24 tydzień

Działo się, oj działo! To jeszcze okres świąteczny, więc spędzaliśmy czas z rodziną. Trochę zwiedzania, spacerowania, trochę odpoczynku, smakowania pysznych potraw (vege oczywiście!). Kiedy rodzinka pojechała, my zabraliśmy się przygotowania do wyjazdu na Majorkę. Początkowo plan był taki, aby wziąć jedynie jedną dużą walizkę dla mnie i Matyldy, a mąż miał spakować się w bagaż podręczny. Jednak później stwierdziliśmy, że może nie ma sensu się ściskać, w końcu chcemy i tak zrobić jakieś zakupy odzieżowe, może alkohol. Tym razem nie pakowałam się wrzucając rzeczy jak leci do walizki. Stwierdziłam, że jak ma być minimalistycznie to po prostu muszę zaplanować zestawy ubrań na każdy dzień. Przynajmniej spróbować. No i tak zrobiłam, zestaw plażowy, klapki, coś ciepłego na wieczór i tak sobie mierzyłam, sprawdzałam co do siebie pasuje, żeby nie brać za dużo. Fajnie, bo dzięki temu skompletowałam niezłe zestawy ubrań. Praktycznie nie brałam ciążowych rzeczy oprócz jednej pary leginsów. Reszta rzeczy była standardowa, o dziwo nawet kostium kąpielowy w rozmiarze S, był dobry! Czyli jednak, aż tak źle z tą wagą nie jest. Jeżeli chodzi o ubrania Matyldy to zrobiłam podobnie, porozkładałam wszystko na podłodze, kompletując rzeczy w zestawy. Jak sukienka, to i coś do narzucenia na ręce, w końcu nie jedziemy w upały. 2 pary rajstopek na drogę, szare spodnie dresowe pasujące do wielu bluzeczek. Nawet nie wyszło tego tak dużo. Jednak nie miałyśmy nic na głowę i do kąpieli, więc wybrałyśmy się na zakupy. Trochę się nachodziłam, ale w końcu znalazłam zestaw idealny. Jednoczęściowy kostium kąpielowy i słomkowy kapelusik. Brakowało nam jedynie jakiś klapków, myślałyśmy o Crocsach, niestety rodzicom nie udało się kupić tych, które chciałam. W Szwecji też ich nie widziałam, więc stwierdziłam, że kupimy na miejscu. Zawsze w kurortach turystycznych jest tego pełno. Pakując przygotowane rzeczy do walizki stwierdziłam, że nie ma tego wcale tak dużo, ale to i lepiej, po co jeszcze na wyjeździe martwić się niepotrzebnymi rzeczami. Sam lot mieliśmy z lotniska Arlanda, więc mogliśmy dostać się tam komunikacją miejską z jedną przesiadką, bez dodatkowych kosztów. Jednak godzina była zabójcza. Lot był zaplanowany na 6:00, 2 h wcześniej trzeba było być na miejscu, od naszego mieszkania podróż komunikacją też chwile trwała, także mieliśmy wczesną pobudkę. Ale o tym wszytskim i o samych wakacjach w oddzielnym poście!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

  • Który to tydzień
    24
  • Waga
    68,5 kg ,czyli 8 kg od wagi wyjściowej.
  • Wymiary
    95-81-92
  • Ubrania
    W tym tygodniu rządziły sukienki. Najlepiej się w nich czuje ostatnimi czasy. Idealne gdy mieliśmy gości i dużo siedzieliśmy, rozmawialiśmy. Wygodna sukienka, nie krępująca ruchów to jest to. Na spacery i zwiedzanie leginsy ciążowe i moje ukochane buty a’la kowbojki, które były ze mną w poprzedniej ciąży, prezent od męża (siostra przywiozła hurrra)
  • Rozstępy
    Żadnych nowych
  • Zachcianki
    Brak
  • Mdłości
    Brak
  • Ćwiczenia
    T25 jak jeszcze byliśmy w Szwecji, tym razem zaczęłam program beta. Fakt, intensywniejszy niż alfa i dodatkowo są w nim ciężarki, ale to tylko dobrze mi zrobi! Na Majorce zaczęłam od siłowni (kardio i trochę treningu siłowego), jednak mam zamiar skorzystać jeszcze z zajęć jogi.
  • Sen
    Bardzo dobrze, nie wiercę się, nie kręce. Poprostu wysypiam się jak trzeba.
  • Energia w ciągu dnia
    Bywało różnie w tym tygodniu, zwiedzanie bywało męczące, w sensie samo długie chodzenie. To mnie trochę smuciło, bo uwielbiam spacerować, ale jak już pobolewało mnie podbrzusze, to nie było wyjścia, trzeba było odpoczywać i kończyć wędrówki. Taki zwariowany tydzień, dużo na głowie, pakowanie się na wyjazd, kupowanie na ostatnią chwilę rzeczy dla Matyldy, także mogłam poczuć się zmęczona.
  • Nastrój
    Bardzo dobry, cieszyłam się z odwiedzin rodziny, czułam podekscytowanie przed wyjazdem, także pozytywnie.
  • Co mnie drażni
    Może to, że już nie mam tyle energii ile bym chciała, ale staram się to zaakceptować, a może to tylko chwilowe i jeszcze siły witalne wrócą?
  • Co mnie cieszy
    Przede wszystkim, że odwiedziła nas rodzina, że mogliśmy porozmawiać, pospacerować, dziadkowie mogli zobaczyć wnuczkę. Poza tym radość, że w końcu jedziemy na wakacje. Dawno nie byliśmy, więc podekscytowanie było jeszcze większe.
  • Za czym tęsknię
    Wybierając rzeczy na wyjazd zatęskniłam trochę za swoją figurą sprzed ciąży i ubraniami, które wtedy nosiłam.Niestety spodnie z wysokim stanem i obcisłe sukienki musiały zostać na dnie szafy.
  • Ruchy Kropeczki
    Czuć, są bardzo intensywne, podczas lotu samolotem tylko podczas startu i lądowania czułam słodkie kopniaki. Poza tym lot bardzo spokojnie zniosła moja dziecinka.
  • Płeć
    Dziewczynka
  • Przewidywana data porodu
    10.08.2015

M.

Veganama Opublikowane przez: