Marcowe inspiracje

1. Labelprinter Dymo

Poręczne urządzenie, które drukuje napisy samoprzylepne. Używam go już kilka miesięcy i zupełnie zapominałam dodać go do inspiracji. Dzięki niemu można samemu tworzyć napisy/etykiety i naklejać na dowolne powierzchnie. My najczęściej używamy go do słoików i pojemników na żywność. Aktualnie naklejamy napisy wyłącznie po szwedzku, co pomaga nam zapamiętywać nowe słówka. Poza tym mi ta forma etykiet bardzo odpowiada, podoba mi się jak wygląda na różnych przedmiotach. Moja estetyka zdecydowanie!

2. Zielona herbata z aromatem kokosowym Heath & Heather 

Wiecie jak kocham kokosowy smak! Jak zobaczyłam zieloną herbatę w duecie z tym aromatem, to musiałam spróbować. Nie zawiodłam się. Dominuje zielona herbata, smak kokosa jest delikatnie wyczuwalny, ale jest to miły dodatek. Ja próbowałam jeszcze w wersji z syropem kokosowym, też jest super, jeżeli chcecie, aby było wyraźniej czuć kokosa. Herbata jest organiczna i dostępna w Sztokholmie w sklepie Holland & Barrett, nigdzie indziej na nią nie trafiłam. W Polsce znajdziecie ją w Almie.

3. Roller Trigger Point

Roller kupił dla siebie Arek kilka miesięcy temu, ale ja go używałam sporadycznie i to był błąd. Przy zwiększonej intensywności treningów rozciąganie i rolowanie jest wręcz niezbędne, aby zapobiegać kontuzjom. Sama się o tym przekonałam. To między innymi roller uratował mi tyłek (można by rzec, że dosłownie) przy tych problemach ze stopą i prawą stroną ciała. Na początku masaże przy pomocy rollera sprawiały mi spory ból, ale to też przez ilość napięć jakie miałam w swoim ciele. Rolowanie służy do automasażu mięśniowo–powięziowego i rozluźnienia punktów spustowych (ang. trigger points), które powodują spięcia całych łańcuchów mięśniowych albo w celu ogólnego wzmocnienia ciała. Na youtube znajdziecie wiele filmików jak wykonywać taki masaż. To ważne aby wykonywać go prawidłowo.

4. Zarządzanie codziennością

Na tę książkę trafiłam w styczniu spacerując po Warszawie. Już wcześniej o niej czytałam bardzo pochlebne opinie, więc postanowiłam ją zakupić. Dopiero teraz udało mi się ją skończyć, bo czytałam ją po kawałeczku, zastanawiając się nad każdą częścią, podkreślając ważne słowa i cytaty. Tego typu książki lubię czytać powoli, analizować, czasem sobie zapisywać spostrzeżenia w notatniku. Muszę stwierdzić, że jest to jedna z lepszych książek jakie ostatnio miałam okazję przeczytać. Mimo, że myślałam, że jestem dobrze zorganizowana, to po przeanalizowaniu tej pozycji, stwierdzam, że totalnie nie jestem. Natomiast najważniejsze, że dzięki tej książce zrozumiałam, gdzie popełniam błędy i staram się wprowadzić nabytą wiedzę do swojego życia. Polecam tę książkę KAŻDEMU, niezależnie od tego czym się zajmuje. Dzięki niej można sobie wiele poukładać w głowie, zapanować nad chaosem, który czasem zaczyna przytłaczać nas w związku z ogromem obowiązków jaki wiąże się z funkcjonowaniem w dzisiejszym świecie. Zachęcam Was aby popracować z tą książką. Wiadomo, nie rozwiąże ona za nas problemów, ale na pewno pomoże pewne rzeczy uporządkować i usystematyzować.

5. Yoga with Adriene kanał na YT

Ten kanał jogi poleciła mi osteopatka. Powiedziała, że Adriene ma świetne sekwencje na wzmocnienie mięśni głębokich brzucha, jak również pomagające radzić sobie z bólem kręgosłupa. Spróbowałam i nie mogłam się oderwać. Ta dziewczyna ma niesamowitą energię, sekwencje bardzo mi odpowiadają, są różnorodne. Dobieram je sobie pod kątem potrzeb. Od początku polubiłam się z filmikami  z serii joga dla biegaczy. Czułam się po nich wspaniale i bardzo mi pomogły dochodzić do siebie po kontuzji stopy.

6. Spódnica Risk made in Warsaw

Na tę spódnicę czaiłam się kilka miesięcy. Już w grudniu kilkakrotnie o nią pytałam w butiku Risk, ale ciągle nie było koloru. Przymierzałam za to sukienkę o podobnym kroju i wiedziałam, że kiedyś Tyrmandówka będzie moja. Czekałam więc, aż pojawi się na stronie, a w tym czasie zbierałam na nią fundusze. W końcu wróciła do sprzedaży, więc zamówiłam. Trochę się obawiałam, bo w ciemno wybrałam rozmiar, ale na szczęście trafiłam idealnie. Pierwsze co mnie w niej urzekło to tiul. Mam tylko jedną tiulową spódnicę, której nie noszę zbyt często, ale jak już zakładam to czuję się bardzo kobieco. Tym razem również chciałam mieć spódnicę z tiulem, ale nie tak elegancką, mniej rzucającą się w oczy. Tyrmandówka wydała się idealna. Tiul jest ukryty, ale nadaje pięknej formy spódnicy. Czuje się w niej wygodnie, mogę założyć baletki, trampki, a i tak kobiecość jest podkreślona w bardzo subtelny sposób. Tak lubię najbardziej. To również pierwsza moja spódnica z tak wysokim stanem. Zawsze bałam się takiego kroju, bo nie mam wyraźnie zaznaczonej talii, ale mam wrażenie, że właśnie jej forma nadaje dobre proporcje mojej sylwetce. Ekspertem nie jestem, więc jak orientujecie się jak to jest z takimi spódnicami, do jakich kształtów najbardziej pasują, jak je nosić, dajcie znać w komentarzach. Ja w każdym razie czuje się w niej świetnie, wygodnie, kobieco i myślę, że będę ją nosić bardzo często.

7. Mood Board Granit

A właściwie taka tablica, która mi służy za mood board. Jest w niej miejsce na włożenie gazet, dokumentów, ale i na przypięcie zdjęć, kartek, pocztówek, jak to bywa z tego rodzaju kratkami. Bardzo mocno wierzę w siłę przyciągania, wizualizację pewnych obrazów, częste spoglądanie na nie przybliża mnie do celu, inspiruje. Na tej tablicy są zobrazowane moje marzenia, zdjęcia jakie chciałabym zrobić, plany na przyszłość, wszystko jest w podobnym klimacie.

8. Maseczka ze spiruliny

Moje odkrycie „kosmetyczne” miesiąca. Jakoś przypadkiem olśniło mnie, że skoro mam spirulinę w kuchni i dodaje ją do koktajli, to dlaczego by jej nie zastosować do pielęgnacji twarzy. Jako fanka naturalnych kosmetyków od razu zabrałam się do sporządzenia maseczki. Od razu mówię, że dla niektórych zapach może być niezbyt przyjemny (rybne klimaty). Jednak jak dla mnie jest ok. Możecie ewentualnie dodać do niej kilka kropelek ulubionego olejku eterycznego. Właściwości takiej maseczki są świetne. Nawilża, uspokaja stany zapalne, zmniejsza wypryski, odżywia skórę, wygładza. Uwaga na ręczniki i ubrania, bo ta maseczka bardzo brudzi! Ja na razie stosowałam maseczkę jedynie na twarz, jednak można ją swobodnie stosować również na całe ciało i włosy, jednak to jeszcze przede mną. Pamiętajcie również, aby używać spiruliny dobrej jakości, najlepiej organicznej.

Veganama Opublikowane przez: