Q&A Wasze pytania, moje odpowiedzi

Kiedy Magda Feminine podsunęła mi pomysł na Q&A, nie byłam pewna, czy zadacie mi dużo pytań. Na blogu jest już sporo moich osobistych wpisów, wydaje mi się, że Ci z Was, którzy czytają mnie od początku znają mnie i moją rodzinę bardzo dobrze. Jednak w ostatnim czasie na bloga zaczęło zaglądać sporo nowych osób, więc bardzo się ucieszyłam, że otrzymałam od Was tyle wiadomości i miłych słów przy okazji. Pytania były bardzo różnorodne. Na niektóre miałam szybkie odpowiedzi, nad niektórymi musiałam dłużej posiedzieć. Myślałam sobie o tym jaka jestem, jak siebie określić w kilku słowach. Pierwsze, co przychodzi mi na myśl to wrażliwa i marzycielska. To się nie zmienia od lat. Potrafię się zamyślić, zapominając o całym świecie. Łatwo się wzruszam, bardzo nie lubię przemocy wobec ludzi, a jeszcze bardziej wobec zwierząt. Jestem wzrokowcem, a z zapamiętaniem dat i imion mam ogromny problem. No dobra, bo ja tu zaczynam się rozkręcać, a przecież przede mną tyle pytań i odpowiedzi na nie. Zaczynamy!

Ile masz lat?

Mam 31 lat. Urodziłam się 12 lipca 1985 w Warszawie. Przeżyłam zbieranie karteczek w podstawówce, wiszenie godzinami na trzepaku i pisanie złotych myśli. Mój rocznik był ostatnim piszącym starą maturę.

Czy myślałaś o Vlogach na youtube? Pewnie czyta Cię sporo mam wege dzieciaków, a przyznam, że czasem w ciągu dnia brakuje czasu na spokojne przeczytanie posta.

Myślałam, zastanawiałam się, ale nadal czuję, że fotografia i słowo pisane są mi bliższe. Nie czuję się jeszcze zbyt swobodnie przed kamerą. Chyba pierwszy raz tak naprawdę wystąpiłam we vlogu Arka z A Dreamer’s Life. Sami możecie ocenić jak wypadłam. Może w przyszłości o tym pomyślę.

Jak zaczęła się Twoja historia z blogowaniem?

Wszystko zaczęło się od wyjazdu do Szwecji. Moi bliscy znajomi i rodzina chcieli wiedzieć co u mnie słychać. Jak wygląda prowadzenie ciąży w nowym kraju. Ponieważ ciągle kilku osobom powtarzałam to samo, postanowiłam sobie ułatwić życie. Blog nie miał fanpage na facebooku, nie prowadziłam statystyk, po prostu była to forma dziennika ciążowego. Mój mąż namawiał mnie, żebym poruszyła inne tematy, żebym otworzyła się na ludzi. Na początku miałam wiele obaw, nie byłam pewna, czy kogoś zainteresują moje przemyślenia o weganiźmie i wegańskiej ciąży, która na samym początku wśród mojego otoczenia była czymś niezrozumiałym.

Ulubiona książka/muzyka

Zarówno z literaturą i muzyką będzie mi ciężko wybrać te jedyną. Muzyki słucham bardzo różnej. Choć w ostatnim czasie królują głównie playlisty ze Spotify, które puszcza Arek. Słuchamy zamiast radia, choć i tego staramy się słuchać ze względu na język szwedzki. W ostatnim czasie bardzo często słucham albumu Low Roar. Jest to muzyka, przy której potrafię się popłakać, jest dla mnie bardzo wzruszająca. Lubię przy niej usiąść w spokoju i wsłuchać się w siebie. Niesamowicie mnie relaksuje.

Kiedyś układałam playlistę dla portalu ładnebebe. Myślę, że dobrze oddaje moje gusta muzyczna, ale tak jak piszę, lubię bardzo różnorodne dźwięki.

Odnośnie książek to lubię literaturę dotyczącą samorozwoju i taką czytałam w ostatnim czasie. Przed ciążami czytałam więcej powieści. Lubiłam pisarzy takich jak Mario Vargas Llosa i Garcia Marquez, ale i z racji zawodu sięgałam po książki podróżnicze, pamiętam, że pasjami czytałam Beatę Pawlikowską. Teraz chętniej sięgam po biografie. Jestem w trakcie książek o Tove Jansson i Zofii Nasierowskiej.

Czy planujesz zostać w Szwecji na stałe, jeśli tak to jakie masz plany zawodowe? Czy masz jakiś wyuczony zawód , doświadczenie zawodowe? A może chcesz zmienić zawód i rozwijać się w innym kierunku? A może zostać zawodowym fotografem? Czy masz tak dobrą sytuację np. finansową, że nie potrzebujesz pracować, jedynie hobbystycznie jako fotograf ?

Na ten moment wiążę swoje życie ze Szwecją. Na początku myślałam, żeby wrócić do swojego wcześniej wykonywanego zawodu. W Polsce pracowałam w biurze podróży i lubiłam tę pracę. Jednak teraz mam duży apetyt na rozwój mojej fotograficznej pasji. Czy będzie to mój zawód? Nie wiem, ale tyle dobrego wokół tego teraz się dzieje, że nie wykluczam takiej opcji. Moja sytuacja finansowa, jaka by nie była, nie powoduje, że nie chcę pracować. Lubię pracować, lubię robić to dobrze, lubię się rozwijać. Co to będzie na przestrzeni najbliższych miesięcy? Czas pokaże.

fot. Marta Moosiątko Streg
fot. Marta Moosiątko Streg

Czy weganizm w Szwecji jest bezproblemowy? Jak Szwedzi do tego podchodzą?

W Szwecji panuje tolerancja na wszystko i wszystkich. Kucharze i kelnerzy w nie wegańskich knajpkach dobrze wiedzą, czym jest weganizm. Byłam raz w typowo rybnej knajpce, ze względu na Arka, który jeszcze wtedy nie był na diecie roślinnej. Nie nastawiałam się na jedzenie, traktowałam to wyjście bardziej towarzysko. Jakim miłym zaskoczeniem było dla mnie jak nieśmiało zapytałam kelnera, czy w ogóle można liczyć na coś wegańskiego. Obawiałam się krzywych min i dziwnych uśmiechów, a kelner pełen powagi zapytał, czy nie jem żadnych produktów odzwierzęcych, w tym miodu, po czym zniknął w kuchni. Wrócił z propozycją pysznego dania, które zjadłam później ze smakiem. Można? Można!

Wegańskie produkty są wszędzie. Od najmniejszych sklepów w których jest baza, czyli mleka roślinne, jogurty roślinne (sojowe, owsiane), gotowe dania wegańskie (klopsiki, kotlety, farsz, burgery), sery roślinne, tofu, parówki na bazie soi. Po duże supermarkety gdzie są całe działy wege z różnego rodzaju wege sosami, gotowymi daniami i czego tylko wege dusza zapragnie.

Ceny żywności jak na zarobki Szwedów są umiarkowane. Są wyższe niż stanardowych produktów np. mleka. Czasem tofu potrafi być dość drogie. Ale jest to też kwestia tego, że wiele z wege produktów bywa ekologicznych. W ogóle w Szwecji jest ogromny wybór ekologicznych produktów, które wcale nie są wiele droższe od standardowych. Np. warzywa. Ja zawsze patrzę na promocję i często kupuję właśnie eko warzywa i owoce w cenach niższych bądź takich samych jak standardowe.

Czy masz szwedzkich znajomych? Nie kolegów w pracy czy sąsiadów ale takich z którymi można wypić kawę, wyjechać za miasto itp. Czy według Ciebie łatwo nawiązać bliższą znajomość w Szwecji?

Nie, nie mam szwedzkich znajomych. Myślę jest kilka przyczyn tej sytuacji. Pierwsza to sama mentalność Szwedów, druga to to, że jesteśmy z Arkiem w domu. W sensie on pracuje zdalnie, a ja opiekuję się Lili. To powoduje, że nie obracamy się w towarzystwie Szwedów na co dzień. Kolejna przyczyna jest taka, że nie jesteśmy rozrywkowymi osobami, otwieramy się dopiero po pewnym czasie, kiedy kogoś poznamy, więc takie nawiązywanie przyjaźni, tak czy inaczej przychodzi nam wolniej. Jednak szykują się pewne zmiany w naszym trybie życia, więc kto wie, jak będzie za kilka miesięcy.

Planujesz wrócić do Polski?

Nie, na razie nie planuję wrócić do Polski. Odwiedzam rodzinne strony bardzo często, więc czuje się trochę jedną nogą w Warszawie. Nie mówię, że nigdy nie wrócę, ale na ten moment nie.

Czego Ci brakuje w Szwecji?

Mam takie momenty, że brakuje mi jakichś sezonowych warzyw i owoców. Np. świeżego bobu, polskich truskawek kupowanych na bazarku koło domu. Lubię polskie marki kosmetyków naturalnych, więc czasem żałuję, że nie mam do nich bezpośredniego dostępu. Chociaż dzięki częstym podróżom do Polski mogę zrobić sobie zapasy.

Planujesz powiększyć rodzinę?

Już powiększyłam, mam dwie córeczki. Jest nam dobrze w takiej konfiguracji.

Jesteś katoliczką?

Nie, nie jestem.

Jak poznałaś swojego męża?

Nie będzie romantycznej historii z pociągu, ani młodzieńczej miłości z czasów studiów. Mojego męża poznałam przez internet na znanym wówczas portalu randkowym na literę S. Taki oldschoolowy Tinder 🙂

Czy Arek jest weganinem?

Arek nie jest weganinem, nie lubi szufladkowania. Jednak mogę śmiało powiedzieć, że jest na diecie roślinnej.

Czy trudno było Wam się przeprowadzić do Szwecji pod względem nieco innej kultury tam panującej? A może jednak są jakieś podobieństwa?

Nie było trudno, ale oczywiście do pewnych rzeczy musieliśmy się przyzwyczaić. Sztokholm jest wielokulturowy. Można usłyszeć tu wiele języków, choć dominuje oczywiście szwedzki, ale i angielski, którym można posługiwać się wszędzie. To wiele ułatwia na początku, ale utrudnia naukę języka szwedzkiego. Sporo osób przed wyjazdem mówiło mi, że w Sztokholmie jest bardzo zimno. Ja bym powiedziała, że klimat jest bardzo zbliżony do polskiego, więc szoku nie było pod tym względem.

Gdzie można zamieszkać w Szwecji niedaleko Was?

Mieszkamy pod Sztokholmem, około 25 minut jazdy samochodem do miasta. Znaleźć domek w tej okolicy nie jest tak łatwo, bo samo szukanie mieszkania w Sztokholmie nie jest bułką z masłem. Przyjeżdżając do Szwecji mieliśmy już coś załatwione przez pracodawcę Arka, jednak na kilka miesięcy. Kolejne dwa znaleźliśmy za pomocą ogłoszenia, w którym musieliśmy podać konkretne informacje o sobie, dodać zdjęcie i czekaliśmy na odzew. Brzmi jak casting prawda? Niestety trochę tak jest. My mieliśmy ze sobą jeszcze psa, więc wynajem był jeszcze trudniejszy. Różnie bywa również z rodzinami z małymi dziećmi.

Czy ciężko odnaleźć się w nowym kraju nie znając nikogo?

Myślę, że nie. Pomaga w tym bardzo znajomość języka angielskiego. Oczywiście jak przy każdej przeprowadzce, człowiek jest trochę zagubiony na początku. Ja spotykałam się z dużą uprzejmością i chęcią pomocy do Szwedów. Czy byli to pracownicy i szef w firmie Arka, czy osoby od których wynajmowaliśmy mieszkania, osoby w urzędach, ekspedienci w sklepach.

Czy Twój styl zmienił się odkąd mieszkasz w Szwecji? Jakie są Twoje ulubione skandynawskie marki?

Myślę, że tak. Pokochałam minimalizm jeszcze bardziej. Już przed wyjazdem lubiłam stonowane kolory, klasyczne kroje, ale tutaj to się jeszcze pogłębiło. Zdecydowanie przekonałam się do krojów oversize. Na początku byłam zafascynowana marką Monki, z której mam mój ukochany płaszcz. Teraz na pierwszym miejscu są & Other Stories i COS. Uwielbiam ich prostotę, dobrej jakości materiały oraz piękną biżuterię i bieliznę. Jeżeli chodzi o jeansy to na pierwszy miejscu jest Acne Studios.

 

Jakiego rodzaju pracy szukasz?

Na ten moment nie szukam. Postanowiliśmy z Arkiem, że zostanę jeszcze chwilę w domu z Lili, a w między czasie będę rozwijać swoje umiejętności fotograficzne i bloga.

O różnicach kulturowych proszę i o tym czy życie w Szwecji odmieniło Cię?

Na pewno Szwedzi są bardziej zamknięci, w stosunku do Polaków. Łatwiej było mi nawiązywać nowe znajomości w Polsce, niż teraz w Szwecji. Jednak mieszkańcy Sztokholmu są bardzo mili, zawsze uśmiechnięci i jeszcze nigdy nie spotkałam się z nieuprzejmym zachowaniem, czy zwracaniem uwagi. To mi się bardzo podoba i cenię za to Szwedów, bo załatwienie sprawy w urzędzie, na poczcie, czy u lekarza, mimo braku znajomości języka szwedzkiego nie jest stresujące. Pamiętam jak pierwszy raz szłam załatwić kwestię macierzyńskiego, to nie dość, że byłam zdenerwowana, to jeszcze bojowo nastawiona. Zupełnie niepotrzebnie, bo uzyskałam wszystkie informacje bez problemu i pretensji w głosie, że zawracam komuś głowę.

Myślę, że życie w Szwecji bardzo mnie odmieniło. Na pewno to było duże wyzwanie dla mojej strefy komfortu. Otworzyłam się bardzo na nowe znajomości, pasje, pękła moja bariera językowa, przestałam bać się jeździć autem. Pokochałam jeszcze bardziej życie blisko natury i zaczęłam walczyć o siebie, o lepszą siebie. Myślę, że to jedna z lepszych decyzji w moim życiu.

 

Jak to się stało, że mieszkasz w Szwecji? Co sądzisz o tym kraju, czy żałujesz swojej decyzji?

Mieszkamy w Szwecji za sprawą mojego męża, który dostał tu propozycję pracy. Dostał też propozycję pracy w innym kraju, ale moja miłość do Skandynawii wygrała. Bardzo chciałam wyjechać i spróbować życia w jednym z krajów skandynawskich, więc bardzo się ucieszyłam, że dostaliśmy taką szansę. Jak każdy kraj, ma swoje wady i zalety. Dla mnie jednak przeważają zalety, dlatego dobrze się tu czuję i absolutnie nie żałuję swojej decyzji.

Znasz język, czy posługujesz się angielskim? Jeśli znasz język, to jak oceniasz jego poziom trudności?

Posługuję się głównie angielskim, jednak szwedzkiego cały czas się uczę. Wolno mi to idzie, bo jednak nie przebywam wśród Szwedów na co dzień. Staram się robić co mogę, żeby mieć z nim styczność każdego dnia. Słucham radia, czytam książki, zmieniłam język na komputerze, na telefonie. Nadal czuję, że za wolno to idzie, więc szukam nowych rozwiązań. Dziś nawet nad tym myślałam, więc możliwe, że niedługo poinformuję Was na blogu co tam wymyśliłam w tym temacie.

Co w Szwecji podoba Ci się najbardziej, a co najmniej? Mam na myśli jakąś myśl przewodnią, wyróżniającą ten kraj cechę.

Myślę, że Szwedów wyróżnia luz. Zauważyliśmy to już na samym początku. Wszystko musi być lagom. Ani za dużo, ani za mało, w sam raz. Zawsze po powrocie z Polski zauważam taki kontrast w tempie życia. W Szwecji wszystko dzieje się spokojniej. Nikt nie tupie nerwowo w kolejce, nie krzyczy. Samochodem jeździ się spokojniej, mimo, że mieszkańców stać na luksusowe auta i mogliby się ścigać na każdej dostępnej autostradzie. W kolejce do lekarza każdy czeka spokojnie na wywołanie swojego numeru, nikt się nie wpycha. Życie w takiej „atmosferze” jest dużo przyjemniejsze i mniej stresujące.

Jakie jest Twoje podróżnicze marzenie?

Moim największym marzeniem podróżniczym jest zwiedzić wszystkie kraje skandynawskie i zobaczyć zorzę polarną. Część marzenia chcę już zacząć spełniać w tym roku.

Czy czujesz się częścią społeczeństwa, czy przyjezdnym? Co lubisz w Szwecji, a czego nie?

Myślę, że zaczynam się czuć częścią społeczeństwa. Mam wrażenie, że poczuję się zdecydowanie pewniej jak będę znała język. W tym roku, chcę zdecydowanie na tym się skupić.

Zdradź jakie masz sposoby na organizację, że udaje Ci się wycisnąć z doby jak najwięcej?

Moje sposoby na organizacje nie są niczym odkrywczym. Po prostu wykorzystuję każdą wolną chwilę na swoje pasje i bloga. Lubię łączyć kilka rzeczy na raz. Obmyślam, czy jak będę robić jakąś rzecz nie mogę dodać do tego drugiej, żeby zaoszczędzić czas. Tak jest np. z bieganiem z wózkiem. Albo słuchaniem podcastów podczas jazdy lub biegania, czytania książki po szwedzku, gdzie łączę przyjemność z nauką. Kiedy jadę na siłownię, przy okazji zapisuję czego nie ma w domu i jadę na zakupy. Zdjęcia robię najczęściej na bieżąco, ale zdarza mi się robić więcej, więc mam wtedy zaoszczędzony czas w ciągu dnia. Poświęcam wiele serca i czasu na fotografię, więc często zajmuje mi to lwią część dnia. Staram się zachowywać balans we wszystkich dziedzinach jakie mnie interesują, ale wiadomo, czasem z czymś się nie wyrobię. Dużo czasu dla siebie mam wieczorami, więc wtedy staram się nadrabiać lub po prostu odpocząć i pogadać z przyjaciółmi.

To by było tyle. Mam nadzieję, że nie pominęłam, żadnego pytania. Ciekawa jestem co sądzicie o moich odpowiedziach? A może chcecie jeszcze, żebym o czymś napisała na blogu? Dajcie znać koniecznie jakie tematy Was interesują.

Veganama Opublikowane przez:
  • Katarzyna Straube-Czyż

    Nie wiem jak to się stało ze moje pytanie nie dotarło . Oczywiście chodzi o fakt ze usiadłam z myślą napisania do ciebie i ….. Myśl uleciała . A chciałam spytać czy jesteś w stanie raz w miesiącu pisać na blogu tygodniowy plan żywieniowy . Czyli co jesz w ciagu dnia . Nie cały miesiąc a przykładowe 7dni. Ja wciąż szukam inspiracji a bliżej mi do weganizmu niż wegetarianizmu . Cudownie ciebie znać i inspirować się tobą .

    • Już kilka osób o to pytało. Ale chodzi Ci o żywienie całej rodziny? Czy tylko mój osobisty?

      Kasieńko wielkie dzięki 🙂

      • Katarzyna Straube-Czyż

        Tylko twoje przykładowe menu 🙂 wiem jak dużo masz na głowie, zatem nie śmiem prosić o więcej <3

  • Przyznam nieskromnie, że miałam świetny pomysł 😀 Mimo że trochę się znamy, to dowiedziałam się kilku nowych rzeczy! Dziękuję za odpowiedź na moje pytanie – widzę że mamy podobne sposoby 🙂

    • Hehe nie musisz być skromna 🙂 Super wyszło 🙂 Dziękuje, za świetny pomysł na wpis i powrót do miłych wspomnień 🙂

      • <3 bardzo się cieszę! pomysł spontan, takie są zwykle najlepsze 😉

  • Magda miała świetny pomysł, czytelnicy zadali genialne pytania, a Ty fantastycznie na nie odpowiedziałaś! Przeczytałam wszystko od A do Z z wielką przyjemnością. Mam nadzieję na drugą część Twojego Q&A 🙂

    • Dziękuje Olga 🙂 Może przy jakiejś kolejnej miłej okoliczności poproszę o dalszy zestaw pytań 😛 Swoją drogą przez ten świąteczny czas narobiłam sobie sporo zaległości blogowych, kiedy ja to nadrobię? 😮

  • Uwielbiam Q&A! 🙂 i cieszę się, że jeszcze lepiej mogłam Cię poznać.
    Nie wiem, czy już to pisałam, ale podoba mi się podejście Twojego męża dotyczące nieszufladkowania.
    Ostatnio czytałam, że „lagom” ma zastąpić „hygge” 😉 Podoba mi się taki luz, spokój, bardzo nie lubię nerwowości, wpychania się. W Bułgarii niestety każdy myśli, że ma pierwszeństwo. W Polsce też zresztą nie jest lepiej.
    Powodzenia w spełnianiu marzeń i realizowaniu planów! 🙂

    • Dziękuje Marysiu 🙂
      Mój mąż jest wielkim przeciwnikiem wszelkiego rodzaju szufladek, a ja się tego od niego uczę.
      Też słyszałam o tej „modzie” na nazewnictwo 😉 No w Polsce jest duże tempo życia, a szczególnie na drogach 😀

      Samych wspaniałości 🙂

  • Świetnie się czytało:)
    Potwierdziłaś zdanie moich dobrych znajomych co do trudności nawiązywania głębszych relacji w Szwecji, gdy się jest obcokrajowcem. Wcześniej, nigdy bym o tym nie pomyślałam. Szczególnie patrząc, jak bardzo Skandynawia jest/ była otwarta na różne nacje.
    Podoba mi się bardzo podejście też Twojego męża do nieprzyklejania łatek. To jest naprawdę duża umiejętność, a z naszą narodową mentalnością musimy często z tym bardzo walczyć.
    Jeansy Acne Studios- tu mnie jeszcze bardziej zaciekawiłaś 😉

    • No jest ciężko, ale nie jest to niemożliwe. Jest sporo ludzi, którzy jednak nie są takimi „typowymi” szwedami. Przykładem jest Arka szef 🙂

      A co do mojego męża, to ma bardzo silny charakter 🙂 Więc jego zupełnie łatki nie ruszają 😉
      A jeansy Acne serdecznie polecam 🙂 Nie będziesz zawiedziona 🙂

  • Bardzo miło Cię poznać bliżej Marta 🙂 Ciekawe pytania i odpowiedzi. O Szwecji też chętnie przeczytałam, ponieważ mój mąż spędził w niej 5 lat. Studiował na uniwersytecie w Sztokholmie i wiele mi opowiadał o Szwecji, w której zresztą byliśmy kilka razy, żeby odwiedzić jego znajomych z pracy. Pierwszą pracę po studiach bowiem podjął właśnie w Szwecji, a potem już w Polsce również pracował dla szwedzkiej strony. Bardzo miło wspominam te wizyty i czasy 😉

    • Dzięki Olu 🙂 Wow, a czy Twój mąż ma coś wspólnego z branżą IT? Sama się zastnawiam teraz nad studiami w Sztokholmie wiesz? 😉

      • Finanse. Na szczęście 😉 Ktoś w tej rodzinie musi umieć liczyć 😀

  • Ale fajnie dowiedzieć się czegoś więcej o Tobie i o tym co u Ciebie i jak Ci się żyje w Szwecji. Trzymam kciuki za realizację wszystkich Twoich marzeń oraz założeń :*

    • Dziękuje Kochana 🙂 Jest ich troszkę, ale powoli zaczynają się spełniać. A raczej zaczynam je realizować. Mam dużo siły w sobie teraz, żeby w końcu działać jak należy 🙂

  • Cześć Marta, jestem nową czytelniczką, podoba mi się u Ciebie, będę wracać! Z dużym zaciekawieniem czytam o twoich doświadczaniach z życia w Szwecji. Bliski mi temat, bo mieszkam na stałe w Szwecji od 1,5 roku… chyba krócej niż ty… Dużo podobnych doświadczeń, choć jest jedna rzecz, która początkowo wyglądała tak jak u ciebie, ale się zmieniła.. Chodzi o znajomości ze Szwedami… i tu odezwała się we mnie potrzeba podzielenia się moimi doświadczeniem dla przeciwwagi dla tak często powtarzanego poglądu o niedostępności Skandynawów.. . Zanim przyjechałam do Szwecji słyszałam od wielu osób, jak trudno jest zawierać znajomości ze Szwedami, nie mówiąc już o przyjaźniach… Byłam przygotowana na to, że będzie trudno… takie też były początki, wydawało mi się, że od ludzi wieje ziąb, i jest jakaś bariera nie do przekroczenia… Teraz się zastanawiam na ile ta bariera istniała głównie w mojej głowie, była skutkiem wysłuchania opowieści o doświadczeniach innych osób, próbą przygotowania się na najgorsze… W pewnym momencie zdecydowałam się by przestać myśleć o ludziach w kategoriach narodowości i tego jakie to tworzy uwarunkowani. W każdym społeczeństwie znajdą się ludzie zamknięci i otwarci na nowe znajomości… a w szczególności w tak różnorodnym społeczeństwie jak szwedzkie… Zaczęłam od szukania znajomości w kręgach ludzi, z którymi dzielimy podobne poglądy, pasje, idee w moim przypadku wśród pasjonatów kuchni roślinnej, dzikich roślin jadalnych, życia blisko i zgodzie z naturą… Odkąd zmieniło się moje myślenie, w moim życiu stał się cud, mam coraz więcej znajomych i przyjaciół wśród szwedów… Bardzo często jest tak, że to ja muszę zrobić pierwszy krok, zaryzykować i zaprosić nowo poznane osoby do wspólnych aktywności, ale o dziwo spotykam się z bardzo otwartym przyjęciem i rewanżem w zaproszeniach 🙂 Pozdrawiam ciepło i powodzenia w realizacji twoich planów i marzeń!

    • Dziękuje Ci Agatko za komentarz, przywróciłaś mi wiarę w to, że można znaleźć szwedzkich znajomych, bo wszyscy dookoła powtarzają, że to niemożliwe. Sama zbieram się jak pies do jeża, żeby iść na jakieś meetupy związane z pasjami lub zainteresowani, ale chyba jeszcze nie pękła we mnie ta bariera językowa. Mam wrażenie, że mój język jest jeszcze zbyt kulawy :/ A Ty już mówisz płynnie po szwedzku?

      Gratuluje Ci, że znalazłaś przyjaciół i znajomych w Szwecji. Mi bardzo tego brakuje, ale dzięki Twojej wypowiedzi pojawiła się w mojej głowie iskierka nadziei 🙂

      • Ja też słyszałam wszędzie i w około, że to niemożliwe… i z takim nastawieniem spędziłam samotne pół roku podając się nawet bez próby wychodzenia do ludzi, ale teraz widzę, że to działa jak samorealizująca się przepowiednia, a właściwie klątwa…

        Mój szwedzki jest bardzo kulawy, posługuje się swenglish, to znaczy staram się trenować szwedzki tyle i ile się da, mówiąc to co potrafię powiedzieć, pisząc mejle, smsy, dużo rozumiem z tego co ludzie mówią, ale często brakuje mi słów i odpowiadam po angielsku. Ma ciągle dużo problemów z komunikacją i robię masę błędów. Na początku mnie to krępowało, peszyło, ale powoli odpuszczam sobie i doświadczam, że ludzie są zainteresowani mną i tym co mam im do przekazanie, a nie tym czy czynie to w zgodzie z zasadami gramatyki…

        Myślę, że w każdym narodzie można znaleźć grupę osób niechętnych obcokrajowcom (czego niestety niechlubnym przykładem jest kraj nad Wisłą), jeżeli będziemy próbować zaprzyjaźnić z przedstawicielami tej grupy to rzeczywiście pukamy w niewłaściwe drzwi. Ale włos mi się jeży na głowie jak słyszę, że całe szwedzkie społeczeństwo jest takie… Skandynawowie nie są południowcami, to co obserwuje to ludzie są bardziej wrażliwi na to by nie wchodzić z butami w czyjeś życie, często się krępują z zadawaniem osobistych pytań, i przed tym by zrobić coś mogłoby zburzyć strefę komfortu drugiej osoby i ich własną – co nie ułatwia zawieranie znajomości… ale mając tego świadomość można zrozumieć, że brak wylewności nie koniecznie oznacza niechęć, a proces przełamywania lodów może trwać trochę dłużej niż u narodów z bardziej południowym temperamentem 🙂

        Polecam ci też pomyślenie o założeniu swojego studiecirkel, fajny sposób by dzielić się swoim pasjami i poznawać ludzi. Są organizacje jak np ABF które udzielają wsparcia w tym zakresie… Nie musisz mówić po szwedzku, angielski wystarczy.

        • Droga Agatko,

          idąc za Twoim przykładem pozwoliłam sobie zapisać się na meetupy. Pierwsze już w tym tygodniu. Zobaczymy jak będę się czuła z moim szwedzkim, który jest dość słabo pratykowany. Ale do ludzi w końcu trzeba wyjść. Bo rozumieć to rozumiem sporo, ale jednak nie mam gdzie ćwiczyć. Idę więć 🙂

          Dziękuję, że dałaś mi taką inspirację swoimi komentarzami. Jestem Ci bardzo wdzięczna 🙂 A z ABF dopiero się zapoznaje, widzę, że jest sporo płatnych kursów tematycznych, coś jak na Folkuniversitetet. Uczestniczyłaś kiedyś w takim?