Styczniowe inspiracje

1. Ochronna pomada do ciała Hagi

Na firmę Hagi trafiłam dzięki targom Mustache Yard Sale. Mój wzrok przyciągnęło stoisko pełne mydełek. Po krótkiej rozmowie już wiedziałam, że na pewno w jakieś cudeńko się zaopatrzę. Zakupiłam między innymi ręcznie robioną kostkę w kształcie serduszka, która ma działanie silnie regenerujące suchą skórę (łokci, kolan, pięt, ust). Zapach jest obłędny! Skład krótki, składniki naturalne: masło kakaowe, masło shea, olej ze słodkich migdałów i wosk migdałowy. Produkt bezpiecznie może być stosowany przez kobiety w ciąży przy pielęgnacji brzucha (masaż taką kostką jest bardzo przyjemny). Ja używałam go głownie do wysuszonych partii nóg i do ust. Byłam bardzo zadowolona, z zapachu również. Mam słabość do produktów w kostkach, więc ta pomada bardzo przypadła mi do gustu. To taka odmiana od oleju kokosowego, którego nagminnie używam. Marka Hagi jest nowa, ale myślę, że szybko zdobędzie popularność. Podoba mi się w ich produktach to, że są wytwarzane są ręcznie, w krótkich seriach. Do tego składy i zapachy są rewelacyjne, a ceny przystępne. Testuje jeszcze mydło tej firmy, ale nie używam go bardzo często, więc za jakiś czas dam znać jak wrażenia. Aktualnie na stronie produkt jest niewidoczny, gdyż firma czeka na opakowania do pomad. Ale za 2-3 tygodnie powinny być dostępne w sklepie internetowym Hagi.

2. Kawiarnia Johan & Nyström

Kocham spacerować po dzielnicy Szotkholmu, Södermalm. Zawsze jak tam jestem to chce się tam przeprowadzić, mimo swojej ogromnej miłości do natury i życia z dala od zgiełku miasta. Uwielbiam tę dzielnicę za klimatyczne sklepy vintage, second handy i piękne kamieniczki. Jest coś jeszcze, kawiarnie! Bardzo lubię pić dobrą kawę. W domu od kilku lat pijemy kawę z aeropressu. Lubię rytuał jej parzenia. Matylda pomaga mi mielić w młynku ziarna, a kawowy aromat unosi się w całym domu. Ostatnio jednak zaczęłam eksperymentować i próbować innych sposobów parzenia. Aby dokonać decyzji, w jakie naczynie zainwestować odwiedziłam kilka kawiarni i próbowałam różnych opcji. Jednym z tych miejsc była kawiarnia i sklep zarazem Johan & Nyström. Zakochałam się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia. Przestronne wysokie jasne wnętrze, półki pod sufit wypełnione kawami, herbatami i profesjonalna i cierpliwa obsługa (jak zwykle miałam milion pytań). To miejsce ma klimat. Ludzi pełno, miła atmosfera. No i przede wszystkim kawa jest przepyszna, o czym świadczą co roku przyznawane nagrody. Na miejscu kupicie kawę, herbatę i akcesoria do parzenia. Chemex, Drip, Aeropress, filtry, wszystko jest. Poza tym w kawiarni organizowane są kursy dla pasjonatów kawy lub tych którzy zajmują się tym profesjonalnie.

coffe1

3. Pomadka Hurraw Moon Balm

To był zakup spontaniczny. Chciałam spróbować jakiegoś nowego wegańskiego balsamu do ust i akurat ten rzucił mi się w oczy w sklepie. Jestem zapachowcem, więc jak powącham/użyje dany kosmetyk i zapach mi się spodoba, to już nie ma przebacz. Tak było i w tym przypadku. Aromat wanilii i błękitnego rumianku przypadł mi bardzo do gustu. A co najważniejsze firma ta produkuje wyłącznie pomadki naturalne, nietestowane na zwierzętach, wegańskie i fair trade.  W składnikach Moon Balm znajdziecie między innymi olejek z awokado (który jest delikatnie wyczuwalny), olejek z nasion dzikiej róży i olejek arganowy. Pomadka jest mocno natłuszczająca, nawilżająca i mimo, że jest przeznaczona na noc, ja używam jej aktualnie podczas każdego wyjścia z domu. Bardzo długo czuje ją na ustach, co mi bardzo odpowiada.

4. Magazyn Fathers

Kolejny świetny magazyn, który kupiłam w Polsce. Będę dawkować Wam te cudeńka, bo trochę ich mam. Ale ten kwartalnik należy do zdecydowanych faworytów. Kupiłam go dla Arka, ale przeczytałam od deski do deski przed tym zanim trafił w jego ręce. Cieszę się, że zajrzałam z ciekawości do niego, bo jest to magazyn o świadomym ojcostwie, ale i podróżach, lifestylu. Mnie oczarowało piękne wydanie i zdjęcia, ale również bardzo ciekawe reportaże i rozmowy z inspirującymi mężczyznami. W tym numerze polecam Wam między innymi wywiad z Matasem Petrikasem. Początek materiału już dał mi dużo do myślenia:

„W dzisiejszym świecie, mamy niemal nieograniczone możliwości, ale jednocześnie od samego początku wpaja się nam, że tylko podążanie konkretną ścieżką przyniesie nam radość z życia, sukces zawodowy i spełnienie. Że istnieje jedna właściwa droga. Takie podejście nie zostawia zbyt wiele swobody i miejsca na eksperymenty, czy zabawę. Szybko wmawiamy sobie, że każda praca, której się poświęcamy ma wartość i sens, jednocześnie paraliżuje nas strach przed zmianą i popełnianiem błędów. To powoduje, że trzymamy się jednego scenariusza i uczymy nasze dzieci podobnej postawy.” 

5. Antyperspirat w proszku LUSH

Wspominałam o tym antyperspirancie już we wpisie z recenzjami kosmetyków LUSH. To produkt o świetnym składzie (wyciąg z widłaka, węgiel i soda oczyszczona, do tego wyciągi i oleje roślinne). Nie zawiera aluminium. Posiada przyjemny ziołowy zapach. Łatwa aplikacja i skuteczne działanie. Żadnych mokrych plan i nieprzyjemnego zapachu. Testowałam go w różnych warunkach i nosząc różne ubrania. Nie pozostawia zabrudzeń na odzieży. Sprawdza się wyśmienicie. Polecam każdemu!

6. Pędzel Anabelle Minerals

Pędzle tej firmy poleciła mi Magda, którą świetnie znacie z bloga Feminine. Jakiś czas temu robiła mi analizę urodową, w której dowiedziałam się jaki rodzaj podkładu to twarzy mógłby być dla mnie najlepszy. Magda poleciła mi puder mineralny, a do niego specjalny pędzel. Podczas pobytu w Warszawie, spacerując po mieście, trafiłam na sklep stacjonarny marki Anabelle Minerals i postanowiłam zakupić polecony produkt. Przy pierwszym użyciu od razu poczułam różnicę w dotyku, między tym pędzlem, a tymi, które miałam kupione jakiś czas temu w Sephorze. Bardzo miłe, mięciutkie syntetyczne włosie. Z przyjemnością nakładałam ten puder na twarz. Co do samego pudru mineralnego, uczucia miałam na początku mieszane. Byłam nastawiona na niewielkie krycie i prawie niewidoczny efekt, a tak nie było. To mnie trochę zniechęciło do tego produktu. Jednak po dłuższym czasie używania nauczyłam się odpowiednio używać pędzelek i nakładać odpowiednią ilość pudru i teraz jestem zadowolona. Jednak więcej o samym pudrze powiem wkrótce.

7. Body Deep.Cut Muuv

Kolejna polska marka, na którą trafiłam podczas targów Mustache Yard Sale. Odzież MUUV to minimalistyczne sportowe ubrania dla kobiet. Co mi się w nich najbardziej podoba to prostota, dobra jakość i piękne kroje. Uwielbiam kobiece wycięcia, szczególnie na plecach, dlatego zdecydowałam się na body deep.cut, które można stosować zarówno do treningów jak i na co dzień. Ja, jak na razie zakładam je do spódnic i spodni boyfriendów. Body jest wykonane z takiego materiału, że świetnie trzyma biust, więc na co dzień można nosić je bez biustonosza. Wypróbowałam i jestem zachwycona. Mam zamiar je jeszcze je wykorzystać jako kostium kąpielowy. Marzą mi się skoki do jeziora z pomostu, więc takie body będzie do tego w sam raz!

Plecy2 Plecy1

8. Kubek Muminki Muurla

Co tu dużo pisać. Moja rodzina kocha Muminki. Czytamy o nich książki, oglądamy bajki (wszyscy), odblaski wiszące na wózku dziewczyn i stopery do książek są w kształcie Muminka. Nawet podkłada do jedzenia dla Matyldy, jest z tym motywem. Oczywiście zadbałam o to, aby ubranka dla dziewczynek też miały na sobie ulubione postacie z tej bajki. Niedawno do ulubieńców dołączyła kolekcja naczyń. Mati dostała ją w prezencie i od razu wszyscy się w niej zakochaliśmy. Szczególnie nasze serce (a najbardziej moje) skradł emaliowany kubeczek z postacią Muminka. Prawda jest taka, że z niego pije najczęściej, ups!

kubek copy

9. Blog Inne Życie

Trafiłam na tego bloga przez Instagram. Zachwyciłam się zdjęciami Antoniny i byłam ciekawa jej historii i tego skąd wzięła się nazwa bloga. Pochłonęłam wszystkie wpisy jednego wieczoru i wiedziałam, że będę zaglądać tu regularnie. Blog Inne Życie prowadzi małżeństwo, Tosia i Radek. Znajdziecie u nich reportaże z ciekawymi, inspirującymi osobami i ogrom pięknych zdjęć (w tym ich przesympatycznej suczki Figi). Z racji wykonywanego przez Tosię zawodu fotografa, możecie również przenieść się z ich sympatyczną trójką, w różne zakątki świata. Poza tym ta para to ludzie pełni pasji i kochający naturę, więc lubię obserwować ich wyprawy i codzienność, którą pokazują na blogu i instagramie.

Veganama Opublikowane przez: