28 tydzień

Tydzień Warszawski! Przynajmniej częściowo. We wtorek miałam wylot. Podróż mimo krótkiego lotu (1 h 15 min), wcale nie trwała tak krótko. Z Tyresö musiałam przetransportować się do centrum miasta i dalej autobusem bezpośrednio na lotnisko Skavsta. Tym razem nie z Arlandy, bo tanie linie do Polski latają tylko ze Skavsty. Także chwilę mi zajął dojazd na samolot, jednak sama podróż była bardzo szybka. Zero opóźnień, turbulencji, piękna pogoda i wylądowałam. Sam lot zniosłam dobrze, musiałam się tylko przesiąść,bo trafiłam na „imprezowego” współpasażera. Bez wdawania się w szczegóły, stwierdziłam, że będzie lepiej przesiąść się 2 rzędy dalej, a skoro były miejsca przy wyjściu ewakuacyjnym, ku uciesze moich nóg, skorzystałam. Wspomnę tylko jeszcze, że przy kontroli bezpieczeństwa nie przechodziłam przez bramki elektromagnetyczne, tylko poprosiłam o rewizję osobistą i nie było z tym problemu zarówno w Szwecji jak i w Polsce. W ciąży ostrożności nigdy dość. Jak wyszłam z samolotu uderzyła mnie fala gorąca, jakbym wylądowała w jakimś kurorcie wakacyjnym! Akurat trafiła mi się piękna słoneczna pogoda, a jak wyjeżdżałam ze Sztokholmu było deszczowo, także miła niespodzianka. Jak tylko tata odebrał mnie z lotniska, zaczęło się załatwianie, jeżdżenie, spotkania. W te kilka dni miałam tyle wrażeń i spotkań, ze znajomymi i przyjaciółmi, że zastanawiam się skąd wzięłam na to siłę. Zaczęło się od wizyty u mojej ukochanej fryzjerki http://gretastorynews.blogspot.se/ i małych zmian na głowie. Ponieważ nie mogłyśmy zaszaleć z koloryzacją, ze względu na to, że nie chciałam używać farb z amoniakiem, rozjaśniłyśmy trochę włosy, ale jeszcze nie tak, jakbym chciała finalnie. Jednak z efektu jestem bardzo zadowolona. Później nastąpiła fala spotkań. Czasu było mało, a znajomych dużo, więc kiedy tylko to było możliwe, poumawiałam się w fajnych miejscach. To ten czas, kiedy już sporo znajomych ma dzieci, także poznałam również fajne kawiarnie przyjazne maluchom. W czwartek nadszedł dzień na który długo czekałam w ciąży, czyli brzuszkowa sesja zdjęciowa. Miałam taką z Matyldą w brzuszku i tym razem zdecydowałam się u tej samej fotografki na zdjęcia ciążowe. Jest to wspaniała pamiątka. Do dziś sięgam do albumu. Miło wspominam ten czas i samą sesję. A wybrane fotografie wiszą w ramkach na ścianie w domu. Tym razem chciałam, żeby sesja była bardziej spokojna, romantyczna i żeby było dużo bieli. I tak było! Sesje zrobiłyśmy na pięknej łące, były wianki, białe zwiewne sukienki i delikatnie rozwiana wiatrem fryzura. Dostałam na razie trzy zdjęcia, ale już wiem, że cały album będzie piękny. Nie mogę się doczekać i oczywiście zamieszczę efekt końcowy na blogu. Polecam oczywiście fotografkę wszystkim przyszłym mamom i nie tylko, bo Olivia robi bardzo różnorodne zdjęcia. My robiliśmy również u niej zdjęcia Matyldzie jak była malutka. Tutaj znajdziecie kontakt do niej Olivia Konicka Photography. Podczas wyjazdu zrobiłam również badania krwi, o które prosiła mnie druga Pani dietetyk, u której brałam udział w badaniu. Skonsultuje wyniki z obiema Paniami specjalistkami i zobaczymy jak tam moje ciążowe odżywianie.

28
28
  • Który to tydzień
    28
  • Waga
    71kg, to już łącznie 10,5 kg. Mimo, że wydaje mi się, że to dużo, to po ciuchach strasznie tego nie odczuwam, oczywiście poza okolicami brzucha, bioder i talii.
  • Wymiary
    95-83-93 (zbliżamy się do stówy hehe)
  • Ubrania
    Na tydzień warszawski miałam ograniczony zestaw ubrań, bo leciałam z bagażem podręcznym. Na większość spotkań chodziłam w czarnej dopasowanej sukience i uwaga uwaga -nowych balerinkach Mel by Melissa. Wreszcie udało mi się znaleźć idealne czarne baleriny, a że jestem ogromną fanką gumowych butów, to bez zastanowienia kupiłam kolejne pachnące cudeńka. Poza tym długa spódnica (ostatnio jestem zakochana w długich sukienkach i spódnicach), t-shirt i krótka kurtka. Zero ciążowych ciuchów.
  • Rozstępy
    Żadnych nowych…
  • Zachcianki
    Brak
  • Mdłości
    Brak
  • Ćwiczenia
    Przed i po wyjeździe siłownia, ale już podczas odwiedzin w Warszawie odpuściłam. Ten czas był tak aktywny, że jakbym dodała jeszcze ćwiczenia, to bym padła ze zmęczenia.
  • Sen
    Bardzo dobrze, chyba eskscytacja wyjazdem była tak silna, że nie mogłam spać tak długo jak zazwyczaj i budziłam się codziennie koło 6:00.
  • Energia w ciągu dnia
    Super, dużo załatwiałam, latałam, po Warszawie ile się dało.
  • Nastrój
    Cudowny, nie dość, że piękna pogoda, to spotkania ze znajomymi i rodziną, naładowały mnie pozytywnie.
  • Co mnie drażni
    Chyba tylko to, że na tak krótko przyjechałam. Stęskniłam się za wszystkimi, miastem. Następnym razem koniecznie na co najmniej 2 tygodnie.
  • Co mnie cieszy
    Na pewno, że załatwiłam wszystko zgodnie z planem. Spotkania, zakupy, fryzjer, sesja. Ten wyjazd obfitował w same przyjemności, no może poza badaniem krwi hehe
  • Za czym tęsknię
    Za Arkiem i Matyldą. Chciałam, żeby byli tu ze mną. Na szczęście wiem, że sobie dobrze radzili. Mati jest przyzwyczajona do tego, że zostaje z tatą, ale jeszcze nigdy na tak długo. Dobrze to zniosła jak na pierwszą tak długą rozłąkę.
  • Ruchy Kropeczki
    Cały wyjazd byłam tak aktywna, że nie obserwowałam tak brzuszka jak zazwyczaj, ale jak tylko usiadłam, czy odpoczywałam trochę, dawała mamie kopniaki tu i ówdzie. Moja aktywna córeczka!
  • Płeć
    Nic się nie zmieniło, chyba. Mamy imię! Zdecydowaliśmy się na to, które podobało nam się już zanim dowiedzieliśmy się o ciąży. Mogę tylko zdradzić, że będzie zaczynało się na literkę L.
  • Przewidywana data porodu
    10.08.2015

M.

Veganama Opublikowane przez:
  • Arek

    To już chyba naprawdę *nie* jest kropeczka! 🙂

    • veganama

      Uwzględniłam przy następnym poście 😀