Nie ma się czym chwalić…

-Bo skromność to cnota.

-Weź się nie wychylaj, zaraz Cię ktoś….

-Lepiej nie opowiadaj o sukcesach,  bo z zazdrości to nie wiadomo co wymyślą …

I taka mantra od dziecka. Od mam babć, wujków, koleżanek, generalnie od społeczeństwa. Lepiej nie opowiadać za dużo, bo nie raz już ktoś się na tym przejechał. Słowa zostały wywrócone do góry nogami, argumenty nagle przeciwko nam i dupa.

I sama przez to przechodziłam. Przejechałam się. Pocieszyłam się, podzieliłam się i miałam obusieczny zwrotny.

Jakoś tak się przyjęło, że jak ktoś się chwali, to już chwalipięta, dowartościować się chcę, za mało mu, że się udało, niech mi mówią, jakim to jest człowiekiem sukcesu. Czy to dziwne, że ktoś się cieszy z rzeczy małych, bądź dużych i po prostu chcę się tym podzielić?

Przyzwyczailiśmy się do tego, że narzekanie jest czymś normalnym. Ponarzekać na pracę, wygląd, związek i popołudniowa kawa z koleżanką zleci w czasie ekspresowym.

A jakby tak pogadać o sukcesach. O tym, że nam wyszło, że ładnie wyglądamy, że nam w życiu dobrze i że finansowo to jest całkiem spoko. Ciężko? Szczególnie, kiedy sami wyciągamy wnioski z wcześniejszych spotkań, że nasz rozmówca jest w odwrotnej sytuacji i głupio nam tak… A jakby pokazać tej osobie, że to mówienie o pozytywach to tak naprawdę kwestia nastawienia? Że to „chwalenie się” to cieszenie się tego co mamy. Tu i teraz w danym momencie. Że często mamy wiele powodów do radości, tylko tego nie widzimy, bo skupiamy się na negatywach. Może i on zmieni podejście?

I nie zrozumcie mnie źle, nie twierdzę, że uczucia takie jak smutek, czy zazdrość należy w sobie blokować. One są częścią każdego z nas. Najważniejsze tylko, aby nie dać tym uczuciom zdominować wszystkich innych. To samo tyczy się mówienie o nas samych. Narzekania, zaniżania własnej wartości i skupiania się na tym co nam nie wychodzi.

Sama po sobie zauważyłam, że im więcej dzielę się z moimi bliskimi rzeczami pozytywnymi, sukcesami, dobrymi myślami, tym więcej słyszę takich słów od nich. I oczywiście ponarzekamy sobie, bo nasze życia nie są idealne. Ale nie ma już takich sytuacji, że krępujemy się powiedzieć o czymś miłym, co nas spotkało, żeby nie wyszło, że się chwalimy.

To tylko kwestia nastawienia, czy czyjś sukces będzie dla Ciebie powodem do radości, czy zazdrości. A jeżeli dojdziesz do etapu, że dobre wydarzenia dotyczące innych osób zaczną wywoływać w Tobie pozytywne emocje, życie stanie się prostsze i Ty sam zaczniesz przyciągać te sytuacje ze szczyptą magii…

 

Veganama Opublikowane przez: