Jaglany detoks- moje wrażenia

Książkę „Jaglany Detoks” kupiłam kilka miesięcy temu, ale dopiero teraz wzięłam się za lekturę i postanowiłam spróbować tygodniowego programu oczyszczającego. Zdecydowałam się na niego głównie ze względu na to, że chciałam wrócić do zasad odżywiania z moich pierwszych miesięcy weganizmu. Program Jaglanego Detoksu jest bardzo podobny do wskazówek, jakie przekazał mi naturopata kilka lat temu. Wtedy czułam się wspaniale, miałam piękną cerę i dużo energii. Ostatnio, ze względu na różne wydarzenia, nieregularne odżywianie i stres, mój organizm zaprotestował. Pogorszyła się cera, czułam się „spuchnięta”, miałam wzdęty brzuch i moje samopoczucie się przez to pogorszyło.

Jednak postanowiłam wziąć się za siebie i wprowadziłam kilka zmian zarówno w odżywianiu, pielęgnacji i aktywności fizycznej. Ale o tym w kolejnym wpisie. Dziś skupiam się wyłącznie na Jaglanym Detoksie.

Po pierwsze chciałam pochwalić samą książkę. Oprócz dokładnych wytycznych jak ma przebiegać tydzień oczyszczania i przepisów,  jest w niej wiele informacji o tym jak jeść aby zachować zdrowie i dobre samopoczucie. Dla mnie to taki drogowskaz do tego jak ma wyglądać moje codzienne żywienie. Do tego jest bardzo ładnie wydana, autor pasjonuje się fotografią kulinarną, więc w to mi graj. Książka nie jest wyłącznie dla wegan, więc możecie zachęcić każdego do spróbowania tego programu.

jaglana2

W książce znajdziecie wiele informacji o samej kaszy, ale nie tylko. Dużo przydatnej wiedzy o produktach spożywczych stosowanych podczas Jaglanego Detoksu (jak również w codziennej diecie). Ich właściwościach, działaniu, sposobach przygotowania. Mi bardzo spodobała się część o ziołach i przyprawach.

„Kasza jaglana niezawodnie wspomaga procesy detoksykacyjne organizmu, pomaga usunąć złogi, toksyny, metale ciężkie, zalegające pozostałości po antybiotykach i innych syntetycznych lekach. Oczyszczając skutecznie jelita, toruje nam drogę do skutecznej redukcji wagi”. 

Jaglana

Jeżeli już przy nadprogramowych kilogramach jesteśmy. Jak Wam wcześniej pisałam, ostatnio jakoś spuchłam, czułam się ociężała. Waga pokazywała 2,5 kg na plusie. Po tygodniu przestrzegania diety, jedzenia posiłków regularnie (bez podjadania i objadania się na noc), nie było po tym śladu. Nie głodziłam się, jadłam ze smakiem wszystkie potrawy (zresztą moja rodzina również), ale też dołączyłam do tego codzienny ruch. Po kontuzji trochę się rozleniwiłam, ale tylko dlatego, że moje kolejne próby biegania w terenie kończyły się na 4-5 km z delikatnym bólem kolana, więc nie cisnęłam dalej. W związku tym nie przestrzegałam regularnych treningów jogi i pilates (które miałam zalecone przez osteopatkę). Teraz codziennie wykonuje ćwiczenia wzmacniające mięśnie brzucha (z naciskiem na mięśnie głębokie) i liczę, że niedługo będę mogła biegać swobodnie.

Jeżeli chodzi o cerę obydwoje z Arkiem zauważyliśmy znaczną poprawę. Nam nie służą produkty glutenowe, szczególnie mi. Naturopata już dawno zalecił mi odstawienie pieczywa, mąk glutenowych itp. Ostatnio jednak zdarzało mi się sięgnąć po chrupkie pieczywo (tak bardzo popularne w Szwecji) lub po bułki, kiedy robiłam vege burgery. Organizm pokazał jak mu się podoba takie jedzenie.  Gorszy stan skóry, nie tylko na twarzy, ale również dekolcie, plecach.

„Jeżeli pragniecie wzmocnić stan skóry w naturalny sposób, zastosujcie kilkudniowy detoks i wprowadźcie, oprócz kaszy jaglanej, więcej dań z udziałem dyni , batatów, marchwi. selera, brokuła, kalafiora, szpinaku, jarmużu, awokado oraz soczewicy… Bardzo skuteczne są również kompoty gruszkowe ze stewią lub daktylami, zakwas z buraków oraz niemodyfikowany orkisz dobrej jakości. Tłuszcze roślinne dobrze nawilżają skórę, to olej z awokado, kokosowy oraz sezamowy.”

dynia

Ciekawa jest również część książki poświęcona jelitom. Pamiętam jak wielki nacisk na uszczelnianie jelit i wzmocnienie ich mikroflory, kładł mój naturopata. Polecam gorąco osobom, które nie są zaznajomione z tematem albo mają problemy z jelitem drażliwym, zaparciami i generalnie tymi „wstydliwymi tematami”. Ja też kiedyś miałam spore problemy z układem pokarmowym, nawet wylądowałam w szpitalu z chorobą refluksową. Teraz to mnie nie zupełnie nie dotyczy.

Jaglany detoks nie jest wymagający pod względem kulinarnym. Przygotowywanie posiłków nie jest trudne. Składniki są dostępne w każdym sklepie spożywczym. Kasza jaglana, która jest podstawą większości potraw, nie jest droga. Wystarczy przeczytać wskazówki autora jak obchodzić się z kaszą, aby była smaczna i przynosiła jak najwięcej korzyści dla organizmu. Ja absolutnie zakochałam się w niektórych przepisach i mam zamiar włączyć je co codziennego jadłospisu. Polecam Wam szczególnie gryczane podpłomyki, jaglany hummus z burakiem, gulasz marokański z dynią i sorbet malinowy z awokado. Niebawem na blogu pojawi się mój nowy przepis na potrójnego vege burgera, zainspirowany właśnie książką Marka Zaremby.

smoothiemalinki

Podsumowując polecam Wam gorąco, zarówno sam program Jaglany Detoks, jak i książkę, z której można dowiedzieć się jak prowadzić dobry, spokojny i ZDROWY styl życia. Marek Zaremba w swojej książce pisze nie tylko o dobroczynnych właściwościach kaszy jaglanej i pożywienia, ale również zwraca uwagę na odpoczynek, sen, regenerację i balans w życiu. Ja po tygodniu stosowania się do zasad przedstawionych w książce czuje się znacznie lepiej, lżej, mam lepszy nastrój, cera się poprawiła. W tym momencie czuję się właśnie tak jak przechodziłam na weganizm i stosowałam się do zaleceń naturopaty. Tego mi było trzeba!

A czy wy znacie książkę Jaglany Detoks? A może przechodziliście ten program i chcecie podzielić się wrażeniami?

Veganama Opublikowane przez: