Minimalizm, czy racjonalizm?

Ten tekst powstawał bardzo długo. Dużo myślałam o tym co chcę napisać w tym poście, to też zmieniało się na przestrzeni czasu. W końcu poczułam, że jestem gotowa i cieszę się, że w końcu mogę się Wam go przestawić.

mini

Zakładając bloga pisałam o sobie „raczkująca minimalistka”. Później skasowałam to stwierdzenie, bo po dołączeniu do grup na facebooku związanych z minimalizmem, stwierdziłam, że ja do tego nie pasuje. Przeczytałam tam, że minimaliści nie powinni mieć w posiadaniu pewnych rzeczy (które ja miałam np. produkty firmy z jabłuszkiem) albo powinni ograniczyć się do pewnej posiadanych przedmiotów. Oczywiście, wiem jak jest na różnego rodzaju grupach i forach. Mam mieszane uczucia na temat grup dotyczących weganizmu, więc postanowiłam się nie zrażać. Zrobiłam więc rachunek sumienia, poczytałam ciekawą literaturę i porozmawiałam sama ze sobą o tym, czy naprawdę jestem minimalistką i czy chce nią być.

„Jeśli mamy za dużo rzeczy, żebyśmy mogli być szczęśliwi, przynosi to efekt dokładnie odwrotny od zamierzonego” James Allen

Zaczęłam od rozmów z mężem. Ponieważ zarówno w Warszawie, jak i w Sztokholmie mieszkaliśmy w małych mieszkaniach, ogrom rzeczy zaczynał nas przerastać. To wszystko było spowodowane przeze mnie, bo mój mąż już od lat jest minimalistą. Czuliśmy się przytłoczeni, więc zaczęliśmy powoli „odgracanie”. Z perspektywy czasu widzę, że to była kropla w morzu. Wtedy jeszcze nie czytałam o minimaliźmie, działaliśmy, bo tak czuliśmy. Ja miałam wówczas bardzo dużo odzieży i z częścią z nich wyjechałam do Szwecji. Ilość szpilek, w których chodziłam raz na rok, nieprzeczytanych książek, ozdób czekających na nie wiadomo co, to zostało w Warszawie po przeprowadzce za granice. Rok życia w Sztokholmie pokazał nam, że da się bez tego żyć i tak naprawdę nie chcemy tego spowrotem. To był ważny moment. W międzyczasie kupiłam kilka książek o minimaliźmie, chłonęłam widzę i cała idea wydawała mi się co raz ciekawsza.

„Minimalista ceni jakość, a nie ilość, we wszelkiej postaci” Leo Babauta

Zaczęłam wiele rozmyślać o minimaliźmie. Zauważyłam, że jego idea towarzyszy mi od dawna. Przecież kocham minimalistyczny design zarówno odzieży, jak wnętrz. Zaczynając przygodę z fotografią zawsze najbardziej przyciągały mnie minimalistyczne zdjęcia i sama teraz takie staram się robić. Dlaczego więc jestem otoczona tak dużą ilością rzeczy?

lublin

Odgracanie przeszło na wyższy level. Pozbyliśmy się wielu niepotrzebnych rzeczy, ja spakowałam dwie wielkie walizki ciuchów i butów do sprzedania i oddania. Co za ulga! Czułam się jakbym zrzuciła kilka kilogramów! Byłam zaskoczona jak wiele niepotrzebnych rzeczy trzymałam w szafie. Ale taka terapia szokowa była mi potrzebna. O wiele łatwiej było mi później zdecydować w co się ubiorę, pakowanie na wakacje przestawało być tak męczące jak kiedyś (nadal nie lubię, ale na ostatnie wyjazdy pakowałam się naprawdę ekspresowo).

loski

Do dziś mam worki z rzeczami w Polsce do sprzedania (w tym rzeczy dzieci). Oczywiście zniechęcam się, bo wystawianie wszystkich tych ubrań jest czasochłonne. Jednak jak dotychczas ze sprzedaży wszystkich niepotrzebnych rzeczy (odzieży, książk, akcesoriów dziecięcych) uzbierało się ponad 1000 zł i to jest dla mnie motywacja, aby poświęcić czas na przygotowanie nowych aukcji.

„Będąc zadowolonym ze zwyczajnego bycia, kim jesteś, bez porównywania się do innych i konkurowania z nimi, zaskarbisz sobie powszechny szacunek” Laozi

Moja garderoba na przestrzeni ostatnich 2 lat przeszła znaczną metamorfozę. Ale nie stylu. Ten mam już mniej więcej taki sam od lat i dobrze mi z nim. Jednak doprecyzowałam swoje kolory. Są to czerń, szarość, granat i biel. Rzadko noszę wzory i napisy. Robię wyjątek dla koszul w kartkę, które kocham. Lubię minimalistyczne kroje, ale również takie, które podkreślają kobiecość w subtelny sposób. Od czasu do czasu lubię vintage, ale łącze go z elementami nowoczesności, więc nie czuję się „przebrana”. Co się zatem zmieniło? JAKOŚĆ! Zdecydowanie stawiam teraz na wysoką jakość odzieży. Jestem w stanie wydać więcej na ubrania, bo wiem, że będą mi długo służyć. Mam już swoje sprawdzone „droższe marki”, których kroje i materiały mnie satysfakcjonują. Wiedząc to i znając swoje kolory, rzadko zdarza mi się, że nie trafię z zakupem. Kiedyś kupowałam dużo i tanio. Co nie oznaczało, że miałam większy wybór. Najczęściej chodziłam w podobnych zestawach, a o wielu nietrafionych rzeczach, zakupionych pod wpływem chwili zapominałam.

morningCo mi się jeszcze podoba w minimaliźmie? Zdecydowanie to, że wpływa nie tylko na wygląd naszej szafy i mieszkania. Rozmyślania o minimaliźmie skłoniły mnie również do zastanawiania się nad moim stylem życia. Zaczęłam myśleć nad swoimi znajomościami, przeczytanymi książkami, czasie jaki poświęcałam na różne czynności. No dobrze, już nie zahaczałam tak często o galerie handlowe, zaczęłam bardziej dbać o siebie, przykładać uwagę do jakości i składów kosmetyków, a nie ich cen i aktualnych promocji.

mydlo

Jednak nadal czułam niedosyt. Przez to, że dziele wiele obowiązków rodzinnych i domowych z blogiem, fotografią, nauką języka i aktywnością fizyczną, ciągle czułam, że za mało robię, robiąc bardzo dużo. Na dzień dzisiejszy uważam, że mogłabym ograniczyć pewne czynności. Dookoła jest wiele pokus. Wyzwania, kursy, książki, grupy na facebooku, rozmowy ze znajomymi. Wszystko to jest szalenie interesujące, ale też czasochłonne. W mimimaliźmie podoba mi się, że uczy nas wyznaczania priorytetów.

„Prostota, prostota i jeszcze raz prostota! Lepiej zajmować się jedną sprawą, dwiema, trzema sprawami niż setką czy tysiącem. Nasze szczęście jest współmierne do rzeczy, bez których możemy żyć” Henry David Thoreau

Jeszcze wiele pracy mnie czeka, żeby poukładać to wszystko jak należy. Tak jak Wam pisałam od 3 lat jestem weganką, to była dla mnie ogromna zmiana w życiu. De facto to też łączy się z minimalizmem. W przypadku odżywiania również można przyjąć postawę minimalistyczną. Jeść umiarkowanie, dobrej jakości produkty, dbając o swój organizm. Jednak na ten moment stwierdzam, że w pełni minimalistką nie jestem. Bardziej racjonalistką, ale do minimalizmu jest mi co raz bliżej, co bardzo mnie cieszy. Podsumowując chciałam Wam pokazać co się zmieniło odkąd zaczęłam się interesować minimalizmem:

Z czego zrezygnowałam

  • z oglądania telewizji i reklam
  • z toksycznych znajomości zajmujących mój czas
  • ze szkodliwego przetworzonego jedzenia
  • częstego jedzenia na mieście
  • kupowania odzieży i kosmetyków pod wpływem chwili
  • kupowania niepotrzebnych ozdób do domu
  • gromadzenia pamiątek i sentymentalnych gadżetów
  • biżuterii (posiadam tylko niezbędne minimum)

Nad czym muszę popracować

  • odkładaniem na później
  • czytaniem książek na bieżąco
  • porządkiem na komputerze i dysku
  • ograniczaniem zobowiązań
  • zajmowaniem się zbyt wieloma rzeczami na raz
  • byciem offline, kiedy tego potrzebuje
  • mniejszą ilością nieproduktywnych zajęć w ciągu dnia

Czego się nauczyłam

  • kupować mniej
  • cieszyć się z małej przestrzeni mieszkalnej
  • zamieniać problem w okazję
  • porządkować swoją szafę i pozbywać się rzeczy
  • lepiej komponować zestawy ubraniowe
  • być wdzięczną
  • zapisywać to chciałabym kupić i czekać co najmniej miesiąc z zakupem

dolessgetmore

Minimalizmem interesuje się co raz więcej osób, jest teraz dostępnych wiele książek na ten temat. Sama mam kilka i przedstawiam te, które przeczytałam na przestrzeni kilku lat. Niektóre, po pewnym czasie są bardzo oczywiste, ale ja lubię wracać od czasu do czasu nawet do tych, w których są głównie podstawy. Mój stosunek do minimalizmu ciągle się zmienia, więc warto co pewien czas odświeżyć swój punkt widzenia.

Na tym kończę, ale na pewno do tematu jeszcze wrócę, bo moje podejście do minimalizmu ciągle się zmienia. Zachęcam Was do podzielenia się w komentarzach Waszym spojrzeniem na  minimalizm. Jesteście minimalistami, chcielibyście być, a może to dla Was totalna abstrakcja? 

Veganama Opublikowane przez: