Listopadowe inspiracje

1. Płyn do prania miętowo- cytrynowy Sonnet

Od czasu urodzenia się Matyldy zmieniło się moje podejście do środków jakich używam do prania. Postawiłam na bardziej naturalne produkty w związku z delikatną i podatną na alergie skórę córeczki. To miało być tymczasowe, ale tak już z nami zostało do dziś. Teraz takich płynów do prania używa cała nasza rodzina. Firma Sonnet ma świetne produkty do czyszczenia, prania, zmywania itd. Ta niemiecka marka, to kolejny przykład firmy z ciekawą polityką pro ekologiczną i dbającą o środowisko.

Misją firmy jest troska i poczucie odpowiedzialności za wodę jako środowiska podtrzymującego życie na Ziemi. Przy pomocy łagodnych i w pełni degradowalnych surowców, takich jak czysto roślinne mydła, cukrowe środki powierzchniowo czynne i minerały jak soda lub silikaty, wzmacnia zdolność wody do czyszczenia, jednocześnie wspomagając jej szybki powrót do naturalnego cyklu. W pobliżu siedziby firmy umiejscowiony jest ośrodek dla dorosłych osób niepełnosprawnych. Znaczna część pracy związanej z etykietowaniem produktów wykonywana jest przez podopiecznych warsztatów. Ta współpraca przynosi pozytywne rezultaty w postaci istotnej terapii społecznej przez pracę oraz w postaci zarobków dla podopiecznych ośrodka.

Płyn, który chciałam Wam przedstawić dostępny jest w pojemnościach: 120 ml, 1,5 litra, 5 litrów, 10 litrów, 25 litrów

Nadaje się do prania tkanin kolorowych z bawełny, lnu, konopi, mikrofibry takich jak polar, Softshell®, Goretex, a także tkanin mieszanych w temperaturze od 30 do 60°C.

Skład

  • Mydło z olejów roślinnych (rzepakowego/słonecznikowego) z certyfikowanych upraw ekologicznych 15–30%,
  • cukrowy środek powierzchniowo czynny 5–15%,
  • cytrynian 5–15%,
  • alkohol roślinny (etanol) 5–15%,
  • siarczany alkoholi tłuszczowych z oleju kokosowego 1–15%,
  • sulfonowany olej rycynowy 1–5%,
  • naturalne olejki eteryczne z upraw ekologicznych: z trawy cytrynowej, rododendrona, mięty zielonej i lawendy <1%
  • dodatki balsamiczne z upraw ekologicznych lu zbiorów roślin dziko rosnących <1%
  • woda wirowana do 100%.

Płyn posiada certfikaty: EcoControl, Ecogarantie, Vegan Society. Żadne testy na zwierzętach nie są przeprowadzane ani zlecane przez tę firmę.

Ja jestem bardzo zadowolona z tego płynu. Dopiera wszystko jak należy. Nie ma drażniącego zapachu. Jest bezpieczny dla delikatnej skóry, nie tylko dziecięcej.

2. Tangle Teezer

Jest to szczotka, którą testuje już kilka miesięcy. Teraz jak mam dłuższe włosy, nie wyobrażam sobie bez niej życia. Serio. Kupiłam ją w ramach ciekawostki, a nie rozstaję się z nią na krok. Jestem posiadaczką włosów plączących się, suchych (po rozjaśnianiu). Rozczesywanie takich włosów normalną szczotką to jakiś horror. Posiadam model Compact Styler z nakładką ochraniająca przed odkształcaniem się ząbków (np. podczas noszenia w torebce). Po kilku miesiącach używania nie widzę żadnych zniszczeń. Szczotka wygląda jak nowa. cały czas działa jak powinna. Wygodnie trzyma się ją w dłoni. To chyba mój hit 2015.

3 .Invisibobble

To również produkt, który testuje kilka miesięcy. I kolejny hit! Jak już pisałam wcześniej, moje włosy są bardzo wymagające. Plączą się, są suche. W związku tym  przy używaniu niektórych gumek i robiąc koczki (które noszę bardzo często), dochodziło do sytuacji, że musiałam obciąć gumkę wraz z supełkiem poplątanych włosów. Na szczęście poznałam Invisibobble. Teraz są to moje ulubione gumki do włosów. Bałam się, że może będą się bardzo rozciągały przy częstym używaniu. Ale mam je już dość długo i nie widzę, żadnych odkształceń.

4. Makaron z czarnej fasoli Nutri Nick

Kolejny raz w moich inspiracjach gości makaron. Jest to organiczne spagetti z czarnej fasoli (92%) i wody źródlanej. Bez glutenu. Charakteryzuje się wysoką ilością białka ( 20 gram białka w porcji 50 gram), gotuje się szybko (5 min). Makaron ma niską zawartość tłuszczu i węglowodanów oraz jest źródłem żelaza i wapnia. Jest pyszny i delikatny w smaku. Świetnie łączy się z wszelkiego rodzaju sosami. Kolejny dobry sposób na „przemycenie” warzyw strączkowych w diecie dzieci, choć w naszej rodzinie nie ma z tym problemu.

5. Kulinarne blogi wegańskie

W tym miesiącu muszę wspomnieć o dwóch blogach kulinarnych, z którymi zaczęłam gotować i jestem zachwycona przepisami. http://www.oatmealandfigs.pl/http://www.anappleaday.pl/ to blogi prowadzone, przez dwie zdolne dziewczyny. Cudowne przepisy, ciekawe połączenia smakowe i piękne zdjęcia. Z Anetą i Darią chce się gotować. Polecam każdemu!

6. Krem do rąk L:A Bruket z szałwią, rozmarynem i lawendą

Polubiłam się z tym kremem od pierwszego użycia. Przetestowałam go raz w sklepie i zakochałam się w zapachu. Nie mogłam przestać o nim myśleć. Ponieważ do najtańszych nie należy, chwilę się zastanawiałam. Postanowiłam jednak zainwestować i nie żałuję. Z kremami do rąk byłam raczej na bakier. Zapominałam o nich, nie przepadałam za zapachami. Ten idealnie się wchłania, zapach ma obłędny i dłonie po nim są aksamitne i nawilżone. Jedynym minusem jakiego się doszukałam to zawartość oleju palmowego. Chociaż ten konkretny jest organiczny i produkowany na małą skalę. Posiada również certyfikat National Organic Programme, Soil Association. Wszystkie kosmetyki tej szwedzkiej marki są organiczne, a składniki produktów są naturalne, nie zawierają dodatków syntetycznych i posiadają certyfikaty Soil Association, USDA Organic lub Ecocert. Baza kosmetyków to połączenie olejków roślinnych oraz olejków eterycznych, dzięki czemu każdy z produktów posiada określone właściwości – nawilżające, odżywcze, energetyzujące, złuszczające, lecznicze.

Skład

Aqua (distilled water), Glycerin (from coconut), Betain monohydrate (from coconut), Sorbitan olivate (from olives), Cetearyl olivate (from olives), Butyrospermum parkii butter (shea butter), Cocos nucifera oil (coconut), Limnanthes alba seed oil (meadowfoam). Benzyl alcohol (natural preservative), Citrus bergamia peel oil expressed(bergamott), Pogostemon cablin oil (patchouli), Allantoin (comfrey), Sclerotium gum (natural gel), Cetyl palmitate (from palm oil), Sorbitan palmitate (from avocado), Salicylic acid (from meadowsweet), Sorbic acid (natural preservative), Linalool and Limonene (both natural ingredients of essential oils)

Kosmetyki L:A Bruket są dostępne również w Polsce, w sklepie stacjonarnym i internetowym NAP

7. Winding Key, The Body Shop

Super sprawa dla osób używających produktów w tubkach. Przyznam się, że nie raz męczyłam się z kończącymi się maściami, kremami i pastami do zębów. Ten gadżet świetnie daję sobie radę z każdym opakowaniem, wydobywając z niego każdy gram produktu. Uwielbiam ten kluczyk!

8. Bezkofeinowa zielona herbata Clipper

Bezkofeinowa zielona herbata jest świetną alternatywą dla osób chcących ograniczyć dzienne spożycie kofeiny. Idealna dla kobiet w ciąży i karmiących piersią, ale nie tylko. W smaku jest praktycznie identyczna jak klasyczna zielona. W okresie jesienno- zimowym uwielbiam pić herbaty różnego rodzaju. Aktualnie najbardziej smakują mi ziołowe, ale lubię czasem sięgnąć po zieloną i teraz decyduję się właśnie na tę herbatę firmy Clipper.

Veganama Opublikowane przez:
  • Wow. Donoszę nieśmiało, że dzięki Twojemu postowi właśnie szukam na eBayu tangle teezer. Dużo kiedyś o niej słyszałam, trochę zapomniałam i w końcu warto się skusić. Też kupię z nakładką! 🙂
    Ten krem, jakbym mogła to już bym chciała kupić. Chociaż rozsądniej by było chociaż go powąchać.
    Zainteresowałaś mnie też tym makaronem, chociaż widzę, że na eBayu kosztuje ok. 6 funtów, a 35 sek to niecałe 3 funty.
    Blogi też sprawdzę! Super inspiracje, skąd bierzesz takie cuda?

    • Koniecznie z nakładką. Dziewczyny mające klasyczne wersje i noszące szczotkę w torebce trochę narzekały na odkształcanie.

      Zdecydowanie warto powąchać, bo on jest taki specyficzny ziołowy, ale ja takie zapachy wielbię 😀 Więc u mnie to jest jak uzależnienie.

      Może skoro cena makaronu jest wyższa, to po prostu spróbujesz z inną firmą?

      Jestem testerem, szperaczem, lubię próbować, szczególnie nowe smaki. Czasem się natnę na coś, ale w większości wypadków jakoś intuicja dobrze mnie prowadzi. Jeżeli chodzi o blogi, to po prostu testuje przepisy. Spróbuję jeden i czasem zostaje. W wypadku dziewczyn jest na prawdę smacznie 🙂

      • Makaronu poszukam innego, w TK maxie widziałam dużo ciekawych, ale nie sprawdzałam składu.
        Wczoraj w nocy przeczytałam większość Twojego bloga, głupio było mi komentować każdy wpis.:p Widziałam, że kiedyś byłaś szatynką. W blondzie Ci dużo lepiej, wyglądasz tak skandynawsko.:) Może skusisz się kiedyś na wpis o Twoich włosach? Sama zastanawiam się nad metamorfozą.

        • Kupiłam w Holland&Barret. Skład makaronu bogaty: 92% czarna fasola, 8% woda.

          • Pukka Love <3 i podpisuję się pod opinią o Marcie w blondzie, inna kobieta i też zawsze sobie myślę że spokojnie można ją uznać za Szwedkę 🙂

          • Pukka Love to klasyk 😛

            Dziękuję dziewczyny, ja siebie też lubie w blondzie 🙂

          • Właśnie zastanawiałam się czy jest w Holland&Barret. Pędzę w poniedziałek 🙂

          • Kupiłaś, kupiłaś? 🙂

          • Nie bylo 🙁
            Widzialam, ze mozna kupic na ebuyu, ale juz nie zdazy dojsc przed Swietami. Wiec kupie dopiero jak wrocimy. A juz mialam ochote na pyszne nudle.

          • Anna i jak smakował makaron? 🙂 Skład super, jak w przypadku Nutri Nicka.

          • Jeszcze go nie jadłam, ale jestem bardzo zadowolona ze składu.

        • Super! Jest mi bardzo miło Aniu (i w związku z blogiem i włosami 😉 )

          Wiesz, że myślałam o wpisie na temat wege pielęgnacji blondziaków! Czy Ciebie interesuje jak dojść do blondu z ciemnego brązu? Bo u mnie to trochę trwało, ale mogę pogadać z moją fryzjerką jak dokładnie to robiła. W każdym razie postaram się niebawem coś takiego przygotować 🙂

          • Chwalenia się ciąg dalszy: dzisiaj została dostarczona szczotka, już przetestowana na moich włosach, dobrze rozczesuje 😍 Jeszcze raz dzięki za inspiracje, czekam na grudniową edycję 🙂

          • O cudownie <3 Bardzo się cieszę! W takim razie mój zmysł szperacza ma wysoko postawioną poprzeczkę 🙂 Będę działać po świętach!

  • Moje włosy też są strasznie niesforne, może też się skuszę na tangle teezer i Invisibobble 🙂

    • Polecam gorąco! To są produkty w które warto zainwestować 🙂

  • Każda jedna rzecz mnie zainteresowała! Z wymienionych posiadam tylko Tangle Teezer i też go wielbię. Nie wiedziałam że takiego drogocennego kremu miałam okazję użyć 😀 potwierdzam, że pachnie obłędnie i dłonie są po nim cudownie mięciutkie, bardzo mi przypadł do gustu 🙂

    Blogi zapowiadają się bardzo fajnie, choć ten pierwszy dużo bardziej do mnie przemawia (mówię o samym wyglądzie).

    Ten kluczyk jest super, moja mama gdzieś taki kiedyś dostała w ramach reklamy (chyba był w farbie do włosów, gdzie w tubce jest odżywka), nie wiedziałam że TBS ma takie! Muszę się zainteresować, bo to duże udogodnienie. Jestem wyczulona na to, że kosmetyk zostaje w opakowaniu, zawsze wszystko rozcinam a z tymi wyciskanymi jest ciężej wydobyć tą końcówkę produktu.

    Ten makaron też genialny.. ostatnio boję się wchodzić do sklepów ze zdrową żywnością, bo mam oczopląs większy niż w drogerii, a to już niepokojące (choć może właśnie wcale nie?;)

    No i ten płyn do prania, skład rewelacja!

    Już czekam na kolejne zestawienie, bo zawsze coś ciekawego można wypatrzeć 🙂

    • Haha no drogocenny dosłownie 😉 Ja ten zapach po prostu uwielbiam!

      Tak, to prawda Aneta @Oatmeal and figs robi piękne zdjęcia i ma niesamowite wyczucie smaku, ale obydwie dziewczyny serwują świetne przepisy. Ostatnio sama przystopowałam z tworzeniem swoich, bo testuje ich dania.

      Ja również rozcinam, ha! Myślałam, ze jestem w tym osamotniona 😛 Cieszę się, że nie jestem jedyna.

      Makaron jest pyszny. To niesamowite jaki jest wybór tego typu produktów. Nie uważam, żeby Twoje odczucia były niepokojące. Myślę, że to powinno być normalne. W końcu to co jemy ma ogromny wpływ na to jak wyglądamy, więc trzeba dbać o siebie również pod takim względem.

      Cieszę się, że zestawienie Ci się podoba. Testowanie nowych produktów i wynajdywanie takich perełek sprawia mi ogromną przyjemność 🙂

      • Masz 100% racji z tym dbaniem o siebie od wewnątrz! 🙂 To świetnie że testowanie i wynajdywanie perełek sprawia Ci przyjemność, nie przestawaj <3

        • Tak jest! 😀 Chciałam nieśmiało powiedzieć, że znów testuje nowe vege kosmetyki Made in Poland <3

    • Ja ostatnio wlazłam do sklepu ze zdrową żywnością i musiałam się ostro powstrzymywać, żeby nie wykupić całego asortymentu 😀

      • Cieszę się w takim razie, że nie jestem w tym jedyna dziewczyny 😀

  • Bardzo fajne zestawienie!
    Tangle Teezer mnie kusi od dawna, ale jest jeden mały problem.. Ja nie czeszę włosów 😛 Moje kręcone włosy po prostu tego bardzo nie lubią. Ta gumka-sprężynka jest bardzo popularna w UK. Zastanawiałam się tylko czy ona naprawdę utrzymuje włosy na miejscu? Nie luzuje się koczek?
    Markę Clipper znam i nawet ostatnio skusiłam się na białą herbatę z dodatkiem wanilii. Zieloną trzymam w pracy i codziennie rano budzi mnie do życia 🙂
    A ten makaron brzmi genialnie! Zaraz zerknę czy można gdzieś go u nas dostać.

    • No właśnie nie. Jak kilka razy zawiążesz to nic nie ucieka, nie rozplątuję się. Super sprawa 🙂 Miałam podobne obawy, ale jednak zaryzykowałam i nie żałuję.

      Wow, ciekawa jestem jak to jest nie czesać włosów. U mnie niestety jest to niemożliwe, jeden wielki kołtun by był 😛

      Biała herbata z wanilią brzmi bosko <3

  • wow, przyznam, że jestem znowu bardzo zaskoczona i to tak pozytywnie, mile 🙂 DZIĘKUJĘ za polecenie!! :* cieszę się ogromnie, że pomysły się sprawdzają, a co więcej, że natrafiłam na Twojego bloga 🙂 świetne inspiracje!
    co do gumek, to używam je bardzo często, ale nie wiedziałam, że taka ich nazwa 😛 herbaty Clipper często pijam w Anglii, są pyszne, szczególnie zielona 🙂 makaron z czarnej soi też już jadłam, całkiem okej, może wymyślić z nim ciekawe smakowo i kolorystycznie dania 🙂
    ściskam mocno! :*

    • Nie ma sprawy Daria 🙂

      Właśnie, może jakieś nowe makaronowe danie na blogu co? 🙂 Ściskam :*