Nike+ Run Club

O amatorskich grupach biegowych wiedziałam już w Polsce, ale nie należałam do żadnej. Zawsze wolałam biegać sama. Nie miałam długiego stażu biegowego, ani wybitnych osiągnięć. To argumenty, którymi kierowałam się, aby nie dołączyć do takiej grupy. Teraz wiem, że to był błąd, bo uczestniczenie w takich zajęciach ma na prawdę dużo zalet. W Szwecji po urodzeniu Liliany trafiłam na informację, że w Sztokholmie cyklicznie organizowane są przez znaną wszystkim firmę Nike, spotkania biegowe dla osób na każdym poziomie zaawansowania. Postanowiłam dołączyć 2 miesiące po porodzie. Czy nie za szybko? Przekonajcie się, czytając dalej.

Jak wyglądają treningi

Treningi odbywają się 2 razy w tygodniu i są bezpłatne. Jedyne co trzeba zrobić to zarejestrować się na stronie Nike i zapisać na poszczególny trening. Liczba miejsc jest często ograniczona.

W środy jest to Home Run, czyli bieg na dystansach 5, 8 i 10 km. Na każdym dystansie są różne grupy w zależności od zaawansowania. Zazwyczaj są one 2 lub 3. Ja, jak na razie, jestem w 5 km grupie i biegnącej najwolniej. Zajęcia odbywają się w centrum miasta. Spotykamy się w sklepie dla biegaczy i wszyscy wolnym truchtem udajemy się do pobliskiego parku na rozgrzewkę. Po tym jak jest już nam cieplej zaczyna się właściwy bieg po uliczkach i ścieżkach spacerowych w okolicach Gamla Stan. Dla samej trasy warto było chociaż raz wybrać się na taki bieg i zobaczyć pięknie oświetlony Sztokholm wieczorem. Biegaczy zazwyczaj jest dużo. Zawsze jest ktoś nowy, są stali bywalcy no i wspaniale motywujący trenerzy.

W czwartki na stadionie odbywa się Speed Run, czyli trening na którym można podszkolić swoje umiejętności techniczne, popracować nad tempem. Rozgrzewka trwa tu o wiele dłużej. Dla mnie, totalnego amatora, nawet jeden taki trening był bardzo cenny, gdyż wcześniej biegałam bez żadnej wiedzy. Po prostu biegałam. Na tych zajęciach chociaż trochę dowiedziałam się o prawidłowej sylwetce, pracy nóg, odpowiednim stawaniu stóp (z tym mam największy kłopot). Po tych technicznych ćwiczeniach pora na bieg. Cztery jednokilometrowe rundy, a po każdej 1 minuta przerwy i zmiana tempa. Zaczyna się od najszybszego, później wolniejsze, później znów szybsze i na koniec wolniejsze. Ostatnie 100 m z każdego kilometra to znaczne przyspieszenie do własnego maximum. Oczywiście znów są różne poziomy zaawansowania. Niektóre czasy wprawiały mnie w osłupienie. Grupa biegająca poniżej 4 min! To tak się da? Byłam pod ogromny wrażeniem najszybszych biegaczy. Jak oni to robią? Dołączyłam do swojej najwolniejszej grupy, gdzie czas i tak był dla mnie jak na ten moment zabójczy i rozpoczęłam trening. Było bardzo ciężko, tempo za duże jak na ten dany moment. Nie wyrobiłam przy 3 okrążeniu, blizna się odezwała i musiałam zwolnić. Trochę mnie to rozwaliło psychicznie, ale trenerka wzięła mnie w garść. Generalnie cieszę się bardzo, że wzięłam udział w tego typu treningu, bo dowiedziałam się wielu technicznych spraw. Jednak z regularnym przychodzeniem w czwartki poczekam aż nabiorę trochę lepszej formy. Poza tym w te dni mam naukę szwedzkiego, więc, wiadomo co jest na ten moment ważniejsze.

Winter Time Speed Run

W dniu przestawienia czasu z letniego na zimowy został zorganizowany przez Nike+ Run Club, trening Speed Run, o nietypowej godzinie- 2:00 w nocy. Dzięki zmianie czasu zyskiwało się 1 godzinę, którą w tym wypadku przeznaczyliśmy na bieg. Zasady były takie same jak na zajęciach na stadionie, jednak spotkaliśmy się na Gamla Stan w restauracji, której ogródek był przygotowany na przyjęcie biegaczy. Każdy dostał specjalną reagującą na ruch opaskę na rękę oraz bluzę do biegania. Bieg był świetnie zorganizowany, rozgrzewkę mieliśmy z gościem specjalnym (którego imienia nie potrafię sobie przypomnieć), a na trasie w różnych miejscach byli zagrzewający do walki trenerzy. Po biegu dostaliśmy napoje i burgery (była opcja wegańska z burakiem). W knajpie grała muzyka i panowała na prawdę miła atmosfera. Organizacja na 5+. Był też fotograf, który na trasie biegu w różnych miejscach robił zdjęcia. Zdjęcia jego autorstwa zamieszczam w tym wpisie, dzięki uprzejmości Nike Running Sverige.

1A_WintertimeSpeedrun_v21A_WintertimeSpeedrun_v1DSC_5218DSC_5266DSC_5514DSC_55551GrouplongDSC_5231DSC_5315DSC_5481DSC_5389FullSizeRender (2)FullSizeRender (3)FullSizeRender (4)

Zalety amatorskiej grupy biegowej

  1. Motywacja (Zapisałam się, więc trzeba ruszyć tyłek i to jest najważniejsze. Dla mnie taki trening to jak mini bieg uliczny, w końcu biegnie się w grupie)
  2. Wsparcie od trenerów ( Nie raz biegł koło mnie trener i kiedy widział, że nie daję rady, motywował  mnie na maksa, ale również dawał rady dotyczące techniki biegania)
  3. Nowe znajomości
  4. Szlifowanie języka (W moim przypadku, każda forma nauki jest wskazana)
  5. Możliwość pracy nad podnoszeniem poziomu biegania
  6. Wymiana doświadczeń dotyczących biegania (Rady doświadczonych biegaczy są bezcenne)
  7. Wspólnota, z którą można się utożsamiać
  8. Rywalizacja (Mnie to na razie nie dotyczy z wiadomych względów, ale jest to na pewno dla niektórych jakaś forma motywacji)
  9. Towarzystwo na treningach (Dla tych, którzy nie lubią biegać samemu)

 

A czy Wy lubicie biegać? Może należycie do grupy biegowej? Podzielcie się doświadczeniami. Jestem początkująca w tym temacie i chętnie usłyszę opinie bardziej doświadczonych osób.

Veganama Opublikowane przez:
  • Ale ekstra! Mój tata z żoną są zapisani do takiej grupy w Holandii 🙂 Fajna sprawa, zgadzam się ze wszystkimi wymienionymi zaletami 🙂 Ja z bieganiem mam takie trochę love-hate relation 😉 Ale jednak nie jestem ostatecznie przekonana wciąż, że to aktywność dla mnie.. Ostatni raz biegałam… fiuuuuu. Jakieś 5 miesięcy temu, tak na oko. I na zimę na pewno nie zacznę, jak już może na wiosnę. Taki ze mnie sezonowy biegacz 😉

    • Ja kiedyś nie lubiłam biegać, wolałam inne sporty. Ale chyba dojrzałam do biegania.Chociaż są słabsze momenty, szczególnie po dłuższej przerwie. Może kiedyś się przekonasz, choć nic na siłę. Moja przyjaciółka kiedyś biegała dużo, a teraz przerzuciła się na Nordic Walking. Jest bardzo zadowolona. Może spróbujesz 😀

  • Ale super sprawa! Nie wiedziałam, że Nike ma kluby biegowe. Ciekawe czy u mnie coś się znajdzie. Muszę sprawdzić, ale raczej obstawiam, że tylko w Londynie.
    Dzielna jesteś bardzo z tym bieganiem. Nie obejrzysz się jak zaraz będziesz śmigać w szybszych grupach. Ja dziś poszłam biegać od razu po pracy. No i jak zwykle było super. Mam nadzieję, że mnie nie zniechęci zimowa aura. 🙂

    • Londyn ma na pewno. Ale może są inne kluby biegowe. W Sztokholmie jest jeszcze kilka mniejszych. Dowiedziałam się od innych biegaczy niedawno. Tylko trzeba szukać, bo nie promują się tak jak Nike. Może na facebooku?

      Dzielna, ale wolna hehe

      Ciągle brak mi mocy. Mam czasem słabsze momenty i zastanawiam się, czy dam radę, czy forma się poprawi. No, ale walczę. Zobaczymy.

  • Czytałam ten post zajadając się tofurnikiem :D… Bardzo chętnie dołączyłabym do takiej grupy and niestety najbliższe nike run club jest w Londynie. Troszkę za daleko :).. fajnie jest biegać samemu, ale właśnie po czasie brakuje kogoś kto poprawi Twoją technikę czy chociaż by dotrzyma towarzystwa.

    Swietnie, oby tak dalej girl :*

    • Tofurnik <3

      A może jest u Ciebie organizowany parkrun? Ja dowiedziałam się o grupie biegowej Nike, właśnie szukając informacji o parkrun.

      Dzięki, wsparcie mile widziane Bogusiu 🙂

  • Marta, nie ma co. Change is as a process, not an event. Powoli, wytrwale i do przodu. Ostatnio na siłowni wlazłam na takie bieżnio-schody, po których niektórzy chodzą ponad godzinę, ja z nich prawie spadłam po 2min, po 5 musiałam zejść bo nie mogłam oddychać. Byłam wkurzona, że nie mogę, ale z drugiej strony pomyślałam o tym, że we wrześniu wyczynem był dla mnie spacer 5km a teraz bez mrugnięcia okiem chodzę na takie 15km. Wszystko w swoim czasie 🙂 Powodzenia

    • Wiem, wiem. Tak to jest z człowiekiem ASAP. No wszystko na raz. Najlepiej urodzić i następnego dnia przebiec półmaraton. Zdecydowanie potrzeba mi więcej cierpliwości. Dzięki! Dziś wybieram się na kolejny trening, oby poszło lepiej niż ostatnio 😉

  • Uwielbiam takie akcje. W czerwcu wzięłam udział (razem z Bogusią:)) w biegu na 10 km w Londynie organizowanym przez Nike i miałam okazję się przekonać jakimi są gigantami w organizacji tego typu eventów. Bawiłyśmy się świetnie! Motywacja miliard.
    Żałuję, że nie ma podobnej grupy w Cambridge, chociaż czasami Arek weźmie mnie w obroty i da porządne rady i zrobi mi wymagający trening to jednak nie to samo 🙂

    Trzymam mocno kciuki żeby każdy trening był lepszy!

    • No właśnie! Oni są genialni organizacyjnie. O wszystkim pomyślą 🙂

      Widziałam, że razem z Bogusią nieźle dajecie czadu. Jesteście biegową ekipą. A jeszcze Twój Arek maratończyk! Pozazdrościć 🙂

      Fajnie, że masz swojego prywatnego trenera w domu. Mój Arek też biegał, ale po półmaratonie doznał kontuzji i niestety jego przygoda z bieganiem na dłuższych dystansach się zakończyła.

      Z treningami walczę, choć kondycja na razie słaba. Jednak nie poddaje się, wierzę, że regularność zrobi swoje.