Idę swoją drogą

Idę swoją drogą. Trochę pokrętną i skomplikowaną, ale swoją. Coraz mniej patrzę na innych. Wyzbywam się negatywnych uczuć. Mój radar na złe myśli działa coraz lepiej i kiedy czuję, że zaczyna kłębić się we mnie zło, robię wszystko, żeby się go pozbyć. Nie chcę myśleć o sobie i innych w negatywny sposób. Może naiwnie wierzę, że każdy człowiek chce dobrze. Tylko jego zachowanie, które subiektywnie odbieram jako złe, jest spowodowane przykrymi doświadczeniami, czymś coś wpływa na jego patrzenie na świat. Cierpi dlatego nie umie inaczej.

W moim życiu poznaję coraz więcej dobrych osób. Niektórzy zostają na dłużej, niektórzy pojawiają się i zaraz znikają pozostawiając iskierkę dobra. Wierzę, że każdy człowiek, każda nowa znajomość jest po coś. Zaczynam dostrzegać bezinteresowność. Czy to wpływ miejsca w którym żyję? Dobra które otrzymuję od innych? Może wszystko na raz, ale to powoduje, że sama chcę być taka.

Idę swoją drogą, bo coraz bardziej wiem jak ta droga ma wyglądać. Po tym jak dwadzieścia kilka lat wyobrażałam sobie siebie za biurkiem ZUS-u, dostałam oczopląsu i ilość możliwości „jak można żyć” mnie trochę przytłoczyła. Rodzę się jako nowy człowiek, z nową wrażliwością, nowym spojrzeniem na świat. Na razie jeszcze stąpam delikatnie po nieznanej ziemi, ale głowa podpowiada, żeby kroki były coraz śmielsze.

Widzę, że jedyną słuszną drogą jest podążąnie za tym co siedzi we mnie w środku. Nie tym, co robi ciocia znajomej, koleżanka, ktoś na instagramie. Coraz częściej kładę się w łożku i podczas ćwiczeń oddechowych zastanawiam się, co tak naprawdę chcę przekazać poprzez moją twórczość. Ona nie może być czyjaś, nie może być odpowiedzią na zapotrzebowanie „rynku”. Droga „bo to się dobrze sprzedaje” jest nie dla mnie. Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu moje wybory będą się podobać. Podjęłam już dużo decyzji niezgodnych z obowiązującymi powszechnie normami. Wiem, że jeżeli bym tego nie zrobiła jakiś czas temu, byłabym nieszczęśliwa. Dlatego też dalej „robię swoje”, mimo, że czasem pod górkę.

Idę swoją drogą, bo wiem, że autentyczność i działanie zgodnie z tym jaka jestem naprawdę to podstawa szczęścia i sukcesu. Kiedy robisz coś na siłę, to po jakimś czasie zaczniesz się dusić i nie wyjdzie z tego nic dobrego (przerabiałam to, szkoda życia). Życzę Ci, żebyś nie bał się być takim jakim chcesz. Poświęć trochę czasu, pomyśl, zapisz to czego tak naprawdę chcesz od życia. Uwierz w to, że najbardziej nierealne plany i marzenia to tylko kwestia czasu i Twojej determinacji. Działaj i otaczaj się osobami takimi, jak Ty. Wsparcie jest ważne, ale pamiętaj, żeby przede wszystkim podążać za tym co podpowiada Ci Twoje wnętrze.

Veganama Opublikowane przez:
  • Pięknie! Bardzo rezonuje ze mną to, o czym piszesz, choć w gruncie rzeczy ja dopiero zaczynam swoją drogę i jeszcze niewiele o niej wiem. Dopiero uczę się siebie i za sukces uznaję każdy koniec świata, który udaje mi się zatrzymać. Do niedawna końce świata nawiedzały mnie regularnie i nie widziałam żadnej drogi w ogóle. Muszę za to przyznać, że kiedy zaczęłam iść za sercem i za dreszczem zachwytu, jak wtedy, gdy rozpoczęłam pracę w kawiarni, zaczęły się dziać dobre rzeczy i sama zaczęłam być dla siebie coraz lepsza.
    Pozdrawiam z drogi 😉❤️🌿

    • Wierzę, że jeszcze odwiedzę Cię w kawiarni, czy to w Polsce, czy w Szwecji <3 A tak poza tym to i tak niebawem się widzimy w tych Waszych zakamarkach mam nadzieję 😀

  • Piękna Ty i pięknie piszesz <3 Zgadzam się zupełnie, z roku na rok jeszcze bardziej umacniam się w swojej drodze i błądze i szukam i znajduje i to wszystko moje.

  • swoją droga, swoja drogą, a mi się podobają te buty, które masz na sobie i musze spytać gdzie kupiłaś?

  • Noo, ważne to wszystko. I nie do przecenienia… i nie do zrozumienia, jeśli próbuje się tylko rozumieć. 🙂

  • tak bardzo się z tym zgadzam kochana, a tym samym naprawdę potrzebowałam dziś to przeczytać, więc dziękuję Ci za ten wpis! zawsze powtarzam, bądź sobą, rób swoje i uwierz w siebie! biorę sobie ten inspirujący wpis do serducha i ruszam z tym początkiem tygodnia, będzie ciężko, ale damy radę 😉 ściskam ciepło! :*

    • Cieszę się, że udało mi się wstrzelić z dobrym czasem <3
      U Ciebie pracowicie i u mnie też, więc głowa do góry i działamy! Ściskam Daria i buziaki ślę 🙂

  • Magda

    Słowa jak zwykle piękne, prawdziwe i inspirujące 🙂
    Dla mnie od jakiegos czasu jestes inspiracja i dzięki takim własnie wpisom wierzę, że to co robię ma sens mimo, że speklatularnych efektów jeszcze nie widać 🙂 Czasmi przytłaczają mnie złe mysli typu: nie mam stałych dochódów, zyje na garnuszku męża nie stać mnie na mieszkanie jak 90% znajomych. A przecież niechce być kolejna kopia człowieka z kredytem z korporacji. I zaczynam wątpic w to co robie i zastanawiac się czy nie iść do roboty na etat. Tu pojawia się Twój wpis i zaczynam spowrotem wierzyć, ze jeszcze najlepsze przede mną 🙂 Dziekuje

    • Magda jest mi niesamowicie miło! Dziękuję <3 Nie martw się spektakularne efekty jeszcze nadejdą, po intensywnym okresie nauki i prób. Wiesz co mnie nie martwi, że nie mam kredytu na mieszkanie i żyje w wynajmowanym domku. Dzięki temu poznaję i doświadczam mieszkania w różnych miejscach. Nie jestem przywiązana, nie mam kłopotu z przeprowadzką. Wiadomo, zawsze są plusy i minusy, ale staram się wyciągać pozytywy z danej sytuacji.

      Nie wiem czym się zajmujesz, ale jakaś dodatkowa praca, która wesprze budżet domowy to nic złego. Sama o tym myślę, ale mam szkołę, która wymaga ode mnie maksimum skupienia, więc ciężko to pogodzić.

      Przesyłam moc uścisków 🙂

  • justti | www.hungryformore.pl

    Kochana, ja już to Ci pisałam, ale napiszę jeszcze po stokroć – cudownie jest obserwować Twoją przemianę – jak się otwierasz, rozkwitasz! I choć znam Cię dopiero od kilku miesięcy (no dobra, kilkunastu) to jest to tak bardzo zauważalne! Należy mierzyć wysoko, próbować swoich sił, iść za głosem serca. Dopiero wtedy dostrzegamy to, jaki świat może być piękny 🙂 Dalej do przodu Kochana, sama jestem ogromnie ciekawa co czeka Cię jeszcze po drodze. Wiem na pewno, że jakiś kolejny super tatuaż 😀 :*

    • Cudownie mi to czytać, bardzo Ci dziękuje za moc ciepłych słów! Ja tak piszę do Was i do siebie, żeby pamiętać te chwile. Ten intensywny czas, czasem ciężki, czasem pełen łez radości. Cieszę się, że mam tak silną grupę wsparcia <3

      Wiesz co, jeżeli chodzi o tatuaże, to jak skończę rękaw to na razie dość. To nie są tanie sprawy, a mój portfel zawiera już tylko karty lojalnościowe do sklepów do których nie chodzę 😛

  • Asia Frejnik

    Tak właśnie myślę, tak jak Ty. Nie jesteś na pewno tym zaskoczona 🙂 Bo podobni ludzie się przyciągają. Słuchać siebie, polegać na intuicji, robić swoje, nie kosztem innych, ale mimo ogólnym zasadom. Moim zdaniem, nie ma w życiu nic cenniejszego. Wtedy człowiek może poczuć się dopiero wolny. Ja nauczyłam się tego biegajac, może nie nauczyłam, ale odkryłam te prawidłowość i nauczyłam się wsluchiwac w siebie. To takie elementarne, najpierw w cialo, potem w dusze… Bo jedno i drugie tworzy całość nierozerwalnie. Jak już się opanuje cialo, dusza sama przemawia i odwrotnie. 😁 Marta, więc teraz jesteś u Siebie. I to jest najcenniejsze!

    • Oj tak Asiu, już pisałaś nie raz jak wiele nas łączy 🙂
      Zgadzam się, że bieganie bardzo w tym pomaga. Na mnie działa jak medytacja. Zawsze w mojej głowie pojawia się wiele myśli podczas treningu.

      Witam siebie samą na pokładzie 😀

      • Asia Frejnik

        I ja również 🙂

  • Za absolutnie każdym razem zachwycam się zdjęciami! A tak już a propos, to ja również niedawno żem rozmyślała nad drogą:
    http://ludzkiarchipelag.blogspot.com/2017/10/o-konsekwencji-i-dziwactwie.html

    • Cieszę się bardzo Jadwigo! Dziękuję 🙂

      Zaglądam do Twojego wpisu w wolnej chwili 🙂