Mix kwietniowy

Serial dokumentalny Making a Murderer

Jestem fanką Netflixa, więc co jakiś czas wciągnę się w jakiś serial i wtedy nie ma przebacz oglądam od początku do końca. Tak było między innymi z Modern Family, Orange is the New Black, House of Cards. Ostatnio jednak zrobiłam sobie przerwę, miałam sporo na głowie, ale znalazłam czas na dziesięcioodcinkowy dokument „Making a Murderer”, który od początku wbił mnie w fotel. Nie wiem, czy chce Wam opowiadać tę historię, bo najlepiej jest nie wiedzieć nic, tak jak ja, kiedy sięgnęłam po ten serial. Powiem Wam tylko tyle, że po ostatnim odcinku poczułam wielki niepokój, jak łatwo jest zrobić z człowieka kozła ofiarnego i wplątać w machinę niesprawiedliwości. Zdecydowanie jest to dokument dla fanów kryminałów, zagadek i zawiłych historii. Przeraża, że jest to coś, co wydarzyło się na prawdę. Bardzo gorąco Wam polecam ten serial

Making-a-Murderer
Plecak Kånken Classic

Ten plecak mam już dość długo. Kupiłam chyba z rok temu. Ale uważam, że dopiero teraz mogę się wypowiedzieć, po dłuższym czasie użytkowania.

Te plecaki są bardzo popularne w Szwecji. Noszą je przedszkolaki, młodzież, starsi ludzie, mężczyźni, kobiety. Są wszędzie. Zastanawiałam się jaki jest ich fenomen? Czy naprawdę są takie wygodne jak mówią użytkownicy? Musiałam się przekonać. Zakupiłam wersję Classic w czarnym kolorze (pewnie nie jesteście zaskoczeni!) Arkowi na początku się nie spodobał, ale po jakimś czasie zaczął pożyczać go ode mnie do pracy, bo ma bardzo wygodną kieszonkę, w której laptop mieści się idealnie (obydwoje mamy niewielkie laptopy, większe mogłyby nie wejść). Zawsze jak pakuję się w podróż do Polski, czy muszę mieć laptopa na mieście, to w ten sposób go transportuję. Po za tym bardzo wygodnie się go nosi, wkłada i wyjmuje rzeczy. Jest lekki, nie ma zbędnych dodatków i jego minimalistyczny design mnie przekonuje. Wcześniej nie byłam przekonana do noszenia plecaków, zawsze wolałam torebki (których miałam sporo). Ale teraz praktycznie noszę tylko jego, wymiennie z jedną wygodną torbą typu shopper. Jest to zdrowsze dla kręgosłupa, ciężar zawartości plecaka jest rozłożony równomiernie, a ja często w plecaku dźwigam sporo rzeczy np. aparat i akcesoria do niego.

12736475_10205582290227365_946886774_o
Zdj. Moosiątko

 Wkład fotograficzny do plecaka Kånken

Kolejna propozycja marki Fjällraven. Tym razem wkład fotograficzny do wyżej wymienionego plecaka. Kupiłam go, bo nie lubię toreb fotograficznych. Szczególnie tych, po których widać, że są tego rodzaju torbami. Wolę, aby to w czym noszę sprzęt nie rzucało się w oczy, więc zdecydowałam się na taki zakup. Sam wkład może nie należy do tanich, ale skoro już zainwestowałam w plecak, który się sprawdził, to wiedziałam, że z tym akcesorium będzie podobnie. Nie zawiodłam się. Wszystko czego potrzebuję mieści się w środku. Przegródki są na rzepy, więc można dopasować je sobie do sprzętu.

13262128_10206229439245686_146314762_o

Słoiki Ball Mason- Wide mouth

Widzieliście je nie raz na moich zdjęciach. Jestem wielką fanką słoików Ball Mason. Mam je w różnych kształtach, a nawet kolorach (niedawno zakupiłam w zielonym kolorze). Jednak te widoczne na zdjęciu Wide Mouth lubię najbardziej. Bardzo wygodnie się z nich pije smoothie, jak również pakuje do nich sałatki (i zabiera na wycieczki na przykład). W sklepie More Than Jar, są teraz w promocji, więc możecie korzystać!

buzzujemy21

Lornetka

Lornetka nie jest nowym zakupem. Jest do znalezisko z leśnego domku. Nigdy nie sądziłam, że tak wielką radość sprawi mi jej posiadanie. Lornetka służy mi jak na razie głównie do obserwacji ptaków, których jest u nas całe zatrzęsienie. Kiedy tylko przed moimi oczami przeleci ptak, zrywam się i pędzę aby go zobaczyć z bliska. Póki co największym zachwytem był dla mnie jastrząb, grzywacz i dzięcioł duży. Z mniejszymi okazami mam jeszcze problemy z identyfikacją, ale pracuję nad tym. Marzy mi się zobaczyć sowę, ale jak będę miała tylko więcej wolnego czasu, chcę wybrać się z lornetką do rezerwatu nieopodal. Może w końcu trafię gdzieś w oddali na łosia!

lornetka1

Świeca Hagi

Świecę polskiej marki Hagi, mam przyjemność testować od jakiegoś czasu i muszę przyznać, że jest to na prawdę świetny produkt. To jedna z dwóch sojowych świec jakie posiadam w domu, gdyż po moim małym śledztwie na temat parafinowych świec, wszystkie poszły do kosza. Produkt Hagi nie dość, że z sojowego ekologicznego wosku, to jeszcze w pięknym szklanym opakowaniu z zamknięciem (co jest ważne przy przechowywaniu świec). Design etykiety zachwyca swoim minimalizmem, a zapach zimowy las jest subtelny, delikatny i nie przytłacza w pomieszczeniu. Uważam, że jak na jakość produktu, jego wykonanie, dbałość o szczegóły, cena jest naprawdę niska. W sklepie Hagi znajdziecie również inne zapachy jak np. lawendowy, czy korzenna pomarańcza.

12983941_1097765666932489_7122334164732417915_o

Książka Wilki

Książkę tę kupiłam kilka miesięcy temu, ale dopiero niedawno miałam czas ją na spokojnie przeczytać. Sięgnęłam po nią po recenzji na blogu Inne Życie, na którym zawsze znajduję mnóstwo inspiracji. Nie zawiodłam się. Książka napisana przystępnym, zrozumiałym językiem, pięknie wydana, z licznymi zdjęciami wilków, ale nie tylko. Zdecydowanie warto było ją zakupić, bo na pewno będę chciała, aby za jakiś czas sięgnęła po nią Matylda. Książka mnie wielokrotnie wzruszała, dowiedziałam się wielu ciekawostek o wilkach, ale również o innych leśnych zwierzętach. Początek książki trochę przypomniał mi moje studia i nasze wyjazdy terenowe (fakt kierunek zupełnie inny niż autora, bo studiowałam geografię), więc po pierwszych stronach sięgnęłam do starego albumu ze zdjęciami.  Jednak w tym wszystkim najsmutniejsza jest przedstawiona przez Adama Wajraka prawda o tym jak ludzie traktowali i nadal traktują wilki. Koniecznie przeczytajcie!

wilki

Co u mnie?

Stwierdziłam, że wprowadzę więcej życia w moje comiesięczne inspiracje, więc voila! Znajdziecie w nich kilka słów o tym co działo się u mnie w przeciągu tego czasu, co na blogu, co ciekawego znalazłam w sieci. Taki mix kwietniowy. I tak też od tego miesiąca będzie nazywał się ten cykl.

W tym miesiącu w końcu ruszyłam ze swoim fotograficznym biznesem. Tak samo długo zwlekałam jak z założeniem bloga. Za długo! Ale na szczęście moje bliskie (niestety dalekie dystansem) blogowe motywatorki + mąż, skutecznie zachęcili mnie do działania. Więc jest moja wymarzona, powoli zapełniającą się sesjami i zdjęciami mojego autorstwa, strona mytych.photography! W maju powstanie oferta, więc jeżeli potrzebujecie zdjęć, czekają Was ważne wydarzenia, które chcecie utrwalić na pięknych fotografiach, piszcie. Będę kursować między Polską, a Szwecją, więc miejsce sesji i zdjęć jest do ustalenia.

strona

W tym miesiącu dużo smoothie, których przepisy wrzucałam na facebooka. Uwielbiam codziennie robić zielone koktajle na śniadanie, więc wymyślam sobie co raz to nowe połączenia. Dodatkowo w tym miesiącu na facebooka trafiły szybkie przepisy na zupę dyniowa, lody, a na blogu przepis na szpiankowy makaron (idealny dla niejadków)

12957655_1095026723873050_8091955900401401866_o 12473956_1092395637469492_5243213388990663542_o 12916306_1093921797316876_7434644008520731018_o 13063405_1103723236336732_7523178865524548807_o 12977257_1096304993745223_6173966654335383680_o

W kwietniu spędziłam cudowny czas z Martą Moosiątko Streng i wcieliłam się w rolę modelki. Jedno ze zdjęć ląduje w ramce i będzie mi przypominać o tej sesji, która dla Marty również była ważna. Uwielbiam spotykać się z Martą, bo nie dość, że jest niesamowicie utalentowana, to jeszcze jest wspaniałą osobą i ma bardzo mądre podejście do życia. Rozmowy i czas spędzany z nią to czysta przyjemność.sesjazMarta12962690_10205975976229269_2088731455_o12980794_10205976519322846_671923711_o 12962435_10205976433600703_867160255_o

Poza tym wzięłam udział w kolejnych zajęciach na Creative Live, tym razem Portraits under Pressure, więc coś co mnie bardzo ciekawiło, dużo informacji o technikach wybierania światła, wiele praktycznych wskazówek od fotografki i możliwość podglądania jej przy pracy. Za to uwielbiam Creative Live! Dużo wiedzy praktycznej, a nie nudnej teorii.

Pod koniec kwietnia zmieniliśmy również miejsce zamieszkania. W końcu znaleźliśmy mały, pięknie położony w lesie domek (a raczej on nas znalazł, bo daliśmy ogłoszenie o chęci wynajmu). W skrócie powiem Wam, że mimo, że nie jest to luksusowa rezydencja z jacuzzi i podgrzewaną podłogą w łazience, to ja czuję się z nim bardzo luksusowo. Dlaczego? Bo mam luksus ciszy i spokoju, oglądania przez okno w salonie pięknej przyrody, słuchania ptasich śpiewów i chodzenia po mchu przed domem. Więcej o naszym leśnym domku napiszę w oddzielnym wpisie, jeszcze w maju.

Co tam na blogu?

Na blogu zmiany! Po pierwsze logo bloga. Nowe, minimalistyczne, czarno białe, z roślinnym motywem. Pasuje do mnie idealnie, do tego jaka jestem i najzwyczajniej mi się podoba. Za zmiany odpowiedzialna jest utalentowana Aneta z Pracowni Grafiki Użytkowej Dwa na Dwa.

 

logo

Poza tym brałam po raz pierwszy udział w Share Weeku organizowanym przez Andrzeja Tucholskiego. Wspaniała inicjatywa, odkryłam kilka blogów-perełek, przeczytałam mnóstwo ciepłych słów na temat mojego bloga i znalazłam się w grupie brązowej najchętniej polecanych blogów w Polsce! WOW! Po niecałym roku blogowania, uczeniu się wszystkiego od zera, zmianach i ulepszaniu bloga, takie wyróżnienie. Było i jest mi bardzo miło z tego powodu i jestem bardzo wdzięczna za wszystkie wyróżnienia, ale tym napiszę w podsumowaniu 1 roku bloga, które już niebawem!

Kwiecień na blogu:

Co ciekawego w sieci?

Kwiecień był intensywny, więc narobiłam sobie trochę blogowych zaległości. W przyszłym miesiącu podeślę więcej ciekawych artykułów. Już mam zapisanych kilka perełek!

Veganama Opublikowane przez: