Grudniowe inspiracje

1. Nikon poradnik użytkownika

Zacznijmy od fotograficznego klimatu. Tym razem ogrom informacji technicznych, ale nie tylko, dotyczących sprzętu firmy Nikon. Zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy macie aparaty tej firmy, ale może tym czasopismem natchnę Was do szukania informacji i publikacji dotyczących nauki fotografowania. Sama ciągle się dokształcam w tym temacie. Przede mną jeszcze dużo pracy i Was również do tego zachęcam. Każdy robi zdjęcia, czy aparatem w telefonie, czy aparatem cyfrowym. Warto podszkolić się z podstaw, aby codzienne zdjęcia na instagram, czy do rodzinnego albumu były lepsze. W poradniku Nikona, na prawdę prostym językiem opisane są zasady działania aparatu, podstawowe techniki, sztuka kompozycji. Wszystko opatrzone przykładami i zdjęciami (np. jak prawidłowo kadrować, ustawiać ostrość, fotografować w ruchu).

2. Biżuteria OM Design

Pisałam Wam o tej biżuterii przy okazji Mustache Yard Sale Warsaw. Przepiękne minimalistyczne kolczyki, naszyjniki i bransoletki skradły moje serce od pierwszego wejrzenia. Zdecydowanie moją uwagę przyciągnęły zwierzęce motywy, dlatego też, zdecydowałam się na graficzny naszyjnik w tym stylu. Co mnie urzekło w tej biżuterii? Zdecydowanie dbałość o każdy detal. Piękne wykończenie, szczególnie zapięcie z tyłu robi wrażenie. Uwielbiam je prawie tak samo jak przód. Poza tym mam słabość do prostej, minimalistycznej biżuterii. A OM Design, właśnie taką tworzy.

 3. Fotografiska

O Muzeum Fotografiska w Sztokholmie pisałam Wam całkiem niedawno w oddzielnym wpisie. To miejsce to niesamowite źródło inspiracji, sztuki, fotografii. Piękne miejsce samo w sobie. Ceglany budynek kryje w sobie muzeum fotografii, sklep, kawiarnię, restaurację, a latem oferuje miejsce spotkań na zewnątrz. Z okolic Fotografiska rozpościera się piękna panorama na Gamla Stan, Djurgården i Skeppsholmen. Poza tym miejsce jest położone blisko centrum miasta, więc zwiedzając Sztokholm warto do niego zajrzeć. Może kiedyś spełnię swoje wielkie marzenie o ukończeniu kursu fotografii w tym muzeum, jednak najpierw muszę perfekcyjnie nauczyć się szwedzkiego. Gra jest warta świeczki!

4. Albumy Taschen

Jakiś czas temu rozmawiałyśmy z Wellbelicious o tych albumach. Ja jeszcze ich nie znałam. Marta zachwycała się nowo zakupionym tomem o jodze. Postanowiłam, że kiedyś również sobie taki sprawię. Nie wiedziałam jednak, że stanie się to tak szybko. Wychodząc 2 dni po naszej rozmowie na zakupy do centrum Sztokholmu, trafiłam na świeżo otwarty sklep Muzeum Fotografiska. Wcześniej znajdował się on tylko w samym budynku muzeum, a teraz otworzyli swój drugi punkt. Albumów było mnóstwo. Spędziłam sporo czasu na wybieraniu, ale finalnie zdecydowałam się na Pretty Much Everything, Inez van Lamsweerde/Vinoodh Matadin. To przepięknie wydany album słynnych fotografów mody. Znajdziecie w nim zdjęcia gwiazd takich jak Natalie Portman, Toma Cruisa, Penelope Cruz, czy Kate Moss. To 700 stronnicowa księga inspiracji. Jest to wspaniały prezent dla wielbicieli sztuki, fotografii, mody. Do albumu dołączone są naklejki (miniaturki zdjęć z tomu), tak aby można go było spersonalizować. Fantastyczna sprawa! Polecam Wam gorąco albumy Taschen. Tematyka tych tomów jest bardzo szeroka. Architektura, muzyka, moda, sztuka, popkultura, myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

5. Miękkie biustonosze H&M

Jestem ogromną fanką miękkich biustonoszy, ale nie zawsze wszystkie kroje na mnie pasują. Najczęściej są za bardzo powycinane. Dla mojego rozmiaru biustu B/C wskazane są bardziej zabudowane modele. Przynajmniej ja się lepiej w takich czuje. Testowałam na prawdę wiele biustonoszy tego typu. Pełen przekrój, od znanych bieliźnianych marek, po modele z sieciówek. Jednak te z H&M leżą perfekcyjnie. Dwupak białego i czarnego stanika kosztuje 60 zł. Więc cena jest na prawdę atrakcyjna. Na razie prałam jej kilka razy, ale nie zauważyłam jakiś większych zniszczeń, prucia, rozciągnięcia.

6. Glinka zielona Organique

Podczas mojego miesięcznego pobytu w Polsce, moja cera znacznie się pogorszyła. Nie wiem z jakiego powodu. Zmiana klimatu. powietrza, wody, eksperymenty z olejami do twarzy, nieregularne jedzenie, zmęczenie. Skóra zareagowała znacznym przetłuszczeniem, pojedynczymi wypryskami i zaskórnikami. Wiadomo, jeden kosmetyk nie poradzi sobie z tym problemem od tak. Najważniejsze to zadbać o balans organizmu od środka. Jednak zamin wróciłam do Szwecji, postanowiłam sobie trochę pomóc i zakupić zapas glinki, o którym myślałam jeszcze przed wyjazdem do Polski. Postawiłam między innymi na zieloną glinkę Organique. Duże wygodne opakowanie miało być wydajne według Pani, która mi to sprzedawała. Po kilku użyciach zobaczyłam, że jest tak jak mówiła. Zdążyłam zrobić już kilka maseczek na twarz i nadal jest tego sporo. Do jednorazowego użycia potrzebne są 2 łyżeczki, a gotowego produktu wychodzi bardzo dużo. Starcza spokojnie na całą twarz i szyję. Z działania glinki jestem bardzo zadowolona. Cera po zabiegu jest oczyszczona, gładka, odświeżona. Mam wrażenie również, że skóra jest ”uspokojona”. Znikają zaczerwienienia, pojawia się efekt zmatowienia. Ja po kilku użyciach tej glinki i odstawieniu olejów, które prawdopodobnie zapchały mi pory, zauważyłam poprawę. Mam zamiar nadal stosować te maseczki po powrocie do Szwecji, bo tego produktu mam jeszcze na wiele użyć.

7. Torba sportowa Rookie

Mój mąż szukał torby sportowej baaardzo długo, aż w końcu znalazłam mu ją ja. Wcześniej oczywiście też nie raz szperałam w sklepach sportowych, ale nic nie podobało mi się na tyle, żeby mu ją sprezentować. Arek tak jak ja lubi minimalizm w dodatkach, więc torba nie mogła mieć wielkiego logo znanej sportowej marki, raczej coś delikatnego, nierzucającego się w oczy. Szukałam, szukałam i w końcu trafiłam na polską firmę Rookie. Ich produkty cechuję właśnie prostota, minimalizm, świetne wykończenie i klasyczne kolory. Mi trochę ta marka kojarzy się ze szwedzkim Sandqvistem (który mój mąż wielbi), chociaż materiał z jakiego wykonywane są produkty Rookie, jest inny. Arkowi torba przypadła do gustu, a ja chętnie raz na jakiś czas ją pożyczę, bo mi też zdecydowanie się podoba.

8. Magazyn Usta

To był zdecydowanie miesiąc tego magazynu. Jak ja się nim zachwycałam. Sama do siebie robiłam głośne ochy i achy jak go oglądałam po raz pierwszy. Jeżeli go jeszcze nie znacie to w wielkim skrócie, jest to polski magazyn kulturalno-kulinarny z pięknymi zdjęciami, ilustracjami i ciekawymi artykułami. Trochę przypomina mi Kinofolka. Wydanie jesienno-zimowe i zdjęcia z artykułu „Pewnego razu w lesie” skradły moje serce. Po przewodniku kulinarnym po Śląsku, miałam ochotę wybrać się tam na objazd po restauracjach i kawiarniach, a po przeczytaniu artykułu o owsiance, rozmyślałam nad nowymi pomysłami na śniadanie. Będąc w Warszawie zakupiłam również archiwalne numery tego magazynu. Jest takie fantastyczne miejsce MITO, gdzie oprócz wspomnianych wcześniej magazynów, możecie również kupić książki, napić się kawy, zjeść coś, czy podziwiać dzieła sztuki. Ale więcej o tym miejscu jeszcze wspomnę niebawem.

9. Konturówka do brwi w żelu Inglot

Odkryłam ją dość przypadkowo. Poszłam do nowo otwartego salonu Inglota w Sztokholmie po eyeliner, zamiast niego kupiłam ten żel. Byłam zadowolona z mojego zestawu do stylizacji brwi Catrice, ale postanowiłam spróbować czegoś nowego. Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że coś ten produkt przebiję. A jednak! Ten żel to mój hit. Potrzebny jest do niego pędzelek, może być ten od cieni Catrice. Ja miałam kupiony dawno temu w Sephorze, nie używałam go zbyt często, a teraz jest grany codziennie. Co jest fajne w tych żelach, to na pewno duży wybór odcieni. Ja przyszłam do Inglota z nieumalowanymi brwiami, więc Pani pracująca w salonie, idealnie dopasowała mi kolor żelu. Wygląda bardzo naturalnie, jest wodoodporny i nie rozmazuje się. Dla mnie to na prawdę świetny produkt.

10. Kubek For.rest

Widzieliście go nie raz na moich zdjęciach. Piękny minimalistyczny kubek z liskiem. Do tego zaparzacz do herbaty z mini choinką na przykrywce. Cudowna, ręcznie malowana polska porcelana i ceramika. Będąc na targach Mustache Yard Sale stałam przy tym stanowisku bardzo długo. Nie mogłam zdecydować się co wybrać, tyle rzeczy mi się podobało. Jednak stanęło na lisim kubeczku z zaparzaczem i drewnianą podstawką. Polecam go wszystkim fanom ciepłych napojów i skandynawskiego designu.

11. Notes Brainstorm Design Letters

Jestem od dłuższego czasu zakochana w przedmiotach Design Letters. Naczynia, tekstylia, przedmioty do biura i pokoju dziecięcego. A wszystko to ozdobione literami pierwotnie utworzonymi w 1937 roku przez światowej sławy duńskiego architekta Arne Jacobsena. Mam już kilka z drobiazgów tej marki, ale moim ostatnim odkryciem jest notes Brainstorm. Służy mi on za mini moodboard, czyli miejsce gdzie zbieram pomysły na sesje zdjęciowe i inspiracje do zdjęć na bloga. Ponieważ sam notatnik jest piękny, to staram się również aby to co z nim zapisuje i wklejam było estetyczne i cieszyło moje oczy. Poza tym polecam Wam również inne przedmioty tej marki. Mi jest ciężko się oprzeć jak widzę je w sklepie. Są takie proste w formie i minimalistyczne. Tak jak lubię najbardziej.

12. Batony Zmiany Zmiany

Na te batony miałam chrapkę od dłuższego czasu. Tylko czekałam na okazję i miejsce, w którym będę mogła je kupić. Znów targi Mustache Yard Sale, okazały się pomocne. Na stanowisku Zmiany Zmiany spróbowałam wszystkich smaków, bo troszeczku. Niektóre smaki mniej mnie zachwyciły, ale jednak znacżna większość dała czadu. Zdecydowanie moimi hitami są Kosmos i Lewy Sierpowy, ale i Petarda była niezła. Te wegańskie batony to świetna alternatywa dla komercyjnych przesłodzonych syropem glukozowo- fruktozowym słodyczy. Cena jest wyższa, ale jeżeli już mam zjeść batona (czy dać kawałek Matyldzie), to wolę raz na jakiś czas kupić tego typu przekąskę. Producent zapewnia: „Nasze batony są w 100% roślinne, odpowiednie dla osób na diecie wegańskiej i bezglutenowej. Nie zawierają zbędnych dodatków i polepszaczy. Nie dodajemy cukru, słodzików, syropów, utwardzonego tłuszczu ani środków przedłużających okres przydatności do spożycia.”

13. Sezonownik 

Niestety mój kalendarz i planer w jednym uległ zniszczeniu, więc postanowiłam nie drukować go kolejny raz i zakupiłam nowy. Tym razem zdecydowałam się na zakup Sezonownika. Jego zdobycie wcale nie było takie łatwe. Jest on dostępny w kilku punktach stacjonarnych w Polsce oraz w internecie. Z racji tego, że byłam w Warszawie, dałam sobie za cel znalezienie go na miejscu. Byłam w wielu wskazanych na stronie punktach, ale niestety wyprzedawał się jak świeże bułeczki. Dopiero zaprzyjaźniona z autorką kalendarza kawiarnia na Bielanach Czytelnia, załatwiła mi jeden egzemplarz. Co jest takiego wyjątkowego w Sezonowniku? A to, że jest to też przewodnik warzywno- owocowy. W każdym miesiącu jest wybrana jedna gwiazda, a do niej dołączone kilka przepisów na jej przygotowania. W styczniu np. królują buraki, a w lutym marchew. Do tego w każdym miesiącu na początku, podana jest tabela z dostępnymi w danym okresie warzywami i owocami. Sezonowość w Szwecji jest zbliżona do tej w Polsce, z tego co zdążyłam zauważyć, więc powinno wszystko się zgadzać. Do tego dużo ciekawych porad, piękny design i ilustracje. Ja jestem zachwycona każdą stroną.

Veganama Opublikowane przez:
  • Jak tylko będę w Muzeum Narodowym w Krakowie to czuję, że oglądnę na żywo ten Sezonownik. Zainteresował mnie 🙂 a kubek z for.rest również posiadam 🙂

  • znowu tyle fajnych i ciekawych rzeczy! Ale obcowałyśmy ze sobą w tym miesiącu na tyle często, że przewidziałam większość punktów z zestawienia 😀

    • To prawda, często! 😊 Ale jednak o glince, biustonoszach i Sezonowniku nie wiedziałaś, więc nie wszystko było takie przewidywalne 😁

      • Owszem, ale pozostałe przedmioty to dalej większość 😀 choć o stanikach też wspominałaś, tak że wiesz.. 😉 fakt, glinka i sezonownik to kompletne zaskoczenia 😁

  • same ciekawe inspiracje! USTA też należą do moich grudniowych ulubieńców, pochłonęłam w jeden dzień <3 Zmiany Zmiany akurat od dawna jem, choć teraz jest mi trudniej kiedy mieszkam za granicą, aczkolwiek zawsze była i jest to świetna energetyczna przekąska gdy najdzie ochota na coś słodkiego 🙂 mam Nikona więc ten poradnik może mi się przydać, tym bardziej, że sama bardzo chcę się rozwijać w kierunku fotografii 🙂 a co do kubków FOR.REST … są genialne! jak wszystkie ich naczynia 🙂 muszę kiedyś zainwestować w produkty tej firmy 🙂

    • Zgadzam się z naczyniami For.rest, mam chętkę na więcej. Jednak mój mąż mnie z domu wygoni, za te wszystkie naczynia i rekwizyty fotograficzne 😛

      Polecam Ci bardzo ten poradnik Nikona. Na prawdę warto z nim popracować, pouczyć się.

      Tak sobie czytam wszystkie Twoje wypowiedzi Daria i jestem pod wrażeniem. Jak ambitną i rozsądną osobą jesteś (młodziaku Ty). Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się dalej Twoje losy. Oczywiście wierzę, że bardzo pozytywnie. Powodzenia we wszystkim :*

      • Dziękuję bardzo za te miłe słowa! :* Sama jestem ciekawa i w sumie gotowa na to co przyniesie los, chcę spełniać marzenia, ale muszę się ogarnąć i krok po kroku akceptować siebie, bardziej wierzyć w własne możliwości, po prostu.. żyć bardziej 🙂
        Ściskam mocno! :*

  • Ale super rzeczy kupiłaś w Polsce. Mi się nic nie udało kupić. Nie miałam zupełnie do tego głowy ani czasu. Sezonownik wygląda czadersko. Przypomina mi takie stare polskie książki kucharskie. Batony Zmiany Zmiany bardzo bym chciała spróbować. Zaciekawiłaś mnie tą konturówką Inglota. Tez mam cienie Cartice, ale nie uważam wcale by były takie znakomite jak wszyscy mówią. Są dobre, ale chętnie przetestowałabym coś innego. Ciekawa jestem jak wygląda w środku braindorm. Patrzyłam na stronie, ale nie znalazłam :/

    • Muszę oczywiście wtrącić swoje 3 grosze ;p cienie generalnie są dobre ale na pewno takie kremowe produkty dają lepszy efekt. Teraz Freedom Makeup wprowadzili takie żele a’la Inglot, jestem bardzo ciekawa jak z ich jakością. Będzie trzeba zbadać temat 😉

      • Ja się zawsze bardzo ciesze jak ty wtracasz swoje trzy grosze 🙂
        Ogólnie jak najbardziej cienie są dobre szczególnie za tak niewielką cenę. Po prostu chciałabym spróbować coś innego, żeby mieć porównanie.

        • Jasne, zrozumiałe! mi nie musisz tłumaczyć 😀

    • Evelina nie wszystko kupiłam w Polsce. Po sklepach też nie łaziłam, chociaż spacerując po mieście wpadałam na małe sklepiki i wtedy coś tam wyszperałam. Większość jednak zakupiłam na targach Mustache. Sezonownik jest super, jednak zauważyłam jeden mały minus. Ta gumka nie jest trwała, ale już ja na nią znajdę sposób. Chyba po prostu lepiej ją zamocuję. Konturówkę serdecznie Ci polecam, wygląda o wiele bardziej naturalnie. Ja byłam w szoku jak babeczka mnie umalowała pierwszy raz. Bardzo podoba mi się efekt, jak się delikatnie nałoży. No i ten duży wybór kolorów. Ten mój idealnie do mnie pasuje.Ten brainstorm to był chyba Sketch Book kiedyś, może jeszcze na stronie nie zmienili. Dla Ciebie idealny jak lubisz rysować.

      • Uwielbiam rysować, ale nie mogę się za to zabrać. To coś nad czym chcę popracować w tym roku.
        Tak wiem, że niektórych rzeczy nie kupowałaś w Polsce, ale i tak udało Ci się sporo dostać. Ja i może miałabym chęć pochodzić trochę po sklepach, ale wszystko pozamykane było albo przedświąteczna gorączka.
        Będę musiała poczekać na tego Inglota, bo skoro taki wybór kolorów mają to nie mam szans trafić na odpowiedni kupując na odległość.

  • Piękne te biustonosze <3 podobnie jak Ty jestem ich fanką, ale muszę chwilo się wstrzymać – wiadomo. Ale jak już będe mogła to chyba wszystkie wykupię 😉 Przekonałaś mnie na ten żel inglota, sama od kilku dni poszukuję czegoś idealnego dla siebie. Zazwyczaj robię hennę, ale czasem o niej zapomnę, a kredka to nie to samo. Dzięki! 🙂

    • Ja jeszcze karmie, ale już przetrwałam nawał pokarmu i noszę na przemian ze stanikami do karmienia. Aktualnie przeżywam wielką fascynację koronkową bielizną, wiesz po dwóch ciążach człowiek w końcu trochę odechnąć od tych bawełnianych klasyków.

      Ja mam mega jasne brwi, więc bez wspomagaczy się nie obejdzie. A ten żel moim zdaniem daje wygląd bardziej naturalny. Można łatwiej dobrać sobie odcień, a nie liczyć na 1-2 które są w zestawach.

      • Przepięknie wyglądają koronkowe body, nie wiem czy widziałaś, niektóre fasony są przecudowne <3 Trochę sobie na to poczekam, ale przyjdzie czas, że sobie to odbiję 🙂

        • Te z H&M? Weź mi nie mów :p Bo jutro polecę i będę przymierzać! Spokojnie, jeszcze przyjdzie na to czas. Na razie same przyjemności przed Tobą <3 Takie piękne chwile, aż Ci trochę zazdroszczę 🙂

          • Omg! W H&Mie nie widziałam, ale ostatnio zachwycałam się tymi na domodi, przepiękne <3 To już wiesz co zrobię hmm za jakiś rok, jak już się ponownie wylaszczę 😛

            No i masz Ci, właśnie zamówiłam w inglocie żel do brwi, obym tylko dobrze dobrała kolor 😉 Ale ostatnio mam tak mało czasu, że żyję głównie w internecie. Trzymaj kciuki, dam znać jak przyjdzie to cacko 🙂 Ach no i dziękuję za inspirację :*

          • Nie ma sprawy Kochana! Cieszę się, że się na coś przydałam 😀 Czekam więc na wieści 😀

            A na Domodi nie wchodzę, bo mnie mąż z domu wygoni za te bieliźniane zakupy, chociaż… może się ucieszy 😉 Właśnie zapomniałam Ci powiedzieć o bieliźnie w COS! Tam też można, oszaleć 🙂

          • Za bieliznę mężowie nigdy nie wyganiają! To z myślą o nich, tak to trzeba sprzedać 😛

            COS? Obczaję możliwie jak najszybciej 😀

          • Właśnie kurier przywiózł mi mojego inglota w żelu, trafiłam idealnie z odcieniem i jestem totalnie oczarowana. Kocham Go! <3 Dziękuję :*

          • Kochana jestem cała uradowana, że Ci podpasował 😀 Ja też go kocham, bez niego ani rusz z domu 😛

          • Oczywiście kupiłam małe co nie co w COS, aleeeeee….poszłam na wyprzedaż do H&M i kupiłam body, rany jakie piękne. Sama w nim chciałabym jakąś sesje 😀 Oszaleć można z tą bielizną!

          • Odbiję sobie za rok! Mówisz o sesji a ja sobie myślę, też chcę! 😀 Ale najpierw obowiązki a później przyjemności 😉 Buzi Kochana!

          • Spokojnie, po kolei, będzie i kobieca, zmysłowa sesja 🙂 Naciesz się brzuszkiem na razie, później będziemy działać 😀

          • OMG! <3

  • Ile wykopalisk w tym miesiącu <3 Czy to ten sam Sezownik, który był w świątecznej Slow Paczce? Kojarzysz może?:)

    • Tak, wydaje mi się, że to ten sam 🙂 Coś specjalnie przypadło Ci do gustu tym razem Aniu?

      • Teraz żałuję, że nie zamówiłam dla przyszłych teściów wersji rozszerzonej Slow Paczki. Miałabym przy okazji magazyn Usta <3 Niepoważna ja, było brać więcej. Swoją drogą, ta Slow Paczka to chyba tak bardziej był prezent dla mnie, bo rodzice czekali z otworzeniem prezentów do naszego przyjazdu – zaczęli otwierać, ale, ale, to ja utonęłam w zawartości, którą studiowałam przy stole.:D

        Strasznie ciekawi mnie ten żel do brwi, ale pewnie Inglot niedostępny w UK. 2 tygodnie temu pierwszy raz poszłam na regulację brwi nitką. Fajnie, by było mieć je ładnie podkreślone. Polecasz może jakieś inne kredki?

        Super łowy miałaś w Polsce. Ja byłam tylko przelotem w sklepie "Pan tu nie stał" w Krakowie i na Hali Targowej, gdzie kupiłam miody.

        • Haha! Niepoważna ja 😀

          Ja też sobie darowałam Inglota, a tu niespodzianke mi zrobili i w otworzyli niedawno pierwszy salon tej marki. I to całkiem spory, nie takie małe zewnętrzne stoisko jak są w galeriach handlowych. Może i w UK mają takie plany, trzeba by było poszukać informacji.

          W Szwecji regulacja brwi jest bardzo droga, więc chodzę dość rzadko. A jak przylatuje do PL, to od razu idę 😛 Ta metoda nitkowa również bardzo mi odpowiada. Wcześniej przed tym żelem używałam zestawu do stylizacji brwi Catrice. Może słyszałaś? Kredek nie używam, jakoś nie przepadam za nimi.

          Powiem Ci, że większość kupiłam na Mustache Yard Sale. W Galeriach Handlowych raczej mnie nic nie zachwyciło (byłam w aż 2 😉 ) Pan Tu Nie Stał, też odwiedziłam w Warszawie, bo miał być tam Sezonownik do kupienia, ale niestety skończył się, więc wyszłam z koszulką 😛

          • Nie słyszałam o Cartice, może dlatego, że nigdy nie dbałam jakoś szczególnie o brwi, ale warto by było to zmienić.

            Z Pan Tu nie Stał chciałam ogromną torbę płócienną z napisem „Dziadostwo”, ale tyle co dostałam nową, więc musiałam być rozsądna i ją zostawić. 😛

          • Ja bez brwi wyglądam…yyyy…żle 😛 A tak to wygląda, jak ich nie umaluję 😉

  • Poradnik Nikona to świetny cynk! Sama jestem od niedawna posiadaczką tego cudeńka i ciągle się z nim oswajam. Taka lektura zapewne mi to ułatwi 😀 Magazyn Usta to też mój ulubieniec. Ich wcześniejszy numer o herbatach mnie zachwycił! Przyznam, że tego grudniowego jeszcze nie nabyłam, ale co się odwlecze…
    Sezonownik to moja miłość <3 Porady, ilustracje i minimalistyczny design – och! <3

    • Ja też zakupiłam ten, w którym jest artykuł o herbatach. Jeszcze nie przeczytałam tego numeru, czeka w kolejce 😉 Anetko, a jakiego Nikona kupiłaś? Wiesz, że jestem wielką fanką Twoich zdjęć <3 Chętnie się wymienię z Tobą doświadczeniami o fotografii.

      To prawda z tym Sezonownikiem <3 Jedynie z tą gumką mój egzemplarz trochę kuleje. U Ciebie trzyma się bez zarzutu?

      • Zakupiłam sobie D5200 + obiektywy 18-105 i stałkę 1,8 mm 🙂 Jak do tej pory jestem nim zachwycona! Wcześniej korzystałam z aparatu Sony, który kupiłam 5 lat temu i nawet nie miałam pojęcia, że można zauważyć tak dużą różnicę! To mój najbardziej udany zakup 🙂
        Mój Sezonownik, też ma problem z tym elementem :/ Z jednej strony nie trzyma.

        • Ja miałam podobne wrażenia jak przeskoczyłam na mojego Nikona ze starego Olympusa. Byłam szoku, po zrobieniu pierwszego zdjęcia 🙂 Wiem jaka to radość!

  • Zakochalam sie w FOR.REST! Dlaczego dopiero teraz?! 🙂

    • Spokojnie! Wszystko przed Tobą, ja mam na razie odwyk od kupowania w For. rest, ale w maju lecę do Polski i obawiam się, że znów zaliczę jakieś zakupy 😉

  • To juz sie staje nudne 😀 Pod ponad polowa tych inspiracji moglabym sie podpisac! Glinke uwielbiam, bardzo mi pomaga uporac sie z nadmiarem sebum. Usta przeczytane od deski do deski, z kubeczkiem od For.rest sie nie rozstaje, a miekkie staniki juz dawno wyparly push-upy z mojej szafy.

    Jak jeszcze chodzilam na silownie to szukalam idealnej torby, oczywiscie nie znalazlam. Ta od razu przykula moja uwage. Prosta, w fajnych kolorach, mieszczaca wszystko co potrzebne.

    • Haha… no ja bym nie miała problemu z prezentem dla Ciebie 🙂 Urodziny, imieniny, będę mieć coś na każdą okazję 😀

      Co do toreb podróżnych, torebek damskich i plecaków, jakbyś jeszcze szukała kiedyś, to oprócz tej polskiej marki super jest Sandqvist i Herschel (tylko ceny wyższe).