Vegan Care #1

W mojej pielęgnacji pojawiło się w przeciągu ostatniego roku sporo ciekawych produktów. Były również wpadki, ale o nich jeszcze wspomnę. Zacznę o tych, które się sprawdziły, po które sięgnęłam kilkakrotnie i używałam z wielką przyjemnością. Nie używam tony kosmetyków. Staram się wykańczać każdy produkt zanim otworzę kolejny. Dlatego też moje posty dotyczące produktów do pielęgnacji i makijażu pojawiają się tak rzadko. Mam też swoje ulubione ekspertki urodowe, których chętnie się radzę przed zakupami. Ich wiedza powala mnie na kolana. Kiedy się spotykamy, dostaję od dziewczyn tyle poleceń, że powinnam mieć do siebie przyspawany notes z długopisem. Jeżeli jeszcze nie znacie Moniki i Ani z PiggyPEG to koniecznie zapraszam na ich bloga i fanpage na fb. To takie osoby, które są żywymi reklamami tego jaki styl życia prowadzą i że naturalna pielęgnacja plus zdrowa dieta to najlepsza recepta na piękny wygląd i zadbaną skórę.

O dziewczynach na pewno jeszcze nie raz wspomnę, ale póki co zapraszam Was do zapoznania się z moimi pierwszymi ulubieńcami.

Resibo olejek do demakijażu

Tego olejku nie muszę nikomu przedstawiać, jednak postanowiłam o nim napisać, bo dzięki niemu przekonałam się do zmywania makijażu olejkiem. Zużyłam dwa opakowania Resibo i testuje teraz nowe, także ta metoda demakijażu zostanie ze mną na dłużej. Mam mieszaną cerę i wrażliwe oczy, więc z produktami do demakijażu bywało różnie. Po użyciu tego olejku zero podrażnień, wodoodporny makijaż zmyty, chusteczka z mikrofibry działa dobrze, jednak bardzo szybko się brudzi i ciężko ją doprać. To tak naprawdę jedyny problem jaki miałam z tym zestawem. Dla mnie ta ściereczka była ciągle brudna i nie czułam się komfortowo używając jej do twarzy. Może macie na to jakieś sposoby? Myślałam, że to może kwestia materiału z jakiego jest wykonana, ale po zakupie bambusowej od Nacomi, miałam takie same wrażenia. W każdym razie sam olejek sprawdził się bardzo dobrze, więc zdecydowanie polecam najbardziej wymagającym. Minusem jest cena, choć uważam, że olejek jest wydajny.

Skład

Linum Usitatissimum Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Tocopherol, Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil, Parfum, Limonene

Cena

59zł /150 ml

 

Mydełko Orkisz Ministerstwo Dobrego Mydła

Kolejny hit z Ministerstwa Dobrego Mydła, który dzięki drobinom orkiszu działa złuszczająco i pobudza krążenie. Dla mnie bomba, bo mydło w swoim składzie ma węgiel aktywowany, który jak wiecie bardzo lubię w kosmetykach do pielęgnacji ciała. Używam go wymiennie z mydłem kawowym tej samej marki i moja skóra jest naprawdę ładnie oczyszczona. Po to mydło z chęcią sięgnę ponownie jeszcze raz.

Skład

Woda, zmydlone: olej kokosowy, oliwa z oliwek, olej palmowy (zrównoważony), olej rycynowy, olej ze słodkich migdałów, nierafinowane masło kakaowe, nierafinowane masło shea, płatki orkiszowe, aktywny węgiel drzewny, kakao

Cena

21zł/100 g

Energetyzująca trawa cytrynowa- cukrowy peeling do ciała z różową solą himalajską Iossi

Markę Iossi poznałam kilka miesięcy temu. Pierwsze co zwróciło moją uwagę to zapachy. Czego nie otworzyłam, to od razu zakochiwałam się w tych roślinnych aromatach. Tak było również w przypadku cukrowego peelingu do ciała. Zapach trawy cytrynowej utrzymywał się długo na ciele, bo po masażu peelingiem skóra była bardzo mocno nasycona olejkami i nie wymagała nakładania balsamu. Takie dwa w jednym. Nie ukrywam, że dla mnie to rozwiązanie idealne, bo często śpiesząc się rano do szkoły mam już załatwione nawilżanie ciała. Peeling jest moim zdaniem idealny jeżeli chodzi o ziarnistość. Dobrze masuje, skóra jest przyjemnie wygładzona.

Skład

cukier, różowa sól himalajska, masło shea, olej z pestek moreli, olej z pestek winogron, olej ryżowy, łupiny orzechów, gliceryna kosmetyczna, kwas dehydrooctowy i alkohol benzylowy (naturalny konserwant), mielony hibiskus, witamina E, olejek eteryczny z trawy cytrynowej, olejek eteryczny z grejpfruta, olejek eteryczny copaiba, olejek eteryczny z róży geranium

Cena

59zł /250 g

Kadzidłowiec i rozmaryn, naturalny żel pod prysznic Yope

Z produktami Yope zapoznała mnie Agnieszka, która prowadzi sklep Ecoandwell. To właśnie ona przekonała mnie o ich dobrej jakości i wydajności. Próbowałam już mydła w płynie i balsamu do rąk. Sprawdziły się znakomicie. Zapachy mnie absolutnie oczarowały, więc wiedziałam, że z żelem pod prysznic będzie podobnie. Zazwyczaj używam mydeł w kostce pod prysznicem, ale postanowiłam, że spróbuję czegoś nowego. Nie zawiodłam się, zapach i wydajność była tak samo plus jak w przypadku innych produktów marki. Szczerze, to nie mam się do czego przyczepić. Piękna etykieta, wygodny dozownik. Fakt, że wróciłam do mydeł po zużyciu całej zawartości butelki z żelem Yope, ale nie ukrywam, że jeszcze kiedyś z chęcią wypróbuję nowy zapach.

Skład

Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Cocoamphoacetate, Lauryl Glucoside, Sodium Chloride, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Citric Acid, Sorbitan Sesquicaprylate, Parfum, Glycerin, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Boswellia Carterii Resin Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Linalool.

Cena

18 zł/ 400 ml

Ciekawa jestem, czy znacie te kosmetyki. Sprawdzały się u Was? Z chęcią poczytam o Waszych ulubieńcach i oczywiście w kolejnym wpisie z serii podzielę się kolejnymi perełkami!

Zdjęcie główne
Model Marianna Rebel Models
MUA Katarzyna Konopa PINK MINK Studio
Foto Mytych Photography
Veganama Opublikowane przez:
  • Ja ostatnio mam fazę na kadzidłowiec, szkoda, że nie wiedziałam, że Yope ma takie żel wcześniej. Teraz muszę go tylko znaleźć:) W Rossmannie nigdy takiego nie widziałam :/

  • wszystko od WELEDA (większość ich produktów jest wegańska), zwłaszcza gęsty skin food – najlepsze lekarstwo na wrażliwą, suchą skórę (niby bardziej ręce i łokcie, ale ja smaruje nim sobie z powodzeniem na noc buzię) / jest jedno ale – ma w składzie lanolinę i wosk pszczeli :/ oszalałam w tym roku na punkcie produktów z „the Ordinary” – zwłaszcza olejek marula 🙂 a do ciałka lush „sleep” obłędnie pachnie i super nawilża. moją dewizą na tę zimę było – natłuścić się i obronić przed mrozem. Yope bardzo lubimy, ja używam głównie tych z kuchennej serii, bo ładnie zabijają zapach. z mydeł nieśmiertelne „Dr. Bronner’s Magical Soap” miętowe, eukaliptusowe i oczywiście lawenda (zarówno w kostce, jak i w butli (plus za butle w 100% pochodzące z recycylingu <3) od jakiegoś czasu intrygują mnie produkty Iossi. próbowałaś coś oprócz peelingu?

    • Skin Food, taką ma nazwę? Podoba mi się 😀 Ja mam coś podobnego od szwedzkiej marki z masłem shea. Potwierdzam, że to jest super, szczególnie na nogi, przesuszone łokcie itp.

      Dobra dewiza! Ja niestety trochę zaniedbałam nawilżanie i ponoszę teraz konsekwencje :/ Ale wzięłam się przede wszystkim na nawilżanie od środka, czyli picie wody. To coś z czym miałam ogromny problem. Obym znów nie zaniebała. Ale zaciekawiłaś mnie tym The Ordinary. Już sobie googluje 😛

      Magical Soap poznałam tutaj w Szwecji, mam właśnie lawedowe w płynie 🙂 Stosowałaś kiedyś do włosów? Jak Ci się sprawdziło do innych zastosowań?

      Iossi miałam kilka produktów. Będę o nich pisać, bo sprawdziły się znakomicie. Np. Naffi i Spice of India 🙂 Bardzo polecam!

      • dokładnie tak się nazywa 🙂 i mam wrażenie, że dokładnie tak działa! do tego pachnie niesamowicie, zielono/ziołowo/ botanicznie 🙂 mój ulubiony zapach.
        The Ordinary, są genialne, po tzrydziestce zauważyłam, że moja skóra już nie jest taka elastyczna. w ruch poszły min. retinol, kwas mlekowy i hialuronowy i olejki. po miesiącu różnicę widać gołym okiem 😀
        magic soap używałam do wszystkiego: włosy, ciałko, do golenia, ale w płynnej wersji. jakbym miała coś polecać do włosów, to KLORANE. ja używam ten ultra delikatny z owsem i wcześniej miałam do zniszczonych włosów z daktylami (pachnie genialnie). są botaniczne, eko, biodegradowalne i vegańskie.

        teraz zbieram się w sobie do szczotkowania na sucho, czytałam, że same kozryści, ale tarcie się szczotką jakoś mało zachęcająco brzmi 😉

        • KLORANE leci na moją listę kosmetyczną na kwiecień 😀 Lecę do Polski to się zaopatrzę 🙂

          Ja szczotkuje się codziennie odkąd jestem na poście, czyli ponad 2 tygodnie i jest naprawdę duża różnica. Bardzo polecam, mnie na maksa relaksuje 🙂

  • Kupiłam balsam figowy Yope, pachnie cudownie, ale dozownik doprowadza mnie do szału. Nie wiem, czy to kwestia trefnego egzemplarza, czy ja nie umiem z niego korzystać 😀

    • Ooo a czemu? Ja też mam balsam z dozownikiem i wszystko jest ok 🙂

      • Albo nie da się wycisnąć wcale, albo strzela na wszystkie strony drobinkami balsamu 🙁

  • Antonina Bielska

    Ja polubiłam ostatnio produkty Alterra i Isana, czyli marek Rossmanna – część z nich jest wegańska i w przystępnych cenach. Obecnie testuję mydło o zapachu granatu i szampon do włosów farbowanych. Mam też żel pod prysznic z jakiejś zimowej serii limitowanej, ale wkrótce chcę kupić olejek pod prysznic Isana, który jest chwalony w wielu miejscach

    • Alterre mam i używam, raz na jakiś czas jak przywiozę z Polski. Teraz zagarnęłam trochę rzeczy z Berlina. Całkiem nieźle się sprawują 🙂 Polecam, jeżeli nie próbowałaś ich peelingu do twarzy i kremu do twarzy. Tylko czekaj, ja wzięłam serię dla cery dojrzałej, to na pewno nie dla Ciebie 😛