Mix listopadowy

Listopad był miesiącem „dla mnie”. To był czas kiedy byłam mniej dostępna w sieci i napisałam mniej wpisów na bloga. Potrzebowałam takiego oddechu i teraz kiedy miesiąc się skończył, stwierdzam, że bardzo dobrze mi to zrobiło. Pozałatwiałam wiele odkładanych na później spraw, przeczytałam kilka książek, na które ciągle nie miałam czasu (powstanie o nich oddzielny wpis). Zastanowiłam się nad priorytetami zarówno w życiu osobistym jak i planami na dalszy rozwój swoich pasji i ambicji zawodowych.

kinfolk

Przede wszystkim uporządkowałam swoją przestrzeń. Wyniosłam kilka toreb rzeczy zarówno ubrań, jak i niepotrzebnych drobiazgów, których nie używałam. Mój kącik do pracy jest w końcu taki jaki sobie wymarzyłam. Ma widok na las, minimalistyczne biurko, mood board, wygodne krzesło w skandynawskim stylu i idealne narzędzia do organizacji czasu (dwie czarne tablice, minimalistyczny kalendarz ścienny i notesy). Myślę, czy nie zrobić wpisu na ten temat? Zainteresowani?

biuro

W Sztokholmie pojawił się pierwszy śnieg. Całkiem dużo śniegu. Miasto pierwszego dnia było sparaliżowane, droga do leśnego domku odcięta. Ja byłam na miejscu, ale Arek z Matyldą mieli nie lada przygody. Nasz samochód zyskał nowe hardcorowe opony, a ja w końcu przemogłam się do jazdy autem w zimowych warunkach (w sumie to nie miałam wyjścia). Moje intensywnie myślenie i mówienie o chęci jazdy na biegówkach spowodowało, że trafiłam w second handzie na idealnie pasujący do mnie zestaw (narty, buty, wiązania, kije). Pierwsze koty za płoty, tyłek obity, dwie trasy przetestowane, ale marzenie spełnione!

narty snow1 snow2

Leśny domek odwiedzili goście, tym razem w liczniejszym gronie. Było wspaniale! To dla nas największa radość kiedy dom tętni życiem, kominek się pali i rozmowy trwają do rana.

zdj. Aneta Popławska
zdj. Aneta Popławska

W listopadzie zaczęłam pracować nad wyciszaniem się (coś na zasadzie medytacji) i afirmacjami. Kiedy tylko słońce pięknie świeciło w salonie, włączałam ulubiony album, zamykałam oczy i totalnie się relaksowałam.

Miałam do załatwienia również kilka spraw w Warszawie. więc na sam koniec miesiąca wybrałam się do rodzinnego miasta. Oprócz spotkań z rodziną i przyjaciółmi, odwiedziłam kilka nowych miejsc. Mogliście zobaczyć je na Insta Stories na moim koncie na Instagramie. Była to między innymi Hala Koszyki, Vegan Pizza, Groole i SAM na Żoliborzu. Zrobiłam sobie również nowy kolczyk, o którym marzyłam od dawna. Na razie nie pokazuje, bo jeszcze się goi, ale zapewne jeszcze nie raz go zobaczycie na blogu! Zrobiłam również niewielkie zakupy odzieżowe, ale dam znać jak się sprawdzą zakupione rzeczy.

Poza tym zrobiliśmy z przyjaciółmi niezły spacer po Puszczy Kampinoskiej. Pogoda nam dopisywała, a herbata w kubkach termicznych smakowała najlepiej.

img_2815-kopia
Zdj. Aneta Popławska
img_2828
Zdj. Aneta Popławska
img_2895
Zdj. Aneta Popławska
img_2928
Zdj. Aneta Popławska

Jak zwykle odwiedziłam ukochaną Gretę, która zrobiła porządek na mojej głowie. Okazało się, że stara suszarka, której używałam bez końcówki paliła moje delikatne blond włosy, więc musiałyśmy obciąć trochę zniszczonych końców. Na początku nie byłam szczęśliwa z tego powodu, bo jak wiecie zapuszczam włosy. Jednak nie obcinałam już baaaardzo długo, więc teraz po odświeżeniu fryzury wyglądają dużo lepiej i zdrowiej. Poza tym dowiedziałam się, że przy zapuszczaniu takie przeciąganie w nieskończoność podcinania, wcale dobrze nie robi naszym włosom. Nowa suszarka kupiona (swoją drogą bardzo jestem z niej zadowolona) , plan pielęgnacji włączony, więc liczę, że teraz będzie pięknie!

wlosy

Oczywiście nie mogło się obyć bez zdjęć. Sesja zdjęciowa z Anetą w Puszczy Kampinoskiej w Warszawie była świetna! Ilość kilometrów na rowerach po śniegu była dobrym treningiem kardio, a sama modelka była bardzo wyrozumiała w stosunki do częstych zmian stylizacji i warunków atmosferycznych.

polka aneta1aneta3

To nie była jedyna sesja w tym miesiącu. Na mytych.photography pojawiły się zdjęcia z okolicy leśnego domku, a na nich zmysłowa Mariia.

m6m7

Inspiracje

Krzesło do biura

Krzesło w tym stylu było na mojej zakupowej liście od dawna. Połączenie bieli, z drewnem i metalem śniło mi się po nocach. Szukałam, szukałam, ciągle trafiałam na  bardzo wysokie ceny, ale finalnie znalazłam sklep pod Sztokholmem, gdzie mogłam dokonać zakupu za rozsądne pieniądze. Jestem bardzo zadowolona. Krzesło jest piękne, wygodne i sprawia, że z przyjemnością spędzam czas w moim domowym biurze.

minimal

Książka „Miód podrożał” Marta Moosiątko Streng

To jedna z książek jakie zaczęłam czytać w listopadzie. Pisałam już nie raz w mediach społecznościowych o tym, że Marta Moosiątko Streng wydała książkę. Piękną, bardzo osobistą. Mi czytało się ją cudownie, bo znam jej autorkę <3 Zdjęcia w środku powalają! Bije od nich ciepło, uczucie, pożądanie. A jeszcze do tego ukochana Skandynawia i można się rozpłynąć. Myślę, że jest to książka, w której każdy może znaleźć coś z siebie. Tak z wnętrza siebie, swoich przemyśleń, przeszłości. Ja znalazłam bardzo dużo i pod niektórymi tekstami mogłabym swobodnie się podpisać.

„Spełnianie marzeń zaczynaj od rzeczy drobnych.” Marta MOOSIĄTKO Streng

Marta jest kobietą o wielkim sercu. Zobaczcie co piszę o swoim bratanku Brunie, który przyczynił się do powstania książki: „Jak wielu z Was już wie, mam w rodzinie małego bohatera. Komandosa z krwi i kości, który każdego dnia pokazuje nam, jak wiele radości można czerpać z małych, codziennych rzeczy, jak wiele siły i determinacji można mieć w sobie oraz jak wysokie szczyty można dzięki temu zdobywać. Choć ma zaledwie trzy latka, jest niesamowitą inspiracją i pomaga nam więcej widzieć w dzisiejszym zabieganym świecie. Mowa oczywiście o moim bratanku Brunie. Tych, którzy jeszcze o nim nie słyszeli, koniecznie zapraszam do zapoznania się z jego stroną www.brunostreng.org! Ta książka powstała również z myślą o nim, w związku z czym wszystkie dochody pochodzące z każdej pojedynczej, sprzedanej sztuki zasilą jego konto w fundacji, aby miał większe możliwości w walce o normalne życie, samodzielność i szczęśliwe jutro. W chwili obecnej, poza ciężką, codzienną rehabilitacją, rozpoczął również terapię eksperymentalną podania komórek macierzystych, co daje nam ogromną nadzieję na przyspieszenie dobrych efektów jego ćwiczeń. Jest to bardzo kosztowna sprawa, dlatego każda najdrobniejsza złotówka jest na wagę złota.”

Książki możecie jeszcze zamawiać, choć rozchodzą się jak świeże bułeczki. Marta do wielu z nich dodawała własnoręcznie napisane dedykacje. Zapraszam Was serdecznie na stronę autorki, gdzie dowiecie się wszystkich szczegółów i zobaczycie piękny wzruszający film, który towarzyszy książce.

moosie

Spodnie i koszula Acne Studios

Zakupione w dwóch różnych second handach, w zupełnie różnym czasie. Zakochana jestem bez reszty i noszę bardzo często. Obydwie rzeczy są bardzo dobre gatunkowo, czuje się to od razu biorąc je do ręki. Jeansy są grube, ale mają odrobinę strechu. Leżą idealnie! Koszula męska, ale w małym rozmiarze i traktuje ją jak oversize. Również da się odczuć, że jest wykonana z dobrej gatunkowo bawełny. Te zakupy to kolejny dowód na to, że siła przyciągania działa. Nie ukrywam, że długo myślałam nad odzieżą Acne Studios (szczególnie nad spodniami), no to mam! Zdjęć nie załączyłam, ale szykuje wpis w którym obydwie rzeczy się pojawią!

Kolczyki & Other Stories

Kupione w zastępstwie kolczyków, które zagubiłam. Długo szukałam, wydziwiałam, a znalazłam w jednym z moich ulubionych sklepów & Other Stories. Tu zawsze znajdziecie minimalistyczną biżuterię i ciekawe projekty. Bez zbędnego rozpisywania się, po prostu świetne są i mają ciekawe zapięcie.

 

kolczyk

Co na blogu?

Trochę spokojniej w listopadzie, o czym pisałam na początku posta. Pojawiło się 7 wpisów w tym dwa bardziej osobiste, na których napisanie bardzo czekałam. To teksty o minimaliźmie i podsumowanie trzech lat na weganiźmie.

Poza tym w magazynie Buzzujemy pojawił się mój nowy tekst

Co w sieci?

W tym miesiącu nie grzebałam mocno w sieci. Ale nie umknęły mojej uwadze dwa świetne artykuły:

  • Na blogu Inne Życie, jak zwykle inspirująco. Tym razem mocno złapał mnie za serce reportaż o  niesamowitej Magdzie i jej stadzie północniaków.
  • Z Angeliką wiele mnie łączy, również podejście do tego jak być szczęśliwą.
  • Arek przygotował świetny film z odwiedzin leśnego domku i spacerów po Sztokholmie. Koniecznie zajrzyjcie na jego kanał!

Co w planach na grudzień?

W minionym miesiącu postawiłam na wyciszenie, samorozwój, zastanowienie się nad najważniejszymi sprawami. To był miesiąc pełen rozmyślań i akceptacji samej siebie. W grudniu większy nacisk kładę na zdrowie i zdrową dietę. Chce zastosować wszystkie zalecenia od naturopaty oraz włączyć stosowną suplementację. Nie będę tego odkładać, bo święta, bo znajomi, bo praca. Zawsze znajdzie się wymówka. Zaczynam więc, tu gdzie jestem i z tym co mam.

gogirl

A no właśnie, jeżeli mówimy o pracy… To za kilka dni zaczynam swoją pierwszą pracę w Szwecji, którą traktuje wielorako! Przede wszystkim jako kurs językowy, podreperowanie budżetu domowego, aktywność fizyczna, „wyjście do ludzi” po kilku latach spędzonych w domu. Także trzymajcie za mnie kciuki!

Jak Wam minął listopad? Cieszycie się na nadchodzący świąteczny grudzień? Macie jakieś plany na ten zimowy miesiąc? Dajcie znać, czy chcielibyście wpis o organizacji w moim domowym biurze!

Veganama Opublikowane przez:
  • Bardzo interesujący wpis i piękne zdjęcia 🙂

  • Ach gratulacje! Cudowne wieści o pracy! Trzymam mocno kciuki, żeby Ci się podobało 🙂

    • Dzięki Daria 🙂 U nas jak w kalejdoskopie i jednak nie zaczynam pracy 😉

      • Nie ta to inna 🙂
        Tymczasem zatem mam nadzieję na śnieg, żebyś zamiast do pracy mogła biegać na nartach <3

        • Na razie musimy poczekać, trochę organizacyjnie z dwójką (w tym jedną nie chodzącą do przedszkola, a drugą chodzącą 3 dni) i mieszkaniem w lesie (bez dobrej komunikacji) jest ciężko to pogodzić.

          I czekam na śnieg! Mogłoby w końcu sypnąć jak ostatnio. Samochód już przygotowany na takie atrakcje 🙂

  • Dobrze że odpoczęłaś, każdy czasem potrzbeuje chwili żeby złapać dystans 🙂 cudowne mieliście w listopadzie! A wpis o wnętrzu oczywiście że tak!!! I czekam aż pokażesz te różne fajne rzeczy o których wspomniałaś 🙂

    • To był świetny listopad 🙂 Super, cieszę się, że chcesz wpis o wnętrzu. Z chęcią je sfotografuje 🙂

      • Lubię bardzo wnętrzarskie tematy, a z Twoimi zdjęciami lubię podwójnie 😉

      • Zapomniałam napisać, że też czekam na zdjęcia biura (i całego leśnego domku). Marzy mi się własny, kobiecy kącik, ale nie wiem gdzie bym miała go upchnąć w naszym małym mieszkaniu, chyba na balkonie! 😄

        • No wypadało by się w końcu zebrać 😛 Ja o swój walczyłam, wzięłam sprawy w swoje ręce i mam 🙂 Wiesz nie trzeba wiele, małe biureczko chociażby. Aczkolwiek nie byłam u Was, nie widziałam przestrzeni, ale wierzę w Twoje zdolności organizacyjne 🙂

  • kochana skąd ten piękny folkowy pasek do aparatu? 🙂

  • Kochanie, bardzo dziękujemy za polecenie. Gratuluje nowej pracy! Zdradzisz co to będzie? 🙂 No i pięknie brzmi to, że ten miesiąc był dla Ciebie taki obfitujący w samopoznanie. To wspaniale!

    • No właśnie okazało się, że jednak nie rozpoczynam pracy, ale nie z winy pracodawcy, musiałam zrezygnować. W każdym razie dziękuję za gratulacje 🙂 To był dobry miesiąc!

  • Kat

    Gratuluję nowej pracy! Go girl!!! Trzymam mocno kciuki! Po przeczytaniu tak pozytywnego wpisu, aż trudno uwierzyć, że piszesz o listopadzie! I my uwielbiamy sezon kominkowy, towarzyszącą mu nostalgię, książki, spotkania z bliskimi, przy których jesienią inaczej płynie czas! Listopad jest miesiącem moich urodzin, więc dodatkowo skłania do przemyśleń. Ten był pierwszym z maleństwem w ramionach i był bardzo jogowy, co dało mi masę pozytywnej energii! Nie zawsze mogłam liczyć na wyciszenie i kontemplację, ale zawsze na macie odnajdywałam szczęście – w tej czy innej formie 🙂 (czyt. Damian i kot na macie :). Krzesło jest świetne – chętnie poczytam o Twoim nowym otoczeniu biurowym! I jeszcze na koniec dziękuję za podlinkowanie tekstu: Jak być szczęśliwym! Warto sobie codziennie o tym przypominać! PS Twoje włosy w nowej odsłonie wyglądają lekko i zwiewnie! Bardzo fajna zmiana! Ściskam!

    • Z pracą jednak będę musiała poczekać, ale nie będę bezczynnie siedzieć i czekać na zbawienie 😉 O co to to nie 😛

      Listopad był bardzo pozytywny, bo i moje nastawienie takie było, także wszystko siedzi w naszych głowach.

      A wpis o wnętrzu niebawem powstanie. Czekam tylko na odpowiednie światło 🙂 Już się na niego cieszę 🙂

  • Katarzyna Straube-Czyż

    GO GIRL !
    Mój listopad, był burzliwy. Dużo pracy! Projekty albumów ślubnych. Plus wylot do Irlandii, który tak naprawdę był najmilszą częścią listopada. Zbieram siły. Podjęłam dość ważną życiową decyzję, co do mojej fotografii i czekam na 14 stycznia.
    Ale zanim to nastanie, rozkoszuje się Chris Rea i jego śnieżnymi świątecznymi piosenkami.
    Piękne zdjęcia ! Przepiękne !!! I Ty 🙂 wspaniale się na Ciebie patrzy.

    • Obserwuje Cię Kasiu i jestem pod wrażeniem jak dużo działasz. SZACUN 🙂
      Ciekawa jestem jaka jest ta ważna decyzja? Zdradzisz mi? Aż uśmiecham się sama do siebie na myśl, że będziesz robiła coś niesamowitego 🙂

      Bardzo dziękuje za miłe słowa i trzymam kciuki za wszystkie Wasze plany. Całusy 🙂

  • mag

    Haha, też mialam w listopadzie fazę na porządkowanie i pozbyłam się mnóstwa rzeczy. Tylko, że u mnie to jeszcze nie koniec i dalej robię przeglądy wszystkich szaf i szafek. To dla mnie nowe doświadczenie, bo raczej nie należałam do minimalistek. Ciekawa jestem Twojej nowej pracy, a szczególni aspektu językowego (całkiem niedawno wspominałaś, że jeszcze musisz sporo popracować nad językiem) Życzę powodzenia w nowym miejscu!!:)) No i wciaż czekam na obiecany kiedyś wpis o języku szwedzkim;)) Zdjęcia jak zwykle niesamowite. I piękne krzesło!!

    • No tak tak u mnie. Pozostał mi spory kredens z książkami.

      Niestety z pracą nie wyszło. Podjęliśmy z mężem decyzję, że to nie jest odpowiedni moment i zrezygnowałam :/

      Wpis o nauce języka na pewno będzie, jest w kolejce 🙂

  • O, jak ważne są takie przerwy i życie offline. Najważniejsze właściwie:) Sama się bardzo pilnuję w tym temacie, żeby za kilka lat nie żałować.
    Spalone włosy starą suszarką znam doskonale. Ostatnio zainwestowałam w nową z jonizacją i różnica jest kolosalna.
    Na torebkę z Acne Studios choruję, ale rozsądek nie pozwala mi (jeszcze;) na wydanie takiego budżetu. Chętnie poszperałabym sobie w second handach:)
    To krzesło to inspiracja absolutnym klasykiem małżeństwa projektantów Eames, modelem DSW. Niesamowite, jak te projekty się w ogóle nie starzeją.
    Wy w tej Skandynawii to macie za dobrze z otaczającym świetnym designem, to jest niesprawiedliwe 😉

    • No właśnie u mnie ostatnio było bardzo intensywnie jeżeli chodzi o bycie online. Poluzowałam i jest mi z tym dobrze.

      Ja również kupiłam taką z jonizacją i jest świetnie. Żałuję, że tak późno się zdecydowałam na zakup :/

      Noooo design jest tu niesamowity. Szwecja ma ogromny wpływ na mój styl zarówno ubraniowy jak i wnętrza w jakich żyjemy 🙂 A Ty Kochana gdzie mieszkasz? Ściskam mocno!

      • Większość czasu mieszkam w Poznaniu, ale sercem jestem w Kalifornii, do której często wracam:)
        Skandynawski design to mój konik, uwielbiam wszystko i w każdej dziedzinie. Tylko, żeby klimat się zmienił na bardziej przyjazny, to kto wie, może i o Kalifornii bym zapomniała 😉 :*

  • Marta, u Ciebie jak zawsze pięknie i inspirująco! I nie chodzi o ‚puste słodzenie’, ale szczere słowa, prosto z serducha. Nie wiem jak Ty to robisz kobieto! Trzymaj tak dalej, a będzie naprawdę pięknie. Często Twoje wpisy i zdjęcia sprawiają… że człowiek chcę Cię po prostu poznać i wyściskać, haha!
    A ja trzymam kciuki, żeby te wszystkie zmany, okazywały się pozytywne. Ściskam!

    • Wiem, że szczerze i z serducha <3 Dziękuję Klaudia! Jakoś działam, z pracą wprawdzie nie wyszło, ale jeszcze zobaczymy za pół roku jak organizacyjnie będziemy bardziej poukładani i będzie lepsza komunikacja do leśnego domku.

      Ha! Jak cudownie! Ja też bym Cie wyściskała! Mam wrażenie, że wiele nas łączy. A wiesz jak uwielbiam internetowe znajomości przenosić do realnego świata, więc możliwe, że jeszcze będziemy się ściskać 😛

      Całusy!

  • O rany, dziewczyno, dałaś czadu! Po tym wpisie mam tyle myśli, że nie wiem czy dam radę wszystko napisać 😉
    Gratuluję pierwszej pracy! Podziwiam za odwagę i trzymam mocno kciuki.
    Twoje wpisy o minimalizmie bardzo mnie inspirują. Jak wiesz szafę już uporządkowałam. Teraz marzy mi się zrobić to samo z resztą mieszkania.
    Piękne włosy! Czekam na wpis jak pielęgnować i rozjaśniać włosy bez niszczenia ich. Ja ostatnio w ogóle zrezygnowałam z suszarki, bo farba bardzo je wysuszyła 🙁
    Jak zwykle zachwyciły mnie leśne wycieczki i zdjęcia. A narty biegowe to również moje marzenie! 🙂 Tym bardziej, że mój mąż jeździ na nich od dzieciństwa i bardzo zachwala i kusi. Twierdzi wręcz, że nie ma porównania do narciarstwa górskiego, które jego zdaniem jest nudne 😉
    Jestem bardzo ciekawa nowego kolczyka!
    A jaj Ci smakowały Groole? Mój mąż pracuje niedaleko i przynosi do domu na wynos, kiedy nie mamy czasu gotować.
    I na koniec: bardzo podoba mi się nowy wygląd bloga ❤️ Poprzedni też był w porządku, ale miło od czasu do czasu coś odświeżyć nawet jeśli są to drobiazgi.

    • Dzięki Reniu, fakt wzięłam się za siebie 😛
      Ale pracę musieliśmy odsunąć w czasie. Długo by opowiadać dlaczego. W wielkim skrócie organizacyjnie byłoby bardzo ciężko, więc na razie zrezygnowałam.

      Cieszę się, że wpisy inspirują. Wczoraj pojawił się kolejny w tej tematyce. O minimaliźmie i dzieciach 🙂
      U mnie niestety suszarka mocno spaliła końcówki, więc obcięłam. Ale kupiłam nową z wąskim strumieniem, z jonizacją i jest o wiele lepiej.
      Ekstra, że Twój mąż jeździ. Powinnam od niego brać lekcje 🙂 Bo ja jestem w tym temacie totalnie początkująca.
      Groole pychota 🙂 Z chęcią wrócę do nich w lutym, bo planuje znów krótki wyjazd. Może się uda zobaczyć?

      I dziękuję za miłe słowa odnośnie zmian 🙂 Niby drobiazgi, ale dla mnie jest o wiele wiele lepiej, tak klarowniej, bardziej minimalistycznie 🙂