2017 dzięki!

Na początku 2017 roku wybrałam sobie jedno słowo, które miało towarzyszyć mi przez cały rok. Było to „feel” i to właśnie podążanie za swoimi uczuciami i wnętrzem miało być dla mnie drogowskazem przy podejmowaniu wyborów i zakładaniu nowych celów. Postanowiłam, że przejdę przez wszystkie najważniejsze wydarzenia, sukcesy i porażki, życiowe lekcje w minionym roku i powiem Wam, czy faktycznie byłam wierna swoim uczuciom cały ten czas.

W ciągu tych 12 miesięcy stawiałam sobie sporo wyzwań. Wzięłam udział w filmie dokumentalnym, zrobiłam rękaw (już wygojony!), przebiegłam półmaraton i zaczęłam uczyć się fotografii po szwedzku. Na niektóre wyzwania potrzebowałam więcej czasu, ale zawsze podejmowałam próbę, chociażbym miała ponieść porażkę przy pierwszym podejściu. To mnie wiele nauczyło, przede wszystkim, że pewnych rzeczy się nie przyspieszy. Na te najbardziej wartościowe trzeba wielu godzin pracy, wyrzeczeń i często nieudanych prób. Często, kiedy zbiera mi się na jęki i narzekania na swój los, dostaje kopniaka od Marty Moosiątko i staję do pionu.

Fotografia

W tym roku niemalże każda sesja była dla mnie wyzwaniem. Ślub w Brukseli, zdjęcia poślubne w Szwecji, sesje wizerunkowe, ciążowe, jogowe, a na koniec roku intensywna praca w studiu z modelkami i pierwsze próby z analogami przeróżnymi. Zainwestowaliśmy z Arkiem w nowy sprzęt, komputer, to były spore wydatki. Cieszę się, że mąż tak bardzo wspiera i rozumie moją pasję.

Poszłam do szkoły uczyć się fotografii. Chciałam tego bardzo, czułam, że to będzie dobra decyzja. Zebrałam w sobie całą siłę, żeby na interview mówić po szwedzku, pokazać, że mogę, że mi zależy. Dostałam się. Początki były ciężkie. Płakałam nie raz wracając do domu autobusem. Byłam jedyną osobą w szkole, która nie mówi płynnie po szwedzku, ale wiedziałam, że to nie może mi przeszkodzić w osiągnięciu celu.

Ludzie

Powinnam dodać dobrzy ludzie. Wiele im zawdzięczam w tym roku. Cieszę się, że w słabszych momentach przyjaciele byli ze mną. Nie odsuwali się, wspierali dobrym słowem, wirtualnym przytulasem, wspólną kawą i wygłupami do łez. Nie strzelali fochów, że nie mam czasu, że czasem się nie odzywam. Wiedzieli dlaczego tak się dzieje, nie musiałam nic mówić i się tłumaczyć. Dziękuję każdemu kto pojawił się w moim życiu, chociażby na chwilę. Nawet jeżeli nie został ze mną na dłużej, to wniósł coś w moje życie.

 

Sport

Sport uczy pokory. Mnie niecierpliwca szczególnie. Cała przygoda z półmaratonem pokazała mi, że jak chcę to mogę. Chociaż kłody pod nogi, kontuzje, bóle i blokady w głowie, dam radę. Przebiegnięcie półmaratonu było dla mnie przełomowe. Pokazało mi to również jak aktywność fizyczna jest bardzo ważna na co dzień. Kiedy zaczęłam naukę w szkole, już nie trenowałam tak regularnie. Siłownia rzadziej, bo za daleko, pozostawały treningi w domu z aplikacją. Jednak czegoś mi brakowało, straciłam tę energię, którą miałam jak biegałam i chodziłam z rozpisanym treningiem na siłownię. Zrezygnowałam z miejsca w którym dotychczas ćwiczyłam i zapisałam się do nowego klubu tuż pod moją szkołą. Teraz nie mam wymówek. Marta Wellbelicious mocno namawiała mnie od miesięcy na praktykowanie jogi. To próbuję.

Podróże

Chciałam się pożalić jaka to ja biedna, że nie podróżowałam zbyt wiele w minionym roku (a podróże są dla mnie bardzo ważne). Jednak podliczyłam miejsca w których byłam w zeszłym roku i zawstydziłam się, że taką głupotę chciałam napisać. Może i nie podróżowałam na drugi koniec świata, ale jak na tryb życia jaki prowadzę w tym momencie to było tego całkiem sporo. Jestem wdzięczna za wszystkie miejsca, które odwiedziłam. W dużej mierze dzięki przyjaciołom i znajomym. Po Cambrigde jeździłam rowerami z Angeliką i Arkiem (którzy surfują teraz w Australii), odwiedziliśmy też deszczowy Londyn. W Brukseli robiłam sobie treningi biegowe koło Parlamentu, a Marta Wellbelicious oprowadziła, po tym mieście jak najlepszy przewodnik. W Szwecji z Arkiem i dziewczynami, kiedy tylko był wolny weekend, pakowaliśmy samochód i zwiedzaliśmy nowe zakątki na „własnym podwórku”. Widzieliśmy łosie i byliśmy na pięknej piaszczystej plaży. W Polsce byliśmy wszyscy razem (pierwszy raz na promie), często samolotem latałam również sama. Trochę pracowałam, a dzięki pracy poznawałam nowe miejsca, nowe miasta w Polsce. Było i morze z przyjaciółką i góry z dziewczynami z PiggyPEG. No matka, nie narzekaj! W minionym roku było dużo spontana, w nadchodzącym chciałabym trochę więcej zaplanować, ale też bez ciśnień,

Zdrowie

Cieszę się, że w końcu wzięłam się za badania. Takie odkładane długo, bo drogie, bo się boję wyników. Ale warto było. Testy na alergie pokarmowe, regularne badania krwi, wizyty u naturopaty zapewniły mnie, że mam się całkiem dobrze, ale też nad pewnymi rzeczami muszę bardziej popracować. Szczególnie nad poziomem stresu w życiu. Końcówka roku pokazała mi dobitnie, że jak tak dalej pójdzie to przyplącze się do mnie coś niedobrego. Rozmowa z Martą Wellbelicious (dyplomowanym coachem wellness) i ostrzeżenie przed wypaleniem, które leczy się bardzo długo, wstrząsnęło mną na tyle, że postanowiłam podjąć walkę z moim największym wrogiem, STRESEM. Teraz chociaż pracoholizm i perfekcjonizm woła, znajduję czas na rzeczy, które powodują, że się wyciszam. To moje jedyne postanowienie na nowy rok. Jak o to zadbam, reszta się ułoży.

 

Nowy rok nowa ja?

Haha nie… No wiem, wyśmiewam się z tego tekstu kolejny rok. Ale tak mogłabym podsumować 2017. Zmieniłam się bardzo i nie chodzi o fizyczność (waga mi się trzyma mniej więcej tak samo cały czas). Moje wnętrze się zmieniło. Czasami bolało, nie było łatwo, ale zmiany takie właśnie są. Nauczyłam się bardziej akceptować siebie, doceniać siebie. Nie jest jeszcze tak jakbym chciała, ale jest lepiej. Wiem jakie są moje mocne strony (w końcu to napisałam!) i je pielęgnuję. Nauczyłam się pracować nad słabszymi (z różnym skutkiem, ale do przodu). Jestem wrażliwa i w końcu to w sobie pokochałam i zaakceptowałam w pełni. Nie jestem idealna i nie chcę być, ale chcę pracować nad sobą, żeby być lepszym człowiekiem dla siebie i bliskich.

2018, czekam!

Veganama Opublikowane przez:
  • Piggy PEG

    A my czekamy na nowe, cudowne zdjęcia w 2018!

  • Cudownie napisana… Świadomość i akceptacja siebie to chyba najlepsze co może nam się przydażyć, a raczej nad czym możemy pracować.

    • Dokładnie, bez tego ciężko się idzie przez życie. Sama po sobie wiem! Już trochę się odbudowałam, ale jeszcze czeka mnie praca nad swoimi słabościami.

  • zapisuję sobie ostatnie zdanie bo niesamowicie mi się podoba „Nie jestem idealna i nie chcę być, ale chcę pracować nad sobą, żeby być lepszym człowiekiem dla siebie i bliskich.” <3 to zdecydowanie był niezwykły rok, tych lepszych i gorszych chwil, pozytywnych zaskoczeń, rozczarować, walki, zwycięstwa i upadków, ale przede wszystkim człowiek nigdy się nie poddawał, działał dalej i podążał za uczuciami, marzeniami, pasją i niech ten 2018 rok będzie jeszcze bardziej wyjątkowy kochana! wszystkiego dobrego dla Ciebie i całej rodzinki :* dziękuję, że tutaj jesteś i zawsze motywujesz mnie do działania słowami, przemyśleniami, tym co co robisz! ściskam! 🙂

    • Dziękujemy Daria <3

      Tobie również życzę samych sukcesów, spełnionych marzeń, nowych planów, odkrywania świata i…. nowych tatuaży 😛

      Cieszę się, że cały czas ze mną jesteś, wspierasz i kibicujesz! Ściskam najmocniej noworocznie!!