One Little Word 2017: Feel

„Nowy rok, nowa ja” trochę się podśmiewuje z tych słów, ale tak naprawdę sama jestem najlepszym przykładem ich prawdziwości. Nie planowałam tego, nie założyłam sobie, że od 1 stycznia nagle zmieni się moje życie. Że przestanę przypalać mleko, co mam w zwyczaju kilka razy w tygodniu, że będę uprawiać sport regularnie, mimo wyjazdów, imprez i innych wydarzeń w życiu.  Minęło kilkanaście dni od wkroczenia w nowy rok, a ja mam wrażenie, że bardzo dużo się zmienia. Zmienia się bardzo moja wrażliwość, mam wrażenie, że pękają we mnie kolejne bariery. Kiedyś bałam się założyć bloga, jeździć autem, sięgnąć po aparat i przedstawić swoją wizję na zdjęciach. Jak wiele się zmieniło, kiedy powalczyłam ze swoimi demonami i mogłam poczuć radość ze spełnionych mniejszych lub większych marzeń.

Nie planowałam ustalać żadnego słowa na nowy rok. Widziałam to już na kilku blogach i jakoś nie czułam, że to dla mnie. Dziś to słowo samo do mnie przyszło kiedy siedziałam ze słuchawkami na uszach i patrzyłam na zimowy krajobraz wokół leśnego domku. Wisienką na torcie były trzy sarenki skaczące sobie po skałach, a ja znów poczułam to niesamowite uczucie w środku.

ONE LITTLE WORD to jedno słowo, które scali Twoje 12 miesięcy walki o marzenia i realizowania wytyczonych celów. W moim przypadku, będzie to słowo feel.

Czuj

Widzę jak bardzo otwiera się mój umysł, kiedy nie blokuje swoich uczuć. Kiedy chcę sobie posłuchać głośno muzyki na słuchawkach i sobie potańczyć, nie chcę się powstrzymywać, Kiedy jest mi smutno i chcę popłakać, nie chce dusić tego w sobie. A kiedy chcę zrobić zdjęcie, które nie do końca jest zrozumiałe dla wszystkich, nie chcę się wstydzić je pokazać publicznie. Chcę być bardzo sobą. Sobą wrażliwą, sobą głośno się śmiejącą, sobą wzruszającą się na filmach, czasem chcącą pobyć sama ze sobą. Sobą lubiącą zamyślić się przy książkach lub ciekawych cytatach. Chcę się uczyć nowych rzeczy, o których nawet nie śmiałam pomyśleć. Chcę się poczuć na nowo uczniem, mimo, że łatwiej być mistrzem.

„Nie myśl, czuj. To jest jak z palcem wskazującym na księżyc -nie koncentruj się na palcu, bo stracisz cały widok” Bruce Lee

Czuję bardzo silną potrzebę robienia zdjęć. Czuję, że chcę pokazać jeszcze bardziej siebie na zdjęciach, ale nie wiem do końca jak to zrobić. Uczę się z dnia na dzień. Za niecały miesiąc jadę na warsztaty, które może uwolnią tę część mnie, która siedzi głęboko w środku. Czuję, że cokolwiek by z tego nie wyszło zawodowo, czy finansowo to jest to bez czego nie mogę żyć. I jak istnieje zagrożenie, że nie mogę tego robić, to czuje pustkę i smutek.  To mi tylko pokazuje, że to dobra droga, że to jest to czego pragnę bardzo mocno.

Co raz mocniej czuję, z którymi ludźmi chciałabym utrzymywać bliski kontakt. Do niedawna tłumiłam w sobie obawy, pewne zachowania starałam się usprawiedliwić, tym, że chce każdy człowiek ma dobre intencje i nie chce sprawić mi przykrości i bólu. Jednak czuję, że w tym roku powinnam jeszcze bardziej słuchać swojego wewnętrznego głosu.

Przede mną sporo wyzwań w tym roku. Rzeczy, których nie robiłam, które wykraczają bardzo poza moją strefę komfortu. Czuję już niepokój w sercu, strach przed nieznanym, ale z drugiej strony radość z tego jak wiele się zmieni jak pokonam swoje wewnętrzne lęki. Tak samo czułam się jak pierwszy raz jechałam na sesję zdjęciową, prowadziłam pierwszy raz auto w Szwecji, napisałam pierwszy post na bloga. Będzie dobrze, czuję to.

Zdjęcie główne: Marta Moosiątko Streng
Veganama Opublikowane przez: