Dla mnie osobiście najbardziej slow, są osoby, które w życiu nie powiedziałyby o sobie, że są slow, czy w ogóle nie zaszufladkowały się w jakikolwiek sposób życia. Mam takich ludzi w swoim otoczeniu i mogę tylko brać z nich przykład i z tego jak podchodzą do swojej codzienności. Szanują odpoczynek, pielęgnują pasję i zawsze mają czas na bliskich. Z pewnych rzeczy rezygnują, co nie oznacza, że cierpią z tego powodu. Po prostu dobrze ustawiają sobie priorytety w danym okresie życia.

A czy dla Was jest ważne życie w rytmie slow? Nazywacie to jakoś inaczej, po swojemu? Świadome życie, uważne życie, a może Wasza codzienność jest zupełnie inna? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii!

Veganama Opublikowane przez:
  • Magda

    Bardzo trafione stwierdzenie : Zeby byc slow, trzeba byc najpierw fast. Ja wlasnie jestem na tym fascie. Rozwijam swoja pasje jaka jest fotografia i recycling oraz renowacja mebli, pracuje i jestem zona co wlasciwie czasem tez jest praca hehe Czasami jestem zmeczona brakiem chwili odpoczynku i mam ochote rzucic wszytsko i zaszyc sie na jakims pustkowiu. Ale wiem ze robie to aby za jakis czas moc spokojnie usiasc w domu, mam nadizeje ze juz z dzieckiem i zajac sie robieniem tego czego najbardziej oragne z tymi ktorych kocham. Bez matrwienia sie o rachunki, dach nad głową czy bliskich. Dla mnie wlasnie to jest slow zycie bez zamrtwien nie wazne gdzie wazne z kim.

    • Wow, to też masz wiele pasji i zainteresowań! Szczególnie zainteresowała mnie ta renowacja mebli! Czy można już gdzieś zobaczyć Twoje prace?

      Zgadzam się i podziwiam za dojrzałe podejście do tematu. W mojej głowie poukładało się trochę później. Ta cała rewolucja życiowa zdarzyła się po urodzeniu dziecka, diametralnych zmianach w odżywianiu. Cieszę się, że tak działasz i masz w sobie tyle siły do realizacji swoich planów i pasji! Trzymam kciuki Magdo <3

      • Magda

        Jasne ze mozna zapraszam serdecznie na strone kombinerki.com.pl lub na facebooka 😊 a co do zdjec to juz dwa do ciebie leca. Przperaszam ze tak dlugo ale ja jedna noga zyje w Belgii i czasmi nie mam czasu ogarnac wszystkiego naraz zwlaszcza jak sie nagromadzi sporo rzeczy a ja mam tydzien w Polsce zeby sie tym zajac 😊 ale mysle ze doskonale wiesz o czym mowie 😊

  • Absolutnie zgadzam się ze stwierdzeniem: „Żeby być slow, trzeba przez pewien czas być fast.” Życie na najwyższych obrotach, ale też pewne zdarzenia będące jego konsekwencja, doprowadziło mnie właśnie do zainteresowania się filozofią slow life. Nadal żyję intensywnie, aktywnie, ale potrafię świadomie zwolnić tempo. Potrzebuję jednego i drugiego. To jest równowaga, do której dążyłam latami i teraz, kiedy ją znalazłam bardzo ją cenię. Myślę, że świadome życie przychodzi też wraz z pewną dojrzałością i doświadczeniem życiowym. Wcześniej nie odczuwałam takiej potrzeby życia w uważności jak teraz 😉

    • O właśnie o to chodzi „potrafię świadomie zwolnić tempo”. Ja jestem właśnie na tym etapie. Trochę zrezygnowałam z social media, trochę mniej mnie towarzysko, ale moje ciało i umysł potrzebowały przerwy od pewnych zjawisk/ludzi.

      Mam wrażenie, że jest dokładnie tak jak piszesz. Do takich przemyśleń i potrzeb trzeba po prostu dojrzeć, doświadczyć i poczuć na własnej skórze, że nie można żyć w ciągłym napięciu i stresie. Bardzo dziękuję za ten komentarz <3

      • <3

        Odnośnie jeszcze Twojego pierwszego akapitu dodam tylko, że jakość mojego życia niezmiernie poprawiło odsunięcie toksycznych ludzi.

        • U mnie stety/niestety życie zweryfikowało takie toksyczne znajomości, ale fakt od niektórych osób się odsunęłam i jest mi znacznie lepiej 🙂