Buty z Pinatex’u

O Piñatex-ie dowiedziałam się przy okazji szukania alternatywy dla produktów z naturalnej skóry. Na instagramie znalazłam zdjęcia piñatexowych kopertówek i pomyślałam sobie, że chciałabym kiedyś spróbować jak „nosi się ten materiał”. Ucieszyłam się niesamowicie, kiedy Fairma Ethical Design dała mi możliwość wypróbowania butów portugalskiej marki Nae Vegan Shoes z Piñatexu przeznaczonych na chłodniejsze dni. Właśnie takich szukałam rok temu, niestety bez powodzenia. Większość outdoorowego obuwia, która mi się podobała była ze skóry, więc na leśne spacery chodziłam w kaloszach i ocieplaczach.

Czym jest Pinatex?

„Piñatex jest naturalnym, mocnym, uniwersalnym, miękkim, oddychającym, lekkim, elastycznym materiałem. Do jego produkcji nie potrzeba dodatkowych terenów (liście ananasa są produktem ubocznym przy uprawie owoców ananasa), nawadniania, nawozów czy pestycydów. Dodatkowo przy obróbce liści przygotowującej je do produkcji Piñatexu powstaje biomasa, nadająca się na organiczny nawóz lub bio-gaz. Zarówno obróbka liści jak i powstała biomasa przynoszą farmerom dodatkowy dochód. Produkcja tego oryginalnego materiału nie powoduje zanieczyszczenia środowiska.” *

Moje wrażenia

  • Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to minimalistyczne wykonanie. To lubię! Brak niepotrzebnych wstawek, dodatków, kolorów. Buty outdoorowe często nie podobały mi się właśnie ze względu na to, że za dużo się na nich działo. Te jakby stworzone idealnie dla mnie. Prosta forma, delikatne logo na języku, wszystko bardzo gustowne jak na tego rodzaju buty.
  • Mam dość wymagające stopy (stopa płaska wzdłuż i wszerz), więc z butami bywa u mnie różnie. Czasem mimo największej miłości do danych butów po prostu nie mogę ich nosić. Coś uciska, nie możemy się dopasować i klops. Byłam ciekawa jak będzie i w tym przypadku, ale po kilku leśnych spacerach i sesjach w terenie mogę śmiało napisać, że się polubiliśmy. Buty są wyścielone antyalergicznym i oddychającym materiałem przypominającym wełnianą wkładkę. Są bardzo ciepłe. Dobrze zawiązane chronią staw skokowy jak należy, a muszę na niego szczególnie uważać przez starą kontuzję.
  • Rozmiarówka jest standardowa w moim mniemaniu, może odrobinę większa. Ja noszę najczęściej 41, ale zdarza mi się, że buty bywają za ciasne (nawet w sportowych sneakersach). Botki ETNA rozmiarowo dla moich stop są idealne. Na stronie Fairmy znajdziecie tabelę rozmiarów do 36 do 46.

Pielęgnacja i czyszczenie

Kolor botków ETNA jest matowy, czerń wpada w szarość. Do pielęgnacji tego konkretnego modelu najlepiej używać czarnej pasty dla podtrzymania koloru. Po kilku spacerach w lesie, wystarczyło delikatne przetarcie ich wilgotną szmatką, a później pastowanie. Nie widzę jednak, żeby kolor się zmieniał. Ponieważ użytkowałam je dość intensywnie, w kilku miejscach na przodzie zrobiły się delikatne załamania, ale to jak najbardziej naturalna sprawa w każdych butach. Poza tym są jak nowe.

Warto?

Zdecydowanie tak! Jakość jest wysoka, buty są wygodne i ciepłe, wykonane etycznie i moim osobistym zdaniem są bardzo minimalistyczne jak na obuwie trekkingowe. Dla mnie wszystkie warunki zostały spełnione.

* Informacje od producenta
Wpis powstał we współpracy z Fairma Ethical Design.
Veganama Opublikowane przez:
  • firmę znam, bo w jej sandałach przechodziłam większość lata i zdecydowanie jestem zadowolona z moich pierwszych butów od nae. te zapowiadają się całkiem, całkiem – ja mam jesienno/zimowe od VegeterianShoes, które mamy stacjonarnie w Brighton, ale właśnie myślałam nad zakupem Dr. Martens z ich wegańskiej serii lub innych tego typu i stylu i sama mam mętlik w głowie, które wybrać, bo to jednak spory wydatek. W każdym razie, wolę teraz wydać więcej na dobrej jakoś buty, bo jest to zdecydowanie inwestycja na lata i bez okrucieństwa dla zwierząt 🙂

    • Też się zastanawiałam na Dr. Martens albo wegańską linią od Vagabond, ale na razie nie mam funduszy. Oddałam moje „przejściowe” butki do lumpa, więc na razie będę nosić głównie te od Nae. Zimno się robi, więc akurat! Zdecydowanie podzielam Twoje zdanie, warto inwestować w dobre obuwie i takie, które nosisz z czystym sumieniem 🙂

  • Monika Meska

    O! Pięknie. Narobiłaś mi „smaka” na te buty. 🙂

  • O! To mi narobiłaś „smaka” na te buty. Sama długo szukałam fajnych, wegańskich butów na zimę.

    • Ja też długo szukałam, chyba odkąd przeszłam na weganizm to nie mogłam ogarnąć tego tematu 😉

      • Marta, a mnie bardzo ciekawi jakie nosisz swetry po przejściu na weganizm. Pozbyłam się wszystkiego z akrylu, bo jest dla mnie sennym koszmarem, wełna do mnie z różnych powodów nie przemawia i jestem w lekkiej kropce. Mam wrażenie, że grube swetry z bawełny już nieistnieją (kiedyś miałam i sobie chwaliłam, bo się w nich nie gotowałam i wyglądały jak wełniane).

        • Bawełniane istnieją w lumpeksach 🙂 przynajmniej u mnie w mieście. Miałam jeszcze sweter z modalu i był przyjemny w dotyku, ale bardzo szybko się zeszmacił.

          • Wiskozowe są cienkie, chodzi mi o ciepłe na zimę. Wiskoza bardzo chłodzi i dla mnie jest ok jedynie na lato

          • Agnieszka, ja większość swoich swetrów w tym ciepłych golfów kupuje w lumpkach, to są różne bawełniane mieszanki najczęściej 🙂

        • Ala S

          Wiskozowe też są spoko ☺

  • Ech, niestety nie podoba mi się gnieciona faktura materiału. Ale dobrze wiedzieć, że to jedna z opcji. Przeglądam właśnie Fairmę i jest kilka fajnych, jesienno-zimowych modeli!

    • Do mnie właśnie ta faktura przemawia, ale rozumiem, że to kwestia indywidualnych preferencji. Mnie też kilka modeli kusi, ale zostaje przy tym co mam 🙂