Październikowe inspiracje

1.Kinfolk

To moje odkrycie miesiąca. Ten magazyn to cudowne źródło inspiracji fotograficznych, lifestylowych, kulinarnych. No niemalże wszystko mi się w nim podoba. Poza ceną! Chociaż rozkładając ją na 3 miesiące nie jest najgorzej. Ten kwartalnik poświęcony ruchowi slowlife jest jak dla mnie dopieszczony pod każdym względem. Każda strona inspiruje. Teksty, ZDJĘCIA!, grafika. Minimalizm i prostota życia to słowa, które nasuwają mi się od razu po przeczytaniu i obejrzeniu tego magazynu. Numer, który posiadam jest poświęcony rodzinie, bliskim, relacjom międzyludzkim. Jestem bardzo ciekawa co będzie tematem przewodnim następnego. W Szwecji magazyn jest dostępny w wersji angielskojęzycznej co mnie cieszy, bo ćwiczę sobie język.

2.Aqua Marina, LUSH

Jak wiecie jestem dużą fanką firmy LUSH, niestety zaczęłam analizować składy i nie zawsze jest tak różowo jak myślałam. Zdarzają się produkty z SLS, parabenami. Można się zagapić i kupić produkt wegetariański, a nie wegański. Ja popełniłam ten błąd z American Cream. Zaktualizowałam wpis o kosmetykach tej firmy, więc zajrzyjcie jeśli jesteście ciekawi. Wegańska pasta myjąca do twarzy jednak ma na prawdę świetny skład. Większość to naturalne składniki.

Pasta bardzo przypadła mi do gustu. Jak większość kosmetyków LUSH, jest bardzo wydajna. Nie zapycha, jest bardzo delikatna, łagodzi podrażnienia. Czyści dokładnie, nie trzeba używać dodatkowego kosmetyku żeby zmyć makijaż. Po umyciu skóra nie jest napięta, jest gładka i nawilżona. Pasta ma przyjemną konsystencję i zapach. Wygląda jak sushi. Lubię takie kosmetyczne wariaty. Czytałam o niej opinie i wiele osób zachwala jej działanie na krostki i skórę trądzikową. Podsumowując jestem zadowolona. Skład dobry i działanie takie jak być powinno.

 

3. Szczotka Body Round Brush, The Body Shop

Szczotkowanie na sucho odkryłam stosunkowo niedawno. Zakochałam się od pierwszej próby. Jestem człowiekiem ASAP, niecierpliwym strasznie. Lubię efekty natychmiastowe. Szczotkowanie na sucho daje efekt po pierwszym użyciu. Działa na mnie odprężająco. Rozluźnia mięśnie, relaksuje. Ja spróbowałam tej metody, ze względu na walkę o jędrną skórę na brzuchu po dwóch porodach. Dużo kobiet stosuje tą metodą do walki z cellulitem. Ponoć pomaga. Co jest ważne, aby efekty były satysfakcjonujące, należy być systematycznym. Staram się szczotkować ciało codziennie, ze względu na bardzo intensywne poranki, robię to na spokojnie wieczorem. Po „zabiegu” i kąpieli smarując się tradycyjnie olejem kokosowym, na prawdę czuje różnicę i przyjemną delikatną skórę (wchłanianie kosmetyków pielęgnacyjnych po takim zabiegu jest efektywniejsze). Sam zabieg pobudza układ limfatyczny, który usuwa z organizmu szkodliwe produkty przemiany materii oraz poprawia krążenie krwi. Lubię takie zabiegi, nie wymagające dużych nakładów finansowych, a dających efekty.

Na Youtube można znaleźć filmiki, jak prawidłowo wykonywać szczotkowanie.

Do zabiegu zakupiłam szczotkę Body Shop, ze względu na pochlebne opinie w internecie. Szczotka posiada drewniany okrągły uchwyt i syntetyczne włosie. Wygodnie mieści się w dłoni. Jak na razie nie widzę żadnych śladów odkształceń, odgnieceń, włosie jest sprężyste, nie wypada. Czytałam, że użytkowniczki po wielu miesiącach użytkowania zachwalają właśnie to, że szczotka się nie niszczy.

4. Suchy Szampon, Batiste

Suchego szamponu zaczęłam używać w tym roku, kiedy postanowiłam, że zapuszczę włosy. Już nie wchodziło w grę codzienne mycie. W ograniczeniu tej czynności zaskakująco pomocne były szampony LUSH, ale i suche szampony Batiste. Wegańskie, co najważniejsze, suche szampony tej marki, testowałam w co najmniej 4 wariantach. Jednak wygrywa XXL Volume. Szamponu tego używam, nie tylko w sytuacjach awaryjnych, kiedy nie mam czasu albo ochoty umyć włosów. Stosuję go również, kiedy chcę uzyskać ich większą objętość. Nakłada się go bardzo łatwo, ale trzeba uważać z ilością aplikacji. Można z nim przesadzić i wtedy włosy są zbyt mocno sklejone. Użyty w odpowiedniej ilości powoduje cudowny efekt push-up. Od czasu do czasu lubię mieć takie uniesione włosy, więc ten produkt jest do tego idealny. Suche szampony niestety wysuszają, więc przestrzegam przed nadużywaniem.

5. Herbata Pukka Love

Herbaty Pukka, poznałam w Szwecji. Wcześniej widywałam je w sklepach eko w Polsce, ale miałam swoje inne ulubione i trzymałam się ich kurczowo. To był błąd. W ciąży i w trakcie karmienia należy dużo pić. Między innymi wodę, delikatne herbaty ziołowe. To dlatego postanowiłam spróbować herbat Pukka, które są dostępne w niemalże każdym sklepie spożywczym w Szwecji. Mieszanka Love jest jedną z moich ulubionych.

Skład:

kwiat rumianku ( 25%), kwiat limonki , kwiat bzu, płatki nagietka, korzeń lukrecji, kwiat róży (5%), kwiat lawendy (5%). Bez kofeiny.

Lubię herbaty ziołowe. Herbaty Pukka mają ciekawe połączenia smakowe, które mi odpowiadają. Poza tym herbaty są ekologiczne i organiczne. Rośliny używane do produkcji są uprawiane bez użycia pestycydów, a w czasie produkcji nie są dodawane żadne syntetyczne konserwanty. Znalazłam informacje, że firma współpracuje z rolnikami przy projektach mających na celu ochronę zagrożonych gatunków roślin. Co jeszcze w nich lubię, to piękne opakowania zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. 

6.Stevia Drops, Nutri Nick

Nie używam cukru rafinowanego. Czasem jednak słodki posmak jest potrzebny do jakiegoś przepisu. Wtedy poza daktylami lub owocami sięgam po płynny wyciąg ze stewii, czyli naturalny słodzik pochodzenia roślinnego.  Używałam już w Polsce tego typu wyciągu, ale niestety skład pozostawiał wiele do życzenia (nośnikiem glikozydów stewiowych była np. dekstroza, maltoza).

W Szwecji znalazłam firmę Nutri Nick, która posiada w swojej ofercie wiele produktów słodzonych właśnie stewią. Słodzik Stevia Drops jest w kilku smakach w tym waniliowym, czekoladowym, malinowym, karmelowym, koksowym, ale i naturalnym. Ja zdecydowałam się na ten ostatni. Buteleczkę mam już chyba 4-5 miesięcy i jest jej jeszcze dużo. Skład jest krótki. Woda destylowana, glikozydy stewiowe i witamina C. Wystarczą dosłownie 2-3 kropelki do dosłodzenia potrawy. Stewia, a raczej stewiozydy (związki chemiczne odpowiedzialne za słodki smak liści stewii) , są 300 razy słodsze od zwykłego cukru. Stewiozydy nie mają kalorii i nie podwyższają poziomu cukru we krwi.

7.Makaron gryczany, Renée Voltaire

Taki smaczny prezent dostałam od męża. Makaron gryczany zamiast kwiatka. Jak ten mój mąż mnie zna! Świetna alternatywa dla zwykłego pszennego makaronu. Kolejny bezglutenowy, po kukurydzianym i ryżowym dołączył do mojej listy. Makaron jest lekkostrawny, ma lekki posmak gryki, co mi osobiście zupełnie nie przeszkadza, bo lubię kaszę gryczaną. Właściwości ma te same co kasza, bo w 100% jest z niej zrobiony. Jest bogaty w białko, sole mineralne i witaminy. Ja testowałam świderki firmy Renée Voltaire. Bardzo mi smakowały. Jak znajdę jeszcze jakieś inne firmy produkujące taki makaron i ich spróbuję, to dam znać.

8.Smoczek kauczukowy, Hevea

Moja druga córeczka ma dość silny odruch ssania. Kiedy może, dostaje pierś, ale są sytuacje, kiedy smoczek się przydaje. Egzemplarz firmy Hevea, według niektórych osób, do najpiękniejszych nie należy. Jest na pewno duży, nie ma żadnych rysunków, ma specyficzny kolor. Ale coś jest w tej surowości i prostocie. Smoczek jest odlewany w całości, więc nie ma żadnych połączeń, w których może zbierać się brud i bakterie. Zdobią go wycięte w kauczuku gwiazdeczki i półksiężyce, wg. mnie są urocze. Nie zostawia śladów na buzi dziecka, jak potrafią inne smoczki. Wykonany jest w 100% z naturalnego kauczuku (kauczuk pozyskiwany z drzewa Hevea jest wolny od bisfenolu, PVC  oraz ftalanu). Co mi się jeszcze podoba to podejście firmy do ochrony środowiska. 
Smoczki są biodegradowalne, a opakowania do nich są z papieru z recyklingu .10 koron z każdego sprzedanego egzemplarza smoczka jest przeznaczane na fundację WWF w Danii. Do produkcji opakowań firma używa atramentu sojowego, który jest wolny od lotnych związków organicznych (mających negatywny wpływ na środowisko i zdrowie ludzi).

 Hevea produkuje swoje produkty w Malezji. Właściciel fabryki gwarantuje, że pracownicy są dobrze opłacani, a ich prawa są przestrzegane. Aby zrekompensować dwutlenek węgla wykorzystany w transporcie produktów, firma Hevea kupuje europejskie uprawnienia do emisji CO2. Na stronie producenta znajdziecie informacje o tym jak firma dba jeszcze o środowisko. Poza tym smoczek trochę szybciej się zużywa niż klasyki, więc co 2 miesiące wymiana (u nas właśnie się szykuje).

9.Coursera

Coursera, to platforma internetowa, dzięki której można zdobyć wiedzę, przekazywaną od wybitnych naukowców bez wychodzenia z domu. Ponad 400 kursów online, bogata różnorodna oferta. Platforma jest bardzo popularna, nie wiem dlaczego wcześniej na nią nie trafiłam. Podobno korzysta z niej ponad 2 miliony użytkowników. Wykładowcy są z całego świata, same najlepsze uniwersytety, uczelnie. Bardzo dużo technicznych kursów, ale i ja znalazłam coś dla siebie i rozpoczęłam wieczorne studiowanie psychologii pozytywnej.

Kurs był prowadzony w bardzo ciekawej formule. Trwał 6 tygodni. W każdym tygodniu miałam kilka filmów do obejrzenia, w trakcie których odpowiadałam na pytania, wykonywałam zadania i wyrażałam swoją opinię. Były też testy sprawdzające wiedzę. Co mnie zaskoczyło, było bardzo dużo wiedzy praktycznej. Nie suche fakty i wykresy, ale prawdziwe ludzkie historie i ciekawe wywiady.

Cały kurs był za darmo. Jedynie jak chciałabym uzyskać certyfikat z ukończonego kursu, musiałabym zapłacić. Bardzo podobała mi się ta forma nauki i żałuję, że tak późno odkryłam tę platformę. W tym roku to pierwszy i ostatni kurs na Coursera. Nie mam już czasu na kolejny, ale z miłą chęcią skorzystam jeszcze z jakiegoś w 2016 roku. A i co jeszcze ważne, kurs był prowadzony w języku angielskim. Kolejna dobra forma szlifowania języka.

*

Poza powyższą listą dodam jeszcze do inspiracji płaszcz firmy Monki. Bardzo długo szukałam długiego płaszcza bez dodatku wełny lub innych odzwierzęcych składników. Już miałam sobie darować, ale trafiłam na niego. Wisiał ostatni, w moim rozmiarze i jeszcze w weekendowej promocji -50%. Śmiejcie się albo nie, ale ja wierzę w przeznaczenie i po prostu wiem, że on czekał na mnie. Więcej o samym płaszczu nie będę się rozpisywać. Jest dokładnie taki jakiego szukałam.

Mytych1Płaszcz

Veganama Opublikowane przez: