6 miesięcy po porodzie/powrót do formy

6 miesiąc to był czas organizacji na nowo! Zdecydowanie miałam problem z ogarnięciem siebie i swoich obowiązków po powrocie do Szwecji. Zaczęłam naukę w nowej grupie na szwedzkim, zapisałam Matyldę do przedszkola i wróciłam do treningów biegowcyh Nike+. Poza tym w tym miesiącu wzięłam udział w Nike Women Week 2016, gdzie dostałam wycisk na zajęciach biegowych i wzmacniających brzuch. Skorzystałam również z dwóch treningów personalnych na siłowni, na których dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy o swojej formie i miałam okazję zrobić kilka ćwiczeń opartych na ciężarze własnego ciała (które bardzo lubię). Zaczęłam co raz mocniej myśleć o półmaratonie, bo zbliża się on wielkimi krokami. Treningi z coachem z aplikacji Nike+ robiłam regularnie, chociaż zdarzały mi się słabsze dni, kiedy odpuszczałam.

Do tego wszystkiego dochodzi fotografia, która jest dla mnie szalenie ważna. Jak pewnie widzicie po mediach społecznościowych zdjęć robię dużo. Praktycznie codziennie. Wiele z nich nie jest publikowane, ale moje umiejętności wciąż się zwiększają. Zarwane noce przynoszą efekty, jednak ciągle mam w planach nowe kursy i techniki, których chcę spróbować. Kocham to, co robię i każdą wolną chwilę poświęcam swojej fotograficznej pasji. W przyszłym miesiącu opowiem Wam więcej na temat nowych projektów, które planuję.

LilekLilek12

LILIANA

Waga/Wzrost

Lili mierzy 65 cm i waży koło 6,5 kg. Waga i wzrost praktycznie stanęły mimo wprowadzania stałych posiłków. Z perspektywy czasu już wiem, że miało to związek z poważnym kryzysem laktacyjnym jaki przechodziłam na przełomie szóstego/siódmego miesiąca. Pieluchy nadal 3, a ubranka 68 lub 74. Jak sobie porównuję dziewczyny, to z Matydlą było podobnie jeżeli chodzi o przybieranie na wadze. Też był moment, że to wszystko stanęło, ale tylko na chwilę.

Postępy

Aktywność ruchowa na najwyższych poziomie. Stopa w buzi codziennie. Oglądanie własnej ręki dookoła i wydawanie dźwięków jakby z nią rozmawiała. Do tego dochodzi pełzanie i turlanie się. W bardzo szybkim tempie potrafi przetransportować się w moją stronę, laptopa albo telefonu. To jej TOP 3. Są jeszcze książki, nie koniecznie dziecięce, które z wielkim zaangażowaniem lubi wkładać do buzi. Zaczęła również klęczenie i bujanie się w tej pozycji. Z dnia na dzień, robi to co raz dłużej i sprawniej. Trzymanie główki, podpieranie się na obydwu wyprostowanych rączkach na jednej również nie sprawia jej kłopotu. Gaworzy zdecydowanie więcej niż miesiąc temu. Wcześniej to były pojedyncze dźwięki, a teraz taki monolog potrafi trwać kilka minut. Nadal jeździmy w gondoli. Z Mati już w tym miesiącu przesiadałam się do spacerówki, ale przy Lili jeszcze nie widzę takiej potrzeby, szczególnie, że na spacerach zawsze śpi. Wystarczy wyjść na zewnątrz. Lilianę nosimy również obydwoje w chuście. Na nosidełko ergonomiczne jest za wcześnie.

Sen

Bez zmian, nadal śpimy razem. W nocy jedna pobudka albo żadnej. Jedynie pod koniec miesiąca było nerwowo przez kryzys laktacyjny. Poza tym w dzień Lili nadal śpi dość długo podczas spacerów i po posiłkach. Jest co raz bardziej aktywna, więc tych drzemek nie ma tak wiele jak na początku, ale jednak nadal jest ich sporo.

Karmienie/Jedzenie

Rewolucji jedzeniowych ciąg dalszy. Kolejne kaszki, kolejne warzywa, owoce. Wszystko jest zjadane do ostatniej łyżeczki. Akceptacja smaków 100%. Niejadek to nie jest jeżeli chodzi o rozszerzanie diety, ale coś zaczyna kręcić nosem na pierś i mam wrażenie, że pod koniec miesiąca miałam kryzys laktacyjny. To na pewno też ją denerwowało, bo zazwyczaj mleka było pod dostatkiem. W nocy szczególnie nie podobało jej się, że jest go tak mało. Byliśmy na wizytach u położnej i ona sugeruje podawanie mieszanki, szczególnie przez to, że Lili stanęła na wadze. Widzę, że nie do końca podoba jej się to, że jestem tak przeciwna mleku modyfikowanemu. Ona patrzy na centyle i widzi, że na wykresie waga stoi, więc wiadomo, że po podaniu formuły, waga pójdzie w górę. No, ale jeszcze walczę o laktację, nie poddaję się, bo pamiętam, że z Mati miałam podobny moment, chociaż ona inaczej reagowała na mniejszą ilość pokarmu. A no i co ważne na razie podajemy tylko przeciery, nie stosujemy BLW.

MAMA

Wymiary

91-71-89 Wiele się nie zmieniło. Nadal moim słabym punktem są boczki. Co do jędrności to widzę znaczną poprawę w okolicach pępka i ud. Myślę, że w przypadku tych dolnych partii ciała jest to związane ze zwiększoną intensywnością treningów biegowych. Mam wrażenie również, że tyłek nabiera lepszych kształtów, bo niestety przez ciążę ten rejon swojego ciała trochę zaniedbałam.

Waga

63 kg, 2,5 kg do wagi przed ciążowej.

Blizna/Pielęgnacja

Blizna już prawie niewidoczna. Jedynie w jednym miejscu jest zaczerwienienie. Nie odczuwam jej przy bieganiu, jednak mam gdzieś z tyłu głowy, że może się odezwać przy dłuższych wybieganiach.

Samopoczucie

Przez większość miesiąca bardzo dobrze. Jednak dał mi się we znaki koniec miesiąca, kiedy zaczęłam mieć kryzys laktacyjny. Jednak jak patrzę na to z perspektywy czasu to ten miesiąc był dla mnie bardzo pozytywny.

Treningi/Ćwiczenia

Po powrocie do Szwecji wróciłam do regularnego biegania, grupy biegowej Nike+ oraz na siłownię. Odbyłam zaległe treningi personalne, które dostałam wraz z zapisaniem się do SATS. Trener ewidentnie chciał, abym zdecydowała się na pakiet prywatnych treningów, ale nie byłam zainteresowana, więc wycisnęłam ile się da z tych darmowych. W testach sprawnościowych wyszły ewidentnie moje słabe strony. Brzuch i górne partie. Nogi, dzięki bieganiu, poradziły sobie całkiem nieźle. Jednak trener potwierdził mi, że jestem jeszcze krótko po operacyjnym porodzie i pełna sprawność, szczególnie mięśni brzucha, to jeszcze kwestia co najmniej 6 miesięcy, a nawet i dłużej. To mnie trochę uspokoiło, bo niektórych ćwiczeń jeszcze nie jestem w stanie zrobić (szczególnie tych, angażujących mięśnie brzucha). Cieszę się, że skorzystałam z tych treningów, bo poprosiłam go o skorygowanie mnie przy niektórych ćwiczeniach, które robię w domu. Przyda mi się to na przyszłość, gdyż chce wrócić do planu treningowego, który robiłam przed ciążą, a z siłowni zrezygnować.

Ubrania

Myślę, że pominiemy już ten punkt, przy 7 miesiącu, bo jeżeli chodzi o ubrania to już wiele się nie zmieni. Noszę wszystko co nosiłam przed ciążą. sukienki, spodnie, wszystko już pasuje. Cieszę się, że mogę już swobodnie zakładać ubrania z przed ciąży w tak krótkim czasie po porodzie. Myślę, że mogę powiedzieć, że jest to swego rodzaju nagroda, za dbanie o swoją dietę i aktywność fizyczną w ciąży i po porodzie, Ubrań do karmienia jak nie było, tak nie ma.

month-6-template

Veganama Opublikowane przez:
  • „Zdecydowanie miałam problem z ogarnięciem siebie i swoich obowiązków po powrocie do Szwecji.” SERIO?! jak śledzę Twojego bloga, czytam co robisz i ile robisz, dla mnie jesteś królową ogarnięcia, niedoścignionym wzorem! A na kolejne zachwyty nad zdjęciami to już brakuje mi słów 🙂

    • Noooo to była logistyczna porażka, a bałagan przez pierwszy tydzień jak nie wiem co! No, ale to tak jak po dłuższym urlopie, człowiek nie wie jak wrócić do rzeczywistości.

      Robię, robię dużo, ale wydaje mi się, że i tak ciągle za mało. Serio, chciałabym lepiej gospodarować swoim czasem. Jednak ciągle się tego uczę, to wymaga dużej dyscypliny, a rozpraszacze są wszędzie 😉

      Zdjęcia love! Zawsze i wszędzie, garb mi wyrośnie od noszenia aparatu na szyi, ale będę robić ile wlezie <3 Dziękuje Tosiu!

  • Matka, jesteś torpeda! Widać mega różnicę w wyglądzie 🙂 Czyżby na ustach Stokholm? <3

    Co do Twojego "nieogarnięcia" to zgadzam się z przedmówczynią.. chciałabym tak nie ogarniać 😉 ale rozumiem, że wypadłaś z jakiegoś swojego rytmu i powrót do niego wymagał czasu 🙂

    Lili jest przesłodka, rośnie jak na drożdżach ale wagowo widzę że podobnie idą nasze dziewczyny. Waga piórkowa 😉

    • Widać? Ja nie widzę 😛 Serio, to zdjęcie mnie rozczarowało hahaha Na ustach nowa pomadka Bare Minerals, o której Ci mówiłam 😉

      Tak dokładnie! To chciałam przekazać, nie mogłam wpaść w swoją rutynę, chociaż ciężko to nazwać rutyną, bo ciągle dzieję się coś nowego 🙂 Wiesz jak jest 😉

      Taaa, waga piórkowa, dziewczyny dbają o linię od urodzenia! A tak serio, to po prostu dobrze się odżywiają, to co mają ociekać tłuszczem 😉

  • Lili jest przepiękna! I bardzo podobna do swojej mamusi 🙂
    Cudnie wyglądasz i jestem pod wrażeniem, że dajesz radę wszystko tak fajnie łączyć, bo wydaje mi się, ze to nie lada wyzwanie. Trzymam kciuki, aby udało Ci się pobiec w półmaratonie 🙂 Chciałabym po porodzie choć w połowie Twoje sukcesy mieć 🙂
    Buziaki!

    • O jakie miłe słowa Kochana! Rozpływam się <3

      No nie powiem, bywa ciężko, bywa, że jestem zmęczona, ale też wiem po co i dla kogo to wszystko robię. Dziękuję za wiarę w moje możliwości, niestety mi jej czasem brakuje, ale przy ostatnich dłuższych wybieganiach odbudowuje swoją "biegową pewność siebie" 🙂

      Najdroższa mamusiu, będziesz miała i jeszcze więcej, wystarczy tylko chęci zamienić na działania i pozytywnie podchodzić do życia. Dasz radę bejbe 😀

      • Takie posty jak Twoje są potrzebne! Pokazują, że się da i wszystko jest w zasięgu ręki 🙂

  • Jakie piękne oczka! Liliana jest prześliczna! A Ty wyglądasz wspaniale, podziwiam za wytrwałość 🙂

    • Bardzo dziękujemy 🙂 Po tym miesiącu (i tym zdjęciu w poście) miałam lekki kryzys, więc cieszę się z takich miłych słów! Działam dalej 😀

  • Marta Bartosiewicz

    Gdzie te boczki? Nie widzę! A nie wpadłaś na to, ze masz mniej mleka bo wprowadziłaś stałe pokarmy? Hm? To przecież normalna kolej rzeczy, ze bedzie mniej o te porcje które Liliana zastępuje przcierami. No i jednak są one mniej kaloryczne niz mleko wiec nie bedzie szalonych przyrostów. Widzę, ze nawet w Szwecji tabelki biorą górę i mm trzeba wcisnąć. Żebym choc w części ogarniała tak jak Ty to bym była happy. Juz widzę, ze mnie rodzina nagabuje żebym cos zrobiła ze sobą 🙂

    • Haha, a ja widzę! To moja zmora 😛

      Wiem, wiem, to zrozumiałe przy wprowadzaniu stałych pokarmów.
      Niestety trafiłam na nawiedzoną lekarkę, która patrzy na wykresy i cyferki. To dłuższa historia, generalnie skończyło się szczęśliwie, ale nieźle nas nastraszyła.

      Motorek w pupce mam ostatnio hehe Ale jakoś daje radę 🙂 Ale rodzina nagabuje na aktywność fizyczną, czy coś innego?

      • Marta Bartosiewicz

        To dobrze, ze juz dobrze 😊 Ja tu ma naszym poletku codziennie walczę z takimi poradami, które rozwalają dziewczynom karmienie naturalne :/ chyba zajmę sie tym na pełen etat bo jest źle.
        Rodzina chyba myśli, ze sie pogrąże w matkowaniu i pytają czy mam zamiar zrobić cos ze swoim życiem bo dzieci dorosną itp. 🙂 A mi tak dobrze 🙂 wreszcie moge skupić sie na sobie, zwolnić i nie ganiać miedzy domem a pracą. Teraz widzę ile straciłam przy Kubie 🙁 No i mam czas zeby chociaż pomysleć o jskiejś aktywności fizycznej 🙂 choc na myśleniu sie nie kończy i cos tam działam nieśmiało (bo sie trochę wstydzę mojej żałosnej kondycji).

        • No właśnie! Może powinnaś, ja sama pewnie bym skorzystała gdybym była w Polsce. Jestem świadoma, że teraz przy Lili popełniłam trochę błędów i laktacje prawie zakończyłam. Jednak ta ostatnia sytuacja w szpitalu tak podkopała moją pewność siebie w tym temacie, że nie walczyłam. Może kiedyś Ci opowiem, jak emocje opadną.

          Korzystaj z tego czasu póki możesz, pamiętam jaka byłaś rozdarta między pracą a domem, a teraz pełnia szczęścia (widzę na zdjęciach na insta). Jeżeli chodzi o aktywność to chociażby było to 20 minut z Ewką albo krótki trening biegowy, ZAWSZE WARTO <3

  • Kolor włosów – fenomenalny!

  • Cotakpachnie?

    boczki? jakie boczki?!