6 tydzień po porodzie/ powrót do formy

6 tydzień, koniec połogu. Swoją drogą nie lubię tego słowa, no, ale na szczęście już nie będę go używać. To był tydzień wyjazdowy. Pisałam już o naszej podróży na Olandię. Było cudownie. Widoki niesamowite, szczególnie zachody słońca. Cisza, spokój, można było wypocząć. Wyjazd z dwójką dzieci, w tym jedno jest noworodkiem. Może się Wam wydawać, że w takich okolicznościach nie da się zrelaksować. Wiadomo, są pewne sytuacje, kiedy człowiek się zdenerwuje, ręce opadną i jest się zmęczonym. Jednak pomaga dobra organizacja, chusta do noszenia i wyrozumiały partner/mąż (mój jest na szczęście wyjątkowo cierpliwy). W podróży dzieci były bardzo spokojne, większość przespały. Tego obawiałam się najbardziej, że w samochodzie się pogryziemy. Przecież tyle godzin jazdy, przerwy na rozprostowanie nóg, jedzenie, karmienie. A wyszło całkiem nieźle. Na miejscu zwiedzanie głównie z Lili w chuście, a Matylda na nogach. To częściowo był błąd, bo jak się zmęczyła trzeba ją było nieść. Niestety w pośpiechu zapomniałam wziąć nosidła i trzeba było sobie radzić. Nauczka na przyszłość. Tak jak Matylda, Lili podróże zaczęła już w brzuchu mamy. Teraz kontynujemy lokalnie, ale z czasem będziemy zwiększać dystanse i odhaczać kolejne podróżnicze marzenia.siemaLILIANA

Waga/Wzrost

No jest „grubo”! Oczywiście żartuję! Lili waży już niecałe 5 kg. Z ciuszków w rozmiarze 56 już wyrosła. Nasz ulubiony śpioszek, który dostałyśmy od koleżanki Sylwii, jest już za mały. Teraz Lili nosi wszystko w rozmiarze 62. Ale jeszcze 62 centymetrów nie ma. Według moich pomiarów 57 cm. Baby Nest też już powoli zaczyna być na styk. Jeszcze używamy oczywiście, ale coś czuję, że do 4 miesięcy (taki czas używalności wyznaczył producent) nie dotrwamy.

Postępy

Co raz lepszy kontakt wzrokowy. Lili teraz wodzi wyraźnie wzrokiem za nami, obraca głowę jak słyszy nasze głosy. I co najważniejsze, uśmiecha się świadomie. Na początku myślałam, że robi to bezwiednie. Ale jak zrobiła to kilka razy kiedy do niej mówiłam czule i uśmiechałam się, to już nogi mi zmiękły. Odkąd zauważyłam, że tak jest codziennie rano po przebudzeniu, mamy takie „swoje rozmowy”, które zawsze kończą się jej uśmiechem.  No i co zauważyłam to mój głos ją uspokaja. Wystarczy kilka słów i największa rozpacz jest okiełznana.

Sen

Sen bez zmian. Nocne karmienia tak samo. Przez to, że zaczęłam kłaść się później spać już mam dokładny harmonogram jej karmień. Po tym porannym o 5:00, 6:00 mam około 2-3 h spokoju, więc mogę już sobie planować dzień.

Karmienie/Jedzenie

Bez zmian, apetyt jest spory. Kolek brak. Nadal nie jem soi w żadnej postaci. Ze słodyczami tak samo- zero. Na początku było mi ciężko, bo jednak lubię wege wypieki. Chyba samego procesu przygotowywanie i pieczenia mi brakuje. Chociaż jestem już na takim etapie, że słodycze mnie nie kuszą, więc może kilka razy zrobię coś słodkiego dla reszty rodziny. Na wakacjach nie ruszyłam żadnych lodów, czekolad ani ciasteczek. Jestem dumna z siebie, bo na wakacjach zawsze człowiek sobie pofolguje.

MAMA

Wymiary

94-74-91 Ku mojej wielkiej uciesze brzuch co raz mniejszy. Za to biust nadal ogromny. Produkcja mleka na najwyższym poziomie dla tego małego żarłoka.

Waga

65.5 kg, 5 kg do wagi przed ciążowej. Juhu! Ruszyło się. Najlepszym wyznacznikiem zmian są dla mnie spodnie. Już jest coraz mniej par w które nie wchodzę.

Blizna/Pielęgnacja

Już jest ok. Ból z poprzedniego tygodnia minął. Wydaje mi się, że to przez dźwiganie Matyldy tak sobie zaszkodziłam, więc teraz starałam się robić to jak najmniej. Jednak nosiłam Lilianę cały wyjazd, dużo chodziłam i zero bólu. To dobry znak na nadchodzące tygodnie, bo chce już niebawem zacząć biegać. Poza tym blizna wygląda już coraz lepiej. Jest jeszcze minimalnie opuchnięta i czerwona.

Samopoczucie

Bardzo dobrze! Ten nasz wyjazd na Olandię maksymalnie mnie zrelaksował i pozwolił się zastanowić nad paroma rzeczami. Spokojne wieczory z książką i wsłuchiwanie się w szum morza podziałały na mnie kojąco. Jak dzieci szły spać to ja zabierałam się za myślenie o przyszłości, planowanie, rozpisywanie pewnych rzeczy. No taki już ze mnie planista (z wykształcenia nawet!), marzyciel.

Treningi/Ćwiczenia

Na razie nic, ale już w przyszłym tygodniu ruszam z bieganiem! A jakie ścieżki do biegania były na Oladnii. Bajka. Za rok na jesieni zapisuje się na zawody właśnie po tej wyspie. To musi być super sprawa!

Ubrania

No nie powiem, jest o wiele lepiej. Już nawet poszły w ruch spodnie z wysoką talią, za którymi tak tęskniłam. Oczywiście nadal moja figura pozostawia wiele do życzenia, ale już przykryta ciuchami jest jako tako. Duży biust trochę przeszkadza w noszeniu bardziej dopasowanych sukienek, więc jeszcze czekają, ale inne trochę luźniejsze już wygrzebałam z szafy. No i obcasy… Wróciłam do nich z ogromną radością. Kiedyś nosiłam zawsze i wszędzie, później praktycznie przestałam. Teraz nie będę nosić codziennie, ale postanowiłam zakładać kilka razy w tygodniu dla lepszego samopoczucia.

week6

Veganama Opublikowane przez:
  • Eva Juziuk

    Hej, lubię czytać Twój blog :). I chciałabym zapytać, dlaczego skreśliłaś wszystkie produkty sojowe ze swojej diety?

    • Hej Eva! Bardzo mi miło 🙂 Powiem Ci, że przestały mi smakować. Mleko sojowe, jogurty, serki, po prostu w pewnym momencie przestały mi podchodzić. Ale jeszcze je kupowałam, wybierając produkty ekologiczne. Później zaczęłam się trochę interesować soją, jej produkcją i wpływem na zdrowie i stwierdziłam, że z niej zrezygnuje (tym bardziej, że smakowo, jak pisałam nie byłam fanką).

      Aczkolwiek, nikogo nie namawiam, aby z niej rezygnował.

  • Eva Juziuk

    Hej Marta, super, dzięki za odpowiedź! Ja akurat też jestem matką karmiącą-weganką (4 tygodnie), i myślałam, że nie jesz soi z jakichś niepożądanych powodów czy skutków, że ma jakiś wpływ na mleko i dziecko…, dlatego pytałam.
    Dziękuję i pozdrawiam!

    • Jedynie jak dziecko ma alergię na soję, ale to pewnie już byś wiedziała jak spożywasz sojowe produkty.

      Zadania na temat soi są podzielone, warto poczytać rzetelne opinie. Moja dietetyczka nie jest przeciwna, zarówno w diecie matki karmiącej i małego dziecka. Nawet rozmawiałyśmy na temat mlek modyfikowanych na bazie soi i nie sądziła, że w naszym przypadku byłoby to coś złego.