2 tydzień po porodzie/powrót do formy

W tym tygodniu poznajemy się lepiej. Zauważamy z Arkiem jak dziewczyny różnią się od siebie i nie tylko wyglądem. Lili jest zdecydowanie bardziej ruchliwa, silna, ma bardzo duży apetyt. Jak już je, to dużo, nie męczy się od razu i nie śpi po chwili jak Mati. Praktycznie po każdym karmieniu ją odbijam. Matylda jadła tak mało i powoli, że nie było co odbijać. Nie jest też taką przylepą jak siostra, potrafi bardzo długo spać sama w Baby Nest. W tym tygodniu miałyśmy wizytę u położnej. Zaproponowała, że przyjdzie do nas do domu, ale stwierdziłam, że najwyższy czas samej wybrać się z wózkiem na spacer. Poszłyśmy więc, bo to niedaleko. Wizyta była bardzo długa, aż Arek z mamą zastanawiali się, czy gdzieś później nie poszłam. Bardzo dużo informacji, wywiadu, rozmowy. Dużo materiałów dostałam również na papierze po angielsku. O karmieniu piersią, odżywianiu podczas karmienia, bezpieczeństwa w domu itp. Oprócz tego dostałam również coś na wzór książeczki. Wygląda podobnie do polskiej, tylko 5 razy cieńsza. Był w niej między innymi rozpisany harmonogram wizyt u położnej. Na początku tych wizyt jest bardzo dużo, jeżeli miałabym taką potrzebę, mogłyby być raz w tygodniu. Jednak ja stwierdziłam, że zadziałamy według rozpiski i następną wizytę mamy za 2 tygodnie i jest to spotkanie z lekarzem. Następnie jest wizyta, na której rozmawia się o stanie emocjonalnym mamy, coś na zasadzie rozmowy z psychologiem (baby blues, depresja poporodowa, zmęczenie). Chyba można z tego zrezygnować o ile nie ma się ochoty na taką rozmowę. Dostałam też informację o bezpłatnych spotkaniach dla rodziców z dziećmi w klubikach (kilka razy w tygodniu) oraz zaproszenie do biblioteki w gminie i odebrania tam czegoś na wzór księgi/albumu dla dziecka. Jeszcze nie wiem jak to wygląda, bo nie odebrałam. Tak myślę, żeby może zrobić taki wpis o opiece nad dzieckiem w Szwecji (opieka medyczna, świadczenia, przedszkole, szkoła). Co Wy na to?

poranek

LILIANA

Waga/Wzrost

Na spotkaniu z położną wyszło 3810 gr i 53 cm. Nieźle nam rośnie mały głodomór. Zupełnie inaczej to wszystko wygląda niż z Matyldą. Teraz jesteśmy spokojni, nie ważymy Lili codziennie, nie ma presji na przybieranie na wadze. Z Matyldą były przeboje z żółtaczką, niedokrwistością, musiała przyjmować zastrzyki na zwiększenie ilości czerwonych krwinek, żelazo. Lekarze nas straszyli, że za mało przybiera, jest za nisko w centylach itp. Teraz mamy do tego zupełnie inne podejście, bo widzimy jak ładnie Mati się rozwija, ale jako „zieloni rodzice” mieliśmy stresujący początek. Z Lili na szczęście jest spokój.

Postępy

Nadal ciężko coś powiedzieć, ze względu na czas. To dopiero 2 pierwsze tygodnie. Jednak położna jak i my widzimy jak silna jest Lili. Dźwiga główkę cały czas, jest ruchliwa bardzo (ciężko jej zrobić zdjęcie). Powoli wydłuża jej się czas „czuwania” i zaczyna się punktowa obserwacja.

Sen

Dużo, dużo snu. Jednak chyba więcej w ciągu dnia niż w nocy. W nocy gastrofaza. Tylko przekręcam się z boku na bok na karmienia. Czasem się zastanawiam jak funkcjonuje w dzień po takich mlecznych imprezach nocnych. Mother power! Teraz sobie wspominam ile czasu wolnego i luzu było z jednym malutkim dzieckiem. Ile mogłam wtedy działać. Teraz zdecydowanie przydaje się wcześniejsze planowanie dnia. Kiedyś robiłam wszystko spontanicznie, a teraz już mogę dokładnie podać pory w których jest poranna kawa, spacer, drzemka, posiłki.

Karmienie/Jedzenie

Lili je chętnie cały czas. Niestety w nocy również. Były takie dwie pod rząd, że już myślałam, że wyjdę z domu i nie wrócę. Cały czas głodna. Pewnie zwiększyło się zapotrzebowanie na mleko i chciała sobie to wyregulować. Szkoda, że nie w ciągu dnia. Na szczęście teraz jest lepiej, choć karmienia nocne nadal są dość częste.

MAMA

Wymiary

96-77-91 Brzuch coraz mniejszy, choć nadal płaski nie jest. Boczki też zalegają. Pas poporodowy nosiłam rzadziej, bo już mniej mnie bolała okolica blizny i chciałam ją rozchodzić bez wspomagaczy. Nie wiem czy nie kupiłam za dużego niestety, bo rzep już zapinam na samym końcu. Kupiłam go według wskazówek producenta, ale teraz żałuję, że nie wzięłam mniejszego rozmiaru.
Waga

67.4 kg, 6.9 kg do wagi przed porodem. Powoli, powoli schodzi.

Blizna/Pielęgnacja

Goi się ładnie, choć nadal ta okolica jest opuchnięta, szczególnie po prawej stronie. Ciągnie mniej, ale nadal ból jest odczuwalny, głównie w trakcie siedzenia. Zauważyłam, że w 90 % pokrywa się z poprzednią blizną, jednak jest jedno miejsce gdzie jest jeszcze pozostałość starej. Nie smaruje jej na razie, ani nie naklejam plastrów póki do końca się nie zagoi.

Samopoczucie

Bardzo dobre. Wydaje mi się, że zawdzięczam to Arkowi. Bardzo mi pomaga we wszystkim, no i wspiera psychicznie. Dzięki mąż! Ogromną pomoc mam również od babci, która zajmuje się Matyldą. Aż boję się pomyśleć, co będzie jak pojedzie.

Treningi/Ćwiczenia

Na razie zero. Zwiększyłam za to długość spacerów. Coraz więcej i coraz dalej. Już sama wychodzę z wózkiem i biorę dziewczyny na ręce.

Ubrania

Góry już noszę normalne. Mieszczę się praktycznie we wszystko, poza jakimiś bardzo obcisłymi bluzkami, które za bardzo się opinają. Sukienki co luźniejsze też już zakładam. Na razie takie w których mogę karmić, z dekoltami. Jedynie z jeansami jest jeszcze średnio. Praktycznie wszystkie mam mocno dopasowane, więc w pasie nawet jak się dopnę to jest niewygodnie. Także żadnych jeszcze nie założyłam. Teraz w ciepłe dni zakładam sukienki, leginsy albo krótkie spodenki do jogi H&M. Są niezastąpione. Nosiłam je w ciąży na siłownię, a teraz na co dzień. Wyglądają jak zwykłe spodenki sportowe, ale mają wywijany pas, który zamiast wywinąć na biodra, podciągam wysoko na brzuch, co powoduje że ma się tak jakby krótkie spodenki ciążowe. 3 w 1. Spodenki przed ciążą, w trakcie i po, zawsze wygodne, zawsze dobrze wyglądają. Z tego co wiem, są ciągle dostępne w kolekcji.

week2

Veganama Opublikowane przez:
  • Westlie

    Jestem ciekawa czy kobiety weganki tyją mniej w ciąży niż kobiety wszystkożerne. W czym tkwi klucz? Ponieważ widzę, że waga u Ciebie wzrosła nieznacznie i super wyglądasz 😉

    • Dziękuje bardzo! 🙂 Myślę, że dużą rolę gra tu większa świadomość o zdrowym odżywianiu.Decydując się na weganizm, dużo się interesowałam, czytałam książki, rozmawiałam z dietetkami i lekarzami. W pierwszej ciąży jadłam wszystko i nie byłam zbytnio aktywna. Dookoła dużo osób mi mówiło, że ciąża to jedyny czas kiedy można sobie pofolgować, jeść za dwoje itp. Słuchałam i tak robiłam. Przytyłam dużo i ciężej było mi to zrzucić.W drugiej ciąży postanowiłam zadbać o racjonalną diętę, skonsultowałam się dietetykiem specjalizującym się w wegańskich dietach i zastosowałam zalecenia. Przytyłam mniej, po cesarce doszłam do siebie bardzo szybko. Ale będąc weganką również można dużo przytyć w ciąży (i nie tylko w ciąży). Przecież jest tyle wegańskich słodyczy, są frytki,niezdrowe przekąski.