Szczęście to…

To jest post szczęścia. Post, który piszę trochę dla siebie, trochę dla Was. Dla siebie. bo czasem zapominam jak dużo dobra mnie otacza. Dla siebie, kiedy moje myśli zejdą z dobrze obranego kursu i zagubią się w morzu niepewności. A dla Was, żebyście uwierzyli w motto towarzyszące mi wiele lat…

„Sztuka życia – to cieszyć się małym szczęściem” – Phil Bosmans

A ja mam ich całkiem sporo, więc może odnajdziecie w nich coś dla siebie:

  1. Aromat dobrej kawy o porankucoffelovers
  2. Słońce padające na twarz niezależnie od pory roku
    taras2
  3. Uśmiech dziewczyn o poranku
  4. Komplement niekoniecznie od nieznajomego
  5. Wiadomość od osoby, z którą dawno nie rozmawiałam
  6. Nowe zapamiętane słowo w języku obcym
  7. Pomalowane paznokcie na ulubiony kolor
  8. Względnie równa kreska na powiece
  9. Sukces bliskiej osoby
  10. Skończona w stu procentach książka (dobra czasem mam z tym problem)
  11. Rodzinne wyjście, chociażby na spacer po okolicy
  12. „Kocham Cię” od mężadaddy
  13. Przytulenie przyjaciółki
  14. Winko przy kominku wieczorem
  15. Gra w planszówki z mężem albo przyjaciółmi
  16. Odwiedziny znajomych i przyjaciół w leśnym domkuse19
  17. Wyróżnienie mojego zdjęcia na innym profilu na instagramie
  18. Porządek na biurku
  19. Udana sesja zdjęciowaaneta1
  20. Chwila dla siebie wieczorem, kiedy wszyscy śpią
  21. Śniadanie na trasie przed domem
  22. Sarna przebiegająca mi drogę
  23. Nowy przepis, który wyjdzie za pierwszym razem
  24. Wizyta u fryzjeramorning
  25. Biegówki zimą
  26. Ciepła herbata po jesiennym spacerze
  27. Zachód słońca na łonie natury
    sunset
  28. Porządkowanie przestrzeni (pozbywanie się zbędnych rzeczy)
  29. Radość po skończonym treningu biegowym
  30. Dobry łup lumpeksowy
  31. DIY zawsze spoko
    wianekk
  32. Spełnione małe marzenie
  33. Medal po ukończonym biegu
  34. Samotny spacer po lesie
  35. Ciekawy motywujący podcast
  36. Smoothie bananowo-czekoladowe na śniadanie
  37. Obserwowanie ptaków przez lornetkę przed domem
  38. Zapleciony warkocz
  39. Usta umalowane na czerwono bez okazji
  40. Spódnica tiulowa, chociażby po domu
  41. Odkrycie nowej umiejętności
  42. Piżama, koc i ulubiony serial
  43. Odkrycie nowego motywującego cytatu
  44. Kąpiel w jeziorze
  45. Placuszki z kaszy gryczanej na śniadanie
  46. Ulubiona maseczka na twarzy
  47. „Mama ja Cię przytulę” i „Mama ja Ciebie kocham” usłyszane od Matyldy
  48. Przejażdżka na rowerze 
  49. Dobra muzyka w samochodzie
  50. Gładka skóra po domowym peelingu kawowym

Oczywiście to nie wszystkie moje „małe szczęścia”, jest ich znacznie więcej. To bardzo ważne, aby je dostrzegać i cieszyć się chwilą i życiem takim jakie jest w danym momencie. Ciekawa jestem jakie są Wasze szczęśliwe momenty, dzięki którym czujecie się lepiej i uśmiechacie się szeroko? Macie taką swoją listę? Warto na nią zerknąć, kiedy dopadnie Was gorszy nastrój (możecie oczywiście korzystać z mojej)

Veganama Opublikowane przez:
  • <3 stoję w korku bez końca, to sobie przeczytałam. Uśmiechnęłam się w kilku miejscach 🙂 masz rację, że takie pozornie proste i codzienne czynności należy doceniać. Moja największa radość to pobudka koło Zosi i nasz poranny "dialog". Kocham Cię, wiesz? – no tak. A Ty mnie kochasz? – no taaak! Póki co tylko tyle, ale dla mnie aż tyle 🙂

    • Uwielbiam poranne dialogi 😀 To zdecydowanie „aż tyle” <3

      • Masz rację 🙂 Ale jak usłyszę „kocham Cię” to chyba się poryczę. Nie, nie chyba 😉

  • Moja lista mocno pokrywa się z twoją 😉 dodałabym jeszcze długie spacery w nieznane, koncerty i tańczenie, kiedy nikt nie widzi (albo tak jakby nikt nie patrzył)

  • muszę przyznać, że ostatnie dwa dni były dla mnie ciężkie psychicznie – nastój jakoś dziwnie opadł i zauważyłam, że zaczęłam wyszukiwać znowu w sobie błędów, dokładać problemów, krytykować się… no właśnie, zamiast znaleźć to szczęście w małych rzeczach i być wdzięczna za to co mam. myślę, że to też ten okres – skończyłam właśnie przedostatni esej w tym semestrze, czekam na wyniki, więc jestem (bardzoooo) zestresowana i sama myśl o testach w styczniu i kolejnej pracy na uczelnię mnie przerasta… bo wiem, że jadę do domu na święta i to już w poniedziałek i tym samym chciałabym spędzić ten czas jak najweselej i najcudowniej potrafię, bo grudzień to moja ulubiona, najpiękniejsza pora roku 🙂 a tym samym, jestem świadoma tego, że materiał do nauki czeka, pracy też będzie sporo jak wrócę, bo w końcu teraz bd 3 tygodnie wolnego… (przy okazji, jestem wdzięczna za dobrego szefa XD )
    jednak jak teraz sobie o tym wszystkim myślę to powiedziałabym sobie „przestań! ciesz się chwilą! żyj tym co jest teraz, nie tym co będzie! dasz radę!” 🙂 i tak chyba muszę o tym myśleć, a Twoja lista uświadomiła mi jeszcze bardziej jak łatwo można znaleźć małe powody do tego by być szczęśliwym i doceniać życie, bo w końcu mamy je tylko jedno, więc łapmy każdą cenną chwilę i cieszmy się nią, bo czas mija niesamowicie szybko!
    ok, ja jak zwykle piszę kolejne eseje, chyba się za bardzo wkręcam XD ups! 😀
    miłego weekendu kochani! :*

    • Och Daria, jak ja uwielbiam Twoje komentarze. To mnie tak przybliża do Ciebie i bardzo bym chciała Cię uściskać 🙂 Wiem, że nie masz lekko. Jesteś bardzo pracowita i dzielna, wiesz, że mocno trzymam za Ciebie kciuki. Nie martw się, każdy ma słabsze chwile. Ja ostatnio miałam taki dzień, że nie wiedziałam już jak się nazywam. Tak się zapętliłam w negatywnych myślach, że aż siebie nie poznawałam. Na szczęście rozmowa z bliską osobą pomogła i odpędziła złe humory. Kochana, życzę Ci, żebyś wypoczęła w Polsce, ja tym razem spędzam Święta na miejscu, więc troszkę zazdroszczę 😛 Ale w leśnym domku też zrobimy sobie fajną atmosferę. Całuje i ściskam mocno Dariuszka <3

  • Jak fajnie, że o tym napisałaś <3. W tym szalonym pędzie dnia codziennego wyczekujemy na to wielki wydarzenie, w którym w końcu poczujemy spływające na nas ogromne szczęście. I w ten sposób często przez długie lata czekamy, czekam i wciąż czekamy zupełnie zapominając lub nie dostrzegając tych małych codziennych rzeczy, które dają nam radość. A to przecież z nich składa się nasze szczęśliwe życie….
    Dziękuję, że mi o tym przypomniałaś :*

    • Dokładnie, właśnie o tym pisałam komentarz wyżej. Smutne by było jakbyśmy cieszyli się tylko z tych dużych „sukcesów”. A tyle małych pięknych momentów jest codziennie wokół nas. Cieszę się, że mogłam Ci przypomnieć, chociaż i tak mam wrażenie, że właśnie doceniasz te małe radości 🙂 Buziak

  • ale super! takie listy to warto sobie wydrukować i zaglądać regularnie do nich, a jeszcze lepiej napisać własne! od samego czytania robi się cieplej na serduchu, małe przyjemności mają mega moc! 🙂

    • Dziękuje Kasiu 🙂 Taka własna najlepsza. Ja właśnie po to ją spisałam na blogu, żeby wrócić w słabszym momencie. Nauczyć się doceniać małe przyjemności to wspaniała umiejętność i ułatwienie życia.

  • Daga Cz

    Uwielbiam Twoją duszyczkę.
    Zgadzam się z Tobą w 100%!
    W życiu warto czerpać radość z prostych przyjemności, codzienności!
    Dostrzegać każdy malutki gest, każde słowo, każdy uśmiech.
    To daje niesamowitego powera każdego dnia!

    • Kochana <3
      Właśnie ważne jest, aby docenić te drobnostki. Ja właśnie jeden z nich teraz odczuwam. Mam chwilę dla siebie, reszta rodziny śpi, więc delektuje się ciszą i spokojem 🙂

  • Piękna lista, Marto. To takie banalne, ostatnio tylko o tym się pisze – ciesz się z małych rzeczy. Mimo to, często się o tym zapomina. Dobrze sobie przypomnieć o tych drobiazgach, które tak naprawdę są sensem naszego życia. Ostatnio uświadomiłam sobie, że najszczęśliwsza jestem, gdy po sobotnim śniadaniu robię kawę i siadam na kanapie z kubkiem w ręku obok mojego mężczyzny. Nic mi więcej nie potrzeba w takim momencie 🙂

    • Dziękuje Marysiu 🙂 Ja myślę, że trzeba o tym pisać i przypominać. Życie jest o wiele łatwiejsze, kiedy umiesz się cieszyć z małych rzeczy. Przecież nie codziennie wydarzają się te „duże” sukcesy, więc zamiast na nie czekać, trzeba doceniać te maleństwa 🙂 Wcale nie dziwię Ci się, że więcej nic nie potrzebujesz. To wspaniałe uczucie! Ściskam <3

  • Katarzyna Straube-Czyż

    Dobrze piszesz kochana koleżanko 🙂 rzeczy małe składają się na wielkie szczęście.
    Wbrew pozorom, ta lista dla innych to szczyt możliwości. Ludzkość się lekko potraciła w doczesności. Na szczęście nie wszyscy <3

    • Kasieńko <3 Podpisuje się pod Twoim komentarzem. Z ust mi to wyjęłaś! Jeju, kiedy my się zobaczymy na żywo 🙂 To będzie szał 🙂

  • Małe, a jednocześnie wielkie szczęścia Sarenko <3 Bardzo piękna i wartościowa lista "szczęść" Ale jak ktoś nie potrafi docenić tych małych nigdy nie doceni dużych, więc pogoń za nimi czasem mija się z celem. Ściskam serducho <3 Daria xxx

    • Dziękuje Daria, zgadzam się w stu procentach 🙂 Bez doceniania tych maluszków, życie byłoby hmmm…no właśnie jakie, chyba niepełne, smutne? Ja sobie nie wyobrażam inaczej 🙂 Ściskam i buziak

  • Wiesz co Marta, takie wpisy przywracają mi wiarę w ludzi! Mimo że jestem osobą bardzo otwartą, którą samotność ‚zabija’, czasami przeraża mnie to, że ludzie zapominają co tak naprawdę się liczy. Gonimy, nie potrafimy robić czegoś bezinteresownie, wszystko musi być ‚po coś’, zapętlamy się w drodze do celów i zapominamy właśnie o tych małych szczęściach w ciągu codziennego dnia. Dobrze przeczytać taki wpis, bo sama często mam z tym problem. Mój narzeczony często sprowadza mnie na ziemię, bo mimo że warto mieć dużo ambicji, czasami właśnie one sprawiają, że nie umiemy być szczęśliwi, tak po prostu, z tym, co już mamy. A mamy przecież tak wiele! Ściskam! ;*

    • O dokładnie Klaudia. Wszystko musi być po coś i za coś. Jak ja tego nie lubię :/ Uwierz mi, że ja też czasem o tym zapominam. Warto sobie samemu zrobić taką listę. Na pewno masz wiele takich swoich małych szczęść 🙂 A co do ambicji…nic mi nie mów, mój mąż ma ze mną tę samą przeprawę 😉 Ściskam mocno Klaudia i zaczynam co raz poważniej myśleć o naszym spotkaniu 😛

  • Małgorzata Miziur

    Trzeba umieć docenia małe sukcesy.Cieszyć się z codziennych czynności jak dziecko, które dopiero odkrywa świat,dorośli w wirze pracy i obowiązków często niestety o tym zapominają.

    • Zgadzam się. Ja czasem mam tak ogromną radość z małych rzeczy, że aż się zastanawiam, czy to normalne 😛 Ale później sobie myślę, że właśnie nienormalne jest ich niedostrzeganie…