Jestem szczęśliwa

O matko! Co ona wypisuje! Przecież nie wypada się cieszyć publicznie. Jakaś podejrzana, pewnie śpi na kasie i niczym się nie martwi. apples1 Otóż zaskoczę Was! Nie opływam w bogactwo, mieszkam w wynajmowanym domku, bynajmniej nie w centrum Sztokholmu i najprawdopodobniej lada moment będę musiała wziąć dodatkowy etat. Nie mam też wielu innych rzeczy, ostatnio dokuczają mi problemy z kręgosłupem, a moje dzieci mają gorsze dni i bywam przemęczona. Ale jestem szczęśliwa. Dlaczego?

apple3

Wypracowałam sobie to myślenie.  To nie przyszło od razu. Kiedyś byłam okropną pesymistką. Bałam się cieszyć zbyt długo, bo przecież zaraz coś złego się stanie. Przecież szczęście nie może trawać wiecznie! Rany, jak dobrze, że wyzbyłam się tych uczuć. Wiadomo życie bywa przewrotne raz jest lepiej, raz gorzej. Ale żyje mi się o wiele lepiej, kiedy nauczyłam się cieszyć małymi szczęściami. Nawet w takich prozaicznych czynnościach jak suszenie włosów. Zawsze siadam na fotelu w salonie i patrzę na drzewo przy tarasie przed domem. Często przylatują na nie ptaki i uwielbiam obserwować jak skaczą sobie po gałęziach. Albo wiewiórki! Obserwowanie przyrody daje mi wiele radości. Ale oczywiście nie tylko to! Uwielbiam jak dziewczynki przychodzą do mnie się poprzytulać albo jak Arek rano nastawi mi czajnik na wodę z cytryną (bo pije codziennie rano). Jak Magda wyślę mi filmik swoje tańczącej córeczki albo uda mi się dogadać po szwedzku.

jablka6

Oczywiście bywają cięższe dni, nie jestem zaprogramowanym robotem. Mam słabsze chwile. Chwile zwątpienia, zmęczenia, ale szybko wstaje na nogi, dzięki pozytywnemu myśleniu. Już nauczyłam rozpoznawać się to nakręcanie się i negatywne emocje i wiem jak sobie z nimi radzić. Czasem potrzebuje więcej czasu, czasem rozmowy z kimś bliskim. Dobrze jest mieć w swoim otoczeniu takie osoby, które wysłuchają. Moja ekipo wspierająco- podnosząca na duchu (dobrze wiecie o kim mówię) dziękuję Wam!

apple7

Czasem potrzebuje również zajrzeć do motywującej książki. Mam kilka takich w swojej biblioteczce do których lubię sięgać. Nie czytam od deski do deski. Sięgam do fragmentów, które w danym momencie uważam, za pomocne.

  • Dale Carnegie „Jak przestać się martwić i zacząć żyć”
  • Nick Vujicic „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń”
  • Regina Brett „Jesteś cudem”
  • John Gray „How get what you want and want what you have”
  • Chris Gardner „Start where you are. Life Lessons in Getting from Where You are to Where You Want to Be”

Lubię również posłuchać podcastów, ale o tym przygotuje oddzielny post, bo jest ich trochę. W każdym razie chciałam Wam pokazać, że nad pozytywnym myśleniem warto pracować. Warto czytać, słuchać, rozmawiać, poprosić o pomoc, kiedy jest taka potrzeba. Dzięki takiemu podejściu łatwiej jest radzić sobie z niepowodzeniami i wtedy, kiedy nie idzie po naszej myśli. Łatwiej być szczęśliwą!

apple8

Veganama Opublikowane przez:
  • Magdalena

    Po pierwsze: trzeba znaleźć w sobie szczęście i być szczęśliwym z samym sobą, bo bez tego ani rusz. 🙂 Przez wiele lat narzekałam na wygląd, swoje życie, szkołę, ludzi. Zamiast się ruszyć i poprawić sylwetkę wolałam narzekać i jeść chipsy, zamiast pouczyć się i dostać dobrą ocenę wolałam ‚zaliczyć’ następną jedynkę.

    Świetny wpis. 🙂

    • Dziękuję Magdalena 🙂

      Zgadzam się! Trzeba trochę popracować, aby w pełni zaakceptować siebie. Nie sądziłam, że zajmie mi to tyle czasu, ale jestem na najlepszej drodze. Najgorsze jest to jak się wpadnie w taką spiralę negatywnych myśli, człowiek się tylko pogrąża bez sensu. Super, że zdałaś sobie sprawę z tego co nie jest dla Ciebie dobre i to zmieniasz 🙂

  • Zdjęcia cuudne!
    A ja jestem pesymistą i uważam z byciem full happy ale też żyję tymi małymi przyjemnościami ( jak kawa w kawiarni <3), chwilami z bliskimi, itp. Ja wręcz je kolekcjonuje! Także takie klasyczne zaburzenie osobowości ;).

  • przepiękne zdjęcia, tak kocham jabłka! <3
    bardzo, bardzoooo dobry post! szczęście… wydawać by się mogło, że przychodzi od tak. jednak gdy człowiek nie akceptuje siebie to nigdy nie będzie w pełni szczęśliwy, a jego otoczenie będzie widzieć to co on sam widzi w sobie i dookoła siebie. na szczęście warto sobie zapracować, przede wszystkim tym co mamy w głowie, zmienić myślenie, zacząć doceniać niepozorne chwile/rzeczy, a tym samym mieć świadomość tego (i akceptacje), że szczęście to nie to ile i co posiadamy tylko kogo mamy w swoim życiu 🙂
    ogromnie się cieszę z Twojego szczęścia, takie wpisy czyta się z uśmiechem, który maluje się od ucha do ucha!
    ściskam!

    • Wiem Daria! Kto jak kto, ale Ty to naprawdę 😀

      Dziękuje, za mną długa droga, ale było warto powalczyć o to szczęście 🙂

  • Przyjemnie się czytało:) Trzeba nieustannie pracować nad sobą i cieszyć się z małych rzeczy, pięknych chwil. Kiedyś myślałam, że do szczęścia trzeba znacznie więcej niż mam, już wiem że to stan umysłu.

    • Dziękuje Daria 🙂 Ja też myślałam, że do szczęścia trzeba znacznie więcej niż mam. Myślę, że wiele osób nadal tak uważa o sobie. Wiesz, często rozmawiam z ludźmi i mówią mi, że jakbym miał kasę to… (bym otworzył biznes, zadbała o siebie itp) a przecież można zacząć małymi kroczkami. Sama droga do osiągania tego stanu szczęścia bardzo wiele zmienia w człowieku.

  • Często ludzie czekając na te życiowe „fajerwerki”, zapominają o tym, co na wyciągnięcie ręki, czyli o codzienności, która ma w sobie tyle piękna! Sama jestem ambitną duszą, która czasami wymaga od siebie zbyt wiele i przez to zapominam, jak wiele już mam. Przyznaję się do tego bez bicia, jednak pracuję, nieustannie nad sobą pracuję!
    Nikt nie ma idealnego życia, a sztuką jest brać je takim, jakie jest, z wszystkimi niedociągnięciami, prawda? Buziaki! ;*

    • No pewnie! Ja też czasem o tym zapominam. Dlatego trzymam książki albo wygaduje się najbliższym i wracam na dobrą drogę 😉

      Masz w zupełności rację Klaudia! Całusy :*

  • Az mi sie udzielilo <3 <3 <3

  • Kochana, świetny wpis! Podpisuję się pod takim myśleniem 🙂 Też zajęło mi sporo czasu żeby dojść do tego stanu „jestem szczęśliwa” 🙂

    • Bo to wcale nie jest takie łatwe i trzeba przejść „swoją drogę” do szczęścia 🙂

  • Świetny tekst. Bo szczęście pochodzi wyłącznie z naszej głowy. Możemy spać na kasie i nie mieć większych problemów, a mimo wszystko nie znajdować powodów do radości. Albo możemy z prostej codzienności to szczęście dla siebie wyrywać. Poza tym suszeniem włosów, może jestem dziwna, ale nie cierpię suszenia włosów tak bardzo, że mycie włosów poukładałam sobie tak, żebym tej suszarki nie musiała używać. I cieszę się z tych włosów suszonych przez wiatr.

    • Ja też nie jestem fanką, ale w moim klimacie nie mam wyboru 😛 A gdzie mieszkasz Patrycja? Wszystko jest w głowie! Ja dzisiaj prowadziłam ze sobą długi wewnętrzny dialog i pod koniec tak sobie pomyślałam, jak bez sensu byłoby poddać się tym negatywnym myślom. Dobrze jest mieć nad tym kontrolę 🙂

      • To suszenie włosów wiatrem to faktycznie może być mylące, ale wciąż jestem wspomnieniami w lecie. Mieszkam w Małopolsce.
        Czasami jednak dobrze pozwolić sobie na odrobinę smutku, żeby szczęście smakowało jeszcze bardziej. Grunt to nie pielęgnować w sobie złych emocji.

  • Magdalena Baran

    faktycznie w dzisiejszych czasach mówiąc że jest się szczęśliwym możemy narazić się innym…śmieszne, przykre ale prawdziwe.
    Gdy ja mówię coś na temat szczęścia słyszę w odpowiedzi mnóstwo narzekania bliskich i znajomych- nie takich naj najbliższych bo oni są najczęściej szczęśliwi razem ze mną…ale gdy mówię komuś że wreszcie jestem szczęśliwa pierwsze o czym rozmówca pomyśli to zapewne kasa…a ja mówię o zdrowiu, o drugiej połówce, o tym że mogę biegać, skakać, podziwiać piękną norweską przyrodę ale i wracać do wspaniałej Polski, że dziś świeciło pięknie słońce i poszliśmy na długi przyjemy spacer…nie trzeba wydać nawet złotówki aby być szczęśliwym…
    mój egzemplarz „jesteś cudem” leży i czeka na dokończenie…ale obecnie czytam również dającą do myślenia „zanim się pojawiłeś”- dzięki tej niby lekkiej historii doceniam to, że jestem zdrowa i aktywna.
    piękne zdjęcia!

    • Dokładnie Magdalena! Smutne, ale niestety już usłyszałam kilka niemiłych słów jak powiedziałam o tym głośno wiesz?

      Mieszkasz w Norwegii? Cudownie! Kocham Skandynawię i mam wielką ochotę pozwiedzać również Norwegię, może w przyszłym roku się uda 🙂 Dziękuję za polecenie „Zanim się pojawiłeś”. Z chęcią zerkę 🙂

  • Jej, jak cudownie się czytało ten post… Kiedyś też byłam pesymistką, obecnie za wszelką cenę staram się znaleźć pozytywy nawet w negatywach 🙂 Bądź szczęśliwa dalej, jak najdłużej 🙂

  • Prawdziwe szczescie jest w nas 🙂 ja tez wspomagam sie ksiazkami w slabyszych chwilach i zawsze pomaga 🙂

  • To ważne, że jesteś szczęśliwa. Tak sobie myślę, że bardzo często wydaje nam się, że szczęście pojawi się w naszym życiu, jeśli będziemy więcej posiadali. I tak biegniemy, biegniemy, biegniemy i gdy dobiegamy uświadamiamy sobie, że to nie to. Nie tak. To chyba typowe.

    Ja często mam coś takiego że siadam sobie, patrzę na mojego męża, który krząta się po domu i myślę sobie – wow! Ulka, za co Bóg cię tak kocha, że masz tyle szczęścia?

    Trzeba się cieszyć. Nigdy nie wiadomo co przyniesie jutro.

    • No dokładnie! Myślę, że wielu z nas zatraca tę świadomość ile ma szczęścia w życiu…

      Ja tak staram się właśnie robić, żyć tu i teraz 🙂 Ściskam! :*

  • Gosia

    Ach,ja jestem straszną pesymistką,wszystkim się przejmuję i wszystko biorę do siebie…. Jeszcze nie umiem sobie z tym poradzić….

    • Ja też tak robiłam wiele lat, ale postanowiłam nad tym popracować (co nie było łatwe) i teraz jest o wiele lepiej! Spróbuj, to wymaga czasu, ale zdecydowanie warto 🙂