3 tydzień po porodzie/powrót do formy

Kolejny tydzień, mama coraz sprawniejsza, więc powoli wraca do codziennych obowiązków. Na szwedzkim zaczął się semestr, więc trzeba się wziąć za naukę po dłuższej przerwie. Wróciłam też do częstszego gotowania, więc mam zamiar wrzucać więcej przepisów na bloga. Pod koniec ciąży i pierwsze dni po porodzie w kuchni rządził Arek. Teraz czas na mnie!

Z Lili coraz częściej wychodzimy na spacery. To jak na razie jedyna forma aktywności fizycznej jaką mogę uprawiać. Ale niesamowicie przyjemnie jest wchodzić pod górkę bez brzuchowego obciążenia i ciążowej zadyszki. Jak narzekałam na drogę do supermarketu, którą pokonywałam pod koniec ciąży z wielkim trudem, tak teraz to sama przyjemność. Babcia niebawem wraca do Polski, więc powoli organizuje się z opieką nad dwoma dziewczynami. Wózek mam już sprawdzony, miejsca na spacery też, pudełka na przekąski spacerowe zakupione, więc póki jest pogoda będziemy dużo czasu spędzać na powietrzu.

W tym tygodniu stała się rzecz, na którą czekałam kilka miesięcy, czyli w końcu wbiłam się w spodnie jeansowe! Super sprawa po tak długim czasie noszenia tych samych leginsów, sukienek i długich spódnic. Może dla niektórych nic takiego, ale ja już potrzebowałam odmiany. Jeansy uwielbiam każde. Krótkie, długie, obcisłe, luźne. Niesamowitą radość sprawiło mi same ich przymierzanie, a co dopiero jak gdzieś w nich wyszłam. Małe szczęścia! Moja figura nie jest idealna. Jeszcze dużo muszę nad nią popracować, żeby ukochane spodnie leżały jak należy. Ale jestem na dobrej drodze i staram się podchodzić do tego pozytywnie.

 

LILIANA

Waga/Wzrost

Nie mierzyliśmy jej w tym tygodniu. W przyszłym idę na wizytę do położnej i lekarza, więc zobaczymy. Ale tak jak pisałam wcześniej, nie mam jakiejś presji na przybieranie na wadze. Widzę, że ładnie rośnie, jest zdrowa, ma apetyt. Po ubrankach również widać, że jest coraz większa. Niektóre body w najmniejszym rozmiarze 56, są już na styk.

Postępy

Na razie bez zmian. Dźwiga główkę i coraz więcej obserwuje. Oczywiście nadal większość dnia śpi, ale jak już się obudzi to potrafi wpatrywać się w jakiś punkt bardzo długo. Najbardziej lubi czarno-biały plakat Go Vegan! Tak jest!

Sen

Snu w dzień nadal bardzo dużo, ale obserwowania też coraz więcej. Staram się do niej w dzień jak najwięcej mówić. Wiem, że jeszcze nie rozumie, ale jak słyszy mój głos, „czas czuwania” jest dłuższy. Wieczorem jak w zegarku o 22:30, budzi się i chce jeść. Z dokładnością co do minuty. Na szczęście częstotliwość karmień w nocy jest mniejsza, więc jako tako zaczynamy się wysypiać. Arek też już nie musi mi tak pomagać, bo już blizna mnie nie boli, także chociaż z naszej dwójki on ma więcej snu. Jestem bardzo zadowolona z Baby Nest. Niesamowicie wygodna rzecz, że też nie wpadłam na to przy Matyldzie. Lili rośnie jak na drożdżach, więc ciekawa jestem na ile nam starczy. Oby jak najdłużej.

Karmienie/Jedzenie

Lili je chętnie cały czas. Niewiele się zmieniło. Nie zasypia w trakcie jedzenia, nie trzeba jej namawiać do jedzenia. Zawsze trzeba ją odbić, bo inaczej jest niespokojna. Kolek brak. Podobno to ten czas, kiedy się zaczynają. Oby i tym razem nas to ominęło (Matylda nie miała). Ja oczywiście jem wegańsko, żadnych diet odchudzających nie stosuję. Jedynie trzymam się zaleceń od dietetyka dotyczących diety wegańskiej podczas karmienia. Jeżeli chodzi o noce, to są już trochę lepsze. Częstotliwość jedzenia się zmniejszyła. A może ja już się przyzwyczaiłam?  Nie, no, tak na serio, jest dobrze.

MAMA

Wymiary

96-76-91 Brzuch ciutkę mniejszy, reszta bez zmian. Pas poporodowy nadal noszę, ale lada moment będzie za duży. Niestety rzep już zapinam na końcu. Także ponoszę ile się da i trzeba będzie schować do szafy/sprzedać.
Waga

67 kg, 6.5 kg do wagi przed porodem. Coś zwolniło to moje chudnięcie, ale nic, pozostaje cierpliwie czekać.

Blizna/Pielęgnacja

Goi się ładnie, już jest coraz mniej widoczna i opuchlizna coraz mniejsza. Nie czuje już ciągnięcia podczas ruchu oraz siedzenia. Czasem zapomnę się na chwilę i coś dźwignę, ale zaraz zdrowy rozsądek podpowiada, żeby jeszcze się nie forsować.

Samopoczucie

Bardzo dobre. Babcia nadal u nas, ale już ostatnie dni. Mam niezłe wsparcie od niej i od Arka, więc mogę się organizować. Od wtorku zacznie się prawdziwe życie! Babcia wyjedzie, a Arek wróci do normalnego trybu pracy. Jestem na to przygotowana, ale myślę pozytywnie.

Treningi/Ćwiczenia

Na razie zero. Spacery, spacery, spacery. Jedyna forma aktywności. Nie chce się nadwyrężać. Delikatne ćwiczenia wprowadzę po 6 tygodniu. Chociaż korci mnie, żeby już…

Ubrania

Hurrraaa!!! Mieszcze się w spodnie! Nie we wszystkie rzecz jasna. Ale jest już kilka par w których czuje się komfortowo i swobodnie. Jaka to przyjemność założyć jeansy po tylu miesiącach. To nie ważne, że jest ciepło, ja codziennie muszę chociaż na trochę założyć spodnie. Tak się stęskniłam. Jak w tym sezonie letnim pokochałam długie sukienki, tak teraz potrzebuje odmiany. Akurat na zapowiadającą się wielkimi krokami jesień. Jeżeli chodzi o góry, to już mieszczę się we wszystko, chociaż preferuje te luźniejsze kroje. Niestety brzuch nie jest jeszcze taki jak bym chciała.

week3

Veganama Opublikowane przez:
  • Sylwia

    Jeszcze trochę i będzie kaloryfer 😉

    • veganama

      Tak jest plan 😀