Projekt dzik #2

Minęły już dwa tygodnie odkąd ogłosiliśmy oficjalnie #projektdzik. Co się działo w tym czasie? Oczywiście treningi, treningi, treningi. Bywało różnie z wolnym czasem, bo zaczęłam dodatkowo chodzić na meet upy, gdzie podszkalam mój szwedzki. W związku z tym trzy razy w tygodniu mam więcej obowiązków na głowie. Ale nie jest to żadna przeszkoda oczywiście. Po prostu uczyłam się lepiej to organizować, żeby znaleźć na wszystko czas.

Moje treningi

Moje treningi dzielę na trzy rodzaje. Biegowe, na siłowni i w domu. Czasem je miksuje, czasem skupiam się na wybranych trochę bardziej. Np. w zeszłym tygodniu więcej biegałam, bo wiedziałam, że Arek wyjedzie na weekend i nie będę mogła robić tych dłuższych wybiegań, kiedy będę sama z dziewczynkami w domu. Przygotowuje się do półmaratonu, więc treningi biegowe są dla mnie priorytetem. Jednak nie mogę zapominać o wzmacnianiu korpusu i ogólnie całego organizmu. Sama się przekonałam jak to jest „tylko biegać”, bez rozciągania i ćwiczeń siłowych. Kontuzja i koniec. Teraz staram się urozmaicać treningi i nawet po bieganiu zrobić krótszy trening z ciężarkami.

  1. Treningi na siłowni
    Na siłowni spędzałam teraz sporo czasu, ponieważ wykonuje dość sporo treningów biegowych i z obciążeniem. Udało mi się tak je wpasować w rytm dnia. że przestały być dla mnie „wyjściem na siłownię”, tylko normalnym elementem codziennej rutyny. Na każdym treningu rozpisanym przez trenerkę skupiam się na innych partiach ciała. Najbardziej lubię treningi obwodowe na dolne partie i te ze sztangą. Ogólnie są to 4 treningi w tygodniu, na których pracuję z ciężarami. W opracowaniu planu treningowego radziłam się trenerki, żeby nie machać ciężarkami bez sensu, jak to zapewne robiłam wcześniej.
  2. Treningi biegowe
    Treningi biegowe przez te dwa tygodnie polegały głównie na zwiększaniu dystansu. Dotarłam do 10 km i w planach było 12 km, ale pobolewała mnie lewa stopa, więc postanowiłam przełożyć to na przyszły tydzień. Poza tym starałam się pracować również nad interwałami i w końcu zeszłam poniżej 30 min podczas biegu 5 km. Testowałam się w różnych tempach i zobaczyłam, że ograniczenia są głównie w mojej głowie. Nie wyobrażałam sobie zejść poniżej pewnego poziomu, ale jak spróbowałam i zobaczyłam, że się da to uśmiech nie schodził mi z twarzy. W ostatnim czasie biegałam jedynie na siłowni, ale teraz kiedy lód na leśnych ścieżkach się roztopił, wracam do treningów na zewnątrz. Oczywiście w kwestii przygotowań biegowych konsultowałam się z doświadczonym biegaczem Arkiem. Zajrzycie na jego kanał koniecznie, jeżeli interesujecie się bieganiem.
  3. Treningi w domu
    Treningi w domu staram się robić raz w tygodniu, chyba, że nie mam innej opcji, bo mam dużo na głowie danego dnia, to wtedy częściej. Mam rozpisany jeden trening HIIT plus zdarza mi się robić program Ewy Chodakowskiej.

Dodatkowo do tego wszystkiego oczywiście rozciąganie i rolowanie. Kiedyś tego nie lubiłam, zapominałam i traktowałam jak coś niepotrzebnego. Aktualnie tak bardzo polubiłam rozciąganie, że wykonując je regularnie, doszłam do szpagatu. Zauważyłam też, że pewne asany na jodze są dla mnie o wiele łatwiejsze. Żałuję, że nie mam na nią czasu, bo będąc w odwiedzinach u Marty z Brukseli, miałam okazję brać udział w zajęciach, przy których asystowała i było fantastycznie.

Liczby

Jeżeli chodzi o aktualną wagę, która nie jest dla mnie wyznacznikiem postępów, to aktualnie wynosi 66 kg. Czemu nie jest? A dlatego, że aktualnie ćwiczę sporo z ciężarami, polubiłam się ze sztangą i moja masa mięśniowa na pewno się zwiększyła. Może nie są to aktualnie jakieś wielkie zmiany, ale muszę brać pod uwagę, że mogę w pewnym momencie nawet przybrać na wadze.

Wymiary wyglądają następująco:  92-74-94. Widać gołym okiem, gdzie mam swoje słabe punkty -talia i brzuch. To rejony, które spędzają mi sen z powiek całe życie. Zawsze tyłam w okolicy pępka i to był mój największy kompleks. Mam nadzieję, że z biegiem czasu w końcu będę mogła dumnie poklepać się po płaskim brzuchu. Jednak póki co mam mały sukces na koncie. Wiem, że dla Was może być to błahe, ale podzielę się, a co! Otóż, mam takie spodnie z niższym stanem i ubierając się w pędzie na sesje, chwyciłam bluzkę, która była dość dopasowana i nie nosiłam jej zbyt często. Cudowne uczucie, kiedy zobaczyłam, że spodnie są luźne i bluzka leży swobodnie nie ukazując wałeczków, ani nie opinając się na plecach. W tym momencie poczułam, że jestem na dobrej drodze, żeby w końcu mieć wymarzoną sylwetkę!

Dieta

Wprawdzie mam pewną ilość kalorii z jaką powinnam się liczyć każdego dnia, ale nie jestem w tym regularna. Najłatwiej jest mi zapisać śniadanie, bo mam swoje ulubione smoothie i znam jego składniki i kaloryczność na pamięć. Przedstawię Wam je jeszcze na blogu. Jednak kiedy zdarza mi się zejść coś na mieście, to już nie mam głowy do liczenia i wpisywania w aplikację. Na ten moment tak jest, ale nie ukrywam, że chciałabym aby wpadło mi to w nawyk. Samo pilnowanie posiłków i ich ilości w ciągu dnia, zmotywowało mnie do tego, aby nie podjadać, co było moją największą zmorą. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że tego nie robię. Pilnowanie „czystej michy” sprawia mi dużą przyjemność. Jem ogrom domowych sałatek, piję codziennie smoothie, nie sięgam po słodycze i dobrze mi tak jak jest. Oczywiście mogłabym jeszcze bardziej pilnować i planować posiłki, ale aktualny stan mnie zadowala.

Cele

Tak jak już pisałam w poprzednim wpisie z serii, zależy mi najbardziej na tym, aby czuć się dobrze w swoim ciele, ujędrnić skórę, która zmieniła się po porodach oraz wrócić do pełnej sprawności fizycznej. Chciałabym swobodnie biegać, co pewien czas wziąć udział w biegu ulicznym, może spróbować nowych dyscyplin sportowych. Nie mam planów na bicie rekordów, ściganie się, rywalizacja jest nie dla mnie. Co najwyżej bicie swoich ograniczeń w głowie. Stąd pomysł na przebiegnięcie półmaratonu, który wydaje się dla mojego ciała i siły woli, sporym wyzwaniem. Kto wie co będzie dalej…

Co u ekipy dzików?

Ekipa dzików ostro pracuje. Arek opublikował swój pierwszy filmik z przygotowań do triathlonu, a Angelika kolejny wpis dotyczący swoich treningów. Zajrzycie do nich koniecznie, niezłe z nich dziki 🙂

Veganama Opublikowane przez:
  • Masz piękne zdrowe ciało:) trzymam kciuki za cele. Ja też znowu polubiam się z bieganiem i siłownią. Dwa razy w tygodniu biegi, silowniaraz, dwa w porywach jak dam radę, przy dwójce dzieci i etacie:) szczególnie bieganie doceniam, oprócz zalet fizycznych uwalnia niesamowicie głowę:)
    Pozdrawiam ciepło:)

    • Dziękuje Aga 🙂 WOW, nieźle dajesz czadu przy dwójce i etacie, zawstydzasz moje narzekania na brak czasu 😀 Ja właśnie za to kocham bieganie, za chwilę dla siebie, za uwolnienie myśli i pracę na moją niecierpliwością 😛

      Ściski 🙂

      • Hehe:) Marta, ja biegam, jak oni mają sportowe zajęcia popołudniowe. Zamiast siedzieć na ławce i czekać, czekam w biegu:) nie miej wyrzutów sumienia, Twoje bąbelki są malutkie. Moi B&B to siedmiolatka i dziewięciolatek. To robi różnicę;-)
        Buziak:)