2 miesiące po porodzie/powrót do formy

2 miesiące. Rany, jak to zleciało. Pamiętam, że jeszcze nie tak dawno, jak Matylda była była malutka, studiowałam każdy rozdział książki o rozwoju niemowlaków. Sprawdzałam, co dziecko powinno robić (wodzenie wzrokiem, zaciskanie rączki itp), jaką powinno mieć wagę, wzrost. Teraz nie mam na to czasu, a może to też kwestia, pewnego (krótkiego) doświadczenia. Byłyśmy z Lili na kolejnej wizycie u lekarza. Na szczęście wszystko wg niego jest w porządku i Lilianka rozwija się prawidłowo. Silna z niej dziewczyna. Ja również czuję się co raz lepiej. Wróciłam do aktywności fizycznej. Wreszcie! Na razie nie dla mnie ciężkie i długie treningi. Jednak uczucie po nawet krótkim i lżejszym wysiłku jest cudowne. Jesień jest piękna w tym roku, więc korzystamy ile się da, robimy dużo zdjęć i staramy się podróżować z dziewczynami, chociażby na wycieczki pod miasto. Niebawem planujemy podróż do Polski! Nie mogę się doczekać kiedy zobaczę dawno nie widzianych znajomych, kochaną przyjaciółkę i pospaceruję po Warszawie.
LLLILIANA

Waga/Wzrost

Liliana rośnie jak na drożdżach. Nawet jej nie muszę ważyć, żeby wiedzieć, że przytyła. Widać po ubrankach. Już przeszłyśmy na 62 cm i na większy rozmiar pieluch. Na zdjęciu widzicie nasz ulubiony bodziak, który odkryłyśmy dzięki cioci Kasi, uzdolnionej Pani fotograf!  Na wizycie u położnej dowiedziałam się, że Lili mierzy  59 cm  i waży 5,3 kg. Rośnie w normie wg centyli, ale już na to zupełnie nie patrzę po przejściach z Matyldą. Ile się nastresowałam tym, że jest nisko w centylach. Lekarze mówili, że chora. Robiliśmy badania moczu, krwi, usg brzuszka, cuda nie widy. A dziecko po prostu taką ma urodę/budowę. Szczupłe jest i tyle. Jak Arek. Dobrze, że w tym przypadku geny odziedziczyła po tatusiu!

Postępy

Uśmiech! Jak na zdjęciu powyżej, „SMILE” nie schodzi z buzi. Kiedy u Matyldy na początku trzeba było walczyć o każdą wesołą minę, tak w przypadku Liliany, buzia śmieje się cały czas. Wystarczy coś powiedzieć miłym głosem, nachylić się, połaskotać po brzuszku i jest cała rozpromieniona (i mama od razu też). Kontakt wzrokowy jest bardzo dobry. Wodzi wzrokiem za nami, przedmiotami, dźwiękiem. Poza tym jest bardzo ruchliwa. Nóżki i rączki w czasie „czuwania” ciągle aktywne.  Łapanie za moje włosy opanowane do perfekcji. Jak zaciśnie piąstkę to po włosach. Zawsze coś wyrwie, siłaczka. Chyba powinnam myśleć o częstszym ich wiązaniu, bo będę miała łyse płaty na głowie niebawem!

Sen

Sen u Liliany, zupełnie inny niż u Mati w tym okresie. Lili teraz przesypia już całą noc bez pobudki lub z jedną. Różnie. Ale nie mogę narzekać, że się przez nią nie wysypiam (tylko przez swoje przesiadywanie po nocach). W ciągu dnia już co raz dłuższe czasy czuwania. Jest ciekawska, więc porozgląda się, zrobi swój fitness, zje co nieco i idzie spać. Muszę się nacieszyć tym stanem. Widzę ile pracy jest przy Matyldzie, więc co to będzie z dwójką za jakiś czas!

Karmienie/Jedzenie

Nie zmieniłam nic w jadłospisie. Jak kolek nie było, tak nie ma. Żadnych kupkowo- brzuszkowych problemów również. Za mną jeden kryzys laktacyjny. Oj, jak ja tego nie lubię, a tym bardziej moje piersi! Już się bałam, że to koniec, ale przypomniałam sobie jak było z Mati. Przetrwałyśmy ten kilkudniowy ciężki czas, nie poddałam się i pokarm jest. Liliana nadal ma duży apetyt, ale jest silna, więc karmienie nie trwa długo. Dość szybko się najada.

MAMA

Wymiary

92-73-91 Trochę się zmniejszam. Czuję się lepiej w spodniach. Coraz mniej mnie obciskają. W okolicach talii, też widzę zmiany po ubraniach. Biust już wraca do normalnych rozmiarów, chyba „produkcja” mleka się ustabilizowała.

Waga

65 kg, 4.5 kg do wagi przed ciążowej. Szału nie ma, ale póki nie wezmę się za porządny trening, to nie mam na co liczyć. Te ostatnie kilogramy gubi się najciężej. Coś o tym wiem. Zresztą moim celem nie jest schudnąć za wszelką cenę do tych 60 kg, tylko odbudować mięśnie, ujędrnić skórę. Waga jest dla mnie mniej istotna, przynajmniej na tym etapie.

Blizna/Pielęgnacja

Już mam wrażenie, że wygojona. Jedynie zdarza mi się poczuć coś podczas biegania (przy podbiegach). Poza tym jest nadal zaczerwieniona, nie spuchnięta. Nic nie ciągnie.

Samopoczucie

Świetne! Z dziećmi sobie radzę, ale jest w tym bardzo duża zasługa Arka. Bywają ciężkie chwilę, kiedy chcę pogodzić opiekę na dziećmi, naukę, gotowanie, bloga, zdjęcia i inne codzienne czynności. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Jednak kiedy dobrze zaplanuję dzień i uda się pogodzić wszystko  jestem przeszczęśliwa.

Treningi/Ćwiczenia

Zaczęło się! Nieśmiało i powoli wróciłam do biegania. Ciężko na maksa. Pierwsze 2 km to była jakaś katorga! Myślałam, że wypluję płuca albo zemdleję. Powoli zwiększam długości biegów, ale widzę, że potrzeba mi dużo czasu na powrót do dłuższych dystansów. Próbowałam wprowadzić również ćwiczenia opierające się na ciężarze własnego ciała. Zrobiłam 3 treningi i przystopowałam. Czułam bliznę, więc stwierdziłam, że nic na siłę. Na razie skupiam się na bieganiu, a w listopadzie kończy mi się czas zamrożenia konta na siłowni, więc wracam do treningów z obciążeniem. Oczywiście zacznę od najmniejszych. Ponoć mam jeszcze 2 treningi personalne do wykorzystania (dostałam jak podpisywałam umowę), więc może ustalimy jakiś dobry plan treningowy, który pomoże mi przy bieganiu.

Ubrania

Jest dobrze. Bałam się, że brzuch/skóra na brzuchu będzie dość długo kiepsko wyglądała pod ubraniami. Nadal nie jest super płasko, ale jest ok. Poza tym biust się zmniejszył, więc i lepiej leżą na mnie bluzki/t-shirty. Pewnie będziecie się pukać w głowę, że nie ciesze się z chwilowo większego biustu. Otóż, tak to właśnie jest. Zdecydowanie wolę mniejsze rozmiary. Jak już wcześniej pisałam, staram się powoli eliminować odzież zawierającą odzwierzęce produkty, co nie jest łatwe jesienią. Mam sporo swetrów z domieszką wełny, kaszmiru oraz skórzane buty i ramoneskę. Są to rzeczy które mam już kilka lat, nie psują się i nie chce się pozbywać ich na raz. Szczególnie, że cały czas szukam ich następców i mam z tym niemały problem. Jak ze skórzaną kurtką nie powinno być trudno, tak ze znalezieniem jesiennego płaszcza dobrej jakości i bez domieszki wełny nie jest łatwe.

2miesiac

 

Veganama Opublikowane przez:
  • Super, że Lili się tak dobrze rozwija 🙂 a Mama pięknieje z każdym dniem! Wyglądasz ekstra, a jak wrócisz na siłkę to laska będziesz nieziemska!

    • Madziu jak zawsze miłe słowa! Dziękuję Ci za wsparcie :*

  • Cieszę się, że dziewczynki zdrowo się rozwijają, a że Ty czerpiesz tyle radości z macierzyństwa.

    Poza tym, bardzo mnie ucieszyły te Twoje zdjęcia – dziewczyno wyglądasz rewelacyjnie! W życiu bym nie powiedziała, że jesteś po dwóch porodach!

    • Dziękuje Ci bardzo Angelika!

      O to chodzi, po to te wszystkie wpisy i ta moja golizna hehe
      Chce pokazać dziewczynom, że można po porodzie wrócić do formy albo być w jeszcze lepszej!

  • Widzę, że powrót do formy odbywa się w tempie błyskawicznym 🙂

    • Och dziękuje! Staram się 🙂 Niestety, nadal czuję, że mięśnie są bardzo słabe, ale niedługo wracam na siłownię i powoli je rozkręcę!

  • wow, wyglądasz świetnie! jestem tu pierwszy raz, ale poczułam się oczarowana twoim blogiem i na pewno będę zaglądać częściej. co do biegania i ćwiczeń po cesarce to sama wiem, jakie to trudne, ja bliznę czułam bardzo długo, szczególnie po drugim zabiegu,chyba z rok! a uprawiasz trochę jogi, jakiejś delikatnej na poczatek? to bardzo pomaga wrócić do dawnej elastyczności 😉

    • Dziękuję! Bardzo mi miło 🙂 Powiem Ci, że blizna boli mnie już coraz mniej, pierwsze podbiegi nie były zbyt komfortowe, ale z czasem jest co raz lepiej. Dziś czeka mnie kolejna 5-tka w grupie biegowej. Jogi na razie nie uprawiam, ale wracam w listopadzie na siłownię i mam zamiar zobaczyć jak tu wyglądają zajęcia. W Szwecji jeszcze na jodze nie byłam. W Polsce bardzo lubiłam. A Ty praktykujesz?

  • u mnie joga zajęła miejsce siłowni, z którą niestety na razie się nie polubiłam (choć może w przyszłości, jak będę mieć więcej wolnego czasu, kto wie?). uzupełnia u mnie bieganie, jest w moim przypadku takim elementem wzmacniającym mięśnie i poprawiającym elastyczność 🙂 no i po prostu ją lubię 🙂

  • Chodziłam kiedyś na jogę, lubiłam ten stan po zajęciach. Rozciągnięte mięśnie i zrelaksowana głowa. Kusisz mnie 😛 Coś czuję, że się wybiorę weekend, Dam znać jak było!