3 lata na weganiźmie

Niedawno minęło 3 lata odkąd przeszłam na dietę wegańską. Co się zmieniło? Czy nadal chcę być weganką? A może już nią nie jestem? W dalszej części wpisu wszystko dokładnie Wam wyjaśnię.

Statystyki

Zobaczcie jak przysługujemy się środowisku i zwierzętom według kalkulatora opartego na dokumencie Cowspiracy. Moje 3 lata weganizmu to ocalonych niemalże 1100 żyjących organizmów. Może dla Was to niedużo. Ale wyobraźcie sobie, że mielibyście je wszystkie poustawiać obok siebie w swoim mieszkaniu. Zmieściłyby się? Ja miałam łzy w oczach jak po raz pierwszy zobaczyłam wyniki z tego kalkulatora (chyba z rok temu?). Zobaczcie również jaki wpływ weganizm ma na środowisko! Nadal uważacie, że Wasza jednostka i tak nie ma znaczenia w skali całego świata?

screen-shot-2016-11-11-at-10-07-21

Zdrowie mojej rodziny

Rewolucja żywieniowa w mojej rodzinie zaczęła się po porodzie Matyldy, za co będę jej wdzięczna do końca życia, To dzięki niej odkryłam dietę roślinną, która została z nami do dziś. To po przejściu na weganizm poprawiło się moje zdrowie, przestałam chorować co chwilę na choroby dróg oddechowych i miałam chęć do działania. Początki były niesamowite, aż ciężko mi było uwierzyć ile wstąpiło we mnie energii i jak „oczyścił” mi się umysł. Z czasem to spowszedniało, już nie czułam tego efektu WOW!, ale nadal jest ze mną ta moc! Jak sobie pomyślę, ile rzeczy robię teraz przy dwójce dzieci, to nie wyobrażam sobie tego wszystkiego z poziomem energetycznym sprzed kilu lat.

Jeżeli chodzi o dziewczynki jest podobnie. Tak naprawdę odkąd się urodziły (Matylda ma już ponad 3 lata, Lili ponad 1 rok) nie chorowały poważnie. Mati raz zdarzyła się grypa żołądkowa i jak poszła do przedszkola to podczas epidemii wirusowej coś ją pomęczyło dwa dni. Poza tym chorób brak. Pamiętam, że wyrzuciłam w pewnym momencie gruszkę do nosa, bo leżała nieużywana. Także rodziców, którzy się wahają o zdrowie dzieci wegańskich, mogę zapoznać z moim córkami.

14242324_1467137766636715_8145486657273786806_o
fot. Marta Moosiątko Streng

Nuda w kuchni?

O nie, nie Kochani. To, że książka Jadłonomii przerobiona nie oznacza, że nie ma tym świecie nic do odkrycia w wegańskiej kuchni. Czasem, kiedy krążymy wokół tych samych przepisów, zaglądamy do różnych kulinarnych blogów, książek kucharskich (nawet niekoniecznie wegańskich) i eksperymentujemy. Jestem pod wrażeniem co mój mąż potrafi wyczarować z niemalże pustej lodówki i kilku warzyw! A już nie wspomnę o ilości smaków smoothie, których jeszcze nie odkryłam. Powiem Wam zupełnie szczerze, że ciągle się uczymy. Obydwoje lubimy eksperymentować w kuchni i gdybyśmy tylko wygospodarowali więcej czasu, na blogu byłoby mnóstwo nowych przepisów. Ciągle namawiam Arka, żeby mi z tym pomógł (bo gotuje niesamowicie!), więc trzymajcie kciuki za moje zdolności negocjacyjne!

icecream

Moje ciało

Moje ciało odkąd przeszłam na weganizm przeszło znaczną metamorfozę. Nie chodzi tu o idealną sylwetkę, weganizmu nie traktowałam nigdy jako diety odchudzającej. Jednak przez dokonywanie świadomych wyborów i włączenie dużej ilość warzyw, owoców i kasz wygląd mojego ciała się zmienił. Do tego również doszedł lepszy stan cery i większa chęć na aktywność fizyczną. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że wszystko przez te 3 lata było idealne i na na moim stole królowała „czysta micha”. Zdarzyły mi się produkty przetworzone, gotowce, które mimo, że wegańskie miały koszmarne składy. Teraz widzę sama po sobie, że domowe zdrowe jedzenie działa na mnie najlepiej. Mój brzuch jest wówczas płaski, cera promienna i chce mi się ruszać. Już wiem jaki rodzaj sportu jest dla mnie najlepszy, jakie aktywności powinnam włączać codziennie. Myślę, że weganizm spowodował, że jestem bardziej świadoma swojego ciała. Ponieważ zaczęłam się interesować przyczynami moich dolegliwości, rozmawiać z lekarzami medycyny naturalnej, którzy patrzą holistycznie na organizm, teraz lepiej rozumiem swój organizm.

tattoooo

Niedobory?

A figa z makiem! Nie ma! Robię sobie badania regularnie i jest naprawdę dobrze. Jedynie nad witaminą D3 muszę popracować, bo jest trochę za niska (ale nadal nie jest to niedobór). Poza tym morfologia, hormony tarczycy, kreatynina, B12, kwas foliowy, ph moczu są w porządku. Robiłam również jakiś czas temu densytometrię (metoda obrazowania gęstości kości) i dzięki temu wiem, że uwapnienie kości mam bardzo wysokie. Takich dobrych wyników nie miałam przed przejściem na weganizm. Pamiętam jak chciałam oddać krew i po wstępnych badaniach w Stacji Krwiodawstwa powiedzieli mi, że powinnam iść prędko do lekarza i wyleczyć anemię. Załączam Wam ostatnie badania krwi jakie robiłam w Szwecji. Do tego miałam badany kwas foliowy ( 30 nmol/L norma 7-45) oraz witaminę B12 (334 pnmol/L norma 100-450).

wyniki1

Szufladkowanie

Przez te 3 lata spotkałam się z wieloma negatywnymi słowami na temat wegan. Przede wszystkim na pierwszy plan wychodziło krytykowanie osób, które nie jedzą w ten sposób. Jestem daleka od zaglądania komuś do talerza. Nie mnie oceniać, czy ktoś je mięso, nabiał, czy śmieciowe żarcie. Twoje ciało, Twoja sprawa, czym je karmisz. Było mi przykro kilka razy, kiedy spotkałam się agresją w dyskusji i skończyło się na łzach i nerwach, bo oczywiście broniłam wegan jako osób pełnych empatii i o wielkich sercach. Szkoda, że nie widać tego na forach wegańskich. Do dziś nie rozumiem tego doszukiwania się drobiazgów, żeby tylko komuś dopiec. Nie chcę przytaczać konkretnych przykładów, ale nie raz zadziwiał mnie poziom wypowiedzi niektórych osób. W takich momentach zastanawiam się, czy nie przyjąć postawy mojego męża, który nie je mięsa, nabiału i odrzuca wyroby odzwierzęce, jednak nie chce aby mówić o nim „weganin”. Twierdzi, że jest człowiekiem świadomym i świadomie dokonuje wyborów, bez nadawania sobie etykietek.

cera

Co dalej?

Tak jak napisałam powyżej, mam w głowie różne myśli, jednak wiem, że dieta roślinna i eliminowanie produktów odzwierzęcych to moja droga. Na ten moment z moich skórzanych butów pozostały jedynie drewniaki ze skórzanymi paskami, ramoneska (dojrzałam w końcu do jej sprzedania) oraz kilka swetrów i kapeluszy z domieszką wełny. Resztę bez żalu sprzedałam. Robię wszystko powoli, dlatego, że nie stać mnie, aby wszystko zastąpić wegańskimi odpowiednikami. Uważam, że tak jest najlepiej. Dla mnie weganizm nie jest czymś na pokaz i nie muszę się obklejać znaczkami i etykietkami VEGAN, żeby pokazać, że taka filozofia życia jest mi bliska. Poza blogiem toczę normalne życie, które chciałabym, aby powoli stawało się wolne od produktów odzwierzęcych, które towarzyszyły mi ponad 20 lat.

Są tu ze mną weganie? Ile miesięcy lub lat jesteście weganami? A może chcecie zostać, ale macie jeszcze obawy? Dajcie znać, że jesteście ze mną! <3

Veganama Opublikowane przez: