33 tydzień

Ten tydzień był dość intensywny. Codziennie gdzieś trzeba było pojechać, coś załatwić.

Zaczęło się od wizyty u lekarza i usg. Potwierdziła się płeć, więc sukienki i różowe śpioszki zostają! Panna L, rozwija się zdrowo, waży odpowiednio do swojego „wieku”. Także jestem spokojna i czekam na radosny finał.

Zakończył się pierwszy semestr nauki szwedzkiego, mieliśmy dwie ostatnie lekcje pod rząd, z czego jedną w pięknych okolicznościach przyrody, nad jeziorem. Następne zajęcia w sierpniu, tydzień po porodzie, ciekawe czy będę w stanie przyjść.

Poza tym włączył mi się syndrom wicia gniazda i powoli kompletuje coś na kształt wyprawki, choć wiele rzeczy mam już po Matyldzie. Ciuszków mamy pod dostatkiem na szczęście. Największym zakupem nie dającym mi spać jest wózek. Już sama nie wiem jaki byłby najlepszy. Myśleliśmy na początku o podwójnym jeden za drugim, już byliśmy zdecydowani na Baby Jogger City Select. Później jednak poobserwowaliśmy go u innych, poczytaliśmy i jednak nie. Zastanawialiśmy się również, czy jest w ogóle sens go kupować skoro ja mam zamiar dużo nosić w nosidle ergonomicznym, ale to rozwiązanie nie sprawdzi się od razu po cesarce.  Na spacery w większości przypadków będę chodzić sama. Panna M nie idzie do żłobka, więc najwygodniej byłoby mieć coś podwójnego. Pozatym Matylda jest wciąż „wózkowa”. Lubi sobie pospać w wózku, sama czasem do niego wchodzi i się kładzie. Mamy dylemat generalnie, ale najbardziej skłaniamy się ku „czołgowi”, czyli podwójnemu wózkowi jeden obok drugiego. Mamy dwójki maluchów, pomożecie? Jaki wózek polecacie dla rodzeństwa o niewielkiej różnicy wieku?

Druga sprawa to łóżeczko dla Matyldy. Jej obecne będzie dla Panny L, a dla starszej siostry trzeba już chyba kupić to większe. Sama nie wiem jeszcze jakie, ale chyba najlepsze są te z IKEA, które „rosną” razem z dzieckiem. Wydaje mi się to najrozsądniejsze i najsensowniejsze finansowo rozwiązanie. Poza tym jestem wielką fanką IKEI, lubie ich rzeczy, więc nawet jakby miało się skończyć na zakupie u nich, to będzie dobrze. Chyba, że macie jakieś sprawdzone hity, to piszcie!

33
33
  • Który to tydzień
    33
  • Waga
    73 kg, czyli 12,5 kg od wagi wyjściowej. Zajrzałam z ciekawości do poprzedniej karty ciąży i w tym samym tygodniu ważyłam 12kg więcej! O ludzie! Fakt, że waga wyjściowa była wyższa niż teraz, ale te liczny przerażają.
  • Wymiary
    95-87-94
  • Ubrania
    Ciągle nic ciążowego i tak już chyba pozostanie, bo do końca zostało już 1,5 miesiąca. Najlepiej czuje się w długich sukienkach w ciepłe dni i w leginsach w te chłodniejsze. W Szwecji teraz wyprzedaże, także kupiłam sobie dodatkową parę leginsów i sukienkę maxi w rozmiarze S! Nie chciałam kupować nic, co by mi się nie przydało po porodzie, więc się zdecydowałam, a że ceny -50%, -70% to już trzeba było wziąć.
  • Rozstępy
    Zero nowości, oby tak dalej!
  • Zachcianki
    Brak
  • Mdłości
    Brak, jednak pojawiły się duszności. Szczególnie w te upalne dni wieczorem dawały się we znaki. Męczące strasznie, człowiek sapie, dyszy, nic nie pomaga.
  • Ćwiczenia
    Siłownia i rower. Na siłowni, nadal ten sam trening, trochę więcej kardio, dodałam dla urozmaicenia symulator schodów. Niezły wycisk dla łydek! Poza tym nadal czuje się stabilnie i bezpiecznie na rowerze, także jeszcze wsiadam na krótkie przejażdżki. Teraz tak sobie myślę, że nie wiem jak mogłam w ciąży z Matyldą nie ćwiczyć.
  • Sen
    Trochę się pogorszyło, przez duszności i wiercenie się. Nie mogę sobie znaleźć odpowiedniej pozycji, bo albo niewygodnie albo duszno albo za gorąco. Otwarte okno w nocy spowodowało by ucztę komarów na moim mężu szczególnie, więc chyba muszę zainwestować w moskitierę. Zdarzyły mi się też niemal bezsenne noce, nie wiem czemu, może przez to, że za dużo myślałam o porodzie? Jednak wykorzystałam je na naukę szwedzkiego albo czytanie książki, także jakoś dałam radę.
  • Energia w ciągu dnia
    Różnie, bywały dni bardzo aktywne od rana do wieczora, a były takie, że miałam wyrzuty sumienia, że tyle rzeczy do zrobienia, a ja leże jak placek i nie mam na nic siły. Takie chwile są czasami potrzebne, więc starałam się nie nadwyrężać, jak organizm tego potrzebował.
  • Nastrój
    Ten tydzień to dopiero była sinusoida! Raz euforia, raz dramat. Jak zawsze siłownia, czy jakikolwiek ruch działał kojąco, ale generalnie było ciekawie z tymi moimi nastrojami. I to w ciągu dnia potrafiło się zmieniać kilka razy. Te hormony to niezłe wariaty!
  • Co mnie drażni
    Wszystko! Drobne pierdoły, oczywiście tylko chwilowo. Bałagan w ogródku, nierówno ustawione książki, oczywiście pogoda, która ostatnio bywa bardzo zmienna. Jakiś drobiazg i ja już cała czerwona ze złości!
  • Co mnie cieszy
    Nadal cieszę się, że nie mam skurczy. Mam nadal siłę i chęci na siłownię, co mnie również bardzo cieszy. Oczywiście również to, że już niebawem zobaczę Pannę L. Czuje takie podekscytowanie!
  • Za czym tęsknię
    Myślę, że wiele się nie zmieniło. Nadal tęsknie za pełną aktywnością, sprawnością i przed ciążowymi ciuchami. Podejrzewam, że tak już zostanie do końca, tylko im bliżej porodu, tym tęsknota będzie większa.
  • Ruchy Panny L
    Wyczuwam, rzadziej, ale jak już kopnie to zdrowo. Najgorzej jak w żebra, to od razu się prostuje. Nadal największe aktywności wieczorami i w nocy.
  • Płeć
    Panna L, potwierdzona na 100% na ostatnim usg. Moja kruszynka ważyła 1750 gr, czyli w normie. Rozwija się prawidłowo i jeżeli nadal tak będzie przybierać jak dotychczas, to powinna ważyć finalnie koło 3500 gr. Czyli bardzo podobnie do Matyldy, jak się urodziła.
  • Przewidywana data porodu
    06.08.2015

M.

Veganama Opublikowane przez: