36 tydzień

Stoi na stacji lokomotywa, ciężka, ogromna… Dalszy ciąg na pewno dobrze znacie. Tak się właśnie czuję w te upały. Nie, żebym narzekała. Lubię jak jest ciepło, jednak będąc już w 9 miesiącu ciąży, temperatury powyżej 30 stopni nie są już tak przyjemne. Dobrze, że brzuch mi się obniżył i lepiej mi się oddycha. Na wizycie kontrolnej dowiedziałam się, że główka Panny L jest już niżej, w miednicy, także mogę czuć większy nacisk na pęcherz. Tym razem byłam u innej położnej, bo moja wyjechała na miesiąc na wakacje. To się nazywa życie! Tak samo było z dentystą, którego polecił mi szef Arka. Chciałam zapisać się na wizytę, jednak gabinet cały lipiec jest zamknięty, więc musiałam skorzystać z ostrego dyżuru.

Tak, tak, niestety zeszły tydzień to nie był koniec moich przygód z zębami. W nocy z niedzieli na poniedziałek nie mogłam spać, tak bolał mnie jeden ząb. Już nie dziąsła, tylko dolna szóstka. Od czwartej do szóstej nad ranem czekałam jak na szpilkach, żeby pojechać na dyżur. Chciałam być od razu na otwarcie, więc przyjechałam trochę wcześniej. Jednak przede mną już było w kolejce z 5 osób. Czekałam na swoją kolej ok 1.5h. To było straszne, ból już był tak silny, że łzy same płynęły po policzkach. Okazało się, że mam ostre zapalenie zęba i musi być leczony kanałowo. Nie mogłam dostać standardowego znieczulenia, ze względu na ciążę. Dostałam nieobkurczające naczyń krwionośnych, które niestety nie działa tak samo mocno. Z tego powodu cały zabieg nie był przyjemny. Na szczęście największy ból minął. Jednak emocje były tak ogromne, że po przyjeździe do domu, płakałam chyba z godzinę w poduszkę. Inaczej jest jak idzie się do swojego zaufanego lekarza, który mówi w Twoim języku, a w poczekalni czeka bliska osoba. A inaczej jak samej, w obcym kraju, w obcym języku, w zaawansowanej ciąży, z szalejącymi hormonami, z mega bólem trzeba dać sobie radę.

Po opanowaniu złych emocji przyszedł czas na przyjemności. Odebrałam wózek dla dziewczyn, więc mamy już swój podwójny „czołg” w domu. Miałam przyjemność jechać nim na razie z zakupami, bez dzieci w środku i póki co robi pozytywne wrażenie. Przetestowałam go w supermarkecie i w autobusie. Jest ok. Ze skręcaniem jest bardzo dobrze, łatwo prowadzi się jedną ręką, co w mojej spacerówce nie zawsze się udaje. Hamulec działa super, także w autobusie, nawet na największych górkach i zakrętach byłam spokojna. Podbijanie przy wyższych krawężnikach też ok, chociaż zobaczymy jak będzie z dwójką dzieci w środku. Matyldzie podoba się w jej spacerowym siedzisku. Sprawdzimy jak będzie na dłuższym spacerze. Na pewno jest inaczej, bo jest wyżej niż w swojej spacerówce. Z tego co zaobserwowałam miejsca jest sporo, nie jest ściśnięta, ma dużą swobodę, nogi jej nie wiszą. Co mnie zaskoczyło, jak kupowałam wózek, powiedziano mi, że mam przyjść po 6 miesiącach na przegląd. Sprawdzą, czy wózek jest sprawny, czy nie zepsuła się jakaś część. W razie czego usterki zostaną naprawione. Ciekawe, mam zamiar z tego skorzystać, choć Arek mówi, że to może wiązać się z jakimiś kosztami. Ja mam wrażenie, że to w ramach gwarancji, mogłam się dopytać w sumie. Zobaczymy, człowiek uczy się przez całe życie!

36

 

  • Który to tydzień
    36
  • Waga
    74 kg, czyli 13,5 kg od wagi wyjściowej
  • Wymiary
    98-90-92, brzuszek się powiększa. Położna twierdzi, że rośnie w normie. Pokazała mi na wykresie wymiary brzucha i proporcjonalnie do upływającego czasu były w samym środku, czyli brzuszek ani za mały ani za duży, w sam raz.
  • Ubrania
    To był upalny tydzień, więc większość czasu przechodziłam w długich lekkich sukienkach i sandałkach. Przyszedł też czas na plażowanie, więc kostium kąpielowy poszedł w ruch. Nadal czuję się komfortowo w tym przed ciążowym, także na szczęście ominie mnie zakup nowego.
  • Rozstępy
    Nic nowego. Ciągle stosuję peelingi i smarowanie olejem kokosowym.
  • Zachcianki
    Po tym jak już przestał mnie boleć ząb, nabrałam ochoty na słodkie rzeczy. Dobrze się złożyło, że jest teraz tak duży wybór owoców!
  • Mdłości
    Zero
  • Ćwiczenia
    Siłownia! Jednak nie wiem, czy nie będą to już ostatnie treningi. Musiałam się pożegnać z rowerkiem stacjonarnym, bo na obydwu rodzajach już mi niewygodnie. Z rowerem w plenerze również już nie czuję się komfortowo ze względu na coraz większy brzuch. Pozostał mi orbitrek i bieżnia na którch jest jeszcze ok i trening siłowy. Zastanawiam się, czy nie przenieść tego na trening domowy. W końcu ciężarki mam, powinny wystarczyć na ten niecały miesiąc, który pozostał do porodu, a zawsze zaoszczędzę czas na dojazdy na siłownię. Poza tym powiedziano mi, że członkostwo mogę zawiesić w każdym momencie. Pochodzę jeszcze ten tydzień i zdecyduję.
  • Sen
    Poza początkiem tygodnia, kiedy dokuczał mi ból zęba, to nie najgorzej. Wiercę się i kręcę przed zaśnięciem, ale później już spokojnie. Pod koniec tygodnia zaczęłam wstawać do łazienki w nocy, więc już dzidzia musi nieźle mi naciskać na pęcherz.
  • Energia w ciągu dnia
    Lepiej niż w zeszłym tygodniu, choć wiadomo, jest jej coraz mniej. W tym tygodniu było upalnie, więc wysoka temperatura potęgowała zmęczenie. Coraz ciężej jest pogodzić codzienne obowiązki, opiekę nad Matyldą, ćwiczenia i bloga. Jakbym miała zbyt długie przerwy między postami, to zrozumcie, że to kwestia zmęczenia „materiału”.
  • Nastrój
    Początek tygodnia był ciężki, ale później zdecydowanie lepszy. Humor dopisywał, piękna pogoda, wykonane treningi na siłowni, wyprawka gotowa. Również wizyta u położnej uspokoiła mnie, bo wyniki z krwi były bardzo dobre, hemoglobina wysoko, cukier w normie. Tak samo z badaniami moczu i tętnem dziecka. Oby tak dalej!
  • Co mnie drażni
    Jak minął ból zębów, który nie dawał normalnie funkcjonować, bardziej doceniłam normalny stan rzeczy. Nawet ciążowe przemęczenie tak mnie nie denerwowało jak zazwyczaj.
  • Co mnie cieszy
    Najbardziej, że mam już dentystę za sobą. Niestety to nie koniec, bo z leczeniem kanałowym jest więcej zabawy, ale najgorszy ból za mną. Poza tym wyprawka już gotowa w 100. Wózek odebrany, torba niemalże spakowana. Ubranka uprane, suszą się właśnie na słoneczku. Tym razem chcę już mieć wszystko gotowe odrobinę wcześniej. Na szczęście do szpitala mam wziąć dużo mniej rzeczy, także chcę w tym tygodniu torbę już mieć gotową w całości.
  • Za czym tęsknię
    Za normalnym chodzeniem. W tym tygodniu włączył się tryb „bańka wstańka” i zaczęło mnie rzucać na boki. Dobrze, że w ostatnim miesiącu, z Matyldą jakoś wcześniej to nastąpiło.
  • Ruchy Panny L
    O wiele mniej, natomiast bardziej widoczne. Arek uwielbia teraz obserwować mój brzuch. Ja z resztą też!
  • Płeć
    Panna L
  • Przewidywana data porodu
    06.08.2015

M.

Veganama Opublikowane przez: