Postanowienia noworoczne?

Koniec roku tuż tuż. Nadchodzi czas podsumowań, refleksji nad tym co przeżyliśmy w przeciągu roku, zrealizowanych planów. Wiele osób zapisuje sobie wyzwania na nadchodzący rok, postanowienia do lepszego, ambitniejszego często życia. Ja tego nie robię. Dlaczego?

Otóż zeszyty/segregatory z zapiskami, planami, wklejonymi zdjęciami jakby miało wyglądać moje mieszkanie, inspiracje modowe itp. prowadziłam już od wielu lat. Może nie przypominały one pięknych bullet journali, ale było w nich to co najważniejsze dla mnie w danym okresie. Planować lubię od dawna, jestem marzycielką i lubię sobie wyobrażać jak ma wyglądać moja przyszłość. Jednak doświadczenie nauczyło mnie, że wyznaczanie noworocznych celów u mnie się zwyczajnie nie sprawdza. Ta data jakoś nie robi na mnie wrażenia. Pracuje nad sobą cały rok, wyznaczam mniejsze i większe cele oraz zmiany w małych nawykach nie tylko „od święta”.

Bywały takie lata, że za dużo na siebie narzucałam. Chciałam się nauczyć zbyt wielu nowych rzeczy na raz, zaniedbywałam inne sfery życia, nie zachowywałam balansu. Teraz już wiem, na jakich rzeczach najbardziej mi zależy, co jest moją pasją, czego zabrakło w moich codziennych działaniach w zeszłym roku. Myślę, że jedyne co chcę robić jeżeli chodzi o jakiekolwiek postanowienia, to ulepszać swoje dotychczasowe wieloletnie plany.

„Mniej to więcej” Ludwig Mies van der Rohe

Niemalże wszystko na czym chce się skupić w przyszłym roku znajduje się na poniższym zdjęciu. To fotografia, nauka języków, blog, minimalizm i aktywność fizyczna, której nie widać.

  • Fotografia

Jak wiecie nie jestem fotografem z wieloletnim stażem. Doceniam warsztat i zdolności tych, którzy zdjęcia robią już latami. Podziwiam i chce być co raz lepsza. Wiem, że fotografia to moja największa pasja i wiem, że będę robić wszystko co w mojej mocy, aby poprawiać swoje umiejętności. Dlatego też zdecydowałam się wziąć udział w warsztatach fotograficznych w przyszłym roku. Na razie z moich zleceń udało mi się uzbierać kwotę na jedne z nich i cieszę się, że jestem już w stanie zafundować je sobie wyłącznie opierając się na swojej pracy. Co będzie dalej zobaczymy. Przede mną wiele nauki, pokory i na pewno nieprzespanych nocy z tutorialami na youtube. Mimo, że sobie coś pogadam pod nosem, że nie wychodzi, że trudne, że się nie nadaje, to kocham to całym sercem i nie zostawię przenigdy. Najlepszy przykład miałam jak ostatnio zepsuł mi się aparat. Zrobiłam lament w domu jakby świat się kończył.

fot. Marta Moosiątko Streng
  • Nauka języków

Nauka języków uczy pokory. Szczerze mówiąc miałam jakieś mylne wyobrażenie, że nauczę się szwedzkiego w pół roku i będę swobodnie porozumiewać się w każdym miejscu publicznym. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Moja bariera językowa dopiero niedawno zaczęła pękać, a przebywanie w domu z dziećmi i niechodzenie do pracy, gdzie przebywa się osiem godzin z językiem nie wpływało pozytywnie na naukę. Aktualne warunki pozwalają mi na chodzenie do szkoły jedynie wieczorowo, więc tej styczności ze szwedzkim jest mało. Dlatego postanowiłam działać sama. Małe kroczki przybliżają mnie do celu. Zaczęłam czytać książki po szwedzku, słuchać piosenek i uczyć się ich tekstów. Zmieniłam język w telefonie i komputerze, zainstalowałam aplikacje do nauki. Będąc na mieście staram się przeczytać choć odrobinę darmowego METRO, w planach są audiobooki. Zaczęłam tak z dnia na dzień, po jakieś sytuacji, w której nie mogłam się poprawnie wysłowić w nowym języku. W przyszłym roku chce się „nie poddać” i kontynuować naukę. W Szwecji swobodnie można porozumiewać się w wielu miejscach po angielsku, co jest dobre, ale nie do końca. Z jednej strony pomaga szlifować język, którego również mało używałam w Polsce, ale nie pomaga przy nauce szwedzkiego. W każdym razie będę próbować każdych najmniejszych działań i mocno wierzę, że w końcu się nauczę. Tak samo staram się ćwiczyć angielski. Filmy i seriale po angielsku, książki po angielsku, staram się czytać w internecie co się da w tym języku.

„Wielkie dzieła składają się z małych działań” – Lao Tse

  • Blog

Blog ma już ponad rok. W ciągu tego czasu zdarzyło się tak wiele dobrego, że nie wyobrażam sobie kolejnych miesięcy bez niego. Poznałam wspaniałych ludzi, poruszyłam ciekawe tematy, odkryłam pasje. Chcę dalej to robić i robić to dobrze. Cały czas się uczę. Uczę się przede wszystkim organizacji. Prowadzenie bloga może wydaje się łatwe i przyjemne, ale wymaga wielu poświęceń. Przynajmniej dla mnie. Jeszcze wiele przede mną do odkrycia. Ci co mnie dobrze znają, wiedzą, że narzekam, że nie jestem dobra w sprawach marketingowych, biznesowych i autopromocji. Może przyszły rok nauczy mnie więcej w tym zakresie? W każdym razie póki co robię swoje, pisze dla Was, piszę dla siebie, to daje mi ogromną radość.

  • Aktywność fizyczna/wymarzona sylwetka

W ciągu minionego roku dużo się działo z moim ciałem. Powrót do wymarzonej sylwetki po ciąży, przygotowania do półmaratonu, kontuzja, rehabilitacja, stagnacja. Było wszystko co tylko możliwe. Była euforia, świetna forma, ale i załamanie, smutek i ból. Dałam w kość mojemu organizmowi i w nachodzącym roku nie będę się z niczym deklarować. Chce uprawiać sport. Interesują mnie różne dziedziny. Uwielbiam biegać, lubię ćwiczyć w domu, ale przerzucać żelazo na siłowni również. Dlatego też wróciłam już teraz. Nie czekałam do ładnej daty w kalendarzu. Zaczęłam tu i teraz. Na siłowni pytali, czy nie chcę do zacząć za kilka dni. Ale dlaczego? I tak w Nowy Rok mają zamknięte.

  • Minimalizm/racjonalizm

Nie wiedziałam jak nazwać tą dziedzinę w odniesieniu do siebie. Jak już wielokrotnie czytaliście mam problem z szufladkowaniem. Jednak nadal chcę pogłębiać swoją wiedzę w zakresie „minimalizmu” w życiu. Widzę jak wiele daje mi upraszczanie swojej szafy, wnętrz, otoczenia. Nadal chce zmniejszać ilość posiadanych przedmiotów, skupiać się na tym co najważniejsze, na ludziach, którzy są najważniejsi. Będę dzielić się swoimi przemyśleniami na blogu na bieżąco.

„Nie miej w swoim domu niczego, co według ciebie nie byłoby użyteczne lub piękne” – William Morris

To by było na tyle. Więcej do szczęścia mi nie trzeba. Nie trzeba mi nowej daty w kalendarzu, okazji, wyzwania w internecie. Najważniejsze jest działanie tu i teraz, bez zbędnego zastanawiania się. Oczywiste oczywistości jak zdrowie i rodzina to podstawa. We wpisie skupiłam się jednak na swoim rozwoju osobistym. I do tego Was również zachęcam. Pisałam już o potędze podświadomości, to również tematyka, która mnie interesuje i o której pewnie jeszcze nie raz wspomnę. Pozytywne nastawienie i afirmacje są bardzo ważne przy osiąganiu założonych planów i codziennym dążeniu do celu. 

Veganama Opublikowane przez: