Projekt dzik #4

To już czwarty wpis z cyklu #projektdzik i cieszę się, że nadal jestem tak zaangażowana w to przedsięwzięcie. Tak jak Wam już wcześniej pisałam, w projekcie nie chodzi o cel krótkoterminowy np. bieg uliczny, czy schudnięcie do lata. Oczywiście takie mniejsze wyzwania pomagają. Ale moim celem jest włączenie aktywności fizycznej w rytm dnia i traktowanie sportu jako elementu codzienności. Jednak nie tylko o aktywność fizyczną chodzi. Zależy mi również na jak najbardziej zdrowym odżywianiu, opieraniu się na nieprzetworzonej żywności i wyeliminowaniu złych nawyków. Może Wam się wydawać, że weganie nie mają z tym problemów, ale tak nie jest. Na każdej diecie znajdą się fast foody, niezdrowe przekąski, a podjadanie między posiłkami nie pomaga. Jednak zacznijmy od ćwiczeń…

Moje treningi

Miały być zmiany w treningach, ale przez wyjazd do Polski, podczas którego zrobiłam sobie przerwę od ćwiczeń, zostawiłam rozpiskę taką jaką była. Dopiero dziś planuję zmiany w treningach obwodowym i siłowym. Jeżeli chodzi o proporcje treningów, to przez ostatnie trzy tygodnie po przebiegnięciu półmaratonu zdecydowanie przeważały treningi na siłowni i w domu. Biegania było znacznie mniej, ale nie zostawiłam go zupełnie. Myślę, że w przeciągu najbliższych tygodni te proporcje znów się zmienią, na rzecz treningów biegowych. Może wezmę udział w kolejnym biegu ulicznym w Szwecji? Na razie rozważam różne opcje, ale na pewno Was poinformuję o nowych wyzwaniach.

  1. Treningi na siłowni
    Lubię chodzić na siłownię, oj tak. Coraz bardziej zaprzyjaźniam się wolnymi ciężarami. Cieszę się jak norka, na widok sztangi. Daje mi dużo satysfakcji, kiedy widzę postępy i mogę zwiększać ciężary. Na siłowni spędzam maksymalnie dwie godziny, bo często wskakuję do sauny i nie zapominam o porządnym rozciąganiu. Jednak kiedy mam mniej czasu np. wieczorem przed zamknięciem, mieszczę się w 1 godzinie. Staram się być na siłowni 4 razy w tygodniu.
  2. Treningi biegowe
    Treningi biegowe po półmaratonie zeszły na drugi plan na rzecz wzmocnienia mięśni. Wzięłam sobie do serca słowa specjalisty od medycyny manualnej kręgosłupa, który powiedział, że koniecznie muszę wzmocnić mięśnie, szczególnie brzucha. Przez moją nadmierną ruchomość stawów, która jeszcze pogłębiła się po ciążach, bardzo ważne jest abym te treningi siłowe wykonywała regularnie. To ma mi oczywiście pomóc w bieganiu, ale również codziennym życiu. Nie ma nic gorszego, kiedy podnosisz dziecko i łupie Cię w krzyżu. Zdarzało mi się to bardzo często jeszcze kilka miesięcy temu. Na szczęście na razie, kiedy ćwiczę regularnie i dbam o rozciąganie zapomniałam o problemie.
  3. Treningi w domu
    Treningi w domu staram się robić raz w tygodniu. Chciałam je wykonywać podczas wyjazdów, ale ostatnim razem niestety nie wyszło. Potrzebna mi lepsza organizacji czasu, więc do zbliżającego się pobytu w Polsce, przygotowuje się lepiej.

Dodatkowo do tego wszystkiego oczywiście rozciąganie i rolowanie. Kiedyś tego nie lubiłam, zapominałam i traktowałam jak coś niepotrzebnego. Aktualnie tak bardzo polubiłam rozciąganie, że wykonując je regularnie, doszłam do szpagatu. 

Liczby

Tak jak pisałam wcześniej, waga nie jest dla mnie wyznacznikiem postępów, patrzę głównie na obwody, jędrność ciała i ogólne samopoczucie. Chodzi mi o to, żeby dobrze czuć się w swojej skórze, swobodnie nosić ulubione ubrania.  Jednak od ostatniego ważenia waga zeszła o 3,5 kg. Oczywiście w między czasie na pewno były wahania, jednak od około 2 tygodni liczby są takie same. Jestem przekonana, że w głównej mierze jest to zasługa mojego odżywiania, bo naprawdę bardzo pilnuje tego co jem. 

Wymiary w końcu się zmieniły. Od ostatniego mierzenia spadło mi po -2 cm w udach, w talii -3 cm, w udach -2 cm i co najważniejsze w moim najbardziej newralgicznym punkcie brzuchu spadły -3 cm! Jestem bardzo zadowolona i widzę po tym jak leżą na mnie ubrania jest lepiej.

Dieta

Czysta micha jeszcze nie była tak czysta. Ostatnio przez to, że musiałam bardzo dużo czasu poświęcić na pracę zarówno w dzień jak i późnymi wieczorami, nie mogłam ćwiczyć regularnie. Wiedziałam, że muszę w taki wypadku podwójnie uważać na to co jem. Starałam się z całych sił wyeliminować to co mnie zazwyczaj gubi, czyli podjadanie między posiłkami, jedzenie produktów z białej mąki i wszelkich produktów z cukrem. Wprowadziłam sporo dań RAW, sałatek, zup i po dwóch tygodniach takiego odżywiania czuję się wyśmienicie. Mam zamiar to kontynuować, jednak czeka mnie wizyta gości w leśnym domku i wyjazd do Polski, więc będzie wyzwanie dla mojej silnej woli. Trzymajcie za mnie kciuki!

Cele

Największy cel jaki miałam na ten rok, to półmaraton, który udało się zrealizować. To mi dało wiele dobrej energii i wiary, że jestem silna i dam sobie radę mimo różnych przeszkód. Na ten moment skupiam się wzmocnieniu mięśni i poprawieniu sylwetki. Mam jednak wpisane w kalendarz kilka ciekawych biegów ulicznych i zobaczymy, czy czasowo dam radę się do nich przygotować. Póki co zapowiada się bardzo intensywne lato i nie chcę wywierać na sobie zbyt dużej presji.

 

Co u ekipy dzików?

U dzików nadal bardzo intensywnie. Arek wciąż przygotowuje się triathlonu w Warszawie, w między czasie ucząc się intensywnie na kursie. Będziemy kibicować mu z całych sił w przyszły weekend. Zawody już tuż tuż! Angelika biega regularnie i dzięki swoje sumienności osiągnęła świetny rezultat wraz ze swoją mamą w biegu na 5 km. Ciekawi jej relacji z zawodów i przygotowań do tego wyzwania? Zajrzycie do najnowszego wpisu na A Dreamer’s Life.

Veganama Opublikowane przez: