Zmiany i plany

Moje życie w ostatnim czasie przypomina rozpędzony pociąg. Na krótkich przystankach wsiadają nieznajomi, otwierając mi oczy na nowe i poszerzając horyzonty. Cieszę się, że ten mój pospieszny nie tuła się po świecie, tylko obrał jeden kierunek i pokonuje trasę w tę i z powrotem powoli dając coraz większe poczucie spokoju w sercu.

Fotografia jest czymś szalenie ważnym dla mnie i tego co siedzi głęboko w mojej duszy. Coraz bardziej wiem, w jaki sposób chciałabym to pokazać, dać ujście swoim emocjom, kreatywności. Coraz bardziej nie mogę bez niej żyć, choć mam wobec niej coraz większe oczekiwania i wymagania względem siebie. Dlatego też chcę się ciągle uczyć. Lada moment skończę szkołę, za mną pierwsza książką i wystawa. To był wymagający rok pod wieloma względami, ale też niesamowicie ważny i rozwijający. Mówiłam sobie jeszcze kilka miesięcy temu, że już więcej do szkoły nie pójdę. Za dużo mnie to kosztowało, bo do wszystkiego podchodziłam z dużą ambicją i dawałam z siebie wszystko. Teraz wiem, że przy kolejnej bardziej wrzucę na luz.

Tak, znów idę do szkoły. Jeszcze w to trochę nie dowierzam, bo nie sądziłam, że przejdę dwustopniową rekrutację, w której kluczową rolę grał interview, który założyłam sobie przeprowadzić po szwedzku. Będzie to szkoła, której program bardzo mi odpowiada, bo skupia się na indywidualnym projekcie na który będę miała więcej czasu (a tego brakowało mi w obecnej szkole). Cieszę się, bo mam ogromny głód wiedzy, którego jeszcze nie zaspokoiłam, a dzięki temu, że nauka jest głównie przez internet będę miała czas na inne zajęcia i wyzwania.

Jestem absolutnie pewna, że chcę iść dalej do szkoły, dalej się uczyć i głosy, które do mnie docierają, że po co i nie ma sensu, zupełnie mnie nie ruszają. W ostatnim czasie bardzo mocno wsłuchuję się w siebie i działam zgodnie ze swoimi przekonaniami i potrzebami. Z chęcią wysłuchuje rad i krytyki, ale zawsze przepuszczam to przez swój „osobisty” filtr.

To samo tyczy się drugiej rzeczy, na którą się zdecydowałam ponad miesiąc temu, a mianowicie założenia własnej jednoosobowej firmy. Z ekscytacją, ale i lekkim strachem składałam dokumenty w urzędzie. Bo przecież ja mały żuczek, co jeszcze dobrze języka nie zna i dopiero otwiera się na świat. Jak ja sobie dam radę? Może za rok, a może zupełnie nie? Słuchałam innych, co firmy mają, mieli, są na etacie. Nieee to nie ma sensu, muszę sama spróbować, a nie sugerować się różnymi doświadczeniami (choć są bardzo cenne i jestem wdzięczna za każdą historię). Muszę to przeżyć na własnej skórze, działać, bo tak czuję, bo mi zależy. Na początku to była totalna abstrakcja. Ale po zapłaceniu pierwszej zaliczki na podatek dochodowy i wystawieniu faktury, doszło do mnie „Kurde matka! Działasz! To się dzieje! Masz własną firmę!”

Na razie musiałam trochę zwolnić ze wpisami na blogu, czego mi bardzo brakuje, ale jak wiecie rodzina i intensywna nauka są na pierwszym miejscu. Muszę się zastanowić jak dalej będzie wyglądał blog, jakie tematy chciałabym na nim poruszać w przyszłości. Dam sobie na to chwilę czasu. W wolnych chwilach będę starała się pisać, chociażby krótkie teksty, bo lubię wymienić się z Wami opiniami i podzielić się tym co u mnie.

Tymczasem zapraszam najmocniej na instagrama i instastories, gdzie jestem niemalże codziennie <3

Veganama Opublikowane przez: