Historia pewnej kontuzji

Kontuzja. Nie wiem dlaczego, ale jakoś żyłam w przeświadczeniu, że mi się nie przytrafi. Przecież nie trenuję bardzo ciężko, robię sobie przerwy od biegania, dni regeneracji. A jednak. Gdzieś w tym wszystkim zapomniałam, że przecież niecałe 8 miesięcy temu miałam rozcinane powłoki brzuszne i urodziłam dziecko, więc powinnam traktować się z większą troską. Kontuzja mi o tym przypomniała dość dosadnie.

Zaczęło się od biegu 14 km, w trakcie którego trochę bolały mnie biodra. Następnego dnia poszłam przebiec 5 km w grupie biegowej jak co środę. Do testów były kolejny raz nowe buty Nike. W trakcie biegu było źle. Bolała prawa strona pleców i biodro. Ukończyłam trening, ale z perspektywy czasu myślę, że powinnam go przerwać w trakcie.

Następnego dnia ból stopy. Jakbym złamała kości środstopia. Kuleję, utykam, jedynie chodzenie bez obuwia daje mi minimalną ulgę, jednak kiedy założę jakiekolwiek buty np. trampki, tragedia. Do tego dochodzi ból łydki, uczucie ściśniętych mięśni. Kupuję piłeczkę do lacrosse i masuję bolesne miejsca, boli przeraźliwe, ale działam. Do tego roller i ćwiczenia rozciągające. Trochę pomaga, ale problem wraca i nie mogę normalnie chodzić, nic nie mówiąc o bieganiu.

Łapie mnie psychiczny dół. Nie mogę biegać! A tak dobrze mi szło, wpadłam w fajny rytm regularnych treningów, zwiększałam dystanse i czułam ogromną przyjemność z tego co robię. Chce biegać dalej! Półmaraton za 1,5 miesiąca, przecież kupiłam pakiet, przecież zdeklarowałam się moim czytelnikom, rodzinie. Trenuję od kilku miesięcy, aby osiągnąć ten cel! Jest mi przykro, ale z drugiej strony myślę sobie, że nie mogę od tak się poddać. Więc szukam informacji jak sobie pomóc. Wchodzę na różne strony związane z bieganiem, rehabilitacją sportową. Sama sobie stawiam diagnozy, ale stwierdzam, że to nie ma sensu. Muszę iść do specjalisty. Ale do kogo? Podejrzewam, że na rehabilitację lub ortopedę będę musiała czekać długo, a ja potrzebuje natychmiastowego działania. Na pomoc przychodzi mi Wellbelicious, która podrzuca mi pomysł osteopaty. Że ja wcześniej na to nie wpadłam! Przecież, kto mi pomoże lepiej niż wyszkolony medycznie terapeuta, który ma holistyczne podejście do pacjenta. Sama przecież zaufałam kilka lat temu naturopacie i była to jedna z lepszych decyzji w ostatnim czasie (poza przejściem na weganizm oczywiście).

Jedną z zasad OSTEOPATII jest leczenie całego człowieka, ponieważ ciało jest jednością. Druga ważna zasada to zdolność ciała do samoleczenia. Osteopatia jest dla pacjentów w każdym wieku. Dla niemowląt, dzieci, sportowców, kobiet w ciąży , osób starszych, a właściwie dla wszystkich, którym zależy na dobrej jakości życia, unikaniu chorób lub szybkim powrocie do zdrowia.

Na pierwszej wizycie, po tym jak opowiedziałam całą swoją historię, osteopatka Matilda po samym obejrzeniu mojego kręgosłupa i bioder w pozycji stojącej widziała, że mam problem. Prawa strona wyżej niż lewa. Biodro, ramię, wszystko w dużej asymetrii, napięciu. Rozpoczęła terapię. Trochę się bałam, że będzie nieprzyjemnie, bo przypomniało mi się jak kiedyś byłam u kręgarza i nie wspominam tego zbyt miło. Ale zupełnie niepotrzebnie. Fakt, że strzyknięcie kości kilka razy usłyszałam, ale nie wiązało się to z bólem. Natomiast niesamowite było dla mnie to, że podczas naciskania przez Matildę pewnych punktów np. w stopie, czułam napięcie w biodrze. Ta samo było z różnymi innymi miejscami. Cała terapia trwała około 50 minut. Nie czułam się jak „nowonarodzona” po tym zabiegu. Jednak zauważyłam różnicę w lustrze, jeżeli chodzi o asymetrię mojego ciała. Biodra i ramię nie były idealnie równe, ale zdecydowanie lepiej ustawione niż na początku (że też nie zrobiłam zdjęcia przed i po). Teraz tak sobie łączę fakty, że Arek niejednokrotnie mówił mi, podczas robienia zdjęć na bloga, ‚stań prosto’. Stawałam prosto jak się da, a on ciągle, że stoję krzywo, że jestem skręcona. Nie wiedziałam o co mu chodzi, teraz stało się to dla mnie jasne. Po spotkaniu z Matildą stopa nadal bolała. Ale osteopatka powiedziała, że mój problem nie jest specjalnie złożony, więc za 2-3 dni powinno odpuścić i mogę wybrać się na marszobieg. Oczywiście półmaraton będzie osiągalny. Do tego zaleciła mi ćwiczenia wzmacniające mięśnie głębokie brzucha i jogę.

Polecam Wam kanał Yoga with Adriene, który poleciła mi osteopatka. Od pierwszego wejrzenia zakochałam się w energii Adriene i temu jakie ma podejście do jogi. Aktualnie ćwiczę z nią codziennie. Poza tym polubiłam również kanał Agaty Ucińskiej i jej sekwencję pomagającą rozciągnąć nogi.

joga

Stopa odpuściła po około 7 dniach, ale pozostał ból w okolicach kolana i prawego biodra. Bieganie nadal nie było komfortowe, bo ciągle bardzo uważałam na stopę i bałam się, że jak będę biegać z bolącymi stawami, to jeszcze bardziej sobie zaszkodzę. Zapisałam się na drugą wizytę. Matilda znów mnie obejrzała, zobaczyła, że jest znaczna poprawa w ruchomości stawów w stopie. Jednak coś nadal nie grało. Ja za to przypomniałam sobie,  że przecież od jakiegoś czasu odczuwam ból mięśnia brzucha po prawej stronie. Jednak miałam wrażenie, że jest to związane z osłabieniem po operacji, że to wszystko się tak zrasta, goi i nie należy tego na razie ruszać. Osteopatka zbadała i tu miała co robić. napięć było sporo. Niesamowite dla mnie było to, że winny nie był tylko mięsień brzucha, ale również błona żołądka, przejście między jelitem cienkim, a grubym i macica.

Byłam w wielkim szoku jak się o tym wszystkim dowiedziałam. Ale w sumie później jak pomyślałam o tym na spokojnie, to nie wiem dlaczego mnie to zdziwiło. Przecież organizm to nie odrębne części, noga, brzuch, głowa itp. Wszystko się ze sobą wiąże. Wiedziałam o tym od lat, ale jakoś ta wiedza mi umknęła w życiu codziennym.

Zapominałam o tym, aby się należycie rozciągać, nie uprawiałam regularnie jogi, którą tak bardzo polecała mi moja naturopatka. Robiłam ćwiczenia, które na moim etapie powrotu do pełnej sprawności nie były wskazane (np. planki). Tyle błędów popełniłam, więc trudno się dziwić, że kontuzja w końcu się pojawiła.

Teraz nie wiem, czy za 3 tygodnie będę w stanie przebiec półmaraton. Na razie robię wszystko na spokojnie, nie przyspieszam procesu gojenia. Próbuję biegać, ale jak czuję, że coś zaczyna boleć, przestaję. Więc zamiast 5 km, robię np. 3 km. Dla mnie najważniejsze jest teraz abym w ogóle mogła biegać, półmaraton może poczekać. To nie jedyny w tym roku.

Jakie wnioski wyciągnęłam z tej całej historii

  • Muszę wsłuchiwać się w swoje ciało, nie cisnąć go na siłę, kiedy daje znaki, że ma dość. Muszę pamiętać, że nie jestem jeszcze w 100% sprawna, niewiele ponad pół roku temu przeszłam poważną operację, więc nie mogę forsować swojego organizmu.
  • Powinnam codziennie się rozciągać, a szczególnie po treningach biegowych.
  • Powinnam uprawiać regularnie jogę, po której czuje się znacznie lepiej i sprawia mi ona przyjemność.
  • Powinnam wzmacniać mięśnie głębokie brzucha. Jest to nie tylko dobre dla mojego osłabionego operacją ciała, ale również dla kręgosłupa.
  • Powinnam uważać na gwałtowne zmiany obuwia biegowego. Nie każdy but jest dobry dla mojej wymagającej stopy.

yoga

Postanowiłam opisać Wam historię tej kontuzji, abyście byli mądrzejsi ode mnie i w przyszłości nie powielili moich błędów. Bieganie i regularne treningi to nie wszystko. Trzeba pamiętać, aby odpowiednio wzmacniać organizm innymi treningami, prawidłowo rozciągać i dobierać treningi na miarę sprawności naszego organizmu. Pewnie wielu z Was, regularnie uprawiających sport to wszystko wie. Jednak jeżeli przydarzy się kontuzja lub kiedy poczujecie spadek formy, jakieś niedogodności, wiecie gdzie możecie się zgłosić. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem tego jak działa i jakie korzyści może przynieść osteopatia.

Veganama Opublikowane przez: