Czytam dzieciom #1

Lubimy czytać dziewczynkom. Matylda przed snem zawsze wybiera sobie ulubioną książeczkę i nie zaśnie bez przeczytania choćby najkrótszego fragmentu. Jestem bardzo szczęśliwa, że obydwie tak lubią książki, których w naszym domu nie brakuje. Niektórym się dostało flamastrami, kredkami, mają powyrywane strony, ale ciągle są w użyciu. Nie oglądamy telewizji, od czasu do czasu puszczamy dziewczynkom bajki (wygrywają Muminki na YT), więc mam wrażenie, że dzięki temu nie siedzą wpatrzone w ekran telewizora (czule zwanego Time Waster przez Arka) tylko właśnie w książeczki. Matylda często przed swoją jedyną drzemką w trakcie dnia bierze z pokoju jedną z ulubionych lektur (Nusia i Skarpetek ostatnio na topie) i sama ją ogląda, bądź prosi nas żeby jej poczytać. Lila też zaczęła! Nie mamy serca im odmówić, nawet jeżeli jesteśmy w trakcie jakichś domowych zadań. Choć chwilę, dwie strony, ale zawsze. Widząc jak reagują, śmieją się, pytają, mamy poczucie, że to najlepsza inwestycja czasu.

Ponieważ biblioteczka ciągle się powiększa i mamy w niej coraz więcej sprawdzonych wartościowych tytułów, postanowiłam się podzielić się z Wami naszymi ulubieńcami. Dziś pierwsze trzy. Zapraszamy do namiotu!

„Proszę mnie przytulić”

autor Przemysław Wechterowicz

opracowanie graficzne Emilia Dziubak

Agencja edytorska EZOP

Jak nie kochać książki o przytulaniu?! W naszym domu ta czynność jest bardzo ważną częścią dnia. Pamiętam jeszcze, kiedy na wakacjach Matylda podchodziła do obcych dzieci (później w przedszkolu to samo)  i mocno je przytulała. Reakcje były różne, ale rodzice najczęściej wzdychali rozczuleni. To przecież taki mały gest, a znaczy wiele! W naszym domu poranne przytulanie jest szczególnie ważne i lubimy w ten sposób zaczynać dzień. Zresztą to jest właśnie motto tej książki. Tata niedźwiedź pewnego dnia zdradził swojemu synkowi sekret, że wystarczy się do kogoś przytulić i świat stanie się piękniejszy. Zaczynają więc spacer po lesie i po drodze przytulają, każdego, kogo napotkają na swojej drodze.

„- Synu, czy wiesz, jaki jest najlepszy sposób na udany dzień?

Niedźwiadek uśmiechnął się od ucha do ucha.

-Wiem. Stoczenie się fikołkami z naszej górki!

Tata niedźwiedź podniósł go wysoko.

-Ha, ha, ha! Tak, to rzeczywiście pomaga. Ale naprawdę najlepsze jest mocne przytulenie się do kogoś!

Niedźwiadek leciał teraz ponad chmurami.

-Jupiiii, myślałem, tato, że to jest sposób na poprawienie humoru?

Tata niedźwiedź jeszcze raz się roześmiał.

-Masz rację synku. To jest sposób na wiele różnych rzeczy.”

Ja w trakcie czytania tej książki byłam wzruszona, śmiałam się i jeszcze bardziej zaczęłam zwracać uwagę w codziennym życiu na małe gesty.

Książka jest pięknie wydana, a ilustracje Emilii Dziubak zachwycają i chciałoby się je włożyć do ramek. Polecamy gorąco!

„Co wypanda, a co nie wypanda?”

tekst i ilustracja Aleksandra Cieślak

Wydawnictwo Dwie Siostry

Poradnik dobrego wychowania dla dzieci brzmi nudno, ale ten jest inny i warto na niego zwrócić uwagę. Pandy już wiedzą jak się zachowywać i uczą dzieci dobrych manier. Na samym początku nadmienię, że olśniewa oprawa graficzna. Ola Cieślak jak zwykle zachwyca! Sentencje są podane przy pomocy, krótkich wierszyków wpadających w ucho. Do moich ulubionych należą:

„Wybierając się na bankiet, czysty obuw miej i mankiet” 

„Kwestią dobrego jest wychowania, by nie przerywać komuś w pół zdania (wyjątek: sprawa nagląca i zdanie, co trwa bez końca).”

Grube strony przetrzymały ataki zębowe i destrukcyjne Lili, a Matylda do dziś powtarza niektóre wierszyki. Myślę, że warto mieć taką lekturę w swojej biblioteczce, szczególnie kiedy szukamy szybkiego i zabawnego sposobu na przekazanie podstawowych zasad savoir- vivre.

„Rok w lesie”

autor Emilia Dziubak

wydawnictwo Nasza Księgarnia

To książka, która może być taka jak chcecie. To Wy opowiadacie historie. Piękne ilustracje tylko pobudzają wyobraźnie Wasze i Waszych dzieci. Podoba mi się w niej to, że tak naprawdę za każdym razem możecie stworzyć swój własny scenariusz, skupić się na wybranej części danej planszy. Książka „Rok w lesie” to już chyba klasyk wśród rodziców, którzy chcą zapoznać swoje dzieci od najmłodszych lat (miesięcy?) z różnorodnością i pięknem natury.

„Rok w lesie” zawiera dwanaście rozkładówek z kolejnymi miesiącami jednego roku. Na każdej planszy znajdziecie tych samych mieszkańców lasu, na tle zmieniającej się pogody, w różnych sytuacjach, w dzień i w nocy, kiedy świeci słońce, pada śnieg, deszcz i kiedy odwiedzają go turyści. Na początku książki zapoznajecie się z bohaterami, a na koniec przechodzicie z nimi przez labirynt w poszukiwaniu „drugiej połówki” lub zjedzenia czegoś dobrego.

Podoba mi się, że to nie jest taka „zwyczajna książka”. Tak naprawdę prawie nie ma w niej tekstu, wymaga zaangażowania rodziców i dziecka, pobudza wyobraźnię, uczy spostrzegawczości i tego jak opowiadać historie.

 

To wszystkie książki w pierwszej części. Mam nadzieję, że podobały Wam się nasze propozycje, zachęcamy do śledzenia cyklu i dzielenia się swoimi ulubionymi lekturami!

Veganama Opublikowane przez:
  • Lena Wanderlust

    O, a masz może coś do polecenia dla dzieci 1+? Jestem najmłodsza z rodzeństwa, moja siostrzenica to pierwsze dziecko które będę rozpieszczać prezentami i chciałabym jej kupić coś, czym się będzie mogła cieszyć, ale co będzie na „teraz” a nie do przeczytania za kilka lat. Piękne są teraz książki dla dzieci! Tylko czekam aż podrośnie i na bank dostanie „Mapy”(ah… sma bym sobie kupiła, ale są inne priorytety) także „Rok w lesie” bardzo mi się podoba. Super książkami jest seria S.E.R.I.A. Mizielińskich – D.O.M.E.K. był puszczony na wykładzie (studiuję architekturę i urbanistykę) i wszyscy zgodnie westchnęli, że szkoda ze jak bylismy mali takiej nie było! W zakładkach mam zapisaną książkę(też „na potem”) „Alfabet polski” Anny Skowrońskiej. Niby mam 24 lata, ale jak byłam mała, mało która książka była naprawdę ładnie wydana i ilustrowana;/
    Moją książką do nauki czytania były „Litery” państwa Przyłubskich- książka była już nawet nie z drugiej ręki, trochę pomazana ale śmieszna, łatwa do samodzielnego czytania. Moją miłością największą były „Dzieci z Bullerbyn”…. no nie wiem ile razy to czytałam, z 10 na pewno – i sięgałam po nią nawet jako nastolatka 😉

  • Dzień dobry, wpis pojawił się dzisiaj na portalu PatiCafe.pl. Przesyłam pozdrowienia 🙂 Patrycja