Program poprawy cery #2 pielęgnacja

Trochę zwlekałam z drugą częścią wpisu, bo wiele rzeczy testowałam. Chciałam stworzyć dla Was jak najbardziej wartościowy tekst i oczywiście poprawić stan swojej cery. Bywało różnie, ale już wypracowałam dobry system pielęgnacyjny dostosowany do swoich potrzeb. Co mogę powiedzieć na 100%, to, że bez zastosowania się do pierwszej części wpisu może być ciężko.

Pisałam Wam już w poprzednim wpisie, że byłam u pewnego lekarza (a tak naprawdę u dwóch, o czym jeszcze później na blogu), żeby dowiedzieć się jak poprawić stan swojej cery. Jednym z lekarzy był naturopata. Nie odwiedziłam go tylko z tego powodu, ale przy okazji potwierdziło się wszystko to, o czym pisałam w pierwszym wpisie. To, że zainwestujemy w dobre kosmetyki nie pomoże nam jeżeli będziemy mieć zanieczyszczony, odwodniony, zakwaszony organizm. Moja cera momentalnie reaguje na stres, brak dostatecznego snu i odpoczynku, zbyt małą ilość wypitej wody w ciągu dnia i nieodpowiednie odżywianie. Jak tylko zastosowałam się do zaleceń naturopaty moja cera po krótkim czasie  wyglądała bardziej promiennie i nawet mój mąż zauważył, że wyglądam „jakoś inaczej”.

Pamiętając o podstawach wprowadziłam również zmiany w swojej pielęgnacji. Na przestrzeni czasu wyeliminowałam sporo drogeryjnych kosmetyków z nieciekawymi składami i zastąpiłam je kosmetykami naturalnymi i wegańskimi. Powiem Wam szczerze, że kiedy trzymam się regularnie tej pielęgnacji i zasad wpojonych mi przez naturopatę (odpowiednia dieta, nawadnianie, suplementy), to jest naprawdę świetnie. Przedstawiam Wam moich ulubieńców po których zauważyłam znaczną poprawę mojej cery, która w ostatnim czasie miała tendencje do zaskórników i krostek.

Olej z nasion czarnuszki

czarnuszkaMiałam trochę przejść z olejami. Źle zaczęłam, niektóre oleje pozapychały mi skórę, pogorszyły jej stan, dlatego byłam bardzo ostrożna przy testowaniu kolejnych. Dowiedziałam się, że dla mojej cery lepsze będą oleje zawierające więcej wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, a mniej jednonienasyconego kwasu oleinowego. Olej z nasion czarnuszki właśnie do takich należy i używam go już bardzo długo. To zdecydowanie mój hit pielęgnacyjny.

Olej z czarnuszki ma wiele dobroczynnych właściwości

  • Ma silne działanie antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybiczne
  • Ma działanie przeciwpasożytnicze
  • Przeciwdziała tworzeniu się kamieni nerkowych
  • Działa przeciwwrzodowo na żołądek
  • Ma działanie immunoprotekcyjne
  • Jest pomocny dla astmatyków
  • Zmniejsza symptomy chorób autoimmunologicznych
  • Wykazuje pozytwyne działanie na skalp i włosy
  • Wpływa pozytywnie na układ rozrodczy
  • Pomaga przy problemach skórnych (trądziku, łuszczycy, przy AZS, grzybicy skóry, wysypkach, zmianach wywołanych zakażeniem bakteryjnym lub poparzeniem słonecznym).

Ja nakładam cienką warstwę oleju na twarz i dekolt wieczorem. Ma ona intensywny ziołowy zapach, który bardzo mi odpowiada. Już po tygodniu zauważyłam znaczną poprawę. Pory się zmniejszyły, a cera zrobiła się gładsza. Odkąd zaczęłam go używać, wymieniam go jedynie w niektóre dni na olejek konopny. Jest też bardzo wydajny jeżeli używamy go jedynie do twarzy.

Hydrolat oczarowyhydrolat

Hydrolat oczarowy zastąpił mi tonik do twarzy. Natrafiłam na bardzo pozytywną opinię na którymś z blogów urodowych i postanowiłam spróbować. Bardzo lubię używać go po umyciu twarzy wieczorem i rano albo w trakcie dnia, kiedy nie mam nałożonego makijażu. Ma przyjemny delikatny ziołowy zapach, wystarcza na długo. Po jego użyciu skóra jest ściągnięta, miła w dotyku.

Hydrolat oczarowy jest polecany dla cery naczynkowej, zaczerwienionej, podrażnionej, tłustej, trądzikowej, dojrzałej i zniszczonej. Ma silne właściwości antyoksydacyjne i przeciwzapalne. Poza tym działa antybakteryjnie, poprawia ukrwienie skóry, wzmacnia i zwęża naczynia krwionośne.  Pobudza i przyśpiesza gojenie i regenerację podrażnionej skóry oraz zanikanie siniaków i drobnych wybroczyn. Możecie go również dodawać do maseczek i peelingów (ja dodaję maseczki z glinką).

Mydło Aleppo (12% zawartości oleju laurowego)

mydlo

Tym mydłem myję twarz, na zmianę z myjką Glove. Jest bardzo wydajne. Kupiłam je wiele miesięcy temu, a kostka nadal wygląda jakbym dopiero ją zaczęła używać.

Mydło Aleppo jest wytwarzane na bazie oliwy z oliwek z dodatkiem oleju laurowego (12%), dlatego nie powoduje alergii, a używane regularnie łagodzi wysuszenia skóry i pozostawia ją dobrze nawilżoną. Naturalnie pachnie olejem laurowym i oliwą z oliwek.

  • Mydło posiada właściwości antyseptyczne, zabliźniające i nawilżające, które odnawiają film hydrolipidowy. Jest polecane dla osób z poważnymi problemami skórnymi takimi jak łuszczyca, trądzik, egzema, AZS.
  • Nawilża skórę
  • Jest hipoalergiczne
  • Goi wszelkie rany, blizny pooperacyjne, odleżyny, ropienie.

Mydło bardzo dobrze oczyszcza, nie podrażnia, po jego użyciu skóra jest napięta, niewysuszona. Wiem, że niektóre dziewczyny używają go do zmywania makijażu (również oczu). Ja jednak uważam na tę okolicę, bo mam bardzo wrażliwe oczy. Również sięgam po to mydło od czasu do czasu pod prysznicem, kiedy chcę dobrze oczyścić szyję i dekolt. Ciężko mi jest stwierdzić, czy to tylko zaleta mydła, czy również innych produktów do pielęgnacji cery, ale po krótkim czasie użytkowania zmniejszyła się liczba wyprysków na mojej twarzy i szyi.

Mydło czarne

mydloczarne

Mydło czarne to moje uzależnienie! Uwielbiam jego zapach. Ale działanie również jest świetne. Stosuję je kilka razy w tygodniu jako peeling enzymatyczny, wymiennie z peelingiem z soli morskiej (trochę intensywniejszym w działniu). Najczęściej używam go przed stosowaniem maseczek z zielonej glinki.

Intesywność takiego peelingu zależy od pozostawienia mydła na skórze. Ja zazwyczaj trzymam dłużej (około 20 min). Mydło jest polecane dla skóry zanieczyszczonej, przetłuszczającej się i z zaskórnikami. Po zmyciu mydła moja skóra jest bardzo przyjemna w dotyku, ściągnięta i oczyszczona. Jednak spotkałam się z opiniami, że mydło wysusza, jest za mocne, podrażnia. Uważajcie więc na początku! Trzymajcie je na twrzy krócej, obserwujcie jak skóra zachowuje się po jego aplikacji.

Mydło możecie również stosować do ciała wraz z rękawicą Kessa. Kupiłam ją dawno temu, ale dopiero niedawno zrobiłam sobie taki rytuał i jestem bardzo zadowolona z efektów złuszczania. Polecam gorąco!

Zielona glinka

glinka

Klasyk w pielęgnacji cery trądzikowej, tłustej i mieszanej. Uwielbiam ją, dlatego kupuję w większych pudełkach i używam regularnie. Dzięki zawartości krzemu i cynku normalizuje cerę i reguluje wydzielanie sebum. Ponoć przy regularnym stosowaniu ma likwidować przetłuszczanie, ale jeszcze tego nie doświadczyłam. Glinka wycisza, oczyszcza pory z zanieczyszczeń, wyrównuje koloryt i pielęgnuje problematyczną skórę. Uwielbiam to uczucie po jej zmyciu kiedy jest taka zmatowiona i gładka. Możecie łączyć ją z innymi glinkami, dodać ulubiony hydrolat lub olejek (ja dodaję najczęściej konopny). Kolejną zaletą glinki jest jej uniwersalność. Zajrzyjcie na bloga Make Happy Day, żeby przekonać się jak możecie ją jeszcze wykorzystać.

Jak widzicie naturalne kosmetyki mogą skutecznie zastąpić te drogeryjne i apteczne. Wiele z nich cenowo jest przystępnych, a zakupić możecie je w sklepach internetowych lub sklepach eko. Ale co najważniejsze mają świetne działanie! Moja skóra wreszcie odzyskała swój dawny wygląd i po koszmarnych krostach na linii żuchwy już nie ma śladu.

Co sądzicie o moich sprawdzonych naturalnych kosmetykach pielęgnacyjnych? Znacie lub używacie któryś z nich? Koniecznie podzielcie się swoimi ulubieńcami w komentarzach

Veganama Opublikowane przez:
  • Co do mydła Aleppo mam odwrotne doświadczenia. Miałam na pewno słabsze, mniej oleju, ale… Bardzo mi wysuszał skórę, niedoskonałości wychodziło więcej, plus w końcu uczuliło. Dałam mu sporo czasu i kilka podejść. Z zieloną glinką za to się polubiłam i zdecydowanie za rzadko stosuję. 🙂

    • U mnie też Aleppo się nie sprawdziło. Do mycia twarzy używam teraz glinki białej i póki co jest super. Polecam 🙂

      • Ooo ekstra! A jak jej używasz?

        • Około pół łyżeczki proszku wysypuję na dłoń, mieszam z wodą albo jakimś hydrolatem, albo zaparzonymi ziółkami – co akurat mam po ręką 🙂 Konsystencja powinna być dość rzadka, żeby dała się wmasowywać w skórę. Masuję twarz przez około minutę i zmywam.

      • A mieszasz ją z czymś, czy używasz samej?

        • Około pół łyżeczki proszku wysypuję na dłoń, mieszam z wodą albo jakimś hydrolatem, albo zaparzonymi ziółkami – co akurat mam po ręką 🙂 Konsystencja powinna być dość rzadka, żeby dała się wmasowywać w skórę. Masuję twarz przez około minutę i zmywam.

          • Ja chyba trochę za gęste kiedyś robiłam. Ciężko mi się zmywało. Dzięki, na pewno jeszcze spróbuję.

  • Ja kilka razy próbowałam zaprzyjaźnić się z naturalnymi kosmetykami i niestety nic dobrego z tego nie wyszło. Wiem, że zazwyczaj potrzebny jest okres przejściowy, aby skóra się przyzwyczaiła do tego co nowe, jednak uważam, że dwumiesięczny wysyp na twarzy nie jest dla mnie…
    Najgorzej sprawdzają się u mnie oleje do twarzy bo to co się na niej później dzieje, to przechodzi wszelkie granice 🙁 Myślałam, że olejek z pestek malin będzie lepszy, w końcu ma działanie antybakteryjne, ale niestety, również nie zrobiło szału 🙁
    Jedyne co sobie chwaliłam swojego czasu to czarne mydło, muszę przyznać, że faktycznie jest świetne.
    W ogóle stwierdzam, że moja cera uważa, że im mnie tym lepiej, dlatego swoją pielęgnację ograniczam do niezbędnego minimum.

    • Oj czasem ten okres bywa nawet dłuższy. Każda skóra inaczej reaguje, ale rozumiem Twoje zniechęcenie, to kupa czasu.
      W takim razie do czego się ograniczyłaś? A malujesz się na co dzień?

      • Maluje się, ale nie każdego dnia. Do makijażu używam tylko podkładu, korektora i tuszu do rzęs, ewentualnie jeszcze bronzera, ale to bardzo rzadko, głównie wtedy jak idę na jakieś spotkanie ważniejsze 🙂
        Co do pielęgnacji to na chwilę obecną jest to płyn micelarny, olejek i żel do demakijażu, krem nawilżający z filtrem UV i raz, dwa razy w tygodniu serum do twarzy i maseczki.
        Dodatkowo stosuję szczoteczkę Foreo.

        • Muszę wtrącić swoje 3 grosze;) nikogo nie namawiam za wszelką cenę do naturalnej pielęgnacji, ale… stosuję ją od roku i nie powiem żebym od razu przeszła zachwyt. Długi czas było bez szału, a chwilami nawet gorzej. Trochę trwa zanim odnajdzie się swoje produkty ale uważam że warto. Bo to o czym trzeba pamiętać to fakt, że kosmetyki z pewnymi składnikami sprawiają wrażenie że skóra jest ładna (tzn czynią ją ładną od zewnątrz), ale wcale nie jest zdrowa w środku.. a dodatkowo różne substancje odkładają się w organizmie. Wiem że łatwo się zrazić kiedy nie widać efektów, albo jest wręcz gorzej. Ale też skóra od lat traktowana konkretnymi substancjami nie odwdzięczy się zmianą na lepsze w ciągu kilku tygodni – zwykle trwa to dużo dłużej.

          Jeśli mogę coś polecić, to bardzo zachęcam do stosowania toniku/hydrolatu (micele nie działają tak samo, one czyszczą ale nie wyrównują ph skóry).

          Mam nadzieję że może jeszcze jakieś kosmetyki o dobrym składzie mile Cię zaskoczą i skóra zareaguje na nie pozytywnie w krótkim czasie 🙂

          • Doskonale wiem, że we wszystkim tym co piszesz, masz rację 🙂 Jednak coś mi się wydaje, że jeśli chodzi o mnie, to chyba muszę jeszcze dojrzeć do decyzji o kolejną próbę przestawienia się na pielęgnacje naturalną.
            Zaintrygowałaś mnie tymi tonikami. Polecasz coś konkretnego?

          • Jasne, to duża zmiana i trzeba do niej dojrzeć 🙂 Osobiście uwielbiam w tej roli hydrolaty – dobrany powinien być oczywiście do potrzeb 🙂
            Mam nadzieję że Marta się nie pogniewa – wstawię ciekawy link odnośnie tego produktu 🙂 http://kasiarowny.pl/2016/05/hydrolat-w-atomizerze/

          • Dziękuję Ci 🙂 Zaraz sobie poczytam 🙂

  • Czarnego mydła (tego samego!) używam regularnie od sierpnia. I również jestem nim zachwycona. Mam cerę mieszaną, problematyczną – i to mydło używane jako peeling świetnie ją uspokaja, złuszcza martwy naskórek. Jest fantastyczne.
    Za to nie sprawdziło mi się żadne mydło Aleppo. Pojawiało się dużo więcej problemów, czyli myślę, że nadmiernie wysuszało mi skórę.
    Glinki i oleje też uwielbiam. Spróbuję z czarnuszki. Na razie moimi faworytami są olej z pestek malin i dyni – nie zapychają, świetnie oczyszczają – stosuję je raczej do olejowania niż na noc.

    • Właśnie zmyłam czarne mydło z twarzy i nakładam maskę 😉
      Kusi mnie ten z pestek malin 🙂 A z dyni akurat mam, ale nie używałam do twarzy! Jak robisz olejowanie?

  • Moim problemem są straszne zapchane pory na nosie. Wyglądam jakbym miała nos w białe kropki 🙁 Nie bardzo wiem czy sama cokolwiek mogę z tym zrobić, a na kosmetyczkę niestety nie mam kasy… O tym mydle dużo słyszałam, chyba poproszę Mikołaja

    • Pewnie próbuj! Niestety nie pomogę w sprawie tych kropek, bo nie miałam takich,ale chyba wiem o co chodzi. Próbowałam znaleźć jakieś informacje w tej sprawie i oczywiście wszyscy odsyłają do dermatologa :/

      • Rozmawiałam z dermatologiem przy okazji innej wizyty, ale nic do sprawy nie zniósł.

  • Większości wymienionych przez ciebie kosmetyków nie znałam. Z chęcią po niektóre sięgnę. Ciekawa jestem skąd się dowiedziałaś jakie oleje są właściwe dla Twojej skóry. Czy to zasługa naturopaty?

    • Nie tym razem nie naturopata, tylko wywiad w internecie poparty testami na swojej skórze (z drżeniem rąk, po nieprzyjemnych początkach) 🙂

  • Marzena

    Uwielbiam mydło aleppo, stosuję już od kilku lat, ale takiego 40%. Ale zdecydowanie unikam kontaktu z oczami. Makijaż z oczu zmywam olejem kokosowym, póko co najlepiej się spisuje. Chociaż chętnie zamieniłabym go na coś innego, czym mogłabym umyć całą twarz (kokosowy niestety ją zapycha)

    • No właśnie! Czyli nie jestem jedyna 🙂 Ja niestety mam złe doświadczenia ze stosowaniem oleju kokosowego to twarzy, więc unikam jak ognia!

  • wow, ile dobroci 🙂 Cudownie że znalazłaś swoje produkty. Z wymienionych na pewno chętnie spróbowałabym hydrolatu oczarowego! A mydło czarne kusi mnie nie od dziś, ale jednak boję się że będzie trochę za mocne do mojej cery. Chyba że stosowane na mniej wrażliwe partie. Jeszcze przemyślę czy w to iść 😉

    • No tak do Twojej może być zbyt mocne :/ Może jakiś test wcześniej? A zawsze możesz użyć do ciała z rękawicą. Działa wyśmienicie 🙂

      • Racja! 🙂 tak zrobię, a na twarzy przetestuję zanim użyję po całości, świetny pomysł 🙂

        • W razie czego ciocia Marta chętnie odkupi 😉 U mnie zapotrzebowanie wysokie 🙂

          • będę pamiętać! ale liczę że się sprawdzi, jeśli nie do twarzy, to do reszty ciała 🙂

  • Podobnie, jak inne dziewczyny, które się tu wypowiedziały, nie polubiłam się z mydłem Aleppo. Do ciała było okej, ale jednak skóra twarzy była po nim ściągnięta, a ja bardzo tego uczucia nie lubię. Hydrolaty lubię chyba wszystkie, za to nie stosowałam jeszcze olje z czarnuszki, a moja skóra jest teraz w takim stanie, że pewnie sprawdziłby się ideanie 🙂

    • Olej z czarnuszki jest super, gorąco polecam 🙂 A jakiego stężenia Aleppo używałaś?

      • Mydło miało ok. 12% oleju laurowego i zawierało też olej z róży damasceńskiej, więc zdecydowanie było łagodne.

  • Hydrolaty to moja wielka miłość! Używam na zmianę rumiankowego, oczarowego i różanego, i wszystkie fantastycznie pomagają mojej problemowej cerze. Z olejkami jestem trochę na bakier, chyba dzięki temu wpisowi spróbuję raz jeszcze się przekonać 😉

    • Och rumiankowego też bym chętnie spróbowała 🙂 Może ten olej z czarnuszki Cie przekona?

      • Jesli ma intensywny zapach to sobie podaruje, znowu moj facet bedzie mnie wyganial na kanape w salonie 🙂 🙂

        • No trochę ma. Dla mnie może nie, ale dla faceta to nie jest standardowy kosmetyczny zapach 😉