Kwietniowa Majorka

Długo się zbierałam z tym wpisem, ale jest! Pozbierałam foldery, informacje i w końcu zgrałam wszystkie zdjęcia. Tym razem większość była robiona iPhonem, a nie aparatem, gdyż nie chciało nam się go dźwigać na wszystkie wycieczki. Jakość zdjęć była na tyle satysfakcjonująca, że aparat zostawał w pokoju w większości wypadków.

O samym locie na Majorkę i transporcie z, i na lotnisko już wspominałam, nie chcę Was zanudzać. Dodam tylko, że lotnisko w Palmie zaskoczyło mnie swoją wielkością. Na jakimś blogu podróżniczym czytałam, że można się na nim zgubić. Nie wierzyłam. Zmieniłam zdanie podczas powrotu do Sztokholmu, gdy źle spojrzałam na numer lotu i musieliśmy z jednego końca lotniska w bardzo krótkim czasie dostać się na drugi koniec.

Może zacznę od kilku informacji o samym hotelu i jego położeniu. Wybraliśmy hotel Sunwing Club Cala Bona Beach. Dokładne informacje od touroperatora z którym tam byliśmy znajdziecie tutaj: Sunwing Club Cala Bona. Obiekt znajduje się na wschodnim wybrzeżu Majorki, w spokojniejszej części wyspy, idealnej dla chcących wypocząć od zgiełku miasta, rodzin z dziećmi, czy po prostu dla lubiących spokój. Do samego miasteczka Cala Bona z hotelu można dojść piękną promenadą w kilka minut piechotą. Są tu bardzo sympatyczne restauracje i knajpki, w których zdarzyło nam się kilka razy zjeść, gdyż nie wykupowaliśmy wyżywienia w hotelu. Ceny nie są wygórowane. Lunch w indyjskiej restauracji składający się z przystawki i dania głównego 12 euro lub paella w restauracji przy samej promenadzie 12 euro. W miasteczku znajduje się również port, z którego odpływają statki wycieczkowe opływające wybrzeże i łodzie ze szklanym dnem. Tuż obok jest malownicza kawiarnia, w której można napić się przepysznej kawy podziwiając piękne widoki. Do większego Cala Millor piechotą jest koło 20 min. Tam już jest zdecydowanie więcej rozrywek, restauracji i sklepów. Jest też ładniejsza piaszczysta plaża. No i Lidl w którym zaopatrywaliśmy się w to i owo. Przystanek autobusowy znajduje się przy samym hotelu, więc jakby była brzydsza pogoda, czy po prostu ktoś nie miał by ochoty na spacery to takim autobusem można dostać się np. z Calla Bony do Palmy za 18 euro w obie strony albo z Calla Millor do Calla Bona za 1,85 euro.

Hotel jest typowym hotelem rodzinnym. Codziennie prowadzone są animacje dla dzieci w różnym wieku. Jest mini klub, do którego można przyjść z dzieckiem w określonych godzinach na różne zajęcia. Jest malowanie buziek, zajęcia plastyczne, itp. Poza tym plac zabaw, basen i brodzik dla maluchów z różnymi mini „atrakcjami”. Wszędzie są wygodne podjazdy dla wózków. W restauracji jest menu dla dzieci, z uwzględnieniem potraw dla alergików np. bez jajek czy laktozy. Na terenie hotelu znajduje się na prawdę dobrze wyposażony sklep, w którym można kupić jedzenie. I tu miła niespodzianka. Można również dostać produkty dla alergików, bezglutenowe pieczywo, mleka roślinne, świeże warzywa i owoce. Jest również jedzenie dla niemowląt, pieluchy i wszystkie niezbędne rzeczy dla dzieci. Poza tym standardowo alkohol, lody, gotowe potrawy i pamiątki. Jednak podstawowe rzeczy na śniadanie czy kolację, spokojnie można było kupić na miejscu, jak ktoś nie chciał wybierać się na zakupy. W sklepiku można płacić kartą lub brać rachunki na swój numer pokoju hotelowego.

W hotelu znajduje się siłownia i to nie najgorzej wyposażona przynajmniej dla mnie, bo Arek swoich ciężarów nie podźwigał. Raz go wysłałam to poszedł i wrócił bo 3 minutach, stwierdzając, że nie znalazł tam nic dla siebie. Dla mnie natomiast sprzęt był wystarczający. Kardio, maszyny z ciężarami, maty, piłki, niewielkie ciężary i już, trening zrobiony. Poza tym skorzystałam z zajęć fitness. Wybór był duży, ale ja zdecydowałam się na jogę. Nie spodziewałam się, że dostanę taki wycisk. Dziewczyna prowadząca zajęcia na prawdę znała się na rzeczy!

Teraz słów kilka o pokojach. Wykupując wyjazd nie mogliśmy się tak łatwo zdecydować na konkretny, bo wybór był dość spory, a różnice w cenach niewielkie. Ostatecznie wybraliśmy taki, który miał mieć częściowy widok na morze i promenadę. Jaka miła niespodzianka nas czekała przy meldowaniu się. Okazało się, że robią mały remont od strony gdzie mieliśmy mieć pokój i dostaliśmy update do takiego z bezpośrednim widokiem na morze i basen! Do tego w ramach rekompensaty lunch i kolację, do wykorzystania w dowolny dzień. Hotel na prawdę się postarał. Sam pokój był bardzo przestronny i wygodny. Aneks kuchenny bardzo dobrze wyposażony. Łazienka czysta, zadbana, bardzo wygodna i w ogóle ładnie urządzona. Salon od sypialni był oddzielony drzwiami, więc po tym jak Matylda zasnęła w swoim łóżeczku, przymykaliśmy drzwi i mogliśmy mieć czas dla siebie. Generalnie nie mam uwag co do pokoju, podobało mi się w nim wszystko. Chyba po raz pierwszy.

W hotelu wieczorem cisza, poza nielicznymi wieczorami z muzyką, więc można było wypocząć, zrelaksować się, nie stresując się darciem pijanych ludzi, czy dudnieniem dyskoteki.

Jeżeli chodzi o zwiedzanie Majorki, to wszystkiego co miałam w planie nie udało się nam zobaczyć. Mieliśmy tylko tydzień, a nie chcieliśmy się zamęczyć, tylko mieć też kilka dni błogiego lenistwa. Wypożyczyliśmy samochód na 2 dni. Wydaje mi się to najlepszą opcją na zwiedzanie wyspy. Wzięliśmy ekonomiczne małe auto. Dla naszej rodziny, więcej nie było trzeba. Koszt wypożyczenia samochodu z fotelikiem dziecięcym na 2 dni to 60 euro, na paliwo wydaliśmy 40 euro. Także myślę, że nie najgorzej.

Jednego dnia zwiedzaliśmy zachód Majorki wraz z Palmą. Po drodze odwiedziliśmy cudowny targ w Villafranca de Bonay, gdzie nie wiedziałam, co kupić, tyle dobroci było! Z tego miejsca pochodzi moje główne zdjęcie na blogu. Pyszne świeże warzywa, owoce, świeżo pieczony chleb, oliwy. Wybór był ogromny i wielu rzeczy można było spróbować. Następnie podjechaliśmy niewielkimi serpentynami do Santuari de la Mare de Deu de Cura. Malowniczo położony klasztor, z terenu którego, rozciągają się piękne widoki na wyspę. Ponoć jest to jeden z najważniejszych celów pielgrzymek na wyspie. Widać to było na serpentynach prowadzących do sanktuarium. Myślałam, że zemdleje ze strachu, jak Arek co chwilę wymijał kolaży na tych wąskich dróżkach. Następnie dotarliśmy do pięknej Palmy, gdzie zwiedziliśmy najważniejsze zabytki. Niestety nie mieliśmy czasu na podróż kolejką do Soller, która jest tak bardzo zachwalana w każdym przewodniku, ale może kiedyś… Pojechaliśmy dalej, wzdłuż wschodniego wybrzeża podziwiając widoki. A i zapomniałam dodać, że w informacji turystycznej znalazłam przewodnik po wegetariańskich miejscach i wydarzeniach na wyspie. Są w nim informacje o restauracjach wegańskich i wegetariańskich, sklepach z produktami wegańskimi i wegetariańskimi oraz kosmetykami crueltyfree i vegan, hotelach w których jest serwowane wegańskie jedzenie w restauracjach. Jak również o festiwalach powiązanych ze zdrowym trybem życia jak np. Meditation Festival 4-7 czerwca 2015.

Następnego dnia pojechaliśmy na północ wyspy do Zatoki Alcudii i na przylądek Formentor. Miasto Alcudia, spokojne, bardzo urokliwe, idealne na przedpołudniowy spacer, bardzo nam się podobało. Tak samo plaża, piękna piaszczysta długa i zadbana. Nie chciało nam się ruszać z miejsca, ale czekała nas serpentynowa podróż na przylądek Formentor. To był jazda! Ale było warto, bo widoki przepiękne!

Jeżeli chodzi o wycieczki to wybraliśmy się jeszcze na jedną. Był to rejs łodzią ze szklanym dnem do jaskini w Portocristo. Półdniowa wycieczka ze zwiedzaniem jaskini Cuevas del Drach to koszt 36 Euro za osobę. Rejs zaczyna się o 10:30, a powrót do Calla Bona jest o 15:30. Podczas podróży podziwialiśmy ładne widoki na wybrzeże wyspy, ale szklane dno nie zdało roli, bo nie zobaczyliśmy chyba ani jednej ryby. Bardziej ta łódź była środkiem transportu niż atrakcją samą w sobie. Zwiedzanie jaskini jak najbardziej zaliczamy do udanych. Wybraliśmy taką godzinę, aby zaliczyć koncert na jeziorze. Super wrażenia, jednak Matylda bardziej niż samą muzyką, była zainteresowana gondolami pływającymi po jeziorze i ciągle wołała „bibi”. W jej tłumaczeniu to wszystko co się porusza- samochód, samolot, rower, wózek, generalnie środek transportu.

To chyba najważniejsze informacje, które chciałam przekazać. Jakbyście mieli jakieś pytania, śmiało piszcie!

Palma de Mallorca
Palma de Mallorca
Punkt widokowy na wschodzie wyspy
Piękne widoki ze wschodu wyspy
Cuevas del Drach w Portocristo
Kłódki na Formentorze
Kolejny piękny punkt widokowy podczas podróży po wschodniej stronie wyspy
IMG_0860
Pyszna kawa w kawiarni w porcie Cala Bona
Matylda w hotelowym brodziku
Panorama na przylądku Formentor
Ciężarówka zwiedza Palme
Matylda na balkonowym śniadaniu
Na plaży w Calla Millor
Spacer promenadą niedaleko hotelu
Cała prawda o Peppie
Cała prawda o Peppie
Santuari de la Mare de Deu de Cura
Czas się pożegnać, czyli Peppa na lotnisku
Veganama Opublikowane przez:
  • U.P

    Peppa robi furrorę 😀

    • veganama

      Peppa była z nami wszędzie 😀