Czy warto chodzić boso?

Obserwując mnie w mediach społecznościowych, pewnie zauważyliście, że lubię chodzić boso. Niezależnie od pory roku, zimą również. Warunki pogodowe powodują, że podłoże za każdym razem dostarcza innych doznań, więc cieszę się na każdy „bosy spacer”. Ale właściwie po co to robię? Wyjaśnię Wam to w kilku punktach i liczę, że do mnie dołączycie.

Masaż i odprężenie

Na początku wydawało mi się to trochę abstrakcyjne. Jak chodzenie po zimnym śniegu może relaksować? To samo dotyczyło małych kamyczków gniotących stopy i mokrej zimnej ziemi po jesiennym deszczu. Teraz już wiem, że to moje nastawienie grało dużą rolę. Gdy spróbowałam, przełamałam się i zaczęłam robić to niemalże codziennie, poczułam niesamowite odprężenie i chciałam więcej. W stopach znajduje się ponad 70 tyś. zakończeń nerwowych, odpowiedzialnych za połączenia między innymi z takimi częściami ciała jak wątroba, żołądek, nerki. Dzięki takiemu spacerowi na boska, poprawimy pracę naszych narządów wewnętrznych, ale również ukrwienie organizmu. Poza tym uczucie odprężenia i energia po takim spacerze jest niesamowita.

Hartowanie

Żyjemy w strefie klimatycznej, gdzie spora część roku to zimne miesiące i chodzenie boso dla wielu osób wydaje się niemożliwe. Ale możemy tą na pierwszy rzut oka niewygodę, zamienić na coś dobrego i pożytecznego. Oczywiście chodzi mi o hartowanie organizmu, które należy robić z głową. Osoby, które wcześniej nie wzmacniały swojej odporności w ten sposób nie powinny od razu rzucać się na głęboką wodę i wyjść na kilku minutowy spacer po śniegu przy minusowej temperaturze. Ja zaczynałam od dosłownie kilku sekund na zimnym podłożu, nie koniecznie ze śniegiem. Oczywiście z czasem wydłużałam te „zimowe spacery” albo chodziłam kilka razy, chowając się na chwilę w domu. Kiedyś byłam bardzo ciepłolubna, więc takie hartowanie było dla mnie abstrakcją. Od kilku sezonów zimowych nie wyobrażam sobie tej pory roku bez mojego zimowego chodzenia, a o chorowaniu dawno zapomniałam. A gdzie pierwszy raz spotkałam się z taką formą wzmacniania organizmu? A w książce „Czy można żyć 150 lat?” Michała Tombaka. Jest tam sporo ciekawych teorii na poprawienie odporności organizmu i o tym jak rozpocząć z głową hartowanie.

Uziemianie

Energię z Ziemi można głównie uzyskiwać przez chodzenie boso. Ludzkie ciało zbudowane jest głównie z wody i minerałów, dlatego też stanowi naturalny przewodnik prądu. Urządzenia wykorzystujące energię elektryczną muszą być czasami uziemione, czyli „podłączone” do ujemnie naładowanych elektronów znajdujących się na powierzchni ziemi. Czy z ludźmi nie jest podobnie? Człowiek jako naturalny przewodnik prądu, potrzebuje od czasu do czasu wejść w kontakt z podłożem, aby wyzbyć zewnętrznych zakłóceń elektrycznych. Amerykański biofizyk James Oschman twierdzi, że chodzenie boso pozwala pobrać pierwotną energię ziemi oraz przywrócić naturalny stan energetyczny organizmu. Według Oschmana elektrony ziemskie działają jak naturalne czynniki przeciwzapalne, a ponadto mają zdolność neutralizowania naładowanych dodatnio wolnych rodników.

„Najlepsze obuwie, to brak obuwia”– Hipokrates

Uważność i kontakt z naturą

Chodzenie boso uczy uważności. Ja poczułam to najsilniej podczas spacerów po lesie. Inaczej stawiam stopy jak idę po małych kamykach, inaczej jak stąpam po mchu, czy miękkiej trawie. Patrzę, żeby nie zniszczyć małych pajęczyn na jagodowych krzaczkach i gdzieś z tyłu głowy mam poczucie, że mogę zaraz się spotkać z jakimś małym leśnym zwierzakiem. Czuję, że mam bardzo bliski kontakt z Ziemią i z naturą, co sprawia, że bardzo się relaksuje i „czuję więcej”. Oprócz masażu stóp i odprężenia, to również dla mnie swego rodzaju „duchowe doświadczenie”, więc pod tym względem również pokochałam bose spacery.

Zalety chodzenia boso w punktach

  1. Poprawia biologiczny rytm snu i jego jakość.
  2. Wzmacnia odporność organizmu.
  3. Redukuje stany zapalne (istnieje ścisły związek między zapaleniami i przewlekłymi chorobami).
  4. Redukuje stres i relaksuje.
  5. Podnosi poziom energii.
  6. Przyspiesza gojenie się urazów.
  7. Pomaga pozbyć się bólów głowy.
  8. Poprawia krążenie i ciśnienie krwi.
  9. Zapobiega bólom w plecach, krzyżu, ramionach i mięśniach nóg.

Jeżeli chcecie jeszcze zgłębić temat polecam artykuły i filmy:

 

Co sądzicie o chodzeniu boso? Praktykujecie, a może chcielibyście zacząć? Dajcie znać w komentarzach jakie macie podejście do tego sposobu podnoszenia odporności, relaksu i bliskiego kontaktu z naturą. 

Veganama Opublikowane przez:
  • No to trzeba spróbować!

  • Uwielbiam chodzić boso, choć po śniegu jeszcze nie próbowałam 😉 I od zawsze muszę dyskutować z rodzicami i dziadkami, że moje zimne stopy są po prostu zimne, a nie dlatego, że biegam boso (w końcu dłonie też mam zimne!).
    Jeśli chodzi o hartowanie się w ten sposób to słyszałam już jako dziecko, od mojej babci. Sprytna z niej kobieta widać, bo po śniegu zdarza jej się chodzić 😉 Moje najzimniejsze doświadczenie to Morze Północne, co prawda był lipiec, ale woda i tak miała jakieś 7 stopni.

    Chodząc boso mam wrażenie, że czuję bardziej. Uwielbiam łaskotanie miękkiego dywanu, masaż jaki zapewnia mi plaża lub ściółka leśna. Te pierwsze chwile nad morzem, kiedy moje stopy są obmywane przez wodę i zapadają się w piasku. Natomiast najbardziej lubię chodzić boso, kiedy jesteśmy w naszej górskiej chatce letniskowej (stary dom pogóralski z bali na zboczu góry, z widokiem na Babią ;)). Wyjść rano z kubkiem kawy na trawę pokrytą rosą. Przejść się ścieżką nad strumień. W lecie czuć rozgrzane deski tarasu, a potem chłód ciągnący od podłogi w chacie. Tam buty ubieram tylko kiedy opuszczam teren chatki (jednak nie chcę ryzykować kontaktu ze żmiją, a trawa potrafi być bardzo wysoka) albo wieczorami, kiedy robi się już chłodno i czas się nieco ogrzać.

    • Oooo nigdy nie kąpałam się w Morzu w zimnej porze roku, jednak w zeszłym roku zaliczyłam zimne jezioro i było ciekawie 😛

      Babcia mądra kobieta, tylko z niej brać przykład Kasiu 🙂

      Wspaniale napisałaś o tych odczuciach, kiedy chodzisz boso. Ja mam dokładnie tak samo. Każda powierzchnia jest inna, daje inne odczucia. Stara górska chatka letniskowa brzmi jak marzenie 😀 Och rany wizualizuje sobie to Wasze miejsce 🙂 Latem u nas również uwielbiam chodzić po rozgrzanych deskach na tarasie 🙂

      Co do zwierzaków, to mieszkanie w lesie też mnie nauczyło, że należy być ostrożną z tym chodzeniem bez butów, szczególnie, kiedy zapuszczasz się bardziej w las 😉

      • Piotr Olszówka

        Prawdę mówiąc od 20 lat nie noszę butów poza miastem. W ciągu tego czasu skaleczyłem się w stopę 4 razy – za każdym razem w domu 🙂 Leśne zwierzęta się nas boją i same pilnują, żebyśmy na nie nie wleźli… a poza tym przy spacerku boso patrzy się pod nogi odruchowo.

        • To prawda. Ja mam największe lęki przed wężami, pewnie wynika to z tego, że prawie całe życie mieszkałam w mieście, gdzie się ich tak dużo nie widywało… Z pająkami mam już lepiej 🙂

  • A jak chodzisz po domu? Mnie strasznie wkurzały twarde kapcie, teraz śmigam w takich robionych na drutach, ale na boso chyba bym nie dała rady, za zimna posadzka :c

    • Ja mam drewniany parkiet, więc jakoś mi to nie przeszkadza, ale jak jest bardzo zimno to zakładam ciepłe skarpety. W dzieciństwie mama ciągle kazała mi nosić kapcie 😛 Zresztą do dziś tak jest 🙂 Ale Marta rebel wyłamywała się i tak jest do dzisiaj 😉

      • Jakbym o swojej czytała ale już machnęłam ręką, widać podświadomie wie co dobre;)

  • bardzo bym chciała spróbować! jak będę w domu to polatam po ogrodzie boso, jak za czasów dzieciństwa, hehe <3

    • Cudownie, nie pożałujesz na pewno 🙂 Ja też już powoli zaczynam tęsknić za mięciutkim ciepłym wiosennym mchem 🙂

  • kaanna

    Ja również uwielbiam chodzenie na bosaka! Niestety praktykuje tylko w lato, gdyz zmarzluch ze mnie straszny… interesuje mnie bardzo temat hartowania. Od czego zacząć zeby sie przełamać? Masz jakies rady?:)

    • Podrzucam z miłą chęcią poprzednie wpisy o podnoszeniu odporności:

      http://veganama.pl/wzmacniam-swoja-odpornosc-przylaczysz-sie-cz-i/
      http://veganama.pl/wzmacniam-swoja-odpornosc-przylaczysz-sie-cz-2/

      Myślę, że warto to robić na wielu polach i oczywiście zacząć od kuchni. Ale oczywiście chodzenie boso również bardzo wskazane 🙂

      • kaanna

        Dzieki za linki! No wlasnie tak jak myslalam, trzeba by zaczac hartowanie od prysznicow, a ludzilam sie ze sa jakies mniej bolesne sposoby 😉
        Odpornosc mysle ze mam dobra, od kilku lat na nic nigdy nie choruje, odzywiam sie dobrze, sport itd. Aczkolwiek czasem (hmm czesto..) nie moge sobie poradzic z uczuciem zimna. Dlatego pomyslalam o hartowaniu 🙂

        • Świetny pomysł 🙂 Trzymam za Ciebie kciuki. Ja największy zmarzluch chodzę po śniegu, więc wszystko jest możliwe 😉

    • Piotr Olszówka

      Moja małżonka kiedyś po prostu zdjęła buty na mrozie i przebiegła boso po śniegu około 150 metrów z piskiem (wydawanie dźwięków dodaje energii :-)) Generalnie – ilu ludzi tyle sposobów na początek. Najlepiej zacząć od systematycznych spacerów boso po lesie – latem. Nie przerywać ze względu na jesień czy deszcz… tylko iść co tydzień lub częściej na spacerek. Nie musi być bardzo długi, chociaż im dłuższy tym skuteczniejszy. I tak samo, jak śnieg spadnie. Ja pewnego lata postanowiłem założyć buty jak zmarznę… i nie zmarzłem nawet w lutym. Nasze „zmarznięcia” w dużej mierze pochodzą z głowy a nie z zimna. Dopóki nie wychłodzimy całego organizmu – nie zmarzniemy. Zatem ciepłą kurtka + brak butów i rękawiczek jest całkiem OK metodą hartowania

      • Hehe ja też lubię wydawać dźwięki podczas biegania po śniegu na bosaka 😀 Uwielbiam chodzenie po deszczu, a latem bajka, jakbym mogła to bym butów nie zakładała 😀

        Bardzo podobają mi się Twoje słowa : Nasze „zmarznięcia” w dużej mierze pochodzą z głowy a nie z zimna 🙂

  • Marta Bartosiewicz

    Wiesz, że lubię bardzo 🙂 zimą jeszcze nie próbowałam. Nie było okazji 😉

    • Wiem, wiem 🙂 Może pod koniec roku spróbujesz 😛 To naprawdę przyjemna sprawa 🙂

  • Ogólnie znałam teorię że chodzenie boso jest dobre i korzystne ale przybliżyłaś mi jego zalety w konkretnych punktach i czuje się przekonana:) mam nadzieję że będę mogła zaznać takich radości po przeprowadzce! A póki co mogę chodzić boso po domu, co w sumie całkiem często robię:)

    • No pewnie 😀 Wtedy się uzależnisz 🙂 Sama radość rano z kubkiem herbaty pochodzić po trawie 🙂

  • Elwina | Cukropuch.pl

    Jak ja bym tak chciała 🙂 Tylko jak w tym betonowym Krakowie…

    • Chociażby po domu zacznij, a jak tylko jest okazja na zewnątrz to działaj powolutku 🙂 Na pewno w porze wiosenno letniej będziesz miała więcej możliwości, wakacje, krótkie wypady za miasto. Sama przyjemność i relaks podczas takich relaksujących chwil 🙂

    • Piotr Olszówka

      Cóż, jak jest upał w mieście to wbrew pozorom boso jest chłodniej. Buty (nawet klapki) grzeją cały czas a bosa noga chłodzi się przez chwil przy oderwaniu od podłoża. Poza tym można tez włazić w kałuże 🙂

  • Jej to coś dla mnie! Jestem zachwycona! Lubię chodzić boso ale teraz widzę, że powinnam znacznie częściej! Pozdrawiam 🙂

  • Michał Laszczyński

    Jeśli ma Pani facebooka to polecam w takim razie grupę Chadzam boso:
    https://www.facebook.com/groups/447433715387931/?fref=ts
    Grupa ludzi, którzy lubią chodzić boso i dzielą się swoimi spostrzeżeniami.

    • Bardzo dziękuje za zaproszenie 🙂

      • Michał Laszczyński

        A proszę bardzo. 😉 Ja najbardziej preferuję leśne i polne dróżki i ścieżki. Tej zimy również chodziłem parę razy po śniegu. Ale właśnie najbardziej podobają mi się klimaty leśne, aczkolwiek chodzę wyłącznie po dróżkach, zapuszczać się w gęstwinę nieco się boję z powodu kleszczy czy żmij. W każdym razie wolę bardziej te utwardzone nawierzchnie, nawet kamieniste, niż piasek. Po 2 tygodniach regularnego chodzenia boso takie kamieniste ścieżki nie stanowią większego problemu. Szkoda tylko, że tak ciężko ludzi do tego zachęcić, bo wbili sobie do głowy wiele mitów, że na każdym kroku czyha szkło, psie odchody, żądlące pszczoły i miliony bakterii, i najczęściej pukają się w głowy…

        • Ja również najbardziej lubię leśne ścieżki 🙂 Powiem szczerze, że ja mieszczuch nadal mam czasem obawy, żeby nie nadepnąć na jakąś żmiję czy węża, a takowe przychodzą do nas przed dom.

          To prawda, że stopy się przyzwyczajają, widzę to również po sobie, kiedy chodzę po małych kamyczkach przed domem 🙂

          • Piotr Olszówka

            Nie warto bać się tych wszystkich rzeczy w lesie – węże uciekają przed nami, doskonale czują nasze kroki i chowają się szybko. A kleszcze wcale nie siedzą w krzakach tylko dosłownie wszędzie, łącznie z alejkami w parku pod domem. I buty przed nimi nie chronią – kleszcz włazi po człowieku i szuka sobie odpowiedniego miejsca… zatem boso czy w butach – jesteśmy narażeni tak samo.
            A boso w lesie jest super.

          • Taaak z kleszczami wiem jak jest, nie raz zauważyłam, że wlazł na mnie w centrum Sztokholmu podczas spaceru po parku, także nie ma co tak demonizować tego lasu… Ale węże…pisałam niżej, mam spore lęki :/

  • Małgotrzata Kisielewska

    Genialne nigdy bym na to nie wpadła. Musze zacząć to praktykować bo ostatnio moje zdrowie szwankuje .

    • Gorąco polecam, ale zimą powolutku, żeby organizm miał czas na przystosowanie 🙂
      Teraz jest idealny czas na próby 🙂

  • Dado

    O tak, chodzenie na boso jest relaksujące. Uwielbiam chodzić szczególnie po deszczu po drogach polnych albo koło domu. A że mieszkam od pewnego czasu na wsi, więc jest gdzie chodzić 🙂 Czasami zdarza mi się chodzić na boso w miejscach publicznych np. po galerii. Każde podłoże to inne doświadczenie dla naszych stóp. Nie mogę jeszcze wyzbyć się do końca wstydu przed ludźmi, ich dziwnych spojrzeń. Po prostu jak się z kimś mijam staram się nie patrzeć na tą osobę.
    Od momentu, jak zacząłem chodzić częściej na boso tzn. od dwóch lat, praktycznie nie choruję. Ubiegłej zimy poraz pierwszy odważyłem się wyjść na śnieg – było całkiem nawet miło.
    Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, szczególnie tych pozytywnie zakręconych 🙂

    • Właśnie! Po powierzchniach po deszczu chodzi się wspaniale 🙂 Wow! Podziwiam za chodzenie w miejscach publicznych. Ja mam jeszcze opory…

      Bardzo lubię zimowe spacery po śniegu i już nie mogę się doczekać 🙂